fot. Nikodem Krajewski
Leszek Możdżer zagra z najlepszymi jazzmanami świata.
To nie będzie koncert lecz widowisko. Nie tylko dlatego, że w jeden wieczór zobaczymy na scenie czołowych jazzmanów świata, ale, że wystąpią oni na trzech scalonych ze sobą scenach. Połączą je dwa mosty, tradycyjny, drewniany i żywy, w postaci trójmiejskiego pianisty Leszka Możdżera. "Możdżer+" to zupełnie nowa formuła, czegoś podobnego w Polsce jeszcze nie było.
W sumie podczas sobotniego wieczoru usłyszymy dziewięć koncertów. Ich wspólną cechą będzie bez wątpienia szeroko pojęta różnorodność. Leszek Możdżer, główny bohater wieczoru, który wystąpi na każdym z nich, ma zatem niepowtarzalną szansę dowieść o swej wszechstronności. Wystarczy wspomnieć, że wśród gwiazd pojawią się takie tuzy jak basista Marcus Miller i gitarzysta John Scofield wraz ze swoimi świetnymi zespołami. Zaraz obok wystąpi brazylijski mistrz perkusji Naná Vasconcelos, Orkiestra Kameralna Aukso pod dyrekcją Marka Mosia, piosenkarka Gaba Kulka czy wreszcie trzy tria: dobrze nam znane, z Larsem Danielssonem i Zoharem Fresco i genialne, z Eddiem Danielsonem i Charlesem Foxem, a także polskie Motion Trio.
- Pretekstem do realizacji tego widowiska jest niebywała zdolności Leszka Możdżera. Przede wszystkim do poruszania się pomiędzy różnorodnymi stylistykami i to zarówno wykonawczo jak i kompozytorsko - tłumaczy główny organizator i reżyser przedsięwzięcia Krzysztof Materna. - "Możdżer+" ma też pokazać, że na zrobienie koncertu można znaleźć inną, nową formułę - dodaje Materna.
Marcus Miller i John Scofield to nie tylko jedni z najlepszych, stąpających obecnie po świecie muzyków, ale także symbol dla polskich fanów jazzu. To właśnie Scofield towarzyszył Milesowi Davisowi podczas legendarnego występu w warszawskiej Sali Kongresowej, w roku 1983. Mimo, że Miller wówczas nie grał, był współautorem wielu z wykonanych tam kompozycji. To był bardzo ważny koncert, pierwszy, zaraz po zniesieniu Stanu Wojennego, przebłysk wielkiej kultury. Równie ciepło pisał o nim sam Davis w swojej autobiografii.
- Z Vasconcelosem miałem już przyjemność grać parokrotnie, również w jego rodzinnej Brazylii. Grałem też z Marcusem Millerem, a z Johnem Scofieldem jesteśmy po pierwszej próbie. Wszyscy bardzo dobrze się rozumiemy. Tym samym wspólne granie będzie wielką przyjemnością - mówi Leszek Możdżer. - To będą głownie kompozycje, które towarzyszący mi artyści wykonują podczas swoich własnych koncertów. Chcę, by czuli się u nas komfortowo. Dodam jednak, że specjalnie z myślą o koncercie skomponowałem nowy utwór, do wiersza Czesława Miłosza - dodaje Możdżer.
Najważniejsza, dla nas, mieszkańców Trójmiasta, jest sama nazwa koncertu, który stanowi główne wydarzenie tegorocznej odsłony festiwalu Solidarity of Arts - "Możdżer+". I od razu powstaje pytanie, kiedy ten skromny pianista, współpracujący z Teatrem Muzycznym w Gdyni, uczestniczący w zjawisku yassu, stał się artystą światowego formatu? Jak to się stało, że teraz "grube ryby" z nowojorskich klubów pytają, kto jest ważniejszy z Polski, Stańko czy Możdżer?
Miejmy nadzieję, że koncert pozwoli nam docenić, jak wielki skarb posiadamy. Widzieć bowiem Leszka Możdżera spacerującego pośród największych jazzmanów świata będzie prawdziwą przyjemnością.
Widowisko jazzowe Możdżer+ odbędzie się w sobotę (21 sierpnia) o godz. 20:30 na Targu Węglowym w Gdańsku. Wstęp wolny.


na liście wydarzeń.

















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie nie związane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.