Bruno Mars porwał tłumy. Podsumowujemy też Openera

Najnowszy artukuł na ten temat Czy Opener potrzebuje gdyńskich milionów?

Deszcz z konfetti na koncercie Bruno Marsa:


Opener, Opener i po Openerze (aktualna wersja festiwalu opener 2019). Ostatniego dnia zobaczyliśmy dwa mocne koncerty: zaskoczył nowymi aranżacjami Dawid Podsiadło oraz Bruno Mars pokazał, jak powinno wyglądać muzyczne widowisko z prawdziwego zdarzenia. Poza tym na koniec gratis od przyrody: przepiękny zachód słońca. Zdjęciom nie było końca. A co zapamiętamy z tegorocznej edycji festiwalu? Wnioski poniżej.



Godne zakończenie festiwalu



Sobota to przede wszystkim Bruno Mars. Tak, jak rok temu Foo Fighters wyznaczyli nowe standardy dla headlinerów rockowych, tak w tym Mars dla headlinerów popowych. To nie jest zwierzę, nie bestia, a demon sceniczny. Artysta kompletny. Genialny wokal, fantastyczna charyzma, świetnie skonstruowana setlista i festiwalowe aranżacje.

Bruno Mars ballady zamienił w stadionowe hymny, hity w jeszcze większe hity, a sam nie sprawiał wrażenia zblazowanej gwiazdy, tylko chłopaka, któremu ogromną frajdę sprawia to, że może zagrać dla wielotysięcznego tłumu. To było jak sprzężenie zwrotne. Publiczność dawała energię wokaliście, a on oddawał ją ze zdwojoną siłą. To był najlepszy koncert tegorocznej edycji. Aż szkoda, że trwał tylko niespełna półtorej godziny.

Bruno Mars na Openerze:


Sobota na Open'erze okazała się najbardziej owocnym muzycznie dniem ze wszystkich, dlatego warto też wspomnieć o kilku mniejszych, ale równie istotnych koncertach.

Przede wszystkim wspaniała Sevdaliza, która dała fenomenalny koncert na Alter Stage. Jeśli ktoś szukał wykonawcy z kręgu niezależnego popu, to wokalistka spełniła wszelkie oczekiwania. Poza tym świetny Post Malone na zamknięcie sceny głównej. Po piątkowym pseudorapie od Taconafide, miło było usłyszeć coś godnego uwagi z hip-hopowego nurtu.

No i gdańska Trupa Trupa. Aż szkoda, że ten koncert zgromadził tak małą publiczność, bo można było zobaczyć, czym zachwyca się świat. Trupa jest w tej chwili najlepszym przedstawicielem polskiej alternatywy. Studyjnie to nie musi przekonywać, ale na żywo jest to absolutny światowy top. Nie są to wymysły międzynarodowych mediów.

Nie można też zapominać o Dawidzie Podsiadle, który wrócił do koncertowania po rocznej przerwie. Jeden z najzdolniejszych polskich muzyków młodego pokolenia pokazał, że ten czas wykorzystał do maksimum. Stał się bardziej otwarty, a jego koncert świetnie wprowadził słuchaczy w nową erę jego twórczości. Mamy w końcu przedstawiciela muzyki popowej na najwyższym poziomie, który potrafi przyciągnąć prawdziwe tłumy.

Dawid Podsiadło "Małomiasteczkowy":

Co nas w sobotę olśniło / co nas wkurzyło?

Alicja

Olśniło: nowe muzyczne wcielenie Dawida Podsiadły, który wciąż ma na siebie pomysł. Ten chłopak ciągle zaskakuje!
Wkurzyło: młodzi ludzie, którym po alkoholu puszczają hamulce. Smutny widok.

