Strzałów z kałasznikowa na wiwat nie było, ale zabawa i tak trwała w najlepsze. W sobotę w Stacji Orunia miłośnicy i mieszkańcy Bałkanów świętowali... Nowy Rok.
- Czy chciałbyś wziąć udział w tradycyjnym święcie obcego kraju?
-
tak, to ciekawie i pouczające doświadczenie
80% -
to zależy, musiałaby to być tradycja choć trochę zbliżona do naszej
6% -
nie, czułby się niezręcznie i nie wiedział jak zachować
14%
łącznie głosów: 175
W gdańskiej Stacji Orunia, przywitanie bałkańskiego Nowego Roku odbyło się w sobotę, 14 stycznia, czyli dzień później niż nakazuje to tradycja. Nie było to jednak przeszkodą dla kilkudziesięciu gości, którzy cały wieczór świetnie się bawić przy skocznej muzyce z Półwyspu Bałkańskiego.
- Na Bałkanach nie jest obciachem słuchać i bawić się do tradycyjnej muzyki. Nawet na imprezach w nowoczesnych kurortach Chorwacji czy Bułgarii młodzi ludzie tworzą kilkusetosobowe korowody i tańczą do dźwięków tradycyjnych instrumentów. Nic w tym dziwnego, ponieważ te dźwięki te towarzyszą im od urodzenia przy niemal każdej okazji - opowiada Marcin Zadronecki, lider zespołu Balkan Sevdah.
Podczas sobotniej imprezy goście szybko opuścili miejsca przy stołach, aby wspólnie tańczyć. Kto nie umiał, szybko mógł się nauczyć dzięki Zadroneckiemu, który pełnił rolę wodzireja i pokazywał najprostsze kroki. Z resztą na bałkańskiej imprezie nie technika tańca jest ważna, ale temperament tańczącego i oczywiście dobra zabawa. Im szybciej i głośniej, tym lepiej. Nic więc dziwnego, że na Nowy Rok wielu mieszkańców Półwyspy wyciąga kałasznikowy i strzela na wiwat w niebo.
Kto chciał odpocząć od szalonych - i naprawdę męczących - korowodowych tańców, mógł spróbować kilku charakterystycznych dla tamtejszej kuchni potraw.
- Kuchnia bałkańska to zarówno owoce morza, jak i proste dania z regionów górskich. Dzisiaj podajemy m.in. musakę z bakłażanem, duwecz, aromatyczne kofty czy sałatkę z serem feta - wylicza Paweł Dobrowolski z Jadalni Pod Zielonym Smokiem.
Kolejna szansa na świętowanie Nowego Roku po bałkańsku za rok. Jak mówi organizator, Przemysław Wojciechowski ze Stacji Orunia, to jedyna tego typu impreza w Trójmieście i okolicach.



na liście wydarzeń.














Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.