Wiadomości

stat

Behemoth, Made in Poland, Raper Joozef. Recenzje nowych płyt z Trójmiasta

Behemoth wciąż ewoluuje, a na najnowszym albumie jest najbliżej rocka w całej dotychczasowej dyskografii.
Behemoth wciąż ewoluuje, a na najnowszym albumie jest najbliżej rocka w całej dotychczasowej dyskografii. mat. pras. Behemoth

Nergal po raz kolejny udowadnia, że kontrowersje wokół jego zespołu nie mogą przyćmić samej muzyki; Made in Poland w wydaniu trójmiejskim wraca do szczytowej formy a Raper Joozef wydaje debiutancki album w wieku sześćdziesięciu trzech lat. Oto kolejny odcinek cyklu "Recenzje nowych płyt z Trójmiasta".



Behemoth - "I Loved You at Your Darkest" (Mystic)



To będzie recenzja albumu. Nie osoby, nie poglądów, nie całej tej otoczki, z którą Behemoth jest kojarzony. Zaznaczanie tego na wstępie jest trochę niezręczne, ale mam silne podejrzenie, że zarazem konieczne, ponieważ wiele osób w nagromadzeniu plotek, wiadomości o rozprawach sądowych i własnych fantazji zapomina, że Behemoth to przede wszystkim muzyka.

Nergal zapowiadał materiał, który podzieli fanów i zdaje się, że osoby z trudem znoszące eksperymenty z poprzedniego albumu ("The Satanist" z 2014 roku) faktycznie tym razem muszą się wykruszyć. To wciąż metal, ale już romans z ponurym folkiem w Me and That Man wskazywał na to, że Darskiemu tradycyjne podejście do macierzystego gatunku po prostu się nudzi. Przewrotnie jednak "I Loved You at Your Darkest" raczej zwiększy bazę fanów Behemoth niż ją pomniejszy, bo kto powiedział, że przesuwanie granic metalu musi oznaczać zwiększanie jego prędkości albo dokładanie ciężaru?

Rockowe koncerty w Trójmieście - nie przegap żadnego


Jedenasty album gdańskiego zespołu czerpie pełnymi garściami z dorobku klasyki rocka, Nergal zresztą w ostatnich wywiadach wskazywał na AC/DC jako swój zespół wszech czasów i wyraźnie to słychać pod grubą warstwą perkusyjnych blastów i agresywnego growlu. Za dobry przykład może posłużyć końcówka utworu "Angelvs XIII" z rockową solówką odgrywaną na tle gitary akustycznej; a za jeszcze lepszy "Sabbath Mater", które jest być może najbardziej chwytliwym utworem w całym dorobku Behemotha.

Pomysłów na kształt "I Loved You at Your Darkest" było może nawet za dużo - niemal każdy kawałek ma odmienny nastrój, co z jednej strony pokazuje szeroki wachlarz możliwości zespołu, ale z drugiej ujmuje albumowi spójności. Nie jest to ani rażące, ani zakłócające odbiór, ale mam wrażenie, że chociażby chórki (i te dziecięce, i te jakby żywcem wyjęte z twórczości Batushki) doklejono na siłę, jakby próbując jeszcze czymś zaskoczyć słuchacza, a często to właśnie mniej oznacza więcej.

Zobacz także: Behemoth to nie tylko muzyka. Relacja z Thou Art Darkest



Made in Poland - "Kult" (Antena Krzyku)



Niektórzy pewnie popukają się w czoło, no bo jak to Made in Poland w recenzjach trójmiejskich albumów? Faktycznie, jedna z najbardziej rozpoznawalnych kapel polskiej zimnej fali powstała w 1984 roku w Krakowie, a jej losy zasługują na znacznie więcej niż jeden akapit tekstu. Wątek trójmiejski zaczyna się natomiast w 2011 roku, kiedy basista Piotr Pawłowski przeprowadził się nad morze i założył zespół The Shipyard, który w zeszłym roku stał się bazą dla ponownie reaktywowanego Made in Poland.

Zobacz takż: Made in Poland - Za niczym nie gonimy


Dzisiaj Made in Poalnd to The Shipyard i Artur Hajdasz (również członek oryginalnego składu), ale sprowadzenie ich wyłącznie do takiego opisu byłoby bardzo krzywdzące, bo chociaż gitarzysty Michała Miegonia nie było jeszcze nawet na świecie, kiedy Made in Poland grało na festiwalu w Jarocinie, to i on, i cała reszta składu doskonale czują zimnofalowy klimat i odgrywają go z taką wiarygodnością, że "Kult" nie tylko doskonale wpasowuje się w dyskografię grupy, ale nawet brzmi, jakby powstawał w latach 80.