Patryk

Olśniło: Dawid Podsiadło i Bruno Mars. Pierwszy pokazał, że polska muzyka może być naprawdę dobra. Drugi wyznaczył nowy pułap dla popowych headlinerów festiwalu. Plus Trupa Trupa - w tej chwili jeden z najlepszych alternatywnych zespołów w Europie.
Wkurzyło: Chyba już nic. Czwartego dnia wszystkie irytujące rzeczy schodzą na dalszy plan. Jedyne o czym się myśli, to porządny sen.


Jaki był tegoroczny Opener?



Tegoroczna edycja Open'era była rekordowa pod względem publiczności. Festiwal został wyprzedany niemal do ostatniego miejsca. Co było powodem takiego zainteresowania? Headlinerzy. Organizatorzy, mimo wielu błędów, które popełnili przygotowując line-up, świetnie dobrali czwórkę głównych gwiazd.

Arctic Monkeys wrócili po czteroletniej przerwie. Depeche Mode to niemal religia w Polsce. Gorillaz byli jednym z najbardziej wyczekiwanych zespołów, który cały czas omijał Gdynię na swoich trasach. A Bruno Mars to fenomen na skalę światową - rewelacyjny muzyk i genialny showman. To połączenie musiało się zakończyć gigantyczną frekwencją.

Co jednak najważniejsze, żaden z headlinerów nie zawiódł. Każdy z nich zagrał rewelacyjny koncert, jednak trudno nie odnieść wrażenia, że z tego zestawu najgorzej wypadli Depeche Mode. Tak, jak pozostała trójka się nie oszczędzała, tak DM trochę odbębniło pańszczyznę. Oczywiście, ten koncert był dobry, skrojony pod festiwalowe wymagania, porwał tłumy, ale zabrakło elementów zaskoczenia. Gdy zestawimy ich koncert z tym, co zrobili Gorillaz, to od razu zobaczymy różnicę. A Damon Albarn też już nie jest młodzikiem. Mimo to potrafił z lekko rozbujanego materiału zrobić show godne największych gwiazd rocka.

Zobacz także: Depeche Mode połączyli pokolenia na Openerze

Podobnie zresztą Arctic Monkeys. Mimo zmiany image'u, odłożeniu w kąt ramonesek i pomady do włosów, potrafili świetnie poprowadzić koncert, który okazał się ich najlepszym występem na Open'erze. Za pierwszym razem padał im prąd, za drugim zagrali dynamicznie, ale to ich zamerykanizowanie było zbyt sztuczne. Teraz jednak zobaczyliśmy zespół w pełni dojrzały, który chyba dopiero znalazł swoją przyszłą drogę. Trochę im to zajęło, ale warto było czekać, bo w końcu rodzi się gitarowy zespół, który może stać się legendą.

A Bruno Mars? Tutaj trudno powiedzieć coś więcej niż: rewelacja! Nie bez powodu został okrzyknięty Michaelem Jacksonem XXI wieku. Jest wizjonerem popu, charyzmatycznym showmanem, który jeszcze za czterdzieści lat będzie porywał wielotysięczne tłumy.

Jednak Open'er to nie tylko scena główna. Wydaje się, że tych koncertów było za mało. Jakoś pusto wyglądała godzinowa rozpiska. Ale z drugiej strony plus był taki, że nie trzeba było oglądać kilku występów po kwadransie. Bo gdyby trzeba było opuścić chociaż chwilę z genialnego show Davida Byrne'a czy Dead Cross, to byłaby to naprawdę wielka szkoda. Poza tym nie można zapominać o świetnym Kaleo oraz o Young Fathers, którzy skradli serca wszystkich, którzy zdecydowali się ich zobaczyć.

Wydaje się jednak, że od kilku lat Open'er przestaje być takim festiwalem, za który wielu go pokochało. Wyznaczał trendy, kreował gusta, ale też i obalał mity wielkich gwiazd. Bo ileż to było koncertów headlinerów, którzy po prostu okazali się przeciętni albo słabi? A ile koncertów na mniejszych scenach, które objawiły wybitne talenty?

