Wiadomości

Mecz do jednej bramki. Recenzja filmu "Bad Boy" Patryka Vegi

Zwiastun filmu "Bad Boy" Patryka Vegi:

"Siła, Duma, Unia, My!" - wykrzykują wściekle piłkarscy fanatycy, którym w pozaboiskowych rozróbach i gangsterskich krucjatach towarzyszy kamera Patryka Vegi. Brutalna demonstracja siły w filmie "Bad Boy" przybiera kolosalne rozmiary, powodów do dumy zbyt wielu jednak nie ma. Najnowszą produkcją najbardziej zapracowany reżyser w kraju udowadnia, że jego filmy są jak mecze "okręgówki" rozgrywane na wypełnionych po brzegi ekstraklasowych stadionach. Oprawa robi wrażenie, impreza na trybunach trwa w najlepsze, poziom gry warto przemilczeć.



Czy wybierasz się na film "Bad Boy" Patryka Vegi?

tak, oglądam wszystkie filmy Vegi 11%
tak, bo jestem fanem/fanką piłki nożnej 6%
nie, w ogóle mnie to nie interesuje 83%
zakończona Łącznie głosów: 1359
Królikowski do Stuhra, Stuhr oddaje do Królikowskiego, ten mija skrzydłem Zawadzką, przedostaje się w pole karne, zakłada "siatkę" Grabowskiemu, wychodzi "sam na sam" z Kożuchowską i efektownie umieszcza futbolówkę pod poprzeczką. Tłum wiwatuje, sędzia gwiżdże po raz ostatni, trener Vega inkasuje kolejne punkty dla swojej drużyny.

Tak w telegraficznym skrócie można zrelacjonować "Bad Boya", w którym futbol stanowi tylko przykrywkę do eskalacji ekranowej przemocy i niekontrolowanej wulgarności. Nadzieje na sumienne i rzetelne kino szybko okazują się płonne niczym coroczne aspiracje polskich klubów do gry w europejskich pucharach.

Tymczasem w swojej własnej lidze od lat z powodzeniem występuje Patryk Vega, którego awans do wyższej klasy rozgrywkowej nie za bardzo interesuje, a widmo spadku jednocześnie wydaje się dość odległe. Frekwencja na trybunach się zgadza. Zysk temperuje ambicję. Schemat gry z widzem pozostaje więc żelazną zasadą, której reżyser - bez względu na skutki uboczne - stara się być wierny niczym ekranowi "ultrasi" ukochanej Unii. Przemoc ma bulwersować, golizna szokować, a język jak brzytwa ciąć powietrze lub rozładowywać napięcie niewybrednym żartem. W "Bad Boyu" chodzi dokładnie o to samo. I niech nikogo nie zmyli zielona murawa, po której biegają Peszko z Grosickim. Piłka jest okrągła, ale bramka jest jedna. Ta sama, do której od lat strzela Vega.

Czytaj także: Sławomir Peszko zagrał w filmie "Bad Boy". Piłkarz Lechii Gdańsk na planie u Patryka Vegi

"Pablo" (Antoni Królikowski) jest jednym z liderów kibiców WKS Unia. Stopniowo pnie się po klubowych szczeblach, rozwijając jednocześnie przestępczą karierę. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Piotr (Maciej Stuhr), zarazem brat "Pabla". Mężczyznę rozpracowuje także działająca pod przykrywką Ola (Katarzyna Zawadzka).
"Pablo" (Antoni Królikowski) jest jednym z liderów kibiców WKS Unia. Stopniowo pnie się po klubowych szczeblach, rozwijając jednocześnie przestępczą karierę. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Piotr (Maciej Stuhr), zarazem brat "Pabla". Mężczyznę rozpracowuje także działająca pod przykrywką Ola (Katarzyna Zawadzka). fot. Ola Mecwaldowska/ Kino Świat
Epizod z udziałem reprezentacyjnych pomocników idealnie zresztą ilustruje proporcje prawdziwego futbolu w "Bad Boyu". Są nawiązania do głośnych piłkarskich afer, są stadionowe burdy, których obrazki wielokrotnie widzieliśmy w mediach, są wątki korupcyjne, a nawet mafijne, ale to wszystko stanowi jedynie zasłonę dymną, która dość szybko się ulatnia. Gdy powietrze się rozrzedzi, widać naznaczoną traumą z dzieciństwa rywalizację dwóch braci, których dzieli niemal wszystko, a łączy kobieta. "Pablo" (Antoni Królikowski) pnie się w kibicowskich strukturach Unii, Ola (Katarzyna Zawadzka) pod przykrywką pani adwokat próbuje go rozpracować, a w całej operacji macza palce również Piotr (Maciej Stuhr), policjant i zarazem brat "Pabla".

