Wiadomości

Bary i puby komentują obecną sytuację

Najnowszy artukuł na ten temat

Galerie handlowe w Trójmieście znów otwarte

Od soboty 24.10 działalność lokali gastronomicznych została ograniczona. Przez dwa tygodnie restauracje mogą sprzedawać jedzenie wyłącznie na wynos. Zdjęcie z bezpiecznego strajku branży gastronomicznej, który odbył się 18.10.
Od soboty 24.10 działalność lokali gastronomicznych została ograniczona. Przez dwa tygodnie restauracje mogą sprzedawać jedzenie wyłącznie na wynos. Zdjęcie z bezpiecznego strajku branży gastronomicznej, który odbył się 18.10. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Wprowadzone w piątek obostrzenia zakazały stacjonarnej działalności branży gastronomicznej. Restauracje i kawiarnie mogą realizować wyłącznie zamówienia na wynos. Dla pubów i barów, których działalność opiera się jedynie na sprzedaży trunków alkoholowych, oznacza to brak możliwości czerpania jakichkolwiek zysków. Sprawdziliśmy, jak lokale z Trójmiasta specjalizujące się w serwowaniu alkoholu odnajdują się w tej sytuacji.



Jedzenie na telefon w Trójmieście


Czy aktualne obostrzenia dla gastronomii powinny potrwać dłużej?

tak, aż nie zmniejszy się liczba zakażeń 15%
raczej tak, choć trudno stwierdzić jak długo 5%
raczej nie, to i tak nie zmieni sytuacji 17%
nie, dwa tygodnie wystarczą 7%
już teraz te obostrzenia powinny zostać zniesione 56%
zakończona Łącznie głosów: 889
Choć dla całej branży gastronomicznej jest to trudny czas, lokale specjalizujące się w serwowaniu wyłącznie alkoholu zmagają się z dużymi problemami. W świetle przepisów prawa sprzedawanie na wynos czy dowóz trunków alkoholowych jest niemożliwe. Oznacza to zatem, że bary i puby pozostają bez możliwości działania, chyba że szybko zmienią profil swojej działalności.

- Dla nas jako pubu, tak jak dla większości lokali opartych na serwowaniu alkoholu i pracy w godzinach wieczorno-nocnych, już wcześniejsze zasady wprowadzone przez rząd, czyli otwarcie do godz. 21, było nożem wbitym w plecy - obroty spadły średnio o 95 proc. Po ogłoszeniu nowych obostrzeń straciliśmy już jakiekolwiek szanse na pracę, bo nie ma możliwości serwowania na wynos drinka lub nalania piwa. Mamy powtórkę z wiosny, bez szans na jakikolwiek przychód, ale z obowiązkiem zapłaty ZUS-u, czynszów, wynagrodzeń, koncesji, stałych opłat, leasingów i kredytów - twierdzi właściciel gdańskiego AleBrowaru.

Od soboty jedzenie tylko na wynos. Nowe obostrzenia dla gastronomii



Choć iGranie w Lochu znalazło sposób, aby poradzić sobie z wcześniejszym obostrzeniem polegającym na skróceniu godzin otwarcia, teraz musiało całkowicie zamknąć działalność.
Choć iGranie w Lochu znalazło sposób, aby poradzić sobie z wcześniejszym obostrzeniem polegającym na skróceniu godzin otwarcia, teraz musiało całkowicie zamknąć działalność. fot. iGranie w Lochu/Facebook.pl
Inne lokale szukały jeszcze wówczas kreatywnych sposobów na obejście obowiązujących ograniczeń.

- W naszym przypadku pierwsze dodatkowe obostrzenia zakładające pracę gastronomii do godz. 21 nie były tak tragiczne, ponieważ po długich rozmowach i przemyśleniach znaleźliśmy rozwiązanie, które pozwoliło na wyłączenie nas z lokali gastro. Staliśmy się salonem gier z wypożyczalnią, a w miejsce bezpośredniej sprzedaży alkoholu na barze zastosowaliśmy vouchery dla naszych klientów. Opłacone wcześniej vouchery wymieniali na dowolny asortyment - tłumaczy Piotr Połka, manager lokalu iGranie w lochu. - My mogliśmy sobie pozwolić na taki krok, mając w asortymencie ponad 400 gier planszowych. Inne lokale, które są typowymi barami czy tzw. szotowniami, nie miały żadnego pola manewru, a zamykanie o godz. 21 odbierało im większość zarobku - dodaje.

