- Nie jestem bandytą, nie chodzę z nożem w kieszeni - mówi Silver, szesnastoletni raper z Wrzeszcza. Jego debiutancki album "Gdańskie Rewiry - Opętany Rapem" to hip-hopowa opowieść o mieście z punktu widzenia nastolatka. Teledysk "Welcome Wrzeszcz" z tekstem promuje jego drugi album, który wyjdzie w tym roku. Kamil opowiedział nam o swoim pomyśle na dystrybucję płyt, dlaczego we Wrzeszczu nie lubią obcych i czy należy się obawiać chłopaków w kapturach.
Borys Kossakowski: Masz dopiero szesnaście lat, a już wydałeś debiutancką płytę.
Silver: Wszystko zaczęło się trzy lata temu. Nagrałem numer, który zrobił małą furorę wśród znajomych. Po nagraniu kilku utworów stwierdziłem, że chcę zrobić coś konstruktywnego.
W dobie internetu zespoły umieszczają swoją muzykę w Internecie. Ty zrobiłeś coś innego.
Od początku wiedziałem, że nie robię tego dla pieniędzy. To moja pasja, postanowiłem płytę... rozdać. Dosłownie. Zorganizowałem spotkanie, rozwiesiłem plakaty, zaprosiłem ludzi. Przyszło tylu chętnych, że cały nakład rozszedł się migiem. Ludzie traktowali płytę w sposób szczególny, bo to nie jest coś, co można kupić. Zamiast pieniędzy dostałem od nich podziękowania i wiele ciepłych słów. Słali do mnie listy z gratulacjami, pisali, że czekają na następne nagrania.
Teledysk "Welcome Wrzeszcz" promuję płytę "Konkret", nad którą właśnie pracujesz. Pada tam znane hasło "Wrzeszcz - nie lubimy obcych", które mnie bardzo dziwi. Jestem z Wrzeszcza i lubię obcych. Chcę ich poznawać i słuchać, co mają do powiedzenia. Dlatego się dziś spotkaliśmy.
Też jestem otwarty na znajomości. Nie jestem bandytą, nie chodzę z nożem w kieszeni. Po prostu kocham Wrzeszcz, a to hasło od dawna zapisało się w historii tego miejsca. To tradycja związana z graffiti, hip-hopem. Tak jak nawijam w kawałku: "Tak było i tak jest". To element pewnej ciągłości.
Na twoim teledysku widać zamaskowanych kibiców z racami. Przeciętny odbiorca myśli: "To bandyci. Strach pójść na stadion, bo dostanę w łeb". Skoro myślisz inaczej, czemu powtarzasz to hasło? Tylko dlatego, że to element tradycji? "Pozdro dla kumatych, a reszta won?"
Nie jesteśmy groźni, nie napinamy się, nie robimy teledysków z pitbullami. Hip hop nie jest muzyką dla wszystkich, więc nie każdy zrozumie, o co w tym chodzi.
Czemu nie napiszesz: "Wrzeszcz - lubimy obcych"? Może mógłbyś zmienić to hasło?
Nie ma sensu tego zmieniać. To historia. I nie mam prawa jej zmieniać.
Kogo można zobaczyć na teledysku?
To moi kumple z dzielnicy, bez których teledysk by nie powstał. Jedni rapują, inni jeżdżą na rolkach, inni grają w kosza. Klip zrobił po przyjacielsku Maciej Górczyński, któremu za to dziękuję. W studio HK Records, gdzie nagrałem płytę, współpracuje osiem osób. Wspieramy się nawzajem, mamy zamiar grać też razem koncerty. Kultura hip-hopowa wbrew pozorom istnieje w Trójmieście, ale raczej w undergroundzie.
Jakie masz plany na przyszłość?
Chcę, żeby hip hop pozostał moim hobby. Jeśli będę na tym zarabiać, to tylko po to, żeby inwestować dalej w muzykę. Wiadomo: "Rap niczym narkotyk, lecz kosztuje parę złotych".



na liście wydarzeń.














Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.