Czwartkowy koncert Kosheen pokazał, że grupa potrafi stworzyć doskonały klimat dla dobrej zabawy.
Gdyby chcieć policzyć ile osób zjawiło się na czwartkowym koncercie Kosheen, należałoby pomnożyć liczbę sprzedanych biletów trzykrotnie. Znajdująca się koło Hotelu Chińskiego scena była bowiem ogrodzona od plaży jedynie metrowym płotem i umieszczona w taki sposób, że bez problemu można było ją zobaczyć spoza tego terenu.
Sam występ zaczął się ze sporym opóźnieniem w stosunku do zapowiedzi. Na biletach wskazano godz. 19, ale nie zaznaczono, że chodzi o otwarcie bramek, a nie początek występu. Kosheen pojawiło się na scenie ponad trzy godziny później!
Ok. godz. 21:30 na scenie pojawiła się grająca jako support Susie Ledge, przyjaciółka zespołu, która swoim repertuarem niestety nie wpasowała się w klimat koncertu. Wyglądem przypominająca PJ Harvey, wyszła na scenę aby zagrać kilka dosć ckliwych ballad na gitarze elektrycznej. Same w sobie nie były złe, ale zgromadzona publiczność oczekiwała raczej dynamicznego otwarcia imprezy, natomiast Ledge działała w sumie usypiająco.
Wszystko zmieniło się kiedy na ostatnie dwa utwory wyszła do niej Sian Evans, wokalistka Kosheen. Jej o wiele mocniejszy głos wybijał się na tle gitary i ożywił publiczność.
Gdy Ledge skończyła grać, na scenę wyszedł cały koncertowy skład Kosheen. Rozpoczęło się dynamiczne show, na które wszyscy zgromadzeni czekali. Zespół już od pierwszych utworów porwał publiczność do tańca - mocne drum"n"bassowe bity, przeplatane elektroniką i gitarą elektryczną doskonale nadawały się do całonocnej zabawy.
Elektroniczną, generowaną przez komputery brzmienia przeplatały się z bardziej rokowymi i drapieżnymi utworami.
Doskonale bawiła się sama Evans, która tańczyła i biegała po scenie, najwyraźniej czerpiąc ogromną radość z występu oraz dobrze reagujacej publiczności. W przerwach między utworami przemawiała ze sceny próbując wymówić kilka nauczonych się wcześniej polskich słów, a podczas piosenek momentalnie sprawiała, że na jej zawołanie wszyscy zgromadzeni unosili dłonie, wspólnie klaszcząc w rytm muzyki. Jej niezwykła charyzma sprawiała, że to właśnie na niej koncentrowała się uwaga całej publiczności, a wszystko to sprawiało jej niespotykaną wręcz radość.
Muzyka Kosheen nie były tak różnorodna, jak zwykło się ją oceniać. Ta mieszanka rocka, triphopu i drum"n"bassu, najwięcej miała w sobie tego ostatniego, czyniąc z występu brystolskiego tria raczej dyskotekową imprezę, niż wciągający koncert. Nie zabrakło oczywiście największych hitów grupy, jak chociażby "Hide U" czy "Hungry", ale całości było zdecydowanie bliżej do cotygodniowej drum"n"bassowej imprezy, niż do koncertu lansowanego na niezwykłe wydarzenie muzyczne.
Jednak dla widzów na sopockiej plaży nie miało to specjalnego znaczenia - oni przyszli tańczyć i bawić się. I udowodnili, że przy muzyce Kosheen można bawić się doskonale.


na liście wydarzeń.











Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.