Ratunek: oferta na wynos i dowozy



Aby przetrwać, niektóre lokale pomimo działalności skupiającej się na serwowaniu trunków postanowiły rozbudować ofertę gastronomiczną i realizować dowozy.

- Po ogłoszeniu zamknięcia lokali gastronomicznych obraliśmy strategię podobną jak podczas marcowego lockdownu. Mamy to szczęście, że od początku naszej działalności oprócz przyjmowania naszych gości w lokalu realizujemy też zamówienia na wynos i dostawy - przyznaje Julia LizakowskaZaufajni Food & Cocktail bar.
Mimo że w Zaufajnych sezon letni okazał się bardzo udany i pozwolił zapomnieć o pierwszym lockdownie, wprowadzone w październiku obostrzenia, tj. krótsze godziny otwarcia, natychmiast odbiły się na słabszym ruchu, zwłaszcza w piątkowe i sobotnie wieczory. Teraz lokal realizuje zamówienia na wynos i dostawy. Współpracuje z takimi portalami, jak Pyszne.pl i Glovo, a także przyjmuje zamówienia telefonicznie.

- Chcąc zachęcić naszych klientów do zamówień telefonicznych bądź odbioru osobistego, przygotowaliśmy specjalną ofertę promocyjną. Pozwoli nam to uniknąć kosztów prowizyjnych pobieranych przez portale. Dodatkowo połączyliśmy siły z sąsiadującym azjatyckim bistro - Raban Asian Food, dzięki czemu zainteresowani mogą dostać dania kuchni europejskiej i azjatyckiej w jednej dostawie - dodaje Julia Lizakowska.
Podobnych, zastępczych rozwiązań zaczęła szukać otwarta na początku października klubokawiarnia Index, mieszcząca się w Domu Studenckim nr 4 przy ul. Polanki 66.

- Nasza klubokawiarnia jeszcze nie zdążyła zbudować sobie pozycji, więc postanowiliśmy zająć się również cateringiem pudełkowym. Sam Index nadal będzie istniał z możliwością zamówienia dań i napojów na wynos. Liczymy, że osoby przebywające na kwarantannie lub te, które nie chcą się narażać, jeżdżąc po sklepach i robiąc zakupy, skorzystają na naszej inicjatywie i w przystępnej cenie zamówią zestaw pudełkowy z dostawą do domu - tłumaczy Katarzyna Cybulskaklubokawiarni Index.
Czytaj także: Nowy klub studencki już otwarty w Gdańsku

Menu opracowane zostało przez wykwalifikowanych dietetyków. Potrawy przygotowywane są ze świeżych, lokalnych produktów przez szefa kuchni Bartka Sikorę i jego zastępcę - Kamila Chełmikowskiego, którzy na co dzień gotują w klubokawiarni. Dieta codzienna składa się z odpowiednio skomponowanych pięciu posiłków. Zestawy występują w różnych wariantach kalorycznych, ponadto oferowana jest również opcja wege i dla sportowców. Zestawy dostarczane są na terenie Trójmiasta.

Nie każdy może oferować dowozy



Nie każdy jednak może sobie pozwolić na zmianę profilu swojej działalności. Koktajl bar Flisak '76 od zawsze skupiał się wyłącznie na sprzedaży napojów alkoholowych, co w obecnej sytuacji nie jest możliwe.

- Nie możemy przygotowywać wynosów, by - jak restauracje - zrobić cokolwiek w tej beznadziejnej sytuacji. Nie chcemy się szybko przebranżawiać i zmieniać profilu - jesteśmy utytułowanym koktajl barem, co kosztowało nas wiele lat ciężkiej pracy. Mamy poczucie wielkiej krzywdy, że rząd nie przygotował się do drugiej fali pandemii, przez co cierpią wszyscy - ludzie chorują i umierają, a przedsiębiorcy walczą o przetrwanie swoich biznesów. Gdyby nie nasza zapobiegawcza postawa oraz doświadczenie w zarządzaniu, zapewne byśmy nie przetrwali. Jednak doniesienia świata nauki były jednoznaczne i dzięki temu uda nam się jeszcze trochę utrzymać. Jak długo? Nie wiemy. Flisak istnieje od 1976 roku i chyba nawet za czasów komuny nie czuliśmy takiej bezradności - powiedziała nam Magdalena Papke, właścicielka koktajl baru Flisak '76.

