mat. prasowe
Partyworkerów można spotkać w pięciu sopockich klubach. Nz. Justyna Rozbicka pierwsza z lewej.
Iwona Wieczorek zaginęła, gdy wracała samotnie z klubu. O tym jak bezpiecznie imprezować i wracać po dyskotece do domu rozmawiamy z Justyną Rozbicką, partyworkerem w sopockich klubach i koordynatorem programu "Czyste Dźwięki".
Co robić w sytuacji, gdy młoda dziewczyna w czasie imprezy nagle postanawia odłączyć się od grupy znajomych?
Justyna Rozbicka: Przede wszystkim nie dopuścić do takie sytuacji. Nie można zostawić samej dziewczyny na ulicy w środku nocy. Nawet, gdy wokół jest pełno innych imprezowiczów. Znajomi powinni do skutku przekonywać ją do wspólnego powrotu, a nie pozwolić odejść. W takich sytuacjach możemy na przykład powiedzieć, że nawet jeśli ktoś nie chce z nami przebywać, to niech chociaż da się odprowadzić do autobusu. Można też zaproponować zamówienie taksówki. Lepiej zrezygnować z kilku piw i wyłożyć kasę dla bliskiej osoby, niż potem żałować konsekwencji.
Załóżmy jednak, że imprezowicze się śmiertelnie na siebie obrażą. I nagle dziewczyna wychodzi z klubu i przychodzi jej do głowy, że na piechotę samodzielnie wróci przez pół miasta do domu.
Jeśli nie ma znajomych w pobliżu, taka osoba może zgłosić się o pomoc do nas. Partyworkerzy są w klubie po to, aby imprezowicz, który źle się poczuje lub zgubił znajomych, mógł otrzymać wsparcie. Za każdym razem powtarzamy, że samotny spacer do domu po nocy nic dobrego nie przyniesie. W przypadku młodych osób ryzyko napaści jest jeszcze większe.
Odprowadzacie do kolejki?
Niestety nie. Działamy na terenie klubów, bo głównie jesteśmy tam po to, aby pomagać osobom nietrzeźwym albo pod wpływem narkotyków. Ale jeśli widzimy, że ktoś jest sam i zdezorientowany, to podchodzimy i pytamy jak pomóc. Poratujemy rozkładem autobusów lub kolejek. Jeśli trzeba, pomożemy zamówić taksówkę.
Jak znaleźć w klubie partyworkera?
Można nas rozpoznać po koszulkach z charakterystycznym logo czarnej płyty na pomarańczowym tle i napisem "Czyste Dźwięki". Działamy w pięciu klubach w Sopocie - Sixty9, Tropikalnej Wyspie, Organice, Sfinksie i Kolibie. Staramy się być w te dni, w które na imprezach bawi się najwięcej osób. Za każdym razem mamy stolik z ulotkami, każdy może przy nim usiąść, pogadać, napić się wody. Łatwo nas poznać także z innego powodu - ludzi wokół zawsze dziwi, że jesteśmy na imprezie i nie pijemy.
A to nie obciach zadawać się na imprezie z takimi co nie piją i jeszcze namawiają do tego innych?
Żaden obciach. My tam jesteśmy, żeby pomóc. Stali bywalcy klubów tak się do nas przyzwyczaili, że czasem opowiadają nam historie swojego życia. Oczywiście, raz na jakiś czas ktoś stara się prowokować i na przykład staje obok i pali trawkę. Odpowiadamy wtedy - jeśli chcesz pogadać, to siadaj. I to działa. Niektórzy traktują nas nawet jak terapeutów. Jesteśmy takimi kumplami na imprezie, którzy nie piją i z którymi można otwarcie pogadać. To dla wielu łatwiejsze niż wybrać się do psychologa.


na liście wydarzeń.













Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie nie związane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.