4 sierpnia 2010, godz. 16:30 (8 opinii)
Baterie armatnie, stare bastiony, a nawet fabryka karabinów - w Trójmieście znajdziemy sporo atrakcji związanych z tematyką militarną. Część z nich znajduje się poza głównymi szlakami turystycznymi - niesłusznie, to miejsca, które powinni znać nie tylko trójmiejscy militaryści.
fot. Piotr Kendzierski
Wstęp na torpedownię jest zakazany, ale obiekt jest dobrze widoczny z brzegu.
|
fot. trojmiasto.pl
W wyremontowanych obiektach na Górze Gradowej można obecnie oglądać stałe ekspozycje.
|
fot. Wojciech Stróżyk/KFP
W lasach Kępy Redłowskiej znajdziemy cztery wiernie zrekonstruowane działa 130 mm.
|
O przylądku Westerplatte każdy słyszał - ruiny koszar, muzeum w zrekonstruowanej wartowni i wielki betonowy pomnik na cześć poległych żołnierzy to obowiązkowy element wycieczki po Gdańsku. Mało kto jednak wie, że u nasady półwyspu znajduje się popadający w ruinę fort
Mewi Szaniec 
.
- Budynek został zbudowany przez Francuzów na początku XIX wieku, jednak niedługo potem powódź na Wiśle znacznie go zniszczyła. Kilkadziesiąt lat później miejsce przejęli Prusacy i przerobili je na fort artyleryjski. Na początku wojny była to baza wypadowa niemieckiego wojska, a po kapitulacji Westerplatte tymczasowe więzienie dla polskich żołnierzy - opowiada
Aleksander Masłowski, przewodnik i miłośnik Gdańska z Akademii Rzygaczy.
Obecnie budynek popada w ruinę. W dobrym stanie przetrwały do dziś m.in. ceglana prochownia, schrony i trzy stanowiska armat. Warto poszukać również pozostałości metalowych liter, tworzących napis "Moewenschanze".
Baterię armatnią 
można również zwiedzać na Kępie Redłowskiej w Gdyni. Oprócz betonowanych konstrukcji rozmieszczonych w lasach klifu, znajdziemy tutaj cztery wiernie zrekonstruowane działa 130 mm zbudowane, aby chronić port wojenny w Gdyni.
- To jeden z niewielu obiektów militarnych, który powstał po wojnie. Naprawdę warto zobaczyć, jak w latach 40. i 50. przygotowywano się do agresji i ile pieniędzy w to włożono - praktycznie cała Kępa Redłowska to tysiące ton betonu i stali - zachęca
Ryszard Balczak, jeden z pomysłodawców odnowy baterii.
Również w Gdyni można znaleźć poniemiecką
torpedownię 
zlokalizowaną 300 metrów od brzegu plaży w Babich Dołach. To tutaj hitlerowcy najpierw montowali, a potem testowali używane potem w walkach morskich torpedy. Popadająca w ruinę betonowa konstrukcja od dawna jest mekką miłośników ekstremalnego zwiedzania. Wstęp na obiekt jest jednak zakazany - resztki mola prowadzącego do torpedowni zostały zniszczone w latach 90. ubiegłego wieku. Warto jednak wybrać się na plażę i stamtąd obejrzeć budowlę, która jest unikatowa w skali kraju.
Poniemieckim obiektem wartym obejrzenia jest również prawie 200-letnia
Królewska Fabryka Karabinów 
na Dolnym Mieście w Gdańsku.
- Produkcji karabinów zaprzestano po I wojnie światowej. Potem znajdowały się tam przeróżne firmy i biura, aż kilka lat temu nieruchomość przejął syndyk - tłumaczy Masłowski. Mniej zniszczone części budynku obecnie są wykorzystywane podczas organizacji przeróżnych imprez - ostatnio w ramach Festiwalu Szekspirowskiego.
W pełni przystosowanych do zwiedzania jest natomiast prawie siedemnaście hektarów fortyfikacji i terenów zielonych zlokalizowanych na
Górze Gradowej 
w Gdańsku. To tutaj znajdowała się artyleria broniąca miasta.
- Pierwsze fortyfikacje powstały tam już w połowie XVII w. Od tego czasu wszystkie oblężenia Gdańska zaczynały się od ataku na Górę Gradową i na niej zazwyczaj kończyły. Trudno powiedzieć, ile tysięcy ludzi zakończyło tutaj swoją ziemską drogę. Z całą pewnością jest to jednak liczba ogromna - opowiada Masłowski. W wyremontowanych obiektach na Górze Gradowej można obecnie oglądać stałe wystawy, m.in. poświęcone historii tego miejsca.
Weekend inaczej to cykl tekstów, podpowiadających nietypowe sposoby spędzania czasu w Trójmieście i okolicach. Pisaliśmy już o wypadzie za miasto, aktywnym spędzaniu czasu na plaży i weekendzie na łonie natury i ze sportami ekstremalnymi.