Wiadomości

stat

Akustyczny przegląd przebojów Wilków

Robert Gawliński zastąpił na gitarze chorego syna, który nie pojawił się na koncercie.
Robert Gawliński zastąpił na gitarze chorego syna, który nie pojawił się na koncercie. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

Zagrali i "Baśkę" i "Aborygena", a przy okazji dwadzieścia innych mniej, ale głównie bardziej znanych kawałków. W dodatku zrobili to w świetnej formie i nowych, akustycznych aranżacjach. W niedzielę Wilki wystąpiły w Starym Maneżu.



Na początek krótki powrót do przeszłości. Robert Gawliński z kolegami (choć innymi, niż obecnie, bo skład przez te 25 lat się nie raz tasował) akustyczne wersje swoich piosenek ma bardzo dobrze ograne. Wilki wydały nawet dwa albumy koncertowe z takimi aranżami - pierwszy "Acousticus Rockus" na samym początku kariery, drugi - nagrany dla MTV - w 2009 roku. Ale nie ma co przy okazji obecnej trasy posądzać kapeli o odcinanie kuponów od dawnych dokonań. W niedzielę w Starym Maneżu Wilki pokazały nową jakość, która fanom nie mogła nie przypaść do gustu.

Wszystkie koncerty w Trójmieście



To był koncert raczej siedzący. Raczej, bo przecież nie sposób usiedzieć przy niektórych przebojach Wilków. To w końcu autorzy kilku ponadczasowych samograjów na polskiej scenie rockowej. Oczywiście: "Baśki", "Aborygena", "Son Of The Blue Sky" czy "Nie stało się nic" w Maneżu nie zabrakło. Nikt by przecież bez zagrania tych evergreenów Gawlińskiego ze sceny nie wypuścił.

Największe przeboje Wilków


Zanim jednak poleciały znane wszystkim dźwięki, Wilki zaczęły na spokojnie. To weterani, a 25 scenicznych lat (a dokładniej 26, bo okrągły jubileusz kapela świętowała w roku ubiegłym) daje im prawo grać, jak tylko chcą. Przywitani wilczym wyciem, zaczęli od mniej znanych kawałków: "Ja ogień, ty woda" i "Stać się innym". Skupieni, wyglądali jakby grali je dla siebie.

Przegapiłeś koncert? Czytaj Planuj Tydzień

Publiczność czekała oczywiście na mocniejsze uderzenie i za moment je dostała w pełnej dawce. Gawliński zażartował, że czas na znane piosenki i rozpoczął się koncert życzeń. Poleciał m.in. uwielbiany przez fanów "staroć" - "Jeden raz odwiedzamy świat", "Cherman" czy "Here I Am". "Bohemę" zagrali w dość luźnej - jak zapowiedział lider - "świątecznej wersji", a potem już było tylko goręcej: "O sobie samym" i "Urke" porwały ludzi z krzeseł do tańca pod sceną.

Zespołowi towarzyszyło czterech muzyków z Orkiestry Symfoników Gdańskich.
Zespołowi towarzyszyło czterech muzyków z Orkiestry Symfoników Gdańskich. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl
Nową jakość i odrobinę rozbudowaną formułę dała tym kawałkom schowana za plecami zespołu czteroosobowa reprezentacja Orkiestry Symfoników Gdańskich - była marimba, obój, skrzypce i wiolonczela. Na pierwszym planie i tak był Gawliński z gitarą akustyczną (zastępował na niej syna, Beniamina, który w ostatniej chwili się rozchorował) - zamiast szaleć na scenie, był raczej wyciszony i spokojny. Trochę żartował, zamienił parę zdań z widzami, ale przede wszystkim skupiał się na muzyce.

Publiczności to pasowało, bo nie szczędziła i oklasków, i zaangażowania w wykonywanie niektórych refrenów. A moc wokalną sala miała sporą - widzowie wypełnili klub do ostatniego miejsca.

Opinie (20)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

22

marca

Stoned Jesus, Straytones, T... Gdynia, Klub Ucho

22

marca

Coma Gdańsk, Stary Maneż

29

marca

Muniek i Przyjaciele Gdańsk, Stary Maneż

Kultura

Adam Ferency spotkał się z fanami w Hotelu Haffner
Adam Ferency: jestem urodzonym kłamcą

Kulinaria

Dziewięć restauracji w jednej. Słony Spichlerz otwarty na Wyspie Spichrzów
Słony Spichlerz oficjalnie otwarty
Czy warto zamawiać w restauracji wino domu?
W restauracji warto zamawiać wino domu?

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: spokojny koniec zimy
Planuj tydzień: spokojny koniec zimy

Wygraj bilety,
sprawdź nasze konkursy

    Najczęściej czytane