kalendarz

maj»
PnWtSrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 

Konkurs

Mamy dla was 10
nagród w konkursach.

Szukajcie mewy mewa na liście wydarzeń.

wiadomości

podziel się na Facebooku dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł
Wybrana mała czcionka

Festiwal C3 na trzy plus

Zeitkratzer zagrał najbardziej rozbudowany i dopracowany brzmieniowo koncert, jednocześnie uchylając przed słuchaczami historię polskiej muzyki eksperymentalnej.

fot. Dominik Staniszewski/trojmiasto.pl

Zeitkratzer zagrał najbardziej rozbudowany i dopracowany brzmieniowo koncert, jednocześnie uchylając przed słuchaczami historię polskiej muzyki eksperymentalnej.

Zakończyła się pierwsza edycja gdańskiej odsłony Festiwalu C3. To impreza wartościowa i warto, by na stałe zagościła w naszym mieście, ale jej pierwsza edycja za mało skoncentrowało się na swojej przewodniej idei, przez co usłyszeliśmy mało zróżnicowany program.



Hauschka.

fot. Dominik Staniszewski/trojmiasto.pl

Hauschka.

Jacaszek i Silva Rerum.

fot. Dominik Staniszewski/trojmiasto.pl

Jacaszek i Silva Rerum.

Nemezis.

fot. Dominik Staniszewski/trojmiasto.pl

Nemezis.

Główną myślą festiwalu C3 jest ukazanie tego, jak wzajemnie na siebie wpływa muzyka klasyczna, współczesna i elektroniczna. Mamy całą masę takich przypadków: od muzyków elektronicznych wycinających sample brzmień muzyki poważnej, które łączą z elektroniką do wykorzystania współczesnych instrumentów i urządzeń do reinterpretacji muzyki dawnej. C3 po raz pierwszy odbyło się w Berlinie dwa lata temu, w tym roku festiwal rozrósł się jeszcze o Essen i Gdańsk - tutaj koncerty od czwartku do soboty zamykały tegoroczną edycję.

W każdym z miast program był inny. Jak opowiadał przed festiwalem jeden z jego kuratorów, muzyk Michał Jacaszek, w Essen odsłona imprezy miała charakter bardziej klubowy, w Berlinie awangardowy. Taka symetria jest na festiwalach bardzo potrzebna, a jej w Gdańsku zdecydowanie zabrakło.

Jedynym koncertem o ściśle klubowym charakterze był zamykający występ Hauschki, Niemca, który gra na preparowanym fortepianie. Kładzie na niego przedmioty codziennego użytku: łańcuszki, grzechotki czy kilkadziesiąt piłeczek pingpongowych, które nie tylko efektownie skaczą podczas gry, ale też świetnie zniekształcają dźwięk instrumentu. Jego występ z dwoma perkusistami, utrzymany w klimacie dub i techno, był jednocześnie jednym z najprostszych, żywych, ale też poruszających koncertów.

Pozostałe miały zdecydowanie awangardowy charakter, ale i tak pozytywnym zaskoczeniem była licznie zgromadzona publiczność, jak na prezentację tego typu muzyki. Najlepiej wypadł Zeitkratzer, niemiecki kolektyw, który zagrał najlepszy koncert festiwalu. Muzycy wzięli na warsztat nagrania instrumentalne Studia Eksperymentalnego Polskiego Radia, które na żywo zaprezentowali w Polsce po raz drugi. Rozbudowany ansambl wykorzystując m.in. skrzypce, kontrabas, saksofon, bębny czy fortepian zagrał koncert dopracowany pod każdym względem, kładący nacisk na najdrobniejszy nawet dźwięk, świetnie wybrzmiewający w przestrzeni gdańskiego kościoła św. Jana.

Te dwa występy to w zasadzie clue idei festiwalowej, świetnie obrazujące jej dwa przeciwstawne bieguny. Szkoda, że pomiędzy nimi zabrakło ciekawych wykonawców. Efekciarski koncert na pianino i elektroniczne podkłady bitów Kaia Schumachera brzmiał momentami wręcz kiczowato, żenująco wręcz wypadł Moritz Eggert, który operował wyłącznie głosem (jest o wiele więcej wykonawców robiących to lepiej i z większym przekonaniem, a tłumaczenie czym są gitarowe riffy kompletnie go pogrążyło) czy kakofoniczny i mało oryginalny duet gitarowy Shraeng. Nieźle zaprezentował się JacaszekSilva Rerum, szkoda tylko że w wielu przypadkach elektroniczne sample były podstawą zbyt wielu części kompozycji, a gra muzyków spadała na drugi plan.

Ciekawym wydarzeniem była dyskusja poświęcona Studiu Eksperymentalnemu Polskiego Radia, które w Polsce jest prawie całkowicie zapomniane. Dorobek kilkuset godzin warto prezentować szerszej publiczności. Zrobił to na swoim koncercie zespół Zeitkratzer. Może warto aby w przyszłości Festiwal C3 skupiał się dalej na odkrywaniu archiwów tej instytucji?

Patrząc na program festiwalu w pozostałych dwóch miastach, łatwiej zauważyć jego urozmaicenie o klubowe brzmienia. Szkoda, że zabrakło tego w Gdańsku. Cieszy za to licznie zgromadzona publiczność, która w dość zimnej przestrzeni kościoła św. Jana chciała zapoznać się z tym, do czego prowadzi fuzja muzyki klasycznej i elektronicznej.

Potrzebny jest jednak bardziej spójny i przemyślany program, który w większym stopniu zaprezentuje dorobek współczesnej muzyki post-klasycznej. W Gdańsku usłyszeliśmy niestety tylko jedno z jego oblicz.

sortuj: rosnąco  | pokaż widok standardowy

opinie (razem: 17)

zgłoś do moderacji opinię 4036227 2011-12-04 11:49 to zabawne,

że po przeczytaniu jedynie tytułu artykułu, już wiem kto go napisał. stronniczość czuć z daleka.

popieram opinię 30 / nie zgadzam się 4

zgłoś do moderacji opinię 4036228 2011-12-04 12:33 C3 - dzień trzeci

Moritz Eggert i Shraeng – to co zaprezentowali można określić jak katorga dla zmysłu słuchu. Szkoda czasu i szkoda prądu (zwłaszcza w przypadku tych drugich). Za to bardzo pozytywnie trzeba wspomnieć o Kwartludium & Sebastian Meissner (aka Klimek). Elektronika Klimka w zestawieniu z pozostałymi klasycznymi instrumentami, dała bardzo fajny efekt. Pozostaje żałować, że tak krótko grali. Natomiast najmocniejszym punktem wieczoru był koncert Hauschki. Tego nie można było przegapić! W murach kościoła św. Jana rewelacyjny pianista zaprezentował materiał ze swojej ostatniej płyty „Salon des Amateurs”. Sam Hauschka okazał się być bardzo sympatycznym gentlemanem z którym po koncercie można było zamienić kilka słów i otrzymać autograf na płycie. Pozostaje mieć nadzieję, że takich pozytywnych koncertów w Gdańsku będziemy mieli więcej.

+

popieram opinię 25 / nie zgadzam się 0
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 4036229 2011-12-04 15:21 (2)

Nasz trójmiejski nauczyciel muzyki wystawił w dzienniczku 3+

popieram opinię 18 / nie zgadzam się 2
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 4036233 2011-12-04 20:37 (1)

nie tylko muzyki, ale już powoli fotografi ;)

popieram opinię 5 / nie zgadzam się 1

zgłoś do moderacji opinię 4036238 2011-12-05 09:21

Dobrze, że Ty nie jesteś od ortografii.

mrarm

popieram opinię 1 / nie zgadzam się 1

zgłoś do moderacji opinię 4036230 2011-12-04 16:02 C3, czyli jak na Trójmiasto całkiem niezły festiwal.

Najlepsze koncerty Gdańskiego C3 to fantastyczny Zeitkratzer oraz Jacaszek / Silva Rerum. Trzecie miejsce dla Kaia Schumachera, ta "kiczowatość" była przecież elementem bardzo interesującej, niekiedy wręcz dadaistycznej zabawy estetyką.. Hauschka tylko poprawnie, technika prepared piano to w jego wykonaniu przerost formy nad treścią - najciekawszy był w tej grupie perkusista.. Moritz Eggert zdecydowanie zbyt groteskowo, ale zrozumiałbym gdyby komuś się spodobało. Nemezis słabo się zaprezentowali, powielanie dawno utrwalonych klisz - odstawali poziomem. Meissner & Kwartludium spoko, ale bez zachwytów.

Mateusz

popieram opinię 3 / nie zgadzam się 2
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 4036231 2011-12-04 19:21 Ochrona (2)

Wie ktos jaka byla firma..??

Misiek

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 4036232 2011-12-04 19:36

nie, a czemu pytasz?

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 4036242 2011-12-08 20:21 ochrona

Certus

popieram opinię 1 / nie zgadzam się 0
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 4036234 2011-12-04 21:08 Pomóżcie!!! (3)

Wie ktoś może, jak nazywa się utwór, który leciał z głośników zaraz przed i po występie Kwartludium & Sebastian Meissner?

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 4036235 2011-12-04 21:46 Hmm... (2)

Myślę że coś Steve Reich'a, być może z płyty remixed.

Ania

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 4036236 2011-12-04 22:46 (1)

"Electric Counterpoint" Reicha na pewno nie raz poleciał w jakiejś niestandardowej wersji, ale myślę, że nie o ten kawałek jest pytanie..

Mateusz

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 4036237 2011-12-05 00:11

Niestety nie. To był utwór zupełnie z innej bajki, nie pasujący do formuły festiwalu. No i z wokalem. Na pewno poleciał jako ostatni przed występem i jako pierwszy po, jak techniczni zwijali sprzęt.

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 4036239 2011-12-05 11:15 Moritz Eggert wypadł wyśmienicie, z ogromną dozą humoru...

...a nie poczuć tego, to pewno angielszczyzną nie władać w wystarczającym stopniu.

angielszyznator

popieram opinię 3 / nie zgadzam się 1
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 4036240 2011-12-05 12:52 Artykuł równie nieprofesjonalny jak pana fotografowanie podczas koncertów ... (1)

"Jedynym koncertem o ściśle klubowym charakterze był zamykający występ Hauschki,..."???

"Efekciarski koncert na pianino i elektroniczne podkłady bitów Kaia Schumachera brzmiał momentami wręcz kiczowato, żenująco wręcz wypadł Moritz Eggert,..."???

Może warto się dokształcić w danym temacie zanim sięgnie się "po pióro"?

popieram opinię 5 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 4036241 2011-12-05 19:39

pełna zgoda!

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 4036243 2011-12-08 20:23

moim zdaniem artykuł knery jest bardzo dobry i rzeczowy. fajne jest to, że trojmiasto.pl nie boi się konstruktywnej krytyki - nie można powiedziec tego o zadnych innych mediach w Trójmieście.

anka

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 2

dodaj swoją opinię