kalendarz

konkurs

Mamy dla was  6

nagród w konkursach.

Szukajcie mewy mewa na liście wydarzeń.

wiadomości

dodaj kanał RSS prześlij artykuł drukuj artykuł
Wybrana mała czcionka

Ucho wypełnione Pustkami

Pustki zapanowały w piątek w gdyńskim klubie Ucho. Na szczęście tylko na scenie. W czteroosobowym składzie. Wbrew swojej nazwie potrafią ściągnąć na swoje koncerty tłumy. Tak było także tym razem.

Gwiazdę wieczoru supportował świetnie zapowiadający się trójmiejski zespół Ćma, istniejący od 2003 roku. Na scenie pokazali, że nie boją się dźwiękowych eksperymentów i ryzykownego łączenia styli, z czym radzą sobie coraz lepiej.

Po Ćmie nadszedł czas na danie główne. Dobrze, że są jeszcze w Polsce zespoły, które tak jak Pustki potrafią porwać publikę samą muzyką, bez zbędnych monologów ze sceny. Zespół Pustki na swojej ostatniej płycie Do Mi No rozwinął skrzydła i śmiało można stwierdzić, że jest to dziś jeden z najlepszych zespołów rockowych w Polsce. Niczego nie udają i nikogo nie naśladują, co na polskim rynku muzycznym przepełnionym myslovitzopodobnymi zespołami jest ewenementem. Stojąc na scenie nie odgrywają taśmowo kolejnego koncertu. Zachowują się naturalnie, czerpią radość z grania i wysyłają publiczności niesamowite ilości energii.
Żywiołowa reakcja ludzi, którzy pozwalali się ponieść przy bardziej energicznych utworach była tego najlepszym dowodem. Pomimo, że teksty w Pustek nigdy nie były najważniejsze, będąc jedynie (a może aż) uzupełnieniem muzyki, publiczność śpiewała z zespołem niemal wszystkie piosenki.

Ekipa zagrała praktycznie cały materiał ze swojej ostatniej płyty, w tym takie perełki jak melancholijne "Nic do powiedzenia", czy szybkie, rockowe "Ty w górę, ja w dół" plus kilka wcześniejszych utworów. Na uwagę zasługuje utwór nagrany specjalnie na składankę Broniewski - "Kalambury". W doskonały sposób zespół odświeżył stary (ale jakże na czasie) wiersz.
Trudno wskazywać na przeboje, ponieważ w przypadku Pustek cały materiał stoi na wysokim poziomie instrumentalnym oraz wokalnym (obok Janka Piętki coraz śmielej poczyna sobie niesamowita Basia Wrońska na wokalu i klawiszach w instrumentalno-nuconym kawałku pt. "Królowa Marsa").

Koncert zakończył się zdecydowanie za szybko. Widać było, że stojąca pod sceną publiczność chciała jeszcze i jeszcze. Z drugiej jednak strony, lepiej pozostawić nutkę niedosytu, niż znudzenia.

Minusem niedzielnego koncertu w Uchu były krzesła, których niesamowite ilości zagraciły niemal całą salę. Ci, którzy chcieli pobawić się przy scenie nie mieli niestety takiej możliwości. Połączone krzesła tworzyły niebezpieczną barierę, o którą łatwo można było się potknąć. Ponieważ klub dysponuje przestronną antresolą, właśnie tam powinno ustawiać się krzesła i stoliki dla tych, którzy chcieliby tylko i wyłącznie delektować się muzyką.

więcej na ten temat:

dodaj swoją opinię

sortuj: rosnąco  | pokaż widok standardowy

opinie (razem: 2)

zgłoś do moderacji opinię 506820 2007-01-19 13:07 autora chyba troche ponioslo:)

autora chyba troche ponioslo. koncert faktycznie byl swietny, ale nie moge powiedziec, ze tanczacych i zywiolowo bawiacych sie osob bylo tak duzo. moim zdaniem to nie jest tego typu muzyka.

poza tym, wcale nie bylo tak duzo osob jak na przyklad na 'mlodziezowym'; ) Happy Sad.

W kazdym razie niech zaluje kto nie byl.

krass

popieram opinię /nie zgadzam się 

zgłoś do moderacji opinię 506837 2007-01-19 13:22 sztampowa recenzja

cytat:
"Stojąc na scenie nie odgrywają taśmowo kolejnego koncertu."

hehe. ale autor moglby tasmowo ta sama recenzje powielic dla prawie wszystkich koncertow w Uchu. ten dodatek o krzeslach jest na koncu, wiec mozna zamienic na jakis inny i sprzedawac do innych mediow. nikt sie nie pozna; )

zycze sukcesow Panu dziennikarzowi. (ironia); )

krass

popieram opinię /nie zgadzam się