Wiadomości

stat

Artloop: sukces z perspektywą na przyszłość

Plac Przyjaciół Sopotu zamieniony w ogródki działkowe.


Trzecia odsłona festiwalu Artloop zostanie zapamiętana głównie ze względu na koncert Portishead. Zgodnie z oczekiwaniami, okazał się on ważnym wydarzeniem w artystycznym świecie Trójmiasta. Nieco słabiej niż w poprzednich latach wypadły instalacje w przestrzeni miejskiej. Za to fani kina z radością obejrzeli trójmiejską premierę filmu "20000 dni na Ziemi" o Nicku Cave'ie. Artloop okrzepł, a jego organizatorzy udowodnili, że formuła festiwalu jest ciekawa i perspektywiczna.



To nie był wprawdzie pierwszy koncert Portishead w Polsce, ale legenda grupy zelektryzowała trójmiejską publiczność. Na widowni zasiadło wiele postaci z artystycznego światka, choć równolegle odbywał się przecież ciekawy festiwal Soundrive. Zespół z Bristolu lata największej popularności ma za sobą, ale ich występ nie miał nic wspólnego z tzw. "odcinaniem kuponów". Jakość muzyczna, wartość artystyczna i niemal perfekcyjna produkcja koncertu zrobiła wrażenie nie tylko na profesjonalistach.

Można utyskiwać nieco na brak kontaktu zespołu z publicznością. Ale zachowanie muzyków było zgodne z charakterem ich twórczości - tajemniczej, introwertycznej, onirycznej. Większość utworów Portishead oparta jest na wolnych, sennych tempach. Mimo to zespół z Wielkiej Brytanii potrafił też uderzyć falą dźwiękową o potężnej mocy.

Warto podkreślić, że supportujący bristolczyków polski Skalpel nie był tylko przystawką do głównego dania. Choć nie był to najlepszy występ w ich wydaniu, to przecież jest to nasz światowej klasy towar eksportowy, a na publiczności byli i tacy, którzy przyszli przede wszystkim posłuchać naszych jedynych reprezentantów w prestiżowej wytwórni Ninja Tune. Skalpel, podobnie jak Portishead, nie pozwolił sobie na odcinanie kuponów, ale zaprezentował program odświeżony, w składzie poszerzonym o Joannę Dudę (instrumenty klawiszowe) i Jana Młynarskiego (perkusja).

Fani muzyki i kina z pewnością na długo zapamiętają niezwykle ujmujący film "20000 dni na Ziemi" - (auto)biograficzną pracę prezentującą jeden dzień z życia Nicka Cave'a. Podczas projekcji kino pękało w szwach, a film, którego oficjalną premierę zaplanowano na koniec października okazał się dziełem przedniej urody. Zwłaszcza, że przecież fani Cave'a pamiętają jego wybitny koncert podczas zeszłorocznego festiwalu Open'er i mogli zajrzeć za kulisy pracy słynnego wokalisty i kompozytora.

Sekcja "Screen" (czyli filmowa) w tym roku zaprezentowała program ułożony we współpracy z festiwalem T-Mobile Nowe Horyzonty (Artloop zresztą chętnie nawiązuje kolaboracje z różnymi imprezami w całym kraju) i był to program bardzo ciekawy, a do tego aktualny. Kluczową pozycją była retrospektywa "księcia kina" Wesa Andersona, który filmami takimi jak "Grand Budapest Hotel", "Fantastyczny Pan Lis" czy "Kochankowie z Księżyca" zaszachował niemal cały świat filmowy. Można powiedzieć, że to godny następca Quentina Tarantino, choć Anderson nikogo nie kopiuje. Mówi swoim charakterystycznym językiem i, co najważniejsze, język ten rozwija i modyfikuje z filmu na film. Fani kina z radością też obejrzeli autobiograficzny film Alejandro Jodorowskiego pt. "Taniec rzeczywistości"nakręcony po 23 latach przerwy.

Nieco uboższa okazała się sekcja Urbanator, której założeniem jest ingerencja w tkankę miejską za pomocą instalacji i działań performatywnych. Instalacja "Ogródki działkowe" na Placu Przyjaciół Sopotu nie była tak rozbudowana jak te z wcześniejszych lat, choć miała w sobie dużo uroku. Perełką była konstrukcja "społecznego hiper-leżaka" (autorstwa Jana Strumiłło), mogącego pomieścić kilkanaście opalających się osób, którzy musieli nawiązać współpracę by odwrócić się w stronę słońca.

Ciekawa była też instalacja Joanny Rajkowskiej w Sofitel Grand Hotelu. Zwiedzający mieli okazję wejść do pokoju 419 słynnego gmachu i tam, leżąc wygodnie na łóżku, obejrzeć wizualizację przygotowaną przez artystkę. Sama praca mogła wywołać uczucie niedosytu (było to kilka zdań wyświetlanych z rzutnika na ścianie), ale samo odwiedzenie Grandu - inspirujące. Nietypowo też zaaranżowano spektakl Anny Baumgart pt. "Generał i dziewczyna", którego akcja toczyła się w pensjonacie Eden.

Artloop to formuła niezwykle elastyczna i pojemna i, jeśli tylko organizatorzy zachowają odpowiednie proporcje (program nie może być przeładowany, by odwiedzający nie pogubili się w jego meandrach) i czujność (trafna selekcja dzieł), to festiwal może się rozwijać jeszcze przez lata i nikt nie będzie narzekał na brak oryginalności.

Portishead - Glory Box

Opinie (8) 6 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

24

stycznia

Kazik & Kwartet Proforma Gdańsk, Stary Maneż

27

stycznia

Pink Floyd History Gdynia, Gdynia Arena

30

stycznia

Alicja Majewska - Żyć się chce Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Kultura

New York Times: dzieła zrabowane przez nazistów w Muzeum Narodowym w Gdańsku
NYT: o dziełach zrabowanych przez nazistów
Prace dyplomowe studentów ASP do oglądania w Zbrojowni Sztuki
Prace dyplomowe studentów ASP

Kulinaria

Z własnym pojemnikiem na zakupy spożywcze? Kiedy sprzedawca może odmówić
Z własnym pojemnikiem na zakupy
Jemy na mieście: Fresh Gordon - burgery do poprawki
Jemy na mieście: burgery Fresh Gordon

Planuj z nami tydzień

Cugowski, Szpak i Kwiatkowski, Grupa MoCarta i Betlejem w Gdyni. Planuj tydzień
Planuj tydzień: dużo ciekawych imprez

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Opera Leśna to obiekt wybudowany w roku: