Wiadomości

stat

Arshenic: "Tak dobrze jeszcze nie było"

"Nasz najbliższy plan to koncert 30 sierpnia w klubie Protokultura. Będzie to jedyny koncert, na którym odegramy na żywo całą płytę. Obecnie prowadzimy przygotowania do tego koncertu, chcemy, aby było to wyjątkowe wydarzenie."
"Nasz najbliższy plan to koncert 30 sierpnia w klubie Protokultura. Będzie to jedyny koncert, na którym odegramy na żywo całą płytę. Obecnie prowadzimy przygotowania do tego koncertu, chcemy, aby było to wyjątkowe wydarzenie." fot. Ada Nikelewska

Arshenic. Gdański zespół, który cieszy się coraz większą popularnością. Nie w Polsce, ale poza jej granicami. Przez ponad dekadę istnienia formacja zaliczała wzloty i upadki, ale w końcu udało się jej opanować to, na co tak długo pracowała - zagraniczne kontrakty płytowe. O wyboistej drodze do sukcesu oraz o najnowszej płycie - "Final Collision" - opowiedziała nam liderka i wokalistka, Oliwia Bartuś-Staszak.



Patryk Gochniewski: W ostatnich latach macie jubileusz za jubileuszem. Trzy lata temu dziesięciolecie istnienia, teraz dziesięciolecie od fonograficznego debiutu. Która miniona dekada jest dla was, jako zespołu, ważniejsza z perspektywy czasu?

Wiedzieliśmy, co chcemy nagrać i jak ma brzmieć nasz nowy album. Zależało nam przede wszystkim na dystrybucji i na tym, żeby nikt nie ingerował w nasz materiał czy wizerunek. (...) Płyta "Final Collision" ukaże się w Europie, Stanach Zjednoczonych oraz w Azji.
Oliwia Bartuś-Staszak: Arshenic został założony w 2007 roku, jako zespół studencki. Kilka miesięcy po założeniu zespołu nagraliśmy pierwsze demówki, a po niecałych dwóch latach nagraliśmy pierwszą płytę. To był dla nas bardzo intensywny okres, graliśmy także sporo koncertów. Niestety, problemy z wydaniem płyty nagranej w 2009 roku bardzo nas wyhamowały. Zrobiliśmy wszystko, co byliśmy w stanie zrobić bez pomocy managementu, jednak brak możliwości dalszego rozwoju sprawił, że traciliśmy chęć do dalszej pracy. Parę miesięcy po występie w "Must Be The Music" nastąpił rozpad zespołu.

Prawie dwa lata Arshenic był zawieszony i kiedy ponownie zaczęliśmy grać, w 2014 roku, w oryginalnym składzie byłam już tylko ja i perkusista Bartek. Dołączył do nas Marek Turło, z którym przez rok próbowaliśmy złożyć zespół z kolejnymi, dość przypadkowymi ludźmi. W 2015 roku wrócił do zespołu Włodzimierz Czuba i w tym momencie zaczęliśmy tak naprawdę tworzyć nowy zespół - skupiony na technice i szczegółach Arshenic 2.0, z nowym brzmieniem, stylem i materiałem. Nazwę zachowaliśmy chyba bardziej z sentymentu, jako że nie należę do osób, które się poddają. Co jest więc dla mnie osobiście ważniejsze, to nowe perspektywy i możliwości, jakie mamy teraz.

Jak po tym czasie widzicie swoją "markę"? Bo trochę czasu minęło, graliście już na wielu imprezach, festiwalach, mieliście nawet epizod w talent-show... Rośniecie, ale czy w tempie, które wam odpowiada?

Arshenic przechodził kilka etapów. Na początku staraliśmy się utrzymywać w konwencji dark rockowej, później mieliśmy fazę na Zombie Metal, gdzie każdy z zespołu odgrywał pewną postać. Kiedy zaczęliśmy od nowa, podchodziliśmy już z większym dystansem do kwestii wizerunkowych, skupiliśmy się przede wszystkim na muzyce. Nie prowadziliśmy żadnych działań marketingowych, graliśmy mało koncertów. To był czas, którego potrzebowaliśmy, aby ułożyć sobie wszystko w głowach, odciąć się i nabrać dystansu.

W 2016 roku wypuściliśmy EP "Erased", chcieliśmy wtedy pokazać, że wracamy do pracy. Po tej epce wypuściliśmy singiel "Monster", balladę o bardziej progresywnym brzmieniu, do której teledysk nagraliśmy w schronisku dla bezdomnych zwierząt w Gdyni Ciapkowo. Kilka miesięcy później wypuściliśmy klip "Unspoken" i wraz z nim okazało się, że świetny odbiór naszej muzyki mamy za granicą. Od tego czasu wszystko toczy się już szybciej. Nasza nowa płyta pojawi się na rynku już 20 sierpnia.

