Wiadomości

stat

Obezwładniająca precyzja uderzenia

Wojciech Pilichowski zaprezentował swoje łagodne, ale wciąż pełne energii oblicze.
Wojciech Pilichowski zaprezentował swoje łagodne, ale wciąż pełne energii oblicze. fot. Anna Szczodrowska/trojmiasto.pl

Największą sztuką wirtuoza instrumentu jest nie zanudzić słuchacza i nie zarzucić go gąszczem niepotrzebnych dźwięków. To z pewnością udało się zarówno Wojciechowi Pilichowskiemu jak i Leszkowi Cichońskiemu, którzy zaprezentowali na żywo swój nowy projekt. Od początku do końca rządził blues, niezwykle różnorodny i co najważniejsze, wzbogacony dynamicznym basem.



Leszek Cichoński po raz kolejny udowodnił, że jest gitarzystą bardzo pomysłowym.
Leszek Cichoński po raz kolejny udowodnił, że jest gitarzystą bardzo pomysłowym. fot. Anna Szczodrowska/trojmiasto.pl
Gitarzystów wspomagał na perkusji Tomek "Żaba" Mądzielewski
Gitarzystów wspomagał na perkusji Tomek "Żaba" Mądzielewski fot. Anna Szczodrowska/trojmiasto.pl
W swoim najnowszym muzycznym pomyśle, dzielonym z gitarzystą Leszkiem Cichońskim, Wojciech Pilichowski zaprezentował swoje łagodne, ale wciąż przepełnione energią oblicze. Podczas niedzielnego koncertu scenę gdyńskiej Bohemy zdominował improwizowany blues, zarówno spod znaku sentymentalnych The Allman Brothers Band jak i szalonego Jimiego Hendrixa. Usłyszeliśmy nawet balladowy utwór "Dbaj o miłości", który muzycy, jeszcze w latach dziewięćdziesiątych, zarejestrowali na cześć Tadeusza Nalepy. Tym samym to Cichoński, znany z miłości do muzyki "dzieci kwiatów", był głównym pomysłodawcą materiału, który artyści wykonali przed licznie zebraną publicznością.

Ciekawie było usłyszeć dwa ścierające się ze sobą sceniczne oblicza - klasycznie już brudnej gitary i precyzyjnie punktowego basu, bluesowego feelingu i dosłownie obezwładniającej siły uderzenia. Mimo licznych, opartych na schemacie dialogu solówek, popisy muzyków nie nudziły. Tu wielki ukłon należy się Pilichowskiemu, którego gra jest niezwykle dynamiczna i różnorodna. Grube struny basowe pod jego palcami nabierały zaskakującej plastyczności. Cichoński również, po raz kolejny, udowodnił, że jest gitarzystą bardzo pomysłowym. Można śmiało powiedzieć, iż była to prawdziwa szkoła żywej, a przez to kreatywnej i ciekawej improwizacji.

Na przekór bluesowej łagodności, najciekawiej wypadły utwory mocne, oparte na energetycznym riffie. Pomiędzy nimi gęsta, ale nie przekombinowana linia basu i hendixowska gitara. - Cichoński dosłownie wplatał fragmenty kompozycji mistrza Fendera Stratocastera. To były przyjemne zaskoczenia, podobnie jak parę lat temu, King Crimson zaskoczyli płytą "The Power to Believe". To dobre skojarzenie, bo właśnie podobną siłę odczuwało się, gdy gitary powracały do wspólnego "potężnego" tematu.

Najbardziej jazzowym momentem było, rozciągnięte do prawie dwudziestu minut, "Summertime" Gershwina. Gitarzyści przy wsparciu hammonda i grającego na perkusji Tomka "Żaby" Mądzielewskiego, stworzyli nowy wymiar tego - wydawałoby się przetrzebionego z aranżacyjnych pomysłów - standardu. Świetnie bawili się dynamiką i pauzami, grali potężnie, by za chwilę wrócić do łagodnego brzmienia wspomagających ich klawiszy. Doskonale się przy tym bawili i z miejsca zaskakiwali kolejnym rozwiązaniem improwizatorskim. To był najlepszy dowód na to, że współpraca Pilichowski - Cichoński przyniesie ciekawe rezultaty. O jej kontynuacji również oni sami cicho napomknęli ze sceny.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (14)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.07.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Najnowsze wiadomości

Kalendarz imprez

kalendarz

Zdjęcia z imprez

    Nowe lokale

    Najczęściej czytane