Cztery pokolenia Flisaka. Czterdzieści lat historii z Gdańskiem w tle



Nawet ci, którym udało ominąć się pierwsze wprowadzone ograniczenia, teraz również mają związane ręce.

- Najnowsze obostrzenia skonstruowane są w taki sposób, że nie znaleźliśmy żadnego koła ratunkowego. Nawet gdybyśmy pozostali salonem gier poza kategorią "gastro", to ograniczenie do pięciu klientów na jedną kasę czy przyzwolenie na organizowanie zgromadzenia do maksymalnie pięciu osób powodują, że otwieranie lokalu jest po prostu nieopłacalne. W bliźniaczo podobnej sytuacji znalazło się bardzo wiele lokali, które zostały pozostawione same sobie bez żadnej konkretnej pomocy ze strony państwa, bo postojowe w wysokości 2 tys. zł lub umorzenie składki społecznej ZUS to raczej kolejny nieudany żart naszej władzy - twierdzi Piotr Połka.
- Pierwszy totalny lockdown udało nam się przetrwać tylko dzięki dodatkowemu kredytowi oraz zbiórce na portalu Zrzutka.pl, gdzie nasi klienci mogli nas wesprzeć, kupując szereg "nagród". Dzięki temu uzbieraliśmy ok. 11 tys. zł, co pozwoliło pokryć część płatności. Teraz nie organizujemy zbiórki, ponieważ zdajemy sobie sprawę, w jak trudnej sytuacji finansowej znalazła się ogromna grupa ludzi i niewłaściwym byłoby prosić o kolejne wsparcie - dodaje Piotr Połka. - W przypadku iGrania w lochu sytuacja jest o tyle trudna, że to lokal rodzinny, utrzymujący ze swojej działalności dwie rodziny. Zostały one na ten moment zupełnie odcięte od możliwości zarabiania środków na życie i jeśli nic się szybko nie zmieni, sytuacja będzie dramatyczna. Wystarczy przejść się ulicą Świętojańską w Gdyni, żeby zauważyć, w jakim tempie zamykane są kolejne lokale, sklepy i punkty usługowe. Niedługo ulica oprócz sieciówek, banków i salonów sieci komórkowych będzie świeciła pustkami.
Poza tym warto zaznaczyć, że oferowanie samych dowozów dla wielu lokali jest nieopłacalne.

- Oba lokale, którymi się opiekuję, są nieczynne od soboty. Nie zdecydowaliśmy się na dowozy, ponieważ byłyby - najprościej mówiąc - nieopłacalne. Kilka sprzedanych dań nie pokryje kosztów pracowniczych, towaru czy prądu itp. Nasze lokale funkcjonowały wcześniej od około godz. 10 do 3, więc już ograniczenie działalności do godz. 21 było bardzo odczuwalne w obrotach - przyznaje Anna Grzegorzewska, manager Jack's Bar & Restaurant FahrenheitWhite Rabbit Saloon.
- Dla nas zakaz działalności stacjonarnej to prawdopodobnie wyrok śmierci. 90 proc. naszego obrotu to napoje, głównie alkoholowe. Nie mamy możliwości infrastrukturalnych, żeby przekształcić się w restaurację. Po informacji o możliwości działania tylko do godz. 21 wypożyczyliśmy ekspres do kawy, kupiliśmy ciasto. Chcieliśmy "przemigrować" trochę w stronę kawiarni. Te przepisy obowiązywały raptem tydzień... Tak się nie da żyć, działać, podejmować decyzji, układać planów - mówi Katarzyna Kuczykowska-Tywusik, właścicielka pubu Polufka. - Alkoholu, zgodnie z polskim prawem, nie możemy dowozić, bo choć zezwolenie cateringowe posiadamy, to nie ma prawnej możliwości sprzedawania samego alkoholu, a jedynie dostarczania usług cateringowych, których elementem jest alkohol. Naszym zdaniem nie spowoduje to rezygnacji ze spotkań towarzyskich, ale przeniesie je na bardziej niebezpieczny grunt - z wentylowanych, dezynfekowanych regularnie pomieszczeń do mieszkań, gdzie o dystans społeczny często zdecydowanie trudniej - dodaje.