Metalowcy w Ciapkowie. Nowy klip Arshenica


Pytam, bo wasza ciężka praca w końcu przyniosła to, na co tyle pracowaliście - zagraniczny kontrakt płytowy z łotewską wytwórnią Sliptrick Records oraz amerykańskim RL Records. Jak doszło do tej współpracy i od ilu drzwi wcześniej się odbiliście?

Kiedy nagrywaliśmy pierwszą płytę, mieliśmy wokół siebie już pewne grono fanów, więc mieliśmy nadzieję, że płyta pozwoli nam na dalszy rozwój. Ostatecznie wydaliśmy ją oficjalnie sami dopiero w 2015 roku, a na platformach cyfrowych znajduje się ona od kilku miesięcy. Przy promocji "Erased" pomagała nam pewna agencja, która rozesłała materiał po polskich radiach i portalach. Nasze utwory grane były w kilku radiach, m.in. w radiowej Czwórce, pisała o nas Eska Rock czy portal Interia. Nasz materiał świetnie się przyjął, ale wciąż mieliśmy nad sobą szklany sufit, którego nie mogliśmy przebić. Zaczęło do nas docierać, że może niepotrzebnie zamykamy się tylko na Polskę.
Nowy materiał będzie dużym zaskoczeniem dla ludzi, którzy Arshenic kojarzą z utworów takich jak "Odejdziesz" czy "Lilie". (...) Jest to bardzo nowoczesna płyta, dopasowana do międzynarodowych standardów.


Przy pracy nad nowym materiałem mieliśmy już dużą świadomość, jak działa rynek muzyczny i materiał opracowywaliśmy z zupełnie innymi założeniami. Nie chcieliśmy nagrać płyty, która spełniałaby czyjeś oczekiwania, która będzie z założenia dostosowana do jakichś standardów gatunkowych. Dużo eksperymentowaliśmy, skupialiśmy się na detalach i brzmieniu. Wiedzieliśmy, że i tym razem pewnie skończy się na własnym wydawnictwie, bez jakiegokolwiek wsparcia, ale postanowiliśmy zrobić materiał, który jakością i brzmieniem mógłby konkurować z amerykańskimi kapelami, choćby dla własnej satysfakcji.

Sytuacja dotycząca wydania zaczęła się zmieniać mniej więcej rok temu, po wypuszczeniu klipów "Monster" i "Unspoken". Zaczęły się do nas zgłaszać stacje radiowe i autorzy podcastów z całego świata, którzy chcieli grać nasze utwory. Nasza inność sprawiła, że zaczęły się zgłaszać do nas też małe wytwórnie, proponując kontrakt. Dostawaliśmy mnóstwo wiadomości ze Stanów z pytaniami, gdzie można kupić naszą płytę, dlatego szukaliśmy sposobu sprzedaży płyt za granicą. Sliptrick swoją siedzibę ma co prawda na Łotwie, ale jest to wytwórnia, która ma także filię w USA. Po kilkutygodniowych negocjacjach udało nam się dojść do porozumienia, którego wynikiem jest nasz kontrakt wydawniczy.

Trójmiejski Arshenic wyda płytę poza Polską


Arshenic - Monster:


Czy wytwórnia w jakikolwiek sposób próbowała ingerować w treść czy brzmienie?

Przy okazji tej płyty nie mieliśmy parcia na kontrakt. Wiedzieliśmy, co chcemy nagrać i jak ma brzmieć nasz nowy album. Zależało nam przede wszystkim na dystrybucji i na tym, żeby nikt nie ingerował w nasz materiał czy wizerunek. Sliptrick dostał gotowy produkt, który wziął bez żadnych zastrzeżeń co do formy czy brzmienia. Nawet okładka zaprojektowana przez Krzysztofa Szczepańskiego jest efektem naszej wspólnej wizji, zaakceptowanej przez wytwórnię. Płyta "Final Collision" ukaże się w Europie, Stanach Zjednoczonych oraz w Azji.

Chyba ten ostatni rynek wydaje się najbardziej chłonny pod kątem muzyki okołometalowej. Macie jakieś konkretne plany promocyjne na ten region?

Wytwórnia przedstawiła nam plany promocyjny, który obejmuje zaprzyjaźnione radia, portale i magazyny muzyczne.

Specjalnie mówię o stylistyce okołometalowej, bo na przestrzeni lat Arshenic nigdy nie był wierny jednej szufladce. Fundamentem był zawsze melodyjny metal, ale romansowaliście z gotykiem, nu metalem, trochę też i progresywnych brzmień pokazaliście. Co będzie teraz? Tytuł trochę zdradza brzmienie czy to zbyt luźne skojarzenie?