I właśnie takiego festiwalu oczekujemy. Bez wszystkich tych wykonawców, o których świat zapomni za dwa-trzy sezony. W ten sposób można będzie ponownie wykształcić określoną, głodną muzyki publiczność, która obecnie pozostaje w cieniu tych, którzy jadą na gdyńskie lotnisko tylko po to, żeby się tam pokazać.

Dość o muzyce. Jak się żyło na Open'erze przez cztery dni? Nawet nieźle. Mimo tak ogromnej publiczności, można było dość sprawnie poruszać się po terenie festiwalu, a jeśli miało się określony system, nawet kupno jedzenia nie kosztowało wiele czasu. Wystarczyło wyczuć moment, kiedy tłum porusza się na największe koncerty. Pozwalało to szybko zjeść i nie stracić koncertu, bo zdążyło się dojść na miejsce w odpowiednim czasie. Wiadomo, nie wciśniemy się wtedy do pierwszych rzędów, ale na pewno z komfortowej odległości wszystko zobaczymy.

Każdy też narzekał na wysokie ceny w strefach gastronomicznych. Wszystko podrożało dość mocno w porównaniu do poprzednich edycji. Zapewne było to spowodowane dwiema kwestiami: wysoką ceną dzierżawy oraz festiwalową aplikacją. Nie dość, że właściciele food trucków muszą słono zapłacić za możliwość sprzedawania swojego jedzenia, to jeszcze zakupy przez aplikacje (w niektórych punktach) gwarantowały 20 proc. upustu. Musiało to więc skutkować wzrostem cen. Szkoda, bo było naprawdę sporo ciekawych pozycji do spróbowania, ale gdybyśmy chcieli zjeść cztery różne dania jednego dnia, musielibyśmy wydać min. 100 zł. Zdecydowanie za dużo.

Zobacz także: Co zjemy na Openerze do 20 zł?


Największym problemem znów okazało się dziurawe pole. Wiele razy widzieliśmy ratowników jadących do kogoś ze skręconą kostką. Naprawdę trzeba się tym zająć, bo z roku na rok jest tylko gorzej, a samo wyrównanie podłoża brzy bramie głównej nie rozwiązuje całego problemu.

Tegoroczny Open'er mimo wszystko był udany. Nie było żadnych spektakularnych wpadek. Organizatorzy dobrze poradzili sobie z ogromną frekwencją, ale tych małych zgrzytów było zdecydowanie więcej niż w latach ubiegłych. Nie wiadomo dlaczego, bo przecież już udawało im się tego unikać.

Muzycznie też nie mogliśmy narzekać, bo było bardzo dużo jakości. Jedyne, co należy wytknąć, to zbyt duża sinusoida między artystami, a tymi, którzy tylko ich udają. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca. Program powinien być spójny. Nie tyle muzycznie, ile jakościowo właśnie. Można mieć tylko nadzieję, że przyszłe edycje będą już bliższe tym, które rozpieszczały publiczność w poprzednich latach. Zwłaszcza w okresie 2006-2014.

Na koniec sobotni zachód słońca. Trudno powiedzieć, ile zdjęć tego dnia zrobili mu openerowicze...



Opinie (191) 9 zablokowanych

  • sobota była tak jakby na siłę, koncerty zaczęły się dopiero kolo 20 (3)

    Bruno mars i Podsiadło dał rade choć to nie mój klimat ale 4 dni były naprawdę super :) do zobaczenia za rok :)

    • 57 15

    • uwielbiam czytać opinie z trojmiasto.pl - opiszą dziury a przy ekstatycznych opinii o niejakim marsie pomijają, że śpiewał z

      • 6 0

    • "Mamy w końcu przedstawiciela muzyki popowej na najwyższym poziomie"

      Haha, o każdym tak piszą od czasu Papa Dance.

      • 2 0

    • opener to nie tylko main stage

      koncerty na pozostałych scenach zaczęły się dużo wcześniej

      • 0 0

  • Za rok proponuję (11)

    Woodstock w tym samym miejscu. Frekwencja 200% max więcej 1000% taniej. No i z pewnością gwiazdy nie gorsze. A co do syfu i cpuniarni wcale nie mniej. Pozdrawiam wszystkich Polaków.

