Koncert Lenny'ego White'a, jednego z czołowych perkusistów świata, stanowił kwintesencję radosnej odmiany stylu fusion. Na scenie gdyńskiego Pokładu usłyszeliśmy miks tego, co w latach 70. powstało z połączenia rocka i jazzu, a co przez następne dekady rozwijało się pod pojęciem muzyki progresywnej. Dla White'a granie na żywo to przede wszystkim świetna zabawa - z kompozycją i z publicznością.
Na scenie perkusista wystąpił w czteroosobowym składzie, skupionym zarówno wokół improwizującej głośno gitary elektrycznej Toma Guarna, jak i rzecz jasna wspaniałej sekcji rytmicznej. White zabawiał się muzyką, zaskakiwał zespół i publiczność dosłownie z każdym kolejnym taktem. Łączył na perkusji pomysłowe, a jednocześnie niezwykle melodyczne układy. Same kompozycje to również była "jazda bez trzymanki", co rusz skręcały o 180 stopni - od potężnych rockowych riffów, po bluesowe sielanki. White grał przy tym na podstawowym zestawie, najczęściej korzystając jedynie z werbla i hi-hata.
Koncert, który zgromadził w gdyńskim Pokładzie liczną publiczność, promował album "Anomaly", wydany po dziesięciu latach płytowego milczenia Whitea. Jego najnowsza muzyka to przede wszystkim radość z używania instrumentów, popis niebywałego obycia z rytmem. Nie doszukamy się w niej żadnego "duchowego odlotu", którym może poszczycić się rasowy jazz. Podczas koncertu White nie krył swojej głębokiej fascynacji dźwiękami, które towarzyszyły mu w latach młodości. Przekonał słuchaczy, że nadal inspiruje go zarówno czysty rock spod znaku Deep Purple, jak i Weather Report czy progresywni dziś Porcupine Tree.
Lenny White to także tryskający humorem wodzirej. Zabawiał publiczność anegdotkami o swoich scenicznych kolegach. Opowiadał o ich elitarnym wykształceniu muzycznym i o tym, że musi wyłożyć trochę pieniędzy, bo jednego z nich nie stać najwyraźniej na jeansy bez dziur.
Warto zaznaczyć, o ile rzecz jasna mowa o jazzie, że ten rok należy w Trójmieście do legendarnego zespołu wspominanego Chicka Corei, Return to Forever. Mieliśmy już nieprzyjemność usłyszeć, podczas Ladies' Jazz Festiwal, tragiczną Florę Purim wraz z jej genialnym mężem Airto Moreirą. W czwartek, na scenie gdyńskiego Pokładu zagrał, towarzyszący Corei na większości albumów, perkusista Lenny White, a już w najbliższą niedzielę usłyszymy jego dobrego scenicznego kolegą, gitarzystę Ala Di Meolę. Mam nadzieję, że doczekamy się również samego szefa.



na liście wydarzeń.
















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.