Nie ma w tym bynajmniej wartości sentymentalnej, za sprawą której dzisiaj myśli się o tej dekadzie jak o najwspanialszych czasach dla popkultury; jest siła uwiarygodniająca - cold wave nie może mieć przecież doskonale oszlifowanego brzmienia. Tej muzyce trzeba surowości, nieco garażowego nastroju i... chłodu. Na "Kulcie" to wszystko jest i chociażby to sprawia, że ze wszystkich powrotów Made in Poland (a kilka ich już było) ten wypada najwiarygodniej.

Gdybym koniecznie musiał doszukiwać się minusów, to wskazałbym na te teksty, które napisano w języku angielskim. Jest w nich zdecydowanie mniej treści i emocji, a przy okazji to także element najwyraźniej odstający od "starego" Made in Poland. Czy takie granie w 2018 roku ma sens? Nie będę nawet próbował nikogo przekonać, że granie pod prąd trendom zawsze ma sens, ale wystarczy spojrzeć na ilość nowych zimnofalowych zespołów (chociażby Past, Schröttersburg czy Ukryte Zalety Systemu), żeby znaleźć na to pytanie jasną odpowiedź.



Reper Joozef - "Dzikie psy" (HH50+)



O kolektywie HH50+ pisałem już kilkukrotnie, więc powtórzę tylko kilka ogólników - mamy w Trójmieście ekipę pasjonatów po pięćdziesiątce, którzy postanowili działać wbrew modzie i stworzyć hip-hop daleki od trapowych podkładów oraz tekstów o pożądaniu albo pławieniu się w bogactwach. Nie jest to jednak powrót do źródła i boom bapowych bitów, to nowa jakość, dla której nie ma żadnego odpowiednika na całym globie.

Joozef jest inicjatorem dzisiaj już znacznie rozleglejszego przedsięwzięcia, choć - jak to zazwyczaj bywa - nie miał takich intencji. W 2016 roku wziął udział w jasełkach organizowanych w sopockim SPATiF-ie, gdzie jako Józef z Nazaretu ogłosił zerwanie z pracą cieśli i rozpoczęcie działalności rapera (o tym traktuje utwór "Krzesło", który otwiera "Dzikie psy"). Świadkiem tej scenicznej przemiany był Karol Schwarz, twórca Nasiono Records i to on zachęcił Joozefa do przemienienia fikcji w rzeczywistość. 63-letniego rapera długo nie trzeba było namawiać - właśnie opublikował pierwszy materiał długogrający.

Samemu albumowi jeżeli już miałoby być blisko do jakiejś tradycji rapowania, to byłyby to polskie początki z pierwszych solowych nagrań Kazika Staszewskiego. Flow graniczy z melorecytacją, teksty komentują aktualne tematy (często z większą celnością niż u młodych raperów), a na podkłady zostały wybrane zaskakujące sample zaczerpnięte z innych utworów (chociażby metalowe Benighted wybrzmiewające w "Nędzy"), a także sample całkowicie autorskie.

Prawdopodobnie nikt, kto zasłuchuje się w Bedoesie, Żabsonie czy Taconafide nie znajdzie w tej muzyce tego, do czego hip-hop zdążył go przyzwyczaić, ale jeżeli interesuje was po prostu muzyka alternatywna, sprzeciwiająca się głównemu nurtowi, będziecie musieli uznać, że sześćdziesięciolatek ma szerzej otwartą głowę od wielu osób, które mogłyby być jego wnukami.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (52)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

30

grudnia

Rewia - lata 20. lata 30. -... Gdynia, Konsulat Kultury

31

grudnia

Sylwester Gdański Gdańsk, Park Oruński, Jar Wilanowski, Targ Węglowy, Molo w Brzeźnie

31

grudnia

Sylwester w Gdyni Gdynia, Skwer Kościuszki

Kultura

Zaistnieć w grupie za wszelką cenę. O musicalu "Chłopcy z Placu Broni"
O musicalu "Chłopcy z Placu Broni"
Nowy dyrektor Narodowego Muzeum Morskiego
Nowy dyrektor Muzeum Morskiego

Kulinaria

Co zjemy i wypijemy na Jarmarku Bożonarodzeniowym?
Co zjemy na Jarmarku Bożonarodzeniowym?

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: dużo dobrych koncertów
Planuj tydzień: dużo dobrych koncertów

Wygraj bilety,
sprawdź nasze konkursy

    Najczęściej czytane