Ludzie na ulicy prosili go o autograf, o relacjach w społeczeństwie niemieckim opowiadał za pomocą krwawych, kiczowatych horrorów, a słynny reżyser Wim Wenders po 10 minutach wyszedł z jego filmu. Gdyby dziś żył, byłby z pewnością zadowolony, że gdańska radna zrobiła mu reklamę na cały kraj, protestując przeciwko pokazowi jego filmu o Hitlerze. Od wtorku do czwartku w gdańskim CSW Łaźnia będzie można zobaczyć filmy Christopha Schlingensiefa.
Jak do mało kogo, do Christopha Schlingensiefa określenie "artysta totalny" pasuje idealnie. Od końca lat 80. pracował jako reżyser filmowy, teatralny i operowy, prowadził talk show oraz sam występował w roli performera. Całą swoją twórczością chciał "podejść" publiczność i rozmawiać z nią o sprawach ważnych i istotnych, używając w tym celu niekonwencjonalnych środków, czasem żywcem wyjętych z filmów klasy B.
- Czy o tematach historycznych i politycznych można mówić w groteskowy i absurdalny sposób?
-
tak, czasem to jedyny sposób, żeby o nich mówić
63% -
wszystko zależy od tematu i tego, jak bardzo jest drażliwy
26% -
nie, o takich tematach należy mówić z szacunkiem i powagą
11%
łącznie głosów: 87
Zawsze traktowano go jako "enfant terrible" niemieckiej sceny. Trudno się temu dziwić, bo w swoich obrazach łączył przeróżne estetyki - od tzw. thrash cinema, przez science fiction, horror czy porno. Nawet kiedy w 2008 roku zdiagnozowano u niego raka płuc, ze swojej choroby uczynił dzieło sztuki. Rejestrował proces leczenia, chemioterapię, kryzys, wizyty u lekarza i tworzył z nich spektakl pt. "Kościół strachu przed obcym we śnie".
W pewnym momencie Schlingensief stał się w Niemczech niemal gwiazdą o popularności porównywanej do wykonawców muzyki pop czy sławnych aktorów. Ludzie zatrzymywali go na ulicy i prosili o autograf.
- Jego twórczość zaczęła być rozpoznawana po "Trylogii niemieckiej", która jest przesączona chaosem, histerią i absurdem z perwersyjną domieszką humoru - wyjaśnia Woszczenko.
Jej pierwsza część, "100 lat Adolfa Hitlera", dotyczy ostatnich chwil wodza III Rzeszy w interpretacji Schlingensiefa. Dla jego twórczości to kluczowe dzieło, które pozwala zobaczyć, jak tworzył się klimat jego filmów. Najbardziej popularna jest jednak "Niemiecka masakra piłą łańcuchową" - opowieść o sześcioosobowej zachodnioniemieckiej rodzinie, która zmasakrowała grupę emigrantów z NRD. To krwawy i satyryczny horror, pełen czarnego humoru i formalnych eksperymentów. Cykl zamyka "Terror 2000", którego taśmę niemieccy anarchiści w 2003 roku próbowali zniszczyć za pomocą kwasu.
Podczas gdańskiego przeglądu zobaczymy również m.in. "Menu Total", film wygwizdany na Berlinale, na którego projekcji Wim Wenders wyszedł z kina po 10 minutach. To obraz opowiadający historię małego chłopca, który morduje całą swoją rodzinę i zarazem produkcja, którą Schlingensief uważał za swoje najlepsze dzieło.
W Łaźni pokazany zostanie także m.in. "Freakstars 3000", program zrealizowany na bazie reality-shows, do którego reżyser zaprosił osoby chore na schizofrenię i upośledzone umysłowo, obnażając tym samym mechanizm telewizyjnych show i ich wpływ na ludzi.
- Filmy Schlingensiefa warto obejrzeć, ze względu na jego duże poczucie humoru - wyjaśnia Woszczenko. - Poważne tematy zestawiał z absurdem, czarnym humorem i humorem politycznym, nadając im przez to innego wydźwięku, prowokując do innego spojrzenia na drażliwe kwestie i wywołując u odbiorcy konfuzję.
Uwaga! W związku z dużym zainteresowaniem piątkową projekcją "trylogii Niemieckiej", prosimy o rezerwację miejsc pod numerem telefonu 58-305-40-50 lub na adres promocja@laznia.pl



na liście wydarzeń.

















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.