W tym niestabilnym emocjonalnie trójkącie aż kipi od agresji, gniewu, niepohamowanych ambicji, seksualnych pragnień i niezaleczonych kompleksów. Vega nad instynktami postaci nie potrafi jednak zapanować. Fizyczną żądzę ilustruje jak prostytucję, chorobę psychiczną traktuje niczym wymówkę niekontrolowanej brutalności, a impotencję jednego z braci (wątek co najmniej absurdalny i zbędny) wręcz ośmiesza. Trudno więc sympatyzować z bohaterami, bo po prostu niewiele o nich wiemy, a ich motywacja jest ledwie zlepkiem luźnych sugestii ze strony reżysera, którego znacznie bardziej interesuje skutek, a nie przyczyna.

"Bad Boy" to ponadto festiwal obsesyjnie wręcz potęgowanej na ekranie brutalności. Łamanie kości, podpalanie ludzi, przepiłowywanie im kończyn to modus operandi Vegi, do którego miłośnicy jego twórczości zdążyli się już przyzwyczaić. Podobnie jak do odważnie eksponowanej golizny czy zapętlanych wulgaryzmów. W "Bad Boyu" wszystkie te elementy w pewnym momencie pozbawione zostają jakiejkolwiek kontroli. Przemoc staje się językiem filmu, a niecenzuralne epitety nie są już przecinkami, a całymi zdaniami. Filmowy erotyzm natomiast odpycha, a wręcz odraża.

Patryk Vega prześwietla środowisko piłkarskich kibiców, ale przede wszystkim robi to, z czego znany jest od lat. Gustuje w dość wulgarnym obrazowaniu przemocy, seksu i podstawowych ludzkich instynktów. Staje się przy tym nieznośnie przewidywalny, wtórny i nużący, czego "Bad Boy" jest najlepszym potwierdzeniem i być może początkiem równi pochyłej w wykonaniu reżysera.
Patryk Vega prześwietla środowisko piłkarskich kibiców, ale przede wszystkim robi to, z czego znany jest od lat. Gustuje w dość wulgarnym obrazowaniu przemocy, seksu i podstawowych ludzkich instynktów. Staje się przy tym nieznośnie przewidywalny, wtórny i nużący, czego "Bad Boy" jest najlepszym potwierdzeniem i być może początkiem równi pochyłej w wykonaniu reżysera. fot. Ola Mecwaldowska/ Kino Świat
Bez zaskoczeń. Jedną z niespodzianek jest natomiast dyscyplina, którą w końcu wykazał się reżyser "Bad Boya". Bodaj po raz pierwszy odpuścił sobie wielowątkową strukturę dzieła i skupił się na jednej historii. Banalnie poprowadzonej, przewidywalnej i właściwie pozbawionej zakończenia, ale jednak względnie spójnej i w miarę logicznej.

Vega nie byłby sobą, gdyby jednak nie zaburzył tej wypracowanej w pocie czoła harmonii. Stąd kuriozalne sceny z Andrzejem Grabowskim (policjant Adam) wizytującym siłownię i uprawiającym jogging (miało być zabawnie, wyszło dziwacznie). Nie pomaga też fatalny montaż przypominający wertowanie komiksu (w końcu kino Vegi to głównie obrazki bez nadmiaru tekstu), w którym ktoś powyrywał strony lub poprzyklejał je w losowo wybranych miejscach.

