Żeby rozpocząć trasę koncertową pod hasłem "World War Tour" 1 września i to w Gdańsku, trzeba mieć tupet. Albo być szwedzką grupą metalową Sabaton, która ten fakt potrafi przekuć w sukces - na czwartkowy koncert w CSG przyszły tłumy oddanych fanów.
Ale ogromna popularność w Polsce Sabatona nie opiera się przecież wyłącznie na zjawiskowej charyzmie frontamana - choć Brode potrafi rozczulić fanki rzucanymi ze sceny całusami, a fanów dowcipami, czego nie zabrakło podczas czwartkowego koncertu w CSG. Nie chodzi też o widowiskową oprawę koncertów - w Gdańsku zaserwowano świetną grę świateł i kilkanaście wybuchów pirotechnicznych.
Również muzyka zespołu nie tłumaczy polskiego fenomenu Sabatona. Szwedzki sekstet nie sili się na skomplikowaną grę, a ich utwory opierają się na sprawdzonych w metalowym graniu patentach. Na koncercie w Gdańsku zagrali kilkanaście kawałków, które dla osoby niebędącej fanem zespołu tak naprawdę niewiele się różniły. Szybka i ciężka gitara, marszowy rytm i podniosła melodia to cechy wspólne każdego z nich. Kompozycje proste jak pałka perkusyjna, ale to dobrze przemyślana strategia - chcąc, nie chcąc te kawałki zostają w głowie.
Otóż tajną bronią szwedzkich muzyków jest militarna tematyka, którą poruszają w swoich utworach. Pieśni opiewające chwalebne czyny żołnierzy na polach bitew drugiej wojny światowej to strzał w dziesiątkę. Przynajmniej dla naszych rodaków, bo Polaków Sabaton zdobył dwoma kawałkami - o bohaterskiej obronie polskiej Wizny przed niemieckim najeźdźcą oraz o Powstaniu Warszawskim. Obu przebojów, czyli "40:1" i "Uprising" na gdańskim koncercie oczywiście nie zabrakło. I oczywiście zostały przyjęte euforycznie.
Fragmenty utworów wyśpiewywane były chóralnie przez całe pokolenia fanów: od koncertowych weteranów w sile wieku, przez nastolatki wymachujące biało-czerwonymi flagami, po statecznych ojców z kilkuletnimi dziećmi, dla których była to pewnie jedna z pierwszych lekcji historii. Oglądając reakcje tych ludzi, można było zauważyć prawdziwe przejęcie i zaangażowanie podczas wspólnego wykrzykiwania słów piosenek i klaskania do rytmu. To były chwile szczerego - być może nawet patriotycznego - uniesienia, których trudno szukać podczas oficjalnych obchodów narodowych rocznic.
Jeśli gdańscy włodarze chcieliby zobaczyć tłumy mieszkańców na oficjalnych obchodach rocznicy rozpoczęcia drugiej wojny światowej, może powinni pomyśleć o zaproszeniu Szwedów. Sukces frekwencyjny murowany. A i może kontekst artystyczny będzie - muzycy już zastanawiają się, czy na następnej płycie nie umieścić piosenki o obronie Westerplatte. Można nawet puścić mimo uszu fakt, że obok pieśni chwalącej polskich lotników z Dywizjonu 303, Sabaton nagrał również m.in. utwór o niemieckiej 7 Dywizji Pancernej generała Rommla.



na liście wydarzeń.














Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.