Dwa intensywne dni, po brzegi wypełnione warsztatami, bitwami, pokazami beatboxu i graffiti oraz koncertami, a przede wszystkim pozytywną hip-hopową energią za nami. Zakończyła się druga taneczna edycja festiwalu MTV Gdańsk Dźwiga Muzę.
Już od wczesnych piątkowych godzin na Placu Zebrań Ludowych gromadzili się tancerze, beatboxerzy, a także choreografowie - wszyscy o nieprzeciętnych umiejętnościach. W namiotach, w których zorganizowano warsztaty taneczne atmosfera była bardzo gorąca dosłownie i w przenośni.
- Jestem strasznie zmęczona, ale było super. Warsztat z J.C. Winstonem był naprawdę świetny. On niesamowicie łapie kontakt z uczestnikami. Ma w sobie tak pozytywną energię, że już po pięciu minutach treningu jesteś naładowana - śmiała się Kasia, z którą rozmawialiśmy tuż po zakończonych warsztatach z hip-hopu lirycznego.
W piątek rozegrano bitwy taneczne, których zwyciężczynią została Anna Maria Wilczkowska, przedstawiająca się jako Ryfa. Tancerka pokonała ponad setkę uczestników, w nagrodę zgarniając 10 tysięcy złotych. Tegorocznymi nowościami były warsztaty graffiti i przegląd młodych zespołów. Dwadzieścia grup zostało ocenionych przez jury w składzie: Tede, Numer Raz oraz Dj Macu. Najlepszym okazał się zespół Chemol&Kolin z Gdańska.
Ogromne wrażenie zrobiły występy beatboxerów Bladego Krissa z Polski, Fatty'ego K z Belgii i Dharniego z Singapuru. Ten ostatni podbił serca polskiej publiczności bezbłędnym wykonaniem utworu "Sutra" zespołu Sistars, oczywiście w wersji beatboxowej.
W sobotę rozegrano beatbox battle, które wygrał Zheton z Rosji. W konkursie Best Performance zwyciężyła grupa DPS Kollektiv, otrzymując w nagrodę 30 tysięcy złotych.
Wieczorami można było przećwiczyć nowo poznane kroki do muzyki granej przez najlepszych polskich i zagranicznych wykonawców. W piątek na głównej scenie wystąpił Abradab, który zagrał najbardziej znane kawałki, m.in. "Miasto jest nasze". Zaraz po nim na scenę wyszedł GrubSon, grając przeboje z albumu "Coś więcej niż muzyka", m.in. "Naprawimy to" feat. Emilka. Obydwoje świetnie nawiązali kontakt z widzami, których wręcz zmusili do tańca.
Gdy na scenie pojawiła się gwiazda wieczoru - amerykański zespół Das EFX - publiczność była już rozgrzana do czerwoności. I to nie tylko ta zgromadzona pod sceną. Na całym placu grupki ludzi, a nawet pojedyncze osoby ruszały się w rytm puszczanych bitów. Zespół zagrał takie kawałki, jak "Real hip-hop", czy "Rugged and Raw".
W sobotę wieczorem na głównej scenie wystąpili Vienio i Trzeci Wymiar, jednak dopiero Warszafski Deszcz, rozgrzał publiczność serwując takie utwory, jak "Drin za drinem", czy "Gdzie tamte dziewczyny".
Imprezę zakończył niezwykle energetyczny Chali 2na, pieszczotliwie nazywany przez hip-hopowców "Tuńczykiem". Jego występ, choć w kameralnym gronie publiczności, był chyba najmocniejszym muzycznym punktem całego festiwalu. Raper zaprezentował utwory z czasów Jurassic 5, takie jak "Don't stop" czy "Freedom", udowadniając, że jego muzyka stoi na najwyższym, światowym poziomie. Zagrał długi koncert, który zakończył się bisem. Artysta zszedł ze sceny dopiero po godzinie 2 w nocy.
Podczas koncertu, Chali 2na swoim basowym głosem pochwalił polski hip-hop, którego słuchał w piątek z backstage'u. Jego słowa musiały być szczere, bo podczas swojego występu na scenę zaprosił samego GrubSona.
Przez Plac Zebrań Ludowych podczas festiwalu przewinęło się ponad piętnaście tysięcy osób.
- To fantastyczna impreza. Połączenie tańca z muzyką to świetny pomysł. Ciągle się coś dzieje, jest super energia - mówiła tancerka Julia.
Pozytywne opinie, które można było usłyszeć podczas dwóch dni festiwalu potwierdzają, że połączenie warsztatów z koncertami to strzał w dziesiątkę. Imprezy tego typu są potrzebne.



na liście wydarzeń.

















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.