Zapraszamy do naszego cyklicznego przeglądu trójmiejskich nowości płytowych. Poniżej przedstawiamy trzy debiuty oraz nowe płyty weteranów trójmiejskiej i polskiej sceny alternatywnej - Mord i Vreena. Ci ostatni w ciągu najbliższego tygodnia zagrają w Trójmieście koncerty promujące nowe albumy.
Vreen, "Good Luck Ro-Man, Good Luck Witch" |
Mordy, "Nobody" |
Logophonic, "EP" |
Crashed Disco Balls, "Black in the Sheep Yard" |
Call Me Back, "The Noise That Pain Makes" |
Mateusz Kunicki jest chyba jedną z najbardziej enigmatycznych postaci polskiej muzyki alternatywnej. Na trójmiejskiej scenie występował w kilku wcieleniach: w zespole Kevin Arnold, jako basista Where is Jerry, założyciel Miasto 1000Gitar czy autor projektu In The Name of Name. Od 2004 roku tworzy także pod pseudonimem Vreen, a jego najnowsza płyta "Good Luck Ro-Man, Good Luck Witch" to już trzeci album nagrany pod tym szyldem przez jego własny label Radio Rodoz. Kiedyś sam okrzyknął się pierwszym freak-folkowcem w Polsce i coś faktycznie w tym może być, bo penetrował te obszary, kiedy ten gatunek w naszym kraju był jeszcze kompletnie nieznany. Na nowej płycie słychać, jak z powodzeniem porusza się po tej stylistyce. Przede wszystkim za sprawą rozbudowanego instrumentarium. Przez kolejne utwory przewija się brzmienie nie tylko gitar, ale też darbuki, skrzypiec, wiolonczeli czy banjo, w wyniku czego czasem słychać naleciałości country czy bluesa. Wszystko brzmi spójnie i uwodzi zwiewnym charakterem, mimo nie zawsze optymistycznych tekstów, napisanych jednak z wyraźnym dystansem i swobodą.
posłuchaj >> Vreen | zobacz teledysk >> "PTTK"
Mordy, "Nobody", Nasiono Records 2011
Mordy wracają z płytą (do zespołu wrócił również współzałożyciel, Tomasz Bergmann) po siedmiu latach przerwy z taką klasą, że połowa polskiej sceny może im tylko pozazdrościć. "Nobody" zaskakuje, bo ma się nijak do nagrań, jakie obecnie na polskiej i zagranicznej scenie robią furorę. Kawałki są długie, nie brakuje niespodziewanych zmian rytmu czy zaskakujących pomysłów aranżacyjnych. Jednak właśnie to nadaje tej płycie frapujący charakter i wyjątkowość. Otwierające płytę "2 oceany" rozpoczynają się świetną solówką na basie, aby potem uderzyć potężnymi gitarami i hukiem perkusji ze świetnie nakładającym się na nie wokalem Grześka Welizarowicza. Pomyłek nie ma też w kolejnych utworach: zarówno w spokojnym "Feeling", singlowym "Dogs of Heart", kopiącym niczym Grinderman "Wrong", "Perłach" z tekstem powtarzanym jak mantra czy świetnie zamykającym "We can do it!". Jeśli ktokolwiek miał wątpliwości, czy było warto tyle czekać na tę płytę, odpowiedź jest tylko jedna: "tak". Miejsce w czołówce najlepszych polskich albumów tego roku Mordy mają murowane.
posłuchaj >> Mordy | zobacz teledysk >> "Dogs of Heart"
Logophonic, "EP", Wyd. własne 2011
Coraz więcej ciekawej muzyki powstaje wyłącznie przy użyciu gitar. A jeśli potrzeba sekcji rytmicznej, to rolę żywej perkusji doskonale zastępują elektroniczne bity. Logophonic umie z tego korzystać i muzykę opierającą na dwóch gitarach elektrycznych, uzupełnia subtelnymi bitami. Dość senne kawałki pomysłowo zaznaczane są gitarami lub innymi instrumentami, jak np. harmonijka w "Nod when I do". Melancholijny charakter tej muzyki czasem przypomina dokonania The National. Także dzięki niezłemu skądinąd wokalowi Maćka Szkudlarka (na drugiej gitarze towarzyszy mu Krzysiek Stachura, grający także m.in. w zespole Mordy). Te całkiem sympatyczne nagrania pokazują, jak niewielkim nakładem można stworzyć ciekawe kompozycje, które o wiele bardziej zaciekawiają, niż nagrania kapel, które na siłę starają się przyciągnąć uwagę słuchacza głośnymi i atakującymi utworami.
posłuchaj >> Logophonic
Crashed Disco Balls, "Black in the Sheep Yard", Bottom Layer 2011; Call Me Back, "The Noise That Pain Makes", Bottom Layer 2011
Bottomlayer to inicjatywa Pawła Piechowicza, który pod tym szyldem skupia ludzi obracających się w okolicach sztuki, designu, architektury i muzyki. Działalność muzyczną rozpoczął we wrześniu, wydając dwie płyty trójmiejskich wykonawców. Pierwsza z nich to album "Black in the Sheep Yard" projektu Crashed Disco Balls Kuby Kristo, mocno czerpiący z syntezatorowej elektroniki lat 80. i prostych synthpopowych bitów. Kompozycje z tej płyty mają iście kosmiczny charakter, rozwijając się spokojnie i powoli, ale czasem przechodząc w typowo zimnofalowe brzmienia. Niestety klimat psują często nietrafione teksty. Drugi album to "The Noise That Pain Makes" Call Me Back - pod tym szyldem ukrywa się Mateusz Kraszewski (obaj muzycy wzajemnie sobie pomagali przy tworzeniu płyt) - w wielu momentach podobny, ale jednak ciekawszy. Z jednej strony z powodu angielskich tekstów, ale przede wszystkim dzięki bardziej zwartym i ciekawiej zaaranżowanym kompozycjom. "A Wired Dream" czy "Baltic" trzymają światowy poziom i w niczym nie ustępują twórcom obracającym się obecnie w kręgu muzyki lat. 80.
posłuchaj >> Crashed Disco Balls
posłuchaj >> Call me Back



na liście wydarzeń.


















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.