Należy z kolei przyznać, że Vega nie oszczędza na filmowych produktach, które potrafi elegancko opakować. Nareszcie ktoś wykorzystał prawdziwe stadiony i zaprosił na plan tysiące statystów. Atmosferę meczową czuć doskonale. Gorzej z obrazowaniem tego, co dzieje się na murawie. Bez dynamiki i naturalności nie da się pokazać esencji futbolu. Typowo piłkarskich scen jest jednak zaledwie kilka, więc zbyt mocno nie rażą w oczy. Parę razy skutecznie zafunkcjonuje humor (jedna kwestia nawiązująca do polityki to istna perełka), za to kilkukrotnie "siada" tempo filmu, co w przypadku Vegi jest raczej niemiłą niespodzianką.

W "Bad Boyu" zaskoczyć aktorsko (ale już na plus) może za to Antoni Królikowski. Co prawda jego intensywność, eksplodująca ekspresja i nieco histeryczna maniera mogą na dłuższym dystansie irytować, lecz poziom zaangażowania należy docenić. Posiada zadatki na świetną postać psychopatycznego czarnego charakteru lub znerwicowanego stróża prawa. Pod warunkiem że znajdzie się chętny na angaż aktora reżyser inny niż Vega.

Na dalszym planie świetnie radzi sobie Małgorzata Kożuchowska (jako oschła i bezkompromisowa pani prokurator), błyszczy Piotr Stramowski (permanentnie odurzony lider "kiboli"). Postać Katarzyny Zawadzkiej jest tak groteskowa, że ciężko ocenić jej odtwórczynię. Maciej Stuhr natomiast gra jedną z najsłabszych ról w karierze.

W "Bad Boyu" błyszczy przede wszystkim Antoni Królikowski, nieźle na dalszym planie prezentują się Małgorzata Kożuchowska i Piotr Stramowski. Andrzej Grabowski i Maciej Stuhr wydają się być "doklejeni" z zupełnie innego filmu.
W "Bad Boyu" błyszczy przede wszystkim Antoni Królikowski, nieźle na dalszym planie prezentują się Małgorzata Kożuchowska i Piotr Stramowski. Andrzej Grabowski i Maciej Stuhr wydają się być "doklejeni" z zupełnie innego filmu. fot. Ola Mecwaldowska/ Kino Świat
Kilkoma plusami nie da się wyzerować licznika. Ciężar minusów jest zbyt duży. "Bad Boy" to sterta pożółkłych już prasowych nagłówków (patrz: Dino Baggio), które nie zastąpią scenariusza. Patryk Vega rehabilituje się poniekąd po "Polityce", lecz tylko w oczach swoich najbardziej zagorzałych kibiców. Jego filmowa taktyka traci skuteczność, a sam reżyser zaczyna coraz bardziej gubić się w wydawałoby się nieźle opanowanych dryblingach.

Żółtą kartkę już przy okazji poprzedniego filmu pokazała mu publiczność. Za chwilę może się skończyć "czerwem". Tymczasem zamiast "Bad Boya" lepiej zagrać w sprawdzony i wciąż niedościgniony w tematyce "Piłkarski poker". W ostateczności można nawet obejrzeć mecz polskiej ekstraklasy.

OCENA: 3/10

Film

Bad Boy
3.8 82 oceny

Bad Boy (27 opinii)

produkcja
Polska
premiera
21 lutego 2020

Opinie (121) ponad 20 zablokowanych

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

03

sierpnia

06

sierpnia

Ania Dąbrowska Sopot, Opera Leśna

14

sierpnia

Nocne Podglądanie Wszechświata Gdańsk, Hevelianum

Kultura

Znikająca wystawa trwała pięć minut
Znikająca wystawa trwała pięć minut
Koncert z widokiem na świat. Coals w Muzeum Emigracji
Koncert Coals w Muzeum Emigracji

Kulinaria

Ranking: najlepsze bistra w Trójmieście
Ranking: najlepsze bistra w Trójmieście
Bary plażowe w Trójmieście. Na rybę, obiad i tańce
Bary plażowe w Trójmieście

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Pisarz Jacek Dehnel pochodzi z: