Wiadomości

stat

"Staramy się przekazać ludziom miłość". Rusza festiwal Dźwięki Północy

Dawno nie graliśmy w Trójmieście. Stęskniliśmy się bardzo za cudownymi ludźmi - mówi Dagmara Gregorowicz.
Dawno nie graliśmy w Trójmieście. Stęskniliśmy się bardzo za cudownymi ludźmi - mówi Dagmara Gregorowicz. mat. prasowe

- Będąc na scenie masz niezwykłą możliwość skupienia setek oczu i uszu na tym, co chcesz przekazać. My staramy się przekazać ludziom miłość - mówi Dagmara Gregorowicz z zespołu Dagadana, który wystąpi na festiwalu Dźwięki Północy. Festiwal zaczyna się 13 lipca i potrwa do niedzieli. W programie koncerty m.in. Kapeli Maliszów, Valkyrien Allstars czy Kimmo Pohjonena oraz warsztaty śpiewu białego i tańców tradycyjnych.



Borys Kossakowski: Jak polsko-ukraińska Dagadana jest odbierana na Ukrainie, a jak w Polsce?

Dagmara Gregorowicz: Ludzie na całym świecie podobnie odbierają naszą muzykę - bardzo emocjonalnie. W Polsce i na Ukrainie dochodzi do tego znajomość języka, niektórych historii związanych z utworami. To daje nam jeszcze większą więź ze słuchaczem.

A jak Polska jest odbierana na Ukrainie?

Mogę mówić o odbiorze, z jakim spotkałam się rozmawiając z ukraińskimi znajomymi. Są to w 99,9 proc. przychylne nam spojrzenia. Polska w oczach znajomych jest dynamicznym krajem, który dobrze wykorzystał swoją obecność w Unii Europejskiej. Wszyscy kierowcy zwracają uwagę na drogi, które w porównaniu z ukraińskimi są gładkie jak masło. Ukraińcy nie zapominają, jak Polska pomogła i nadal wspiera ich w walce o wolność. Podkreślają, że żaden kraj tak silnie nie solidaryzował się z nimi. Młodzi z chęcią odwiedzają nasz kraj w celu nauki, pracy, poznawania kultury. Dzięki właśnie takim poszukiwaniom Dana [Winnycka, wokalistka i pianistka z zespołu Dagadana - przyp. red.] trafiła do Polski. Chciała poszerzyć swój warsztat jazzowy. Przyjeżdżała co rok, na warsztaty, potem na stypendium, koncerty, aż w końcu tu zamieszkała. Nie oznacza to wcale, że Polska jest jakąś ziemią obiecaną. Choć stała się jej drugą ojczyzną.

Wasza muzyka, jak sami mówicie, jest apolityczna.

Nasza muzyka wprost nie odnosi się do sytuacji politycznej, co nie wyklucza czerpania z niej, jak i z ludowych tekstów, uniwersalnych prawd i refleksji. Staramy się zwracać uwagę na wartości, którymi się kierujemy. Gdybyś zapytał, na jakie partie polityczne głosowaliśmy, pewnie niechętnie podjęłabym dalszą dyskusję w tym kierunku, ale kiedy w jednej z naszych zespołowych ojczyzn panuje wojna, nie możemy milczeć. Będąc na scenie masz niezwykłą możliwość skupienia setek oczu i uszu na tym, co chcesz przekazać. My staramy się przekazać ludziom miłość. Wojna jest jej zaprzeczeniem, dlatego jesteśmy jej stanowczo przeciwni.

Czy uważacie, że muzyka takich zespołów jak wasz jest w stanie zacieśniać więź między narodami?

Dawno nie graliśmy w Trójmieście. Stęskniliśmy się bardzo za cudownymi ludźmi. Natomiast więź między narodami buduje się przez wzajemne poznanie. Nic tak dobrze nie przybliża narodów jak wzajemne otwarcie na kulturę.

Nagraliście płytę z zespołem chińskim. Jak wam się odkrywało tamtejszą muzykę? Niektóre jej formy są zupełnie niestrawne dla Zachodu - np. opera pekińska.


To oczywiste, że są to jedne z pierwszych skojarzeń. Jest tak z prostego powodu. Chińska kultura jest bardzo nam odległa. Bariera językowa, inne sposoby zachowania powodują, że rzadko kto potrafi powiedzieć coś więcej o Państwie Środka. A odległość nie każdemu pozwala odwiedzać ten kraj. Odkrywanie muzyki następowało etapami. Pierwsze zetknięcie z muzyką cisnęło na usta słowa: "Ale to jest dziwne". Z każdym dniem stawaliśmy się ciekawsi, zaczynaliśmy lepiej rozumieć obyczaje, a muzyka zaczęła nas inspirować. Pewnego dnia postanowiliśmy zaaranżować jeden z najpiękniejszych ludowych utworów. I tak - rozkładając utwór na czynniki pierwsze - zrozumieliśmy, jaki on jest piękny. Tęsknię za tą muzyką, ale najlepiej słucha mi się jej w Chinach. Już nie mogę się doczekać wrześniowej trasy.

Chiny (podobnie jak Polska) zafascynowane są kulturą amerykańską. Kiedy byłem w Szanghaju dziesięć lat temu na billboardach królowały białe kobiety, a w sklepach muzycznych trudno było się przekopać przez chińskie kopie zachodnich kapel: U2, Metalliki czy Beyonce, aby dotrzeć do czegoś sensownego.

Na billboardach spotkasz teraz i Europejki, i Azjatki. Ja płyty kupuję po koncertach, więc każdą wolną chwilę (mówię o wieczorach) poświęcałam na poszukiwanie muzyki. Dużo w tym dały mi targi muzyczne obfitujące w różnorakie koncerty. Muzykę usłyszysz w różnych nocnych klubach, a także klubach muzycznych. Trzeba popytać lokalnych mieszkańców, bądź samemu mocno eksplorować miasto. Najczęściej nie w turystycznych rejonach. Szukałam lokalnych Meskalin, Dragonów (legendarne poznańskie kluby muzyczne) i znalazłam. A tam działy się niezwykłe muzyczne odloty. Byłam wielokrotnie na jamach jazzowych muzyków z całego świata, jammie mongolskim, widziałam chińczyków grających The Beatles. Ale byłam też na koncertach takich gwiazd jak The Hives, na którym było jakieś 200 osób.

Zespół Dagadana wystąpi 17 lipca o godz. 19 w Centrum Św. Jana zobacz na mapie Gdańska w Gdańsku. Bilety w cenie 20 zł (ulgowy) i 30 zł (normalny). Karnet na 4 dni koncertowe kosztuje 90 zł (ulgowy) i 120 zł (normalny).

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (3)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Najnowsze wiadomości

Kalendarz imprez

kalendarz

Zdjęcia z imprez

    Nowe lokale

    Najczęściej czytane