Piąta edycja festiwalu Metropolia jest Okey okazała się najciekawszą z dotychczasowych. Zadecydował o tym różnorodny program, wyjątkowo sprawna organizacja, a także rozbudowa wydarzeń festiwalowych o ciekawe sekcje.
Tak, jak festiwal odbywa się od pięciu lat, tak jest co najmniej pięć powodów dla których warto uznać tę edycję za udaną. Przede wszystkim trzeba pochwalić decyzję o mniejszej liczbie występów jednego dnia. Opóźnienia jak zwykle miały miejsce, ale w tym roku kompletnie to nie przeszkadzało - występy przebiegały płynnie, a chwilowe problemy sprzętowe nie były przesadnie uciążliwe.
Organizatorzy postawili na większą różnorodność. Obok świetnych koncertów trójmiejskich "wyjadaczy" jak Chlupot Mózgu, Mordy, Loco Star, Po Prostu czy nowej odsłony projektu Kaszëbë Ola Walickiego (jednego z najlepszych koncertów imprezy), można było zobaczyć takie trójmiejskie nowości jak sympatyczne Enchanted Hunters, elektroniczne, przekładające muzykę dubstepową na żywe brzmienie, Bubble Chamber, świetny występ Marli Cinger czy country Wikasa, które zachęciło do tańców publiczność pod sceną.
Dobrym posunięciem było powierzenie dwóch festiwalowych dni wybranym kuratorom. Dzień klubowy, zamykający festiwal, zorganizował Klub Sfinks. W tym samym miejscu dwa dni wcześniej line-up przygotował Karol Schwarz, który nie tylko zaprosił ciekawe muzycznie formacje, ale także doprowadził do występów nietypowych składów. Swoje siły na scenie połączyły takie zespoły jak Popsysze, Towary Zastępcze i Borys Kossakowski Sunday Duo (każdy z nich wypadł świetnie); razem zagrali także Asia i Koty z Karol Schwarz All Stars.
Takie niecodzienne wydarzenia to niewątpliwy atut festiwalu. Można był zobaczyć koncert "Wilkołaka", nowego projektu Jarka Janiszewskiego z Bielizny, muzyczne spotkanie Mazzoll/Information, odsłonę świetnego nowego zespołu Shipyard (w którym grają muzycy Kobiet, Sound of Pixies i Kiev Office) czy osobliwy, trochę ironizujący występ Gypsy Pill w nietypowych strojach, na zakończenie trzeciego dnia imprezy.
Świetnie udała się rozbudowa imprezy o dyskusję nad kondycją trójmiejskich wytwórni płytowych w Klubie Desdemona. Wiele osób pewnie nie ma pojęcia, że w naszej metropolii wydaje się aż tyle płyt, często zupełnie w niezależny sposób. Do tego można było je kupić,a także sprzedać własne egzemplarze.
Na Metropolia jest Okey muzyka wreszcie była ważniejsza niż spotkania towarzyskie. Można było poznać masę świetnych, dla wielu widzów nieznanych dotąd zespołów. Skoro większość wykonawców grała tu po raz pierwszy nie można się temu dziwić.
Ale nie samą muzyką żyje ten festiwal. Wśród pozostałych imprez swoją renomę (i bardzo liczną publiczność) ma wieczór teatru tańca. W tym roku znów przybrał on formę przeglądu. Przedstawieniu Teatru Dada von Bzdülöw - "Fruu" wyraźnie zaszkodziła zmiana aranżacji przestrzeni (przeważnie spektakl grany jest w każdą stronę, tym razem publiczność siedziała tylko z jednej, więc energia i ekspresja tancerzy również była inna).
Nowy projekt teatralny Teatru Amareya - "Pusty dom" to przykład niezwykle dokładnie zaplanowanego i świetnie zatańczonego przez Agnieszkę Kamińską i nieco schowanej w cieniu tej tancerki, Katarzynę Pastuszak. "Pusty dom" finezyjnie, nie wprost mówi o stracie, pustce nie do wypełnienia, która wypala, niszczy, wyjaławia.
W podobny ton, choć w zupełnie innej formie, uderzył też Krzysztof "Leon" Dziemaszkiewicz w spektaklu Teatru Patrz Mi Na Usta - "Złota Rączka, Kwiat Północy, Dzieci Morza". Czego tutaj nie było - Fiona ze "Shreka", bajkowe stwory z innej planety, dziewczyna z dyskoteki w stroju tygryska country i sam Leon z zabawkami w rękach, które wypatroszył i poprzyklejał sobie ich futerka do ciała. Ponadto gry i zabawy dziecięce, skończone ostrym, "nie dziecięcym" finałem... Spektakl stworzony wraz z przyjaciółmi ze Sfinksa jak zwykle w teatrze Dziemaszkiewicza ma budzić emocje. I budzi. Skrajne.
Co dalej? Coraz ciężej będzie dobierać nowy program. Może warto więc skrócić liczbę wykonawców i wydłużyć im koncerty? To na pewno kwestia do przemyślenia. Brakuje też pamiątki po imprezie, a muzyczna składanka z utworami najciekawszych zespołów, wydana w ramach festiwalu, nadawałaby się na nią świetnie. A może jakieś festiwalowe gadżety? To nie tylko dodatkowa okazja do zapoznania się z młodą trójmiejską muzyką, ale nawet świetny prezent na święta (jeśli pojawiłyby się przed festiwalem). W końcu każdy sposób na promocję trójmiejskiej kultury jest dobry!



na liście wydarzeń.
















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.