    • 47 92

    • (8)

      Nie ma co porownywac festiwalu Woodstock do tego spendu bananowych Dzejsonów że smartfonami za kasę rodzicow

      • 44 25

      • Ja nie porównuję....

        Tylko proponuję COŚ zupełnie innego.

        • 8 5

      • (4)

        gwiazdy podobne ? lol ... na brudstoku przeważnie jakieś no-nejmy.
        Gdzie ty tam widziałeś DM, Faith No More, Prince'a czy Radiohead ?

        • 25 8

        • No name... Haha śmieszny jesteś (3)

          Wymienię Ci trochę no namów które zagrały na W.

          Type o Negative
          Juliette Lewis
          Papa Roach
          Airbourne
          The Prodigy
          Dog Eat Dog
          Halloween
          Machine Head
          The Darkness....

          No name ty...

          • 13 21

          • Przy całej mojej sympatii do większości wymienionych przez Ciebie wykonawców, a wręcz uwielbieniu do TON, to nie ten kaliber. Na płatnym koncercie, jedynie The Prodigy byłoby w stanie przyciągnąć więcej, niż może tysiąc czy dwa tysiące ludzi. Papa Roach grał niedawno w Progresji. Dog Eat Dog w Parlamencie, Airbourne zdaje się w Uchu - to jest ich granica możliwości, to nie są nazwy dla tłumu. Przecież nie dlatego ludzie jeżdżą na Woodstock czy jak tam się to teraz nazywa.

            • 26 5

          • przebrzmiałe gwiazdy które maja lata świetności za sobą i niedługo już tylko w Dolinie Charloty będą grać, taka prawda, ale wiadomo... za darmo to i ocet słodki

            • 15 6

          • papa roach jakiś metalowyrapik dla gimbazy

            the darkness...to oni się jeszcze nie zaćpali? dog eat dog óśma woda po RATM. prodiż to był dobry, jak się miało w latach 90tych 15 lat i chciało sięsłuchać "kontrowersyjnej" muzyki. juliette lewis niech lepiej pozostanie przy filmach. reszta jakieś no name

            • 3 0

      • wodstok najleoprzy (1)

        za darmo najlepiej a nie za pieniadze rodzicóf. !

        • 10 11

        • Za darmo za darmo za darmo

          Cebula

          • 13 2

    • co za porównanie! biletowany do nie

      • 3 1

    • oby nie

      Brudstok róbcie sobie z dala od miasta.

      • 3 0

  • dzięki Bogu już po wszystkim (8)

    • 144 65

    • Dokladnie.

      • 27 8

    • Festiwalu zaplanowany na cztery dni po czterech dniach wszystkończył. Bóg nie miał z tym nic wspólnego (1)

      • 11 5

      • Festiwl zaplanowany na wyrwanie z kasy miasta (7 milionow) wyrwał ponad 10 mln

        • 13 3

    • Jak się patrzy na tubylców (3)

      buszujących po śmietnikach, chlejących wódę na działkach to myślę że dla Was festiwal to zetknięcie z cywilizacją.

      • 17 23

      • A Ty skąd jesteś? Niech zgadnę, "Warszawka"?

        • 21 9

      • Palancie ze stolycy! (1)

        Mam tyle kasy że mógłbyś być moim parobkiem!

        • 3 9

        • Przyjedź

          Zobaczysz miasto i pieniądze.
          Wiem, to może byc szok. Pożycz od kogoś kasę na pociag bo samochodem chyba za duży wydatek dla ciebie...

          • 0 3

    • Szczurek - odejdź!

