Ośmiuset fanów Die Toten Hosen, którzy przez bite dwie godziny świetnie bawili się na środowym koncercie swoich ulubieńców w klubie Parlament, może mieć żal do autora, ale ta relacja będzie złożona z niemal samych dygresji.
Pierwszy człowiek, który zdobył koronę ziemi, czyli 14 ośmiotysięczników, nazywa się Reinhold Messner, ale mimo niemieckobrzmiącego nazwiska jest Włochem. Lider i wokalista Die Toten Hosen nazywa się Campino, ale mimo włoskobrzmiącego pseudonimu jest Niemcem. Obu ich łączy miłość do wspinaczki. Ten pierwszy o włos wyprzedził Jerzego Kukuczkę w wyścigu po wszystkie najwyższe góry świata. Ten drugi nie może się opanować i wspina się podczas wszystkich swoich gdańskich koncertów (nie wiem, może innych też): sześć lat temu wspinał się po łańcuchach w klubie Centrum Stocznia Gdańska, w środę wspinał się (nie dojrzałem jak) w Parlamencie. Tam sięga, gdzie wzrok nie sięga?
Dygresja wakacyjna
Nigdy nie uczyłem się języka niemieckiego, ale to nie znaczy, że podczas koncertu nie mogłem śpiewać z innymi (no i z Campino). Gdy między 16. i 20. rokiem życia wszystkie wakacje spędzałem na niemieckich autostradach (jadąc gdzieś autostopem przez Europę) mój zasób słów i zwrotów w języku Adreasa Frege i Heinricha Bölla opierał się wyłącznie na tekstach piosenek z płyt Opel-Gang, Damenwahl, Ein kleines bisschen Horrorschau i Kauf Mich. Wtedy zastanawiałem się, dlaczego kierowcy-moi dobrodzieje wysadzali mnie zwykle przy tanich barach, albo wieźli wprost na festiwale rockowe. Jakiś czas później zrozumiałem.
Dygresja (oby nie) anaboliczna
Do tej pory wydawało mi się, że najbardziej umięśnioną osobą jaką znam jest mój kolega Jacek, programista z portalu Trojmiasto.pl, napakowany jak stodoła dwa dni po sianokosach. Muszę jednak zrewidować to przekonanie, bo Campino, który przez pół koncertu paradował po scenie bez koszulki, wygląda jeszcze bardziej imponująco. A od kolegi programisty jest - bagatela - dwa razy starszy. Prawdziwe mięśnie zaczynają się po pięćdziesiątce? (w tym roku Campino obchodził swoje czterdzieste ósme urodziny).
Dygresja geopolityczna
Mówi się, że Polacy nie znają języków, a tymczasem podczas dwugodzinnego koncertu w Parlamencie fani śpiewali z Campino wszystkie piosenki grane ze sceny. Mówi się, że Polacy są szowinistami i nie mają dystansu do siebie, a tymczasem wśród wielu flag prezentowanych na parkiecie pod sceną dominowała polska biało-czerwona z dietotenhosenowym czarnym orłem zamiast naszego godła. Jeden z byłych premierów RP, który kilkanaście dni temu stwierdził, że Polska jest kondominium rosyjsko-niemieckim, padłby bez czucia na ziemię, gdyby wpadł na chwilę na koncert do Parlamentu.
Dygresja wokalna
Mam wrażenie, że ośmiuset fanów zgromadzonych na koncercie w Parlamencie można było podzielić na dwie grupy: tych, którzy przyszli posłuchać Die Toten Hosen i tych, którzy przyszli posłuchać mojego brata. Boję się, że w tej drugiej grupie był tyko on sam, a więc korzystam z okazji i od razu przepraszam sąsiadów, czyli starszego pana w czerwonej koszulce, młodszego pana w czarnej koszulce i dziewczynę w koszulce z rozpiską aktualnej trasy koncertowej Die Toten Hosen, że musieli wsłuchiwać się w jego ryki. Mam nadzieję, że choć czasami docierała do was muzyka z głośników?
* Tytuł wziął się stąd, że gdy szefowa działu Kultura/Rozrywka w Trojmiasto.pl nieco zaskoczona dowiedziała się, że mam pisać relację ze środowego koncertu, ofuknęła mnie, że powinienem dać jej wcześniej znać o swoich planach. Oczywiście miała rację, więc postanowiłem o tym koncercie nie napisać ani słowa. Zresztą o czym tu pisać: ośmiuset fanów bawi się doskonale przy największych hitach swoich ulubieńców, którzy po 1,5 godzinie schodzą ze sceny tylko po to, by owacyjnie wywołani zagrać 10 kolejnych piosenek na bis? Normalka.


na liście wydarzeń.















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.