Wiadomości

Orkiestry dęte zawładnęły Operą Leśną! Za nami zerowa edycja BrassWoodFest

Organizatorzy zapewniali, że będzie to impreza inna, niż wszystkie i słowa dotrzymali. Pierwsza (a właściwie zerowa) edycja BrassWoodFest, która odbyła się w sobotnią noc w Operze Leśnej, dostarczyła sporej dawki dobrej i różnorodnej muzyki, stała się znakomitym pretekstem do energetycznej zabawy i pokazała, że przy muzyce granej przez orkiestry dęte można się bawić równie dobrze jak przy klubowej czy popie.



Branża artystyczna pandemię koronawirusa odczuła szczególnie dotkliwie. Wielu artystów nie koncertowało od miesięcy i nadziei na to, że powrócą na scenę, rząd długo nie dawał. W końcu się jednak udało i poluzowano obostrzenia na tyle, że publiczność może na nowo cieszyć się muzyką wykonywaną na żywo. Oczywiście w odpowiednich warunkach i z zachowaniem zasad bezpieczeństwa.

Opera Leśna takie warunki spełnia - publiczność ma do dyspozycji dużą przestrzeń na świeżym powietrzu. To, że obiekt mieści się w lesie i sam w sobie jest urokliwy, jest wartością dodaną. Sopocki amfiteatr ma też jeszcze jeden plus - można w nim "hałasować" do późnych godzin nocnych, bo w najbliższej okolicy nie ma sąsiadów, którzy mogliby się uskarżać na uciążliwość muzyki. Z tego atutu postanowili skorzystać organizatorzy BrassWoodFest i zorganizowali imprezę, która trwała do późnych godzin nocnych, a której trzonem były występy orkiestr dętych.

Wydarzenie zapowiadaliśmy w kalendarzu imprez, osobnym artykułem i w cyklu Planuj tydzień - czytaj w każdy czwartek

Pomysłodawcą BrassWoodFest jest L.U.C. - raper, beatbokser i producent muzyczny. W planach ma organizowanie imprezy cyklicznej. Tej sobotniej nie chciał jednak nazywać pierwszą z cyklu, bo wówczas stanowiłaby ona punkt odniesienia do każdej kolejnej, a był to jedynie przedsmak. Impreza ma rozwinąć swoje skrzydła w pełni dopiero wówczas, kiedy zostaną zdjęte obostrzenia wynikające z pandemii. I dopiero wówczas zostanie zorganizowana prawdziwa, niczym nieograniczona, pierwsza edycja BrassWoodFest.

Najbliższe koncerty w Operze Leśnej



Artyści nie musieli nawet namawiać publiczności do wejścia w jakąkolwiek interakcję, bo ta tylko na taką sposobność czekała.
Artyści nie musieli nawet namawiać publiczności do wejścia w jakąkolwiek interakcję, bo ta tylko na taką sposobność czekała. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl
Organizatorzy zapowiadali sobotnie wydarzenia jako eko festiwal, łączący żywe instrumenty z muzyką klubową i elektroniczną, a więc style i brzmienia, które na pierwszy rzut oka się wykluczają. Z tym ostatnim stwierdzeniem w pełni się zgadzałam i z wielką rezerwą podeszłam do lineup'u, w którym występy Pauliny Przybysz czy Bitaminy miały się przeplatać z prezentacjami młodzieżowych, pomorskich orkiestr dętych. Młodym artystom bardzo szybko udało się jednak rozwiać moje obawy, bo od pierwszych dźwięków skradli serca publiczności.

Koncerty i wydarzenia. Druga młodość Opery Leśnej



Lineup był bogaty i różnorodny, a przy tym perfekcyjnie skrojony, bo stopniowo potęgował napięcie aż do finałowej kulminacji. Artyści występowali na zakładkę, na dwóch scenach. Na tej rozstawionej od strony Sali Koncertowej PFK, prezentowali się Paulina Przybysz, Bitamina, a podczas finału L.U.C. z Rebel Babel Ensemble oraz zaproszonymi gośćmi (Bisz, Bovska, Paulina Przybysz, Bitamina, BrasselBrass). Orkiestry dęte występowały na schodach prowadzących na widownię Opery Leśnej i wypełniały swoją muzyką czas, w jakim kolejne zespoły rozstawiały się na scenie. Nie było zatem niezręcznej ciszy, a publiczność ochoczo przenosiła się spod jednej sceny pod drugą.

L.U.C. i Bovska podczas finału imprezy

Szaleństwo, jakie zapanowało na widowni podczas wielkiego finału, jest nie do opisania. Artyści nie musieli nawet namawiać publiczności do wejścia w jakąkolwiek interakcję, bo ta tylko na taką sposobność czekała. Było zatem wspólne śpiewanie, klaskanie, gromkie brawa, a także piski i okrzyki zachwytu. A po koncercie jeszcze długa zabawa przy dźwiękach serwowanych m.in. przez didżeja.

Sobotnia, zerowa edycja BrassWoodFest pokazała, że publiczność kocha zespoły dęte i znakomicie bawi się przy prezentowanej przez nie muzyce. Co więcej, Sopot dysponuje znakomitym miejscem, w którym tego rodzaju sztukę można uprawiać, dlatego cieszy fakt, że istnieje szansa na cykliczność imprezy.

Energetyczny finał


L.U.C. i Paulina Przybysz

Opinie (25)

Dodaj opinię
Walczymy z przemocą słownąKasujemy opinie obraźliwe i nie na temat

Dodaj opinię

Odpowiedz

Dodając opinię akceptujesz regulamin dodawania opinii.
Administratorem Twoich danych osobowych jest Trojmiasto.pl Sp. z o.o.. Szczegóły przetwarzania danych znajdują się w polityce prywatności.

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

12

sierpnia

Jarmark św. Dominika 2020 Gdańsk, Targ Węglowy

19

sierpnia

Nowe idzie od morza do Wrze... Gdańsk - Wrzeszcz,

26

sierpnia

Nowe idzie od morza do Wrze... Gdańsk - Wrzeszcz,

Kultura

Muzeum Gdańska kupiło 330-letnie bursztynowe szachy za ok. 2,4 mln zł
Bursztynowe szachy za 2,4 mln zł
Pełen niespodzianek koncert Kwiatu Jabłoni
Kwiat Jabłoni zagrał w Operze Leśnej

Kulinaria

Trójmiejskie klubokawiarnie z duszą
Trójmiejskie klubokawiarnie z duszą
Jemy na mieście: Mnie to rybka w Brzeźnie
Jemy na mieście: Mnie to rybka w Brzeźnie

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Stara Apteka to: