kalendarz

maj»
PnWtSrCzPtSoNd
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031 

Konkurs

Mamy dla was 22
nagrody w konkursach.

Szukajcie mewy mewa na liście wydarzeń.

Logo Grupy LOTOS Konkurs Odpowiedzialny biznes
w obiektywie

wiadomości

podziel się na Facebooku dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł
Wybrana mała czcionka

Muzyka nie jest najważniejsza. Relacja z festiwalu Globaltica w Gdyni

Zobacz, jak było na festiwalu Globaltica i posłuchaj wywiadu z Juanem de Marcosem Gonzalezem z zespołu Afro-Cuban All Stars.


Tegoroczna edycja festiwalu Globaltica nie przyciągała nazwiskami muzycznych gwiazd. Publiczności, mimo to, nie zabrakło. Ale na tej imprezie wcale nie muzyka jest najważniejsza, a niepowtarzalna atmosfera festiwalu ukrytego w zielonym zaciszu Parku Kolibki w Gdyni.



Ruslan Trochynskyi, lider ukraińsko-estońskiego zespołu Svjata Vatra uczył publiczność tradycyjnych tańców.

fot. Aleksandra Bober/trojmiasto.pl

Ruslan Trochynskyi, lider ukraińsko-estońskiego zespołu Svjata Vatra uczył publiczność tradycyjnych tańców.

Jeden z najlepszych występów na festiwalu dał zespół Afro-Cuban All Stars pod przewodnictwem legendarnego Juna de Marcosa Gonzalesa, współinicjatora projektu Buena Vista Social Club.

fot. Aleksandra Bober/trojmiasto.pl

Jeden z najlepszych występów na festiwalu dał zespół Afro-Cuban All Stars pod przewodnictwem legendarnego Juna de Marcosa Gonzalesa, współinicjatora projektu Buena Vista Social Club.

Przez teren festiwalu przewinęło się kilka tysięcy osób.

fot. Aleksandra Bober/trojmiasto.pl

Przez teren festiwalu przewinęło się kilka tysięcy osób.

Kilema porwał do tańca wesołymi, transowymi rytmami z Madagaskaru.

fot. Aleksandra Bober/trojmiasto.pl

Kilema porwał do tańca wesołymi, transowymi rytmami z Madagaskaru.

Festiwal muzyki świata Globaltica, której siódma edycja trwała od piątku do niedzieli w Gdyni, jest jedną z mniejszych letnich imprez plenerowych w Trójmieście. Nie epatuje nazwiskami gwiazd z plakatów, nie serwuje muzyki z list przebój, nie przyciąga wielu fanów z innych miast. Jednak - paradoksalnie - ta kameralność jest jej zaletą.

Na Globaltice najważniejszy jest klimat - piknikowy, a przy tym wcale nie przaśny, za to przyciągający różnorodnością i zachęcający otwartością. Obok fanów kultury etnicznej, na festiwal przychodzą rodziny z wózkami, których próżno szukać na innych letnich festiwalach. Nikogo nie dziwi pięćdziesięciolatek tańczących pod sceną, ani dzieciaki biegające pomiędzy kocami rozłożonymi na trawie.

Rodzinna atmosfera to jeden z atutów festiwalu. Podczas koncertów w Parku Kolibki można było spotkać całą armię kolorowych rodziców, odzianych w trekkingowe stroje, wyposażonych w karimaty. Swoich pociech od małego uczą słuchania różnorodnej muzyki, rozumienia egzotycznych kultur i tradycji, a przede wszystkim - tolerancji.

Zapewne większość z kilku tysięcy osób, które przewinęły się przez Kolibki i Scenę Letnią w Orłowie, nie potrafiłaby powtórzyć nazw zespołów, które widziała. To nic. Na Globaltikę nie idzie się, żeby zobaczyć ulubionego artystę. Tutaj warto wpaść, żeby w zielonym i kameralnym otoczeniu Kolibek spotkać się z przyjaciółmi, a przy okazji posłuchać dobrej muzyki. Bo co do jej wysokiej jakości nie ma wątpliwości.

Każdy z dziesięciu zespołów, które wystąpiły na tegorocznej Globaltice pochodził z innego zakątka świata. Każdy zaserwował inne dźwięki, charakterystyczne dla tradycji swojego regionu, często jednak wymieszane z nowoczesnymi wpływami.

Tak właśnie grała mongolsko-irańska Seeda, której muzycy z jednej strony wykorzystywali tradycyjne techniki gardłowego śpiewu, z drugiej akompaniowali sobie na gitarach z iście blues-rockowym zacięciem. Również węgierski Besh O Drom w niezwykle energetyczny sposób zmiksował cygańskie melodie z porywającą elektroniką. Najbardziej zaskakujący był jednak występ projektu Bonga. Pochodzący z Angoli czarnoskóry muzyk swoje anty-kolonialne protest songi wymieszał właśnie z tradycyjną muzyką Portugalii - państwa, którego jego ojczyzna przez wiele lat była kolonią.

Słowiańskimi, żywiołowymi melodiami porwał do zabawy ukraińsko-estoński zespół Svjata Vatra, którego lider, Ruslan Trochynskyi robił, co mógł, aby zabawiać publiczność, włącznie z machanie kozacką szablą ze sceny oraz wspólnym tańcem z widzami. Zawiódł natomiast koncert zespołu Kel Assouf promującego muzyczne dziedzictwo saharyjskiego narodu Tuaregów. Choć nie zabrakło w nim dynamiki i mocnych emocji pustynnego bluesa, ich występ okazał się dość monotonny.

Najlepsze koncerty dała piętnastoosobowa orkiestra Afro-Cuban All Stars pod przewodnictwem legendarnego Juana de Marcosa Gonzaleza, jednego z inicjatorów projektu Buena Vista Social Club oraz Kilema z Madagaskaru. Podczas gorącego występu eleganckich Latynosów porywających do tańca sambą i rumbą oraz koncertu Afrykańczyków w turbanach grających wesołe i transowe rytmy, publiczność pod sceną szalała.

Ważnym elementem Globaltiki są również imprezy towarzyszące, promujące różnorodność kulturalną. Ofertę muzyczną rozbudowano o projekcje filmowe, wystawę zdjęć z Mali i Nigru oraz warsztaty. I to właśnie te ostatnie stanowią oczko w głowie organizatorów. Ich oferta ma się rozrastać z roku na rok.

W tym roku najwięcej chętnych zgromadziły zajęcia ze śpiewu gardłowego prowadzonego przez mongolskich muzyków z Sedaa. Trzygodzinny warsztat okazał się niestety zbyt krótki i większość uczestników zdołała jedynie liznąć tej trudnej techniki. Ciekawie wypadły także warsztaty bębniarskie oraz nauka estońskiego tańca labajalg. W czasach, gdy większość koncertów można zobaczyć w Internecie, kontakt bezpośredni z artystami wydaje się być mocną kartą w rękach organizatorów. Oby tych kart było jak najwięcej również podczas kolejnych edycji Globaltiki.

sortuj: rosnąco  | pokaż widok standardowy

opinie (razem: 30)

zgłoś do moderacji opinię 3718054 2011-07-31 22:59

No jakie kilka tysięcy osób, co Wy ;)

sara

popieram opinię 10 / nie zgadzam się 8
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 3718055 2011-07-31 23:01 tylko R U T A (1)

ktorej tam zabraklo w tym roku

popieram opinię 3 / nie zgadzam się 2

zgłoś do moderacji opinię 3718087 2011-10-14 16:43 Meloman

R.U.T.A. wcisnęła sie wszędzie. To produkt sztucznie nadmuchany i dobrze akurat świadczy o festiwalu, że nie zaprosili ich do siebie. Grali wszędzie, więc jak chciałeś na nich pójść to miałeś szansę.

Melo

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 3718057 2011-08-01 00:32 nudy

a gdzie Zakopałer i Golec Orkiestra?

fan

popieram opinię 3 / nie zgadzam się 21
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 3718058 2011-08-01 00:51 Było wspaniale! (2)

Ciekawe co na to Gdańsk? Nie ma co oczywiście antagonizować (sam jestem z Gdańska) ale poziom Globaltiki czy Cudów Wianków jest w Gdańsku nieosiągalny. Przepaść kulturowa.

Gdańszczanin

popieram opinię 21 / nie zgadzam się 7

zgłoś do moderacji opinię 3718060 2011-08-01 03:34

Ja też z Gdańska. Mi nie przeszkadza to, że w Gdańsku są inne wydarzenia niż w Gdyni. W końcu wszystko to jedno trójmiasto. Osobiście doceniam naszą (trójmiejską) różnorodność....A Globaltica faktycznie była zarąbiaszcza :)

:)

popieram opinię 8 / nie zgadzam się 2

zgłoś do moderacji opinię 3718063 2011-08-01 09:21 tia ...

Ale to tak na powaznie czy tylko marnie prowokujesz do kolejnych głupich pyskówek nt. "prezydent któego z miast na G. ma większego"?Z całym szacunkiem dla tych dwóch imprez to w Gdyni były już ciekawsze wydarzenia - Opener, Ladies Jazz Festival ...a w Gdańsku chyba też nie jest tak źle - ostatnio FETA, niedługo Miller+ (czy jak w tym roku ma się sequel zeszłorocznego Możdżer+), Gdańskie Noce Jazsowe i sporo imprez komercyjnych - Męskie Granie, Ozzy, Eryka B ... muzyki klasycznej, organowej nie wyliczając, więc przestań marudzić.

maciek.

popieram opinię 7 / nie zgadzam się 5
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 3718059 2011-08-01 01:15 Byłem (3)

Pierwszy dzień: Bulimiczki z klezmerskich Kaszub I Svjata Vatra cepeliane, szczególnie te pierwsze. Potem podobno byłu duuużo lepiej, ale musiałem już iść. Drugi dzień: Seeda OK, Kilema - rewelacja, Węgrzy - znowu muzyka weselna, Afro-Cuban All Stars - przywoity poziom. Bardzo żaluję, że nie mogłem obejrzeć Bongi i Kel Assoufa.Było tam stoisko z płytami, mieli Kilemę, ale nie Bongę. Ktoś wie, co to był za sklep (URL)? W domu sprawdziłem, że płyty mieli całkiem ciekawe (tylko drogie), ale festiwal się skończył.

popieram opinię 5 / nie zgadzam się 7

zgłoś do moderacji opinię 3718062 2011-08-01 09:16

Orange World, kiedyś mieli stoisko w Tesco na Dąbrowie, a teraz to nie wiem, może tylko online.