"Final Collision" jest tytułem jednego z utworów na tej płycie. Wymyślił go Vlad, czyli gitarzysta, Włodzimierz Czuba. Tytuł ten bardzo przypadł mi do gustu, ponieważ dla mnie ta pyta to miało być właśnie takie final collision - żadnych półśrodków. Nowy materiał będzie dużym zaskoczeniem dla ludzi, którzy Arshenic kojarzą z utworów takich jak "Odejdziesz" czy "Lilie". Nie jest to album spójny stylistycznie. Utwory powiązane są tekstowo, jednak poprzez kolejne piosenki zmienia się ich emocjonalność i brzmienie. Na płycie znajdują się utwory nawiązujące m.in. do nu-metalu i do folku.

Nie mamy doradców wizerunkowych, nie kreujemy niczego. Pokazujemy efekty naszej ciężkiej pracy i ona jest oceniana przez słuchaczy.

Album otwiera tytułowy "Final Collision", następnie usłyszeć będzie można nasz najnowszy singiel "Dear Remorse", po nich kilka lżejszych, bardziej tanecznych utworów, które przełamuje "Monster", zmieniając klimat płyty na bardziej mroczny, prawie okultystyczny. Usłyszeć można tu będzie instrumenty klasyczne, ale także elektronikę. Jest to bardzo nowoczesna płyta, dopasowana do międzynarodowych standardów.

W Polsce jesteście znani w określonych kręgach, mówiło się o was jako jednym z najważniejszych przedstawicieli gotyckiego metalu. Jak się funkcjonuje zespołowi, który wie, co potrafi, ma świadomość własnej wartości, ale wciąż pozostaje gdzieś na przedprożu świadomości masowego odbiorcy - wiele wyrzeczeń kosztuje utrzymanie się na powierzchni?

Gdybyśmy na tym się skupiali, to byłoby to pewnie bardzo dołujące (śmiech). Kiedyś zależało nam tylko na polskim słuchaczu. Po rozpadzie zespołu i ponownym zebraniu stabilnego składu postanowiliśmy pokazać się szerzej, stąd teksty w języku angielskim. Obecnie nie zastanawiamy się w ogóle nad tym, jak jesteśmy postrzegani. Nie mamy doradców wizerunkowych, nie kreujemy niczego. Pokazujemy efekty naszej ciężkiej pracy i ona jest oceniana przez słuchaczy.

Mamy pełno energii do działania, ponieważ otrzymujemy mnóstwo miłości ze Stanów, Meksyku czy Brazylii. Nasze konto na Instagramie w niecały rok zyskało 13 tys. obserwatorów z całego świata. Codziennie dostajemy kolejne propozycje emisji i wiadomości pełne wsparcia, a nowa płyta będzie tak naprawdę pierwszą płytą w języku angielskim. Jesteśmy bardzo podekscytowani myślą o tym, jaki będzie jej odbiór i co nam ona przyniesie. Nie zapomnieliśmy jednak o polskich słuchaczach, płyta zawiera utwór "Atari", zaśpiewany po polsku oraz hidden track, także po polsku.

Arshenic - Dear Remorse:


Ten cel, który sobie założyliście, czyli zagraniczny kontrakt, osiągnęliście. Co teraz - jaki jest kolejny stopień w karierze Arshenic?

Nasz najbliższy plan to koncert 30 sierpnia w klubie Protokultura. Będzie to jedyny koncert, na którym odegramy na żywo całą płytę. Obecnie prowadzimy przygotowania do tego koncertu, chcemy, aby było to wyjątkowe wydarzenie. Występ będzie rejestrowany, planujemy także wypuszczenie kilku utworów w wersji live. W listopadzie zagramy także koncerty w Warszawie i na Śląsku, przygotowując się tym samym do koncertów zagranicznych.

Kontrakt, promocja i wsparcie słuchaczy dają nam takiego kopa, że już pracujemy nad nowym materiałem. Mamy nadzieję w ciągu dwóch lat wydać kolejną płytę. Nie chcę zapeszać, więc nie będę póki co zdradzać więcej (śmiech).

Opinie (16) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

08

grudnia

Jarmark Świąteczny w Gdyni Gdynia, Plac Grunwaldzki

13

grudnia

Remcon 2019 Gdynia, SP 31

19

grudnia

Xmas Tour - Sylwia Banasik Sopot, Sala Koncertowa PFK

Kultura

Oryginalne tablice z postulatami Sierpnia '80 mogą zniknąć z ECS
Muzeum Morskie chce tablic z Sierpnia '80
Irena Jarocka i Lech Bądkowski będą mieli swoje pomniki w Oliwie i Głównym Mieście
Dwa nowe pomniki w Gdańsku

Kulinaria

Jemy na mieście: restauracja Deska - smak i duże porcje
Jemy na mieście: Deska - duże porcje
Wykluczeni społecznie poprowadzą food trucka
Food truck, który pomaga wykluczonym

Planuj z nami tydzień

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    W którym roku oficjalnie zostało otwarte gdańskie zoo?