Wiadomości

stat

Marcowa ofensywa muzyki z Los Angeles

Take rozgrzał publiczność od pierwszych dźwięków i nie pozwolił jej zejść z parkietu.
Take rozgrzał publiczność od pierwszych dźwięków i nie pozwolił jej zejść z parkietu. fot. Dominik Staniszewski/trojmiasto.pl

Dwa marcowe weekendy w Żaku były doskonałą okazją, żeby skonfrontować się na żywo z twórcami ze zachodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych, którzy do Polski przyjeżdżają sporadycznie.



Jeremiah Jae
Jeremiah Jae fot. Dominik Staniszewski/trojmiasto.pl
Teebs
Teebs fot. Dominik Staniszewski/trojmiasto.pl
Free the Robots
Free the Robots fot. Dominik Staniszewski/trojmiasto.pl
Rawel
Rawel fot. Dominik Staniszewski/trojmiasto.pl
To były wieczory wyjątkowe - z jednej strony usłyszeliśmy muzykę, której w trójmiejskich klubach próżno szukać, a z drugiej byli to wykonawcy, którzy w naszym kraju pojawili się po raz pierwszy. Każdy z nich, mimo że oscyluje wokół podobnych gatunków muzycznych, zagrał diametralnie odmienny set muzyczny.

Jeremiah Jae, który wystąpił w Żaku razem z Teebs 5 marca, reprezentował kultowy label Brainfeeder, który współtworzy m.in. słynny Flying Lotus czy The Gaslamp killer. Ten pierwszy na scenie pokazał osobliwą mieszankę elementów folkowych, podlanych sporą dawką psychodelicznych melodii, wszystko opierając na kanwie solidnych, powolnych bitów. Nierzadko garściami czerpał z muzyki etnicznej, z której zapożyczał charakterystyczne uderzenia na bębnach, dodających jego muzyce żywiołowości. A do tego sam wielokrotnie rapował, chwytając mikrofon i krzycząc do publiczności.

Teebs zaprezentował nieco spokojniejszą odmianę muzyki, momentami nawiązującą do modnego ostatnimi czasu nurtu chilwave. To dosyć płynne, rozmyte melodie, często utrzymane w stylistyce lo-fi, które momentami mogą mieć więcej wspólnego z muzyką pop z lat 80. niż typowym hip hopem. Mogłyby, gdyby nie świetne pokłady bitów, które Teebs zmieniał co kilka minut, w swoich krótkich, ale intensywnych utworach i niemal uwodził nimi publiczność, która wyciągała dja na dwukrotny bis.

Na szybszych i bardziej żywiołowych obrotach zakończył się drugi z nich. Na początku wyraźnie podekscytowany, że pierwszy raz gra w Polsce, zaciągnął wszystkich na parkiet i stopniowo rozkręcał imprezę. Najpierw w typowej dla LA-sound stylistyce (brzmienie, którym określani są wykonawcy z Los Angeles) - powolnych i trochę połamanych hiphopowych rytmach. Potem coraz bardziej przyspieszał tempa, grając już utwory stricte taneczne, które nie miały monotonnej struktury, ale co chwilę zmieniały rytmikę i zaskakiwały coraz nowszymi samplami, co publiczność przyjmowała z aplauzem.

Na zakończenie wystąpił Free the Robots, który mimo że swojemu poprzednikowi raczej nie dorównał, również zachwycił zgromadzonych ludzi. Jego muzyka najlepiej z wszystkich wykonawców obrazowała podejście twórców ze zachodniego wybrzeża do tworzenia kawałków: była gęsto wypełniona najrozmaitszymi samplami i najcięższa z powodu licznych groove'ów i głębokich basów (czasem przerywał ją spokojniejszymi, hiphopowymi kawałkami).

Nie można zapomnieć o rodzynku tej imprezy, czyli grającym w ramach supportu Rawelu, trójmiejskim projekcie Sławka Hryniewickiego. Nie dość, że zaprezentował niezwykle ciekawy i przekrojowy set - od spokojnych i minimalistycznych hip hopowych utworów, po gęste, połamane taneczne kompozycje, to jeszcze udowodnił, że wcale tak bardzo nie odstaje od swoich idoli. Oby fakt, że w Trójmieście wydaje się jeszcze trochę niedoceniony i mało znany, szybko uległ zmianie.

Cykl "La Coast 2 Coast" zaprezentował muzykę mało popularną na parkietach Trójmiasta i udowodnił, że ludzie którzy chodzą tutaj na imprezy niekoniecznie muszą bawić się wyłącznie przy indie-rocku, drum'n'bassie, dubstepie czy elektro, ale również przy takich nieschematycznych hiphopowych setach. Oby takich koncertów było u nas więcej, warto je tylko lepiej wypromować, dzięki czemu zjawiałoby się na nich więcej widzów, nie tylko z Trójmiasta, ale też z Polski (gdzie wiele osób chyba wciąż nie ma pojęcia, że twórcy, których lubią, przyjechali do naszego kraju) - przez co bez problemu zapełniłaby się sala suwnicowa Klubu Żak, a nie tylko kawiarnia, gdzie odbywały się obie imprezy.

Dodaj zdjęcie do artykułu
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor (opcjonalny):
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Opinie (razem: 7)

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Najnowsze wiadomości

Kalendarz imprez

kalendarz

Zdjęcia z imprez

    Nowe lokale

    Najczęściej czytane