      • 3 3

  • Hehe (9)

    40 zł hamburger z biedronki. Nieźle Gdynia zarobiła na bananowej młodzieży która goni za byciem trendy:-)

    • 131 50

    • Oplata (1)

      Gdynia nic nie zarabia na tym festiwalu tylko płaci za niego 4 mln złotych. Kasę zgarnia Kosakowo.

      • 26 5

      • Gdynia za to stoi w korkach.

        Zwlaszcza polnocne dzielnice ktore juz bez Openera sa zakorkowane.

        • 22 4

    • Widze ze byłeś i wiesz

      Drogo. Tło ale hamburgerów z biedronki to nie widziałem.

      • 11 3

    • ch... tam byłeś, jak kogoś nie stać na genialne pastrami za 3 dychy to niech w domu siedzi! (1)

      • 10 12

      • Brajan czy Dżejson z ajfonem pisze?

        • 1 2

    • Zakładam że gdynia też zarobiła na tonach fryt z majonezem które zapewne były przez ciebie pochłaniane bo kosztowały mniej niż 20 zł, ale jakoś nie widzę żeby ktoś się do ciebie o taki wybór przypieprzał.
      pozdrawiam i polecam pójść na jakiś masaż żeby to ciśnienie opadło ;)

      • 5 5

    • To ja rozumiem, że lecisz na taką wielogodzinną imprezę z wypchaną torbą pełną kiełby?

      • 10 1

    • To nie Gdynia sprzedawała te hamburgery tylko prywatna firma i wcale nie stąd

      • 3 0

    • no kłamiesz

      ~20 PLN za burgera od Pasibusa czy Beef'n'Roll to jakby 2 razy mniej

      • 2 0

  • Bruno nie szedł z playbacku? (9)

    • 38 22

    • (3)

      Początek zdecydowanie, ale później było już live.

      Ale on miał tam zrobić show - i zrobił.

      • 20 9

      • (2)

        jaki początek? znam dobrze wszystkie jego piosenki i wszystko było na żywo, zresztą Bruno nigdy nie używa playbacku

        • 31 10

        • (1)

          Nie? To obejrzyj jego występ na superbowl z Coldplay. No ale najważniejsze jest szoł. Jak jest dobre szoł to tłum będzie się cieszyć z plucia w twarz oi bezczelnego kłamstwa.

          • 8 11

          • beyonce

            bruno tak, ale beyonce jest 100% live, bo falszuje nieziemsko

            • 6 4

    • Nie było playbacku (1)

      Cały koncert mam nagrany i dzis przeglądałam wideo dla sprawdzenia. Cały koncert Live

      • 5 2

      • cały koncert masz nagrany? cały koncert stałaś z wyciągniętą ręką i kręciłaś koncert.

        każdy ma jakieś pasje, wolny wybór

        • 10 0

    • Pełen playback (1)

      Bruno śpiewał z playback , miał założoną bramkę dźwiękową i jak tylko coś chciał "dośpiewać" procesor włączał mu dźwięk na mikrofon. Bruno mars całość szła z playbacku. Całość była wcześniej nagrywana specjalnie na koncerty. Są to utwory wydłużone ,specjalnie przygotowane.
      MO takze dawała z playbacku. Podkłady nie które na DM też przygotowane wcześniej. Dave śpiewał sam.

      • 2 2

      • Dzwiekowiec

        Skad ty masz takie dokładne informacje...!?
        Ludzie grają z maszynami - ale one głownie odpowiadaja za tzw. loopy to wszystsko.. nikt nie mial wokali z playbacku... ale teoria sposkowa hahahah

        • 0 0

    • noe

      nie ,tylko ostatni mega hit Up town był z playbacku

      • 0 0

  • coraz slabiej (2)

    ja dzis wsiadam w samochod i jade na stonesow do wawy.. takiego marsa to oni zjadaja na miedzy posilkami;p

    • 42 90

    • (1)

      Ahhh do tego syfu i bóractwa na dinozaury... Droga wolna :D

      • 10 7

      • ktos zapytal stonsow czy nie moga grac za darmo bo maja juz

        kasy dosyc i mogliby uszczesliwic innych. wtedy padla odpowiedz - nigdy nie jest dosyc.