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 3718068 2011-08-01 12:01 Kilema (1)

Ja byłam na 2. dniu. Kilema to kicha pod publiczkę, ale mieli też świetne momenty. Od muzyki bałkańskiej oczekiwałabym czegoś lepszego, ale tego też się dobrze słuchało. Mongolia i Iran oraz Kuba - REWELACJA! Nie wiem, czy było kilka tysięcy osób - może w sumie na trzech dniach, ale atmosfera i organizacja rzeczywiście nieosiągalne w dzisiejszym Gdańsku :(, w którym się urodziłam. Ech... Ale cieszmy się, że Gdynia jest tak ciekawym miejscem na mapie!

e

popieram opinię 1 / nie zgadzam się 6

zgłoś do moderacji opinię 3718070 2011-08-01 12:53 dokładnie!

Kilema to chyba grywa przy basenach w hurghadzie

popieram opinię 1 / nie zgadzam się 6

zgłoś do moderacji opinię 3718061 2011-08-01 08:10 Afro-cuban all stars

czekałem na ich występ i się rozczarowałem, słaby koncert, za to wszystkie wcześniejsze zespoły począwszy od Sedaa magia!! i coś wspaniałego!

anz

popieram opinię 7 / nie zgadzam się 14
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 3718064 2011-08-01 10:13 Gdyby marketing (2)

Gdyby marketing tej imprezy dorastał do jej poziomu artystycznego, byłoby OK. A tak coś co mogło obejrzeć kilkadziesiąt tysięcy ludzie obejrzało może kilka. Jak co roku.

zaf

popieram opinię 7 / nie zgadzam się 5

zgłoś do moderacji opinię 3718075 2011-08-01 15:09 przeczytaj sobie: artykół na Trojmiasto . pl p.t. "Reklama Kultury? Szukajcie , a znajdziecie"

i wszystko jasne...

miś

popieram opinię 0 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 3718078 2011-08-01 16:44 bla bla bla

w Kolibkach nie zmieści sie kilkadziesiat tysięcy ludzi

popieram opinię 2 / nie zgadzam się 0

zgłoś do moderacji opinię 3718065 2011-08-01 10:44

byłam w sobote pierwszy raz na Globaltice, zdecydowanie nie załuję!

o.

popieram opinię 18 / nie zgadzam się 2
zobacz cały wątek ukryj wątek

zgłoś do moderacji opinię 3718067 2011-08-01 10:44 Papierochy na maksa (2)

Globaltica to całkiem sympatyczny festiwal. Jednak organizacyjnie to porażka. Całe mnóstwo ludzi paliło na tym "zgromadzeniu publicznym", a przede wszystkim strażacy i tzw. ochrona, a nawet obsługa na scenie. Spod sceny wypraszano ludzi popijających spokojnie piwo, a palaczom nie zwracano uwagi. Poza tym konferansjer glendził i kreował się na gwiazdę. Jak na spotkanie piknikowe cena wstępu do Kolibek jest wygórowana. Polecam raczej inne imprezy trójmiejskie, które są atrakcyjniejsze i tańsze lub bezpłatne, m.in. Sopocki Festiwal Filmowy czy Mozartiana.

Luca

popieram opinię 4 / nie zgadzam się 23

zgłoś do moderacji opinię 3718071 2011-08-01 12:54 konferansjer

to proszę pana Wojciech Ossowski, zasłużona osoba dla muzyki świata.Prowadzi cyklicznie Ossobliwości w trójce i jego wiedza oraz sposób bycia jest odpowiedni do tej imprezy.

Herbata

popieram opinię 7 / nie zgadzam się 5

zgłoś do moderacji opinię 3718077 2011-08-01 15:36

konferansjer i mnie nie powalałale jak można mówić o wygórowanej cenie czy 25 zł za bilet a 35 przy karnecie 2 dniowym?I jak można porównywać tak równe imprezy?Globalticę porównać można z festiwalem Kydryńskiego a nie filmowym czy muzyki Mozarta. i tu gwiazdy pewnie mniejsze, choć moim zdaniem zdecydowanie warte 25 zł (!) i wybawiłam sie fantastycznie i poznałam obcą kulturę muzyczną, ale i róznica cenowa ogromna.

ko

popieram opinię 4 / nie zgadzam się 2

zgłoś do moderacji opinię 3718069 2011-08-01 12:45 jedno słowo

RE-WE-LA-CJA!!!

miś

popieram opinię 9 / nie zgadzam się 4

dodaj swoją opinię