Wiadomości

stat

Czego się boisz najbardziej? Jachimek o największych lękach

felieton w trojmiasto.pl

"Ale czego się boicie, tak wiecie, tak na serio?".
"Ale czego się boicie, tak wiecie, tak na serio?". Fotolia/contrastwerkstatt

Właściwie była to zwyczajna posiadówa przy stole. Szły anegdoty, co kto zrobił śmiesznego po alkoholu, była dyskusja o wyższości piw rzemieślniczych nad masówkami, plotkowanie o starych znajomych i podkreślanie, że o polityce gadać nie będziemy. Impreza jakich wiele. Aż ktoś nagle zapytał "ej, a jest coś, czego się boicie?" i znienacka zaczęło być inaczej niż dotąd.



Czego się boisz najbardziej?

śmierci mojej lub bliskiej osoby

21%

choroby mojej lub bliskiej osoby

17%

przemijania i starości

7%

złych wyborów

5%

braku akceptacji

0%

samotności

10%

biedy

4%

utraty pracy

1%

wojny

7%

pająków

3%

nudy

1%

boję się wielu różnych rzeczy

18%

niczego się nie boję

6%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 503
Pierwsze odpowiedzi nie były zbyt zaskakujące. "Jak byłam mała, to bałam się Muminków". "A ja, że gumy Turbo wywołują raka!", "Ja się boję pająków!", "Kolumny rządowej na drodze!" - tutaj autor wypowiedzi otrzymał i kilka śmiechów, i burę za żart polityczny. To była słuszna bura.

Przeczytaj więcej felietonów Szymona Jachimka

Niemniej inicjator dyskusji nie ustępował. "Ale czego się boicie, tak wiecie, tak na serio?". I tutaj ktoś zdecydował się wejść na głębszy poziom dyskusji. Banalnie, ale jednak. "Śmierci", zakrzyknął. "Samej śmierci to nie, ale tego, że umrę, zanim zrobię coś sensownego w życiu", zripostował ktoś. "A nie, ja to bardziej jakiegoś wypadku i kompletnego paraliżu po", dodała kolejna osoba.

Atmosfera zgęstniała. Nawet próba rozładowania atmosfery żartami została zbyta milczeniem. (Co, przynajmniej dla niżej podpisanego, jest jednym z trudniejszych momentów interakcji ze społeczeństwem). Z czasem kolejne osoby zaczęły przyznawać się do swoich lęków. Wyszło na to, że my, chyba wciąż młodzi, acz na pewno już doświadczeni przez życie, na pozór kompletni i poukładani, boimy się potwornej liczby rzeczy.

Że kiedyś zostaniemy sami. Że dopiero za kilkadziesiąt lat zrozumiemy, że dokonaliśmy złych wyborów. Że przyjdzie wojna. Że wstawimy śmieszne zdjęcie i nie dostaniemy ani jednego lajka. Że nikogo właściwie nie obchodzi, że mamy taki fajny samochód. Że zabraknie pieniędzy. Albo że nawet i nie zabraknie, ale że wszyscy będą mieli więcej, i będziemy tymi biednymi, przez których idzie się do gorszej knajpy. Że dzieci nam poważnie zachorują. Albo że będą zdrowe, ale będą nas miały kompletnie gdzieś. Oraz, co jest raczej nieprzyjemnym lękiem, że tak właściwie to nic nie ma sensu.
Wyszło na to, że my, chyba wciąż młodzi, acz na pewno już doświadczeni przez życie, na pozór kompletni i poukładani, boimy się potwornej liczby rzeczy.


W ciągu godziny z gromady roześmianych znajomych staliśmy się grupą wspierającą się i pogrążającą jednocześnie. Cały świat stał się lunaparkowym pałacem strachów. A jednocześnie poczuliśmy, że poznaliśmy się bardziej niż kiedykolwiek.

Na koniec wszakże postawiliśmy pytanie, jak sobie z tym strachem radzić. Można czytać Paolo Coelho tudzież Beatę Pawlikowską. Można chodzić do terapeuty. Można wreszcie wrócić do rzemieślniczych piw, co uczyniła większość przy stole, oraz do czerwonego wina, co uczyniłem ja. Napięcie zostało rozładowane. Niemniej od tamtego spotkania zastanawiam się, czy wraz ze znajomymi jesteśmy egzaltowaną kupką nieszczęść, czy też większość ludzi świetnie odnalazłaby się przy tym stole. Hm?

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (77)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Najnowsze wiadomości

Kalendarz imprez

kalendarz

Zdjęcia z imprez

    Nowe lokale

    Najczęściej czytane