        • 4 0

  • Wyjechać i nie wracać

    • 46 48

  • (5)

    Ja zapamiętam tłumy spoconych ludzi w rozgrzanych autobusach bez klimy. A nie jechało się tym 40 minut tylko znacznie dłużej

    • 44 9

    • Na bilety na Openera i kalosze, ich stać. Na dezodorant zabrakło już kasy? (2)

      • 7 5

      • (1)

        W pełnym słońcu jadąc w scisku autobusem bez klimy przez godzinę i dezodorant nie pomoże

        • 6 2

        • Zwłaszcza, że w kaloszach....

          • 2 0

    • jeździłem codziennie i w każdym na jaki trafiałem była klima

      tak więc nie wiem czym ty jechałeś z tych kartuz :)

      • 4 0

    • Gdyby inni nie pchali się samochodami nie byłoby korków

      • 0 0

  • (9)

    Pierwsze słyszę o jakimś Bruno Marsie, no ale ja wychowałem sie na muzyce lat 90-tych

    • 45 80

    • (3)

      nikt nie mówił że po 40a-ce będzie lekko

      • 41 10

      • ano nie. ale nie żałuję, bo muzycznie lata 90-te muzycznie wymiatały i dzisiejsze gwiazdki nie mają podjazdu do tamtej dekady

        • 17 8

      • Jest lekko, mogę sobie pozwolić praktycznie na wszystko, na co nie mogłem sobie pozwolić wcześniej.

        • 5 0

      • matematyka poziom expert

        • 1 0

    • ???

      Ja też a jednak wiem kto to jest Bruno Mars - kwestia gustu, poczucia czasu i towarzystwa

      • 20 7

    • Chwalisz się czy żalisz ze mieszkasz w jaskini? (1)

      • 15 10

      • Adam

        Adam ?

        • 2 0

    • Brakowało kilku zarąbistych foodtruckow

      Nie brakowalo tez lipnego zarcia

      • 1 3

    • Akurat Bruno na ostatniej płycie czerpie dużo z lat 90tych

      • 0 0

  • Bruno Mars najlepszy koncert tegorocznej edycji .... (5)

    chyba tylko w kwestii wizualnej, świateł, laserów itp. bajerów ... a muzycznie to co kto lubi, dla mnie to był akurat najsłabszy z hedlinerów

    • 45 39

    • A dla mnie najlepszy ever

      • 6 8

    • Najsłabszy z hed.... co????

      • 8 5

    • Najgorszy headliner ever. (2)

      Gość był tak słaby, że musiał odciągać uwagę widzów od swojego braku talentu i nędzy repertuarowej wybuchami fajerwerków i popisami oświetleniowców. Podobnie było z niejakim Post Malone… Tego typa nawet nie chce mi się komentować.

      • 11 10

      • Nie mierz innych swoją miarą

        Haha :D Janusz dalej ma za złe, że jego ulubiony artysta w sylwestra ‚zaspiewal’ despacito z tasmy i teraz sie dziwi jak to mozliwe, ze ktos daje TAK dobre koncerty LIVE :D

        • 3 1

      • Bruno mars ma slaby wokal??

        Lepiej sie troszke doedukuj poczytaj posluchaj a pozniejs ie wypowiadaj. Zdecydowanie najlepszy koncert tej edycji

        • 3 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Lao Che - Trasa Pożegnalna - No to Che!
Lao Che - Trasa Pożegnalna - No to Che!
rock
paź 1
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
IRA
IRA
rock
paź 7
czwartek, g. 19:00
Gdańsk, Filharmonia Bałtycka
Pat Metheny - Side Eye
Pat Metheny - Side Eye
jazz
cze'22 3
piątek, g. 20:00
Sopot, Opera Leśna

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Festiwal jazzowy, który odbywa się co roku w Sopocie, nosi nazwę: