Wiadomości

stat

Tańce i szamańskie dźwięki. Trwa Globaltica

Tańce na Globaltice to już tradycja. Etniczne dźwięki co roku wprawiają w pozytywny nastrój festiwalową publiczność.
Tańce na Globaltice to już tradycja. Etniczne dźwięki co roku wprawiają w pozytywny nastrój festiwalową publiczność. Agnieszka Potocka/Trojmiasto.pl

Piątkowa odsłona Globatiki zakończyła się, a jakże, pląsami przy gorących kubańskich rytmach. Zanim jednak publiczność zgromadzona na terenie Parku Kolibki zobacz na mapie Gdyni dała się porwać do tańca, odbyła daleką muzyczną podróż. Dobrej zabawy nie popsuł nawet przejmujący chłód oraz kolejki w strefie gastronomicznej.



Globaltica to wyjątkowy festiwal, co mogą potwierdzić jego stali bywalcy. To impreza, na której spotykają się ludzie w każdym wieku. Obok małych, biegających między kocami dzieci, zobaczyć można osoby starsze, które wcale nie ustępują im kroku. W tym roku nie było inaczej. Ba! Rodzin było jeszcze więcej niż w poprzednich latach. To dowód na to, że jest zapotrzebowanie na imprezy, na które rodzice mogą zabrać swoje pociechy i nie martwić się o ich bezpieczeństwo. Pomocnym rozwiązaniem był także specjalnie wydzielony kącik dla maluchów, ale większość z nich i tak głównie zajmowała się zwiedzaniem parku.

Teren festiwalu podzielono na dwie strefy: muzyczną i gastronomiczną. W tej drugiej ustawiono kilka foodtrucków, także z wegetariańskimi daniami, do których ustawiały się dłuższe kolejki niż do tych z burgerami. Jeszcze większy tłum zgromadził się przed stoiskiem z piwem. Niestety, tak jak rok temu, trzeba było swoje odstać, zanim udało się dotrzeć do pani za barem. Oczekiwania nie ułatwiała pogoda. Choć w tym roku nie padało, na terenie parku panował nieprzyjemny ziąb. Wierni fani festiwalu doskonale jednak wiedzą, że na Globaltikę nie ma się co wybierać bez ciepłych ubrań, koca i karimaty.

Piątkowe koncerty otworzył (z niewielkim opóźnieniem) Janusz Prusinowski Kompania, jedyny reprezentant Polski. Żywiołowe, wesołe, zapętlone i odrobinę przaśne melodie szybko poderwały z miejsc publiczność zgromadzoną pod sceną.

Kolejna formacja, Django Lassi, to dowód na to, że wielokulturowy skład to często gwarancja muzyki, którą trudno zdefiniować, lecz na pewno nie sposób przejść obok niej obojętnie. Artyści z USA, Niemiec, Wybrzeża Kości Słoniowej i Danii rozruszali publiczność i wprawili w radosny nastrój. W ponad godzinnym występie usłyszeliśmy bałkańskie brzmienia, swingowe melodie i dużo pozytywnych wibracji. Słuchając Django Lassi trudno się mimowolnie nie uśmiechać.

Wokalista Ajinai na scenie przypominał szamana. Tutaj słyszymy go w jednym z nielicznych szybkich utworów.



Następnie scenę opanowali artyści z Chin, których występ okazał się odpoczynkiem od żywiołowych rytmów. Lider grupy Ajinai (mocno gardłowy śpiew alikwotowy opanował do perfekcji) zaprosił publiczność do świata, w którym przeszłość łączy się ze współczesnością, a tradycyjna muzyka mongolska współgra z rockowymi brzmieniami. Globatika na chwilę przyjemnie wyhamowała. I dobrze, bo potrzeba takiej odmiany i odrobiny relaksu, które stały się idealnym wstępem do kubańskiego finału. Koncert Ajinai zdecydowanie był najbardziej odważnym i jednocześnie najmocniejszym punktem piątkowej odsłony festiwalu.

Jako ostatni na scenę weszli dżentelmeni z Kuby, którzy już od pierwszych dźwięków podbili serca publiczności. Wokalista Soneros de Verdad, muzycznych spadkobierców legendarnego Buena Vista Social Club, czarował i kokietował zwłaszcza żeńską część widowni. Panowie za nic mieli niską temperaturę. Szybko rozgrzali festiwalowiczów i zaprosili do radosnego tańca. Usłyszeliśmy znane kubańskie klasyki, ale w nowym, odświeżonym wydaniu. Publiczność bawiła się tak dobrze, że prawie każdy utwór nagradzała głośnymi owacjami.

To nie koniec muzycznej podróży, bo weekendowy program Globaltiki zapowiada się równie różnorodnie. W sobotę czekają nas warsztaty teatralne i wokalne (z samym wokalistą Ajinai!), pokaz acroyogi, spotkanie z autorką książki "Indie - Głód Boga" Tamarą Tokaj oraz po godz. 19 cztery koncerty: serbskiej grupy Shira U'Tfila, urodzonego w Marrakeszu Aziza Sahmaoui, reprezentantów najważniejszych grup etnicznych w Mali, Malikanw oraz Brazylijczyka Osmana Santosa Martinsa.

Niedziela to czas odpoczynku po sobotnich szaleństwach. Tego dnia najważniejszym wydarzeniem jest specjalny koncert Libańczyka Rabiha Abou-Khalila, który o godz. 19 wystąpi w Klubie Atlantic w Gdyni. Bilety w cenie 40 zł, ale warto!

Podczas koncertu Soneros de Verdad słyszeliśmy znane kubańskie klasyki, ale w nowym, odświeżonym wydaniu.

Dodaj zdjęcie do artykułu
Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Tytuł:
Treść:
Autor (opcjonalny):
E-mail (opcjonalny):
Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Opinie (razem: 12)

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Najnowsze wiadomości

Kalendarz imprez

kalendarz

Zdjęcia z imprez

    Nowe lokale

    Najczęściej czytane