Pracownicy boją się, że stracą pracę



Wprowadzone kilka dni temu obostrzenia oznaczają trudną sytuację nie tylko dla właścicieli lokali, ale i dla pracowników, którym obcinane są godziny pracy, a przez to i wynagrodzenia. Niepewna sytuacja sprawia, że muszą się liczyć także z tym, że z dnia na dzień mogą stracić pracę.

- Sytuacja nie jest dobra. Nasza załoga odczuwa to zwłaszcza psychicznie. Praktycznie nikt tak jak gastronomia i branża fitness nie został z dnia na dzień ograniczony. Sklepy spożywcze wydłużają godziny otwarcia, a nam najpierw odgórnie je skrócono, by ostatecznie całkowicie uniemożliwić funkcjonowanie - przyznaje właścicielka baru Flisak '76.
Od soboty, 24 października przez kolejne dwa tygodnie czynne mogą być tylko te lokale, które oferują jedzenie na wynos lub z dostawą do domu. Wszelka inna stacjonarna działalność jest zabroniona. Na zdjęciu: bezpieczny strajk branży gastronomicznej, który odbył się 18 października.
Od soboty, 24 października przez kolejne dwa tygodnie czynne mogą być tylko te lokale, które oferują jedzenie na wynos lub z dostawą do domu. Wszelka inna stacjonarna działalność jest zabroniona. Na zdjęciu: bezpieczny strajk branży gastronomicznej, który odbył się 18 października. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl
Dużym problemem jest niewiedza co do czasu zakazu prowadzenia działalności. Choć rząd aktualne ograniczenia wprowadził na czas dwóch tygodni, właściciele lokali obawiają się, że mogą one potrwać znacznie dłużej - nawet miesiąc albo dwa. W tej sytuacji trudno strategicznie planować i zarządzać biznesem.

- Na chwilę obecną zrezygnowaliśmy z firmy zewnętrznej, która zajmowała się dostarczaniem zamówionych posiłków. Tę rolę przejęli nasi pracownicy. Dużym problemem jest też niewiedza dotycząca czasu zawieszenia działalności gastronomicznej. Trudno zaplanować strategię, nie wiedząc, jaki okres ma ona obejmować - dodaje Julia Lizakowska.

Pomoc dla gastronomii



Podczas poniedziałkowej konferencji premier Mateusz Morawiecki poinformował, że rząd wesprze 170 tys. firm, które zostały objęte obostrzeniami w związku z pandemią. Wartość wsparcia to 1,8-2 mld zł. Premier wspomniał przedsiębiorców z branży gastronomicznej, rozrywkowej, fitness oraz firmy handlowe. Firmy tych branż będą w listopadzie m.in. zwolnione ze składki ZUS i otrzymają postojowe, czyli dopłaty do utrzymania miejsc pracy.

Na zwolnienie z części opłat - tj. kosztów najmu - mogą liczyć lokale gastronomiczne korzystające z gdyńskich nieruchomości. W piątek, 23 października, prezydent Gdyni Wojciech Szczurek ogłosił, że na czas trwania najbliższych obostrzeń dla gastronomii przywraca tzw. Falochron, czyli zwolnienie z czynszu najemców i dzierżawców branży gastronomicznej, którzy korzystają z nieruchomości miasta i jego jednostek. Zachęcił również innych do podobnej reakcji.

Premier: 1,8-2 mld zł dla firm dotkniętych obostrzeniami COVID-19



W poniedziałek, 26 października, również władze Gdańska postanowiły wspomóc właścicieli z branży gastronomicznej. Po raz kolejny miasto Gdańsk uruchomiło pakiet wsparcia dla wszystkich przedsiębiorców, którzy poniosą straty w wyniku wprowadzonych obostrzeń. W pierwszej kolejności wnioskować mogą przedsiębiorcy, którzy prowadzą działalność w branży wymienionej w rozporządzeniu. Mogą oni liczyć na obniżenie czynszu za najem lokalu za listopad 2020 r. do 1 zł.

Opinie (130) ponad 10 zablokowanych

  • Już po branży , do zamrażarki i może wiosną coś odmrozimy (3)

    Z

    • 50 5

    • na wiosnę pisałem(w tedy nikt o tym nie pisał i nie mówił) o tym że październik/listopad się dopiero zacznie (1)

      i się nie myliłem , co nas czeka dalej ? do wiosny mamy z głowy , nawet jak spadnie liczba zachorowani i znowu otworzą to co zamknęli to po 2/3 tygodniach zachorowania powrócą! i znowu będzie Zamykanie.
      Myślę ze po takiej karuzeli nie będzie trzeba nikogo zmuszać aby się szczepił .
      Oczywiście szczepionka nie będzie w 100% skuteczna i będzie trzeba się co rok szczepić , a ten co będzie ją produkował co sezon dostanie niezłą KASĘ.
      W najgorszym przypadku zaczęła (ale aby się przekonać na pewno potrzeba jeszcze troszkę czasu) się D L, która potrwa kilka lat . zróbcie sobie screny (tak jak radziłem to wczesną wiosną ) i na wiosnę się przekonacie ze miałem racje

      • 8 5

      • dobrze wujku dobra rada

        • 11 0

    • protestujcie, już nawet ta ankieta na trójmiasto pokazuje, że większość uważa te obostrzenia za bezsensowne

      • 5 1

  • Dziwne, jedno piwko z dowozem dziennie daje straty a to samo piwko w lokalu już nie ? (8)

    • 28 64

    • Ale z ciebie inteligent (1)

      Nikt nie kupi piwa na dowóz, bo może sobie kupić 3 razy taniej w sklepie. Poza tym, chyba sprzedaż zdalna alkoholu nie jest możliwa.

      • 27 6

      • Jest możliwa.
        Pułapka i Labeerynt działały tak w czasie pierwszego lockdownu.

        • 0 0

    • (1)

      za jedno piwko to chyba 20 zł za dostawę

      • 0 4

      • Nie znasz realiów chłopie.
        Pij ciepłe Tyskie lub się doucz.

        • 3 2

    • Samochody nie są na wodę (2)

      • 4 4

      • studenci na rowerach są (1)

        • 11 1

        • Nie, oni sa na piwo. Sprzedasz jedno, a ubeda dwa.

          • 3 1

    • Patrz, moja jedna opinia zablokowana!

      To napiszę ładniej: warunki obowiązujące przy sprzedaży alkoholu. Koncesja. Może to coś głąbowi powie. A nie, nie powie.

      • 5 5

  • (3)

    Otwórzcie sie normalnie. Przecież te tzw. obostrzenia i zakazy to fantasmagorie Morawieckiego, nie mają nic wspólnego z obowiązującym prawem i są nielegalne. Nie ma żadnego stanu wyjatkowego i nikt nie może Wam zabronić prowadzenia firm na warunkach jak dotychczas :) w tym przemieszczania się czy swobodnego oddychania :) Przecież oni to wiedzą i nawet nie odpowiadają na pytania na konferencjach prasowych bo albo musieliby jawnie skłamać albo powiedzieć prawdę a wtedy od razu taczka i wyjazd :)
    Życzę wytrwałości

    • 59 35

    • puknil sie w leb!

      otworzysz to przyjezdza policja, paluja cie do utraty przytomnosci i sami ci lokal zamykaja

      • 4 4

    • Policja zamknie lokal siłą teoretyku. (1)

      • 1 0

      • Siłą czyli jak? Założą kłódkę? Czy zabiją deskami?

        • 0 1

  • A mi nie szkoda (18)

    Burger za 40 zł. Obiad dla 2 dorosłych i dziecka 200 zł.
    Sami stwierdzili że nie gotują dla Polaków bo się nie opłaca.
    Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka

    • 154 62

    • Gastronomia (11)

      Nie garkuchnia przeznaczona dla biedaków. Nie stać cię? Nie jesz i do widzenia. W Biedronce nad ceną parówek też się tak wywewnętrzniasz, biedaku (umysłowy)?

      • 14 57

      • No widać jak teraz wam idzie zarabianie na tych co ich stać na restauracje. (2)

        Co? Nie ma chętnych? Zamówień na wynos nie ma? Oj oj szkoda.
        Lecę z resztą na parówki. A wasze suflety z musem mango zostawiam wam.

        • 41 6

        • nie dla psa kilbasa

          • 7 10

        • Alez bylby tu raj, gdyby mozna wszystkie takie nienawistne mendy jak Ty powywieszac na drzewach.

          • 4 2

      • no, no, fajny stosunek do potencjalnych klientów (5)

        • 40 1

        • Zawsze tak jest. Zawsze "królowie życia" w gastro traktowali klientów jak śmieci i zło konieczne (4)

          Teraz nagle strach zajrzał do tyłka. Ale to i tak nic nie zmieni, dalej kucharze i kelnerzy będa traktowali klientów jak kogos gorszego. Taka mentalnośc gastronoma. Cos jak taksówkarz

          • 39 5

          • tr

            nie wiem z kad takie doswiadczenia masz .w moim lokalu kazdy gosc byl traktowany dobrze poniewaz zaloga rozumie ze oni przynosza nam pieniadze na zycie .

            • 6 5

          • mi nie zajrzal

            • 0 5

          • Kojarze tylko jeden lokal, w ktorym osoba obslugujaca kase wiecznie wygladala, jakby robila to za kare. (1)

            Nadal to przepasc do traktowania klienta jak smiecia i zlo konieczne, ale jest to juz cos. Ten lokal to chinczyk w Hali Mirowskiej w stolicy. Mimo znudzonej miny dziewczyny wstukujacej cos w kase wracalem tam regularnie, bo jedzenie bylo smaczne i tanie. Doprawdy nie chce nawet sie domyslac gdzie raczysz bywac, skoro tak Cie tam traktuja, jak opisales. Nie potrafie znalezc tez innego wytlumaczenia na tak odmienne doswiadczenia z gastronomia, jak tylko to, ze to Ty jakos przyciagasz te pogarde albo i nienawisc zwyklych kelnerow i kucharzy.

            • 5 0

            • To była Sandra w Cafe Lamus.
              Wyleciała z hukiem złośliwa durna pinda.

              • 3 1

      • Widac jaki ty jestes "bogacz okropny"

        2dni zamknieta"restauracja" i już zebrzesz. Na kolana,pod kościół!

        • 21 4

      • Idz zbierac na leasing a nie placzesz ...

        • 8 2

    • Ciagle malo, ciagle za tanio! (3)

      W d... się "restauratorom" z dwoma brudnymi stolkami poprzewracało! Pan Bóg nie rychliwy... Ile można było kręcić lody na nieświadomych gościach? Kawałek ryby niby 100g( naprawdę 80) a 25 zł kg w sklepie obok, u was 50zl, bo sezon...i wy czekacie na rządową pomoc?

      • 33 6

      • widac gdzie chodzisz buraku bo tylko na to cie stac :)

        • 3 10

      • to to zryj to za 25 zeta nikt nie kaze ci zrec za 100 osle

        • 4 8

      • Pan buk

        Hahaha co za ciemnota

        • 3 1

    • Burger 40, ale trzy burgery to juz 200? Dziecko calego nie zje, ale to juz pomine :)

      • 3 1

    • Człowiek człowiekowi wilkiem brak słów.

      • 3 0

  • Teraz "prać" będzie trudniej stąd problem. (3)

    • 59 16

    • Nie oceniaj swoją miarą... (2)

      nie każdy jest oszustem.

      • 6 11

      • powiedz to wszystkim sędziom w kraju, niech przestaną pracować bo tak chcesz

        • 3 2

      • mierzę twoją

        • 5 2

  • Zapraszamy na protest.

    Gastronomia, jak i pozostałe branże dotknięte nieudolną polityką rządu są zawsze mile widziane. Każdy może maszerować pod innym hasłem, nie jest to tylko sprzeciw wobec zawłaszczenia TK i zrównania kobiet z inkubatorami.

    • 49 21

  • Tak, tak (1)

    Rest in pain jest jak majbardziej...:-)

    • 13 5

    • Zaraz zaraz, od poczatku:)

      • 2 0

  • Protestujmy aż do skutku (5)

    inaczej nigdy to się nie skończy.
    W Szwecji wrzesień z najniższą śmiertelnością w historii choć zakażonych ciągle sporo - jak to możliwe? Ano tak, że my się dajemy rozstawiać po kątach staremu kawalerowi z kotem i jego przytupasom.
    Rząd już wydał 100 mld a planują drugie tyle - ile z tych pieniędzy zostanie zdefraudowanych? 10%? 30%? A Wy, zwykli ludzie będziecie stać w kolejce po zasiłek i posiłek.

    • 72 21

    • Wiesz co mamy wspólnego z Szwecją?

      Też jesteśmy krajem.

      Koniec.

      • 13 4

    • Ziom jak zwykle w punkt :) numer stulecia. Miedzynarodowa korpolichwa zarobi chyba wiecej niz podczas wszystkich wojen razem :D
      Ile kosztuja testy od kogo je kupujemy i w jakim trybie?

      Ludzie beda stac po szczepionke a nie posilek. Ona bedzie pozadana :DBedzie komitet kolejkowy bo szczepionki bedzie celowo mniej niz ludzi zeby sie rzucili :D
      Piękny numer :)

      • 8 5

    • Zwykli ludzie nie zajarzą

      Póki nie skończy im się kasa na prąd i żarcie w lodówce. Wtedy będzie wielka bieda i płakanie, że teraz niech rząd im da. Zwykli ludzie - to w tych czasach worki chłonąco-trawiące, które się opamiętają jak nie będzie czego do garnka włożyć.

      • 9 3

    • nieporownuj nas do szwecji bo nasza sluzba zdrowia ,socjal i samo podejscie ludzi do covida (1)

      jest jak za sredniowiecza...,no chyba ,ze chcesz "zutylizowac" 30 mln Polaków to wtedy mozemy sie rownac ze szwecja.

      • 2 8

      • Podejscie do covida jest identyczne - uwazamy, ale zyjemy jak dotad.

        No dobra, przesadzilem, myjemy sie wiecej i czesciej niz dotad. Ale to chyba dobrze?

        • 2 0

  • Moze to czegos was nauczy! (6)

    Dosyć lekceważenie konsumenta. To jest final orznietych na wadze kotletów, od spodu zielonych. Doliczania daty urodzenia kelnerki do rachunku pt" niech żyje z napiwkow". Dorabiania się po jednym sezonie letnim i leżenia na wakacjach przez resztę roku! Po taryfiarzach kolej na was! Za te ceny z kosmosu!

    • 84 38

    • A "po nas" (1)

      Będzie kolej - na kogo?

      • 6 15

      • Widzisz!

        Wczoraj nienawidziliscie taksiarzy. Dzisiaj, oni was. Itd, itd Nienawidzimy się wzajemnie a Chińczyk, Ukrainiec i inny smoluch na tym korzysta. Zastanówmy się sami nad sobą!

        • 19 3

    • Z takim podejściem (1)

      to nie ma co się dziwić iż dostajesz zielone kotlety bądź zawyżony rachunek, proponuję snickersa, taniej i bez wyrzutów sumienia drogi konsumencie : )

      • 6 12

      • dla ciebie kazdy rachunek bedzie zawyzony znawco tematu

        • 5 1

    • glupi frajer z ciebie ze tak piszesz

      • 1 3

    • Masz smutne doświadczenia biedny pajacu. Wszędzie Cię oszukują bidulku :)

      • 1 2

  • Trzeba się było uczyć a nie jakieś pitu pitu gotowanie w garnkach (3)

    • 24 49

    • ooooooh lol

      • 6 2

    • Tak, trzeba się było uczyć na kaczelnika

      Albo na robotnika. A nie na socjala, jak ty.

      • 4 4

    • ty lekcje pobierales w kaczogrodzie

      • 1 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

02

grudnia

06

grudnia

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Kultura

Kulinaria

Złociste i chrupiące. Skąd dobre frytki w Trójmieście?
Smaczne frytki w Trójmieście
Jesienne kiszonki - dla zdrowia i dla smaku
Jesienne kiszonki - dla zdrowia i smaku

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    GAK świętował w 2017 r. swoje: