Wiadomości

podziel się na Facebooku dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł

Czarny rynek akcji gdyńskiego Dalmoru

Tak w przyszłości ma wyglądać nabrzeże zajmowane dotąd przez Dalmor.
Tak w przyszłości ma wyglądać nabrzeże zajmowane dotąd przez Dalmor. mat. prasowe

Pierwsze akcje, które trafiły do byłych pracowników Dalmoru już zmieniły właściciela, choć według Ministerstwa Skarbu Państwa przedmiotem obrotu będą mogły być dopiero w grudniu 2013 roku. Tymczasem akcjonariusze dostają do domów oferty sprzedaży akcji od firm z całej Polski, które w niewiadomy sposób weszły w posiadanie ich danych osobowych. Niektórzy się na to kuszą, mimo że mogą na tym dużo stracić.



"Szanowny Akcjonariuszu. Pragniemy poinformować o możliwości zbycia akcji Dalmor SA. Ceniąc czas naszego klienta, kompleksowo załatwiamy wszelkie formalności." - tak zaczyna się jedno z pism, które dostał były pracownik Dalmoru z Gdyni. W piśmie - oprócz ogólników o doświadczeniu i rzetelności - nie znajdziemy nazwy firmy. Adresu nie było też na kopercie, jest tylko numer telefonu.

Akcje kupię. Płatność gotówką

Inni wcale swoich danych nie ukrywają. Podobny list trafił do kolejnego emerytowanego pracownika Dalmoru, mieszkańca Gdańska. Wysłało go Biuro Prawno-Finansowe Inwestor z Bielska Białej.

- Za każdą akcję płacimy po 7 zł. Cena jest decyzją mojego szefa i wynika z wyceny kapitału zakładowego firmy. Płacimy gotówką w dniu podpisania umowy i załatwiamy wszelkie formalności. Ja przyjeżdżam na miejsce i wszystko organizuję - mówi Kamil Potocki, pełnomocnik biura.

Problem w tym, że to wszystko dzieje się - mówiąc delikatnie - na granicy prawa.

- Zgodnie z prawem rynku kapitałowego, nie ma ograniczeń jeśli chodzi o ogłoszenia typu "kupię akcje". Ograniczenia są przy ogłoszeniach "sprzedam akcje" - mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik prasowy Komisji Nadzoru Finansowego.

Akcji nie można bowiem sprzedawać już teraz. Zgodnie z art. 38 ust. 3 ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji, akcje nabyte nieodpłatnie przez uprawnionych pracowników nie mogą być przedmiotem obrotu przed upływem dwóch lat od dnia zbycia przez Skarb Państwa pierwszych akcji na zasadach ogólnych (w przypadku członków zarządu spółki - nawet przed upływem trzech lat).

- W przypadku spółki Dalmor termin ten upłynie 28 grudnia 2013 r. w stosunku do pracowników i 28 grudnia 2014 r. w stosunku do członków zarządu - podkreśla Katarzyna Kozłowska, rzecznik Ministerstwa Skarbu Państwa.

Prawo prawem, a życie życiem

Mimo to część akcji już zmieniło właściciela.

- Znajomi sprzedali, ale po 12 zł za sztukę. To i tak śmiesznie mało, bo przecież akcje będą warte o wiele więcej - mówi pan Andrzej, który w Dalmorze przepracował 12 lat. On akcji jeszcze nie dostał, przydzielane są one bowiem kolejnym uprawnionym zgodnie z harmonogramem.

Według MSP akcje Dalmoru, które zostały wprowadzone do Polskiego Holdingu Nieruchomości, warte są ok. 186 mln zł. Do pracowników trafi 629241 akcji o wartości nominalnej 10 zł, czyli średnio 120 akcji na osobę. To ok. 13 proc. kapitału zakładowego.

Ile jednak warte są dla "rynku"? To okaże się po debiucie giełdowym PHN, który planowany jest w tym roku. Obecnie trwa poszukiwanie dużego inwestora. Zainteresowana jest m.in. spółka z Cypru.

Wcześniej pojawiły się wyceny samego gruntu, sięgające 500 mln zł. A teraz Dalmor jest częścią silnej i przede wszystkim perspektywicznej grupy PHN.

Polski Holding Nieruchomości to grupa kapitałowa spółek, zajmujących się m.in. wynajmem nieruchomości, ich sprzedażą i budową. PHN posiada kilkadziesiąt luksusowych willi, działki. W 2011 roku wynik z najmu, który jest podstawową działalnością grupy, wyniósł 52,2 mln zł netto, a za pierwsze 8 miesięcy 2012 roku - 45,7 mln zł. W ciągu dwóch lat spółka zanotowała więc wzrost o ok. 46 proc.

Sprzedający akcje za 7 czy nawet 12 zł nie zrobili więc dobrego interesu. Jak dużo stracili, okaże się w przyszłości, ale wcześniej, przy poprzednich prywatyzacjach, zysk odkupujących akcje od pracowników sięgał nawet 1000 proc.

Pozostaje jeszcze kwestia prawa. Według art. 165 Prawa o publicznym obrocie, kto proponuje nabycie papierów wartościowych w publicznym obrocie bez wymaganej zgody, podlega grzywnie do 1 mln zł, albo karze pozbawienia wolności do lat dwóch lub obu tym karom łącznie. Wysyłanie listów nie jest jednak ofertą dla 300 osób (co byłoby oczywistym złamaniem prawa), np. za pośrednictwem Internetu. Nie oznacza to jednak, że takie transakcje są legalne.

- Art. 38 ust. 4 ustawy o komercjalizacji i prywatyzacji stanowi, iż umowa mająca za przedmiot zbycie akcji nabytych nieodpłatnie, zawarta przed upływem terminów określonych w ust. 3, jest nieważna - kwituje Katarzyna Kozłowska z MSP.
Dodaj zdjęcie do artykułu
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor:
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Opinie (razem: 135)

Dodaj opinię

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Zdjęcia z imprez

    Nowe lokale

    Najczęściej czytane

    Najczęściej czytane