Wiadomości

stat

"Chcę, żeby moje słowa były ludziom bliskie". Maria H. i jej Zdania do czytania

Na "Zdania do czytania" łatwo jest się natknąć. Możemy znaleźć je podczas spaceru po mieście, w klubie, autobusie, a nawet sklepie spożywczym. Są to krótkie, często humorystyczne teksty, które w formie tzw. "wlep" rozprzestrzeniły się w Trójmieście. Ich autorką jest Maria H., która opowiedziała nam więcej o swojej twórczości.



Aleksandra Wrona: "Zdania do czytania" to coś pomiędzy napisami na murach, wierszami, tekstami piosenek hip-hopowych, refleksjami. Jak ty określasz swoją twórczość?

Maria H.: Właśnie dlatego, że "Zdania do czytania" trudno jest sklasyfikować, stworzyłam na nie odrębną kategorię. Nie chciałabym nazywać ich wierszami i choć wiem, że mają z nimi dużo wspólnego to czuję, że do poezji jednak trochę im brakuje. Zaskoczyło mnie, że dostrzegłaś w nich powiązania z hip-hopem, bo rap to moje drugie tajne życie i nie spodziewałam się, że rezonuje w Zdaniach. Na pewno zarówno moje pisanie, jak i muzyka mocno zakorzenione są w sztuce ulicy.

Nie czujesz się ani trochę poetką?

Gdzieś w mojej duszy jest nutka poezji, którą można wyczuć w "Zdaniach do czytania" i nie chciałabym się całkowicie od tej poezji odcinać. Dużą inspiracją są dla mnie poeci. Takie ziarenko zasiała we mnie twórczość Szymborskiej i Różewicza. Może czasem nawet chciałabym czuć się poetką...

Wspomniałaś, że rapujesz.

Tak, ale jest to twórczość bardzo niszowa. Można znaleźć moje kawałki na Youtubie czy Soundcloudzie pod pseudonimem Maria Hajsy. Były nawet pomysły, żeby rapować "Zdania do czytania", ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Mój świat hip-hopowy różni się trochę od literackiego, jest chyba bardziej intymny. W Zdaniach znajdziemy dużo humoru, śmieję się tam z mojego smutku, a w rapowej odsłonie mojej twórczości pozwalam mu wybrzmieć.

Maria Hajsy - "Północny Wiatr":


Oba te światy łączy wrażliwość na słowa. Skąd się u ciebie wzięła?

Może to niepopularne, ale nie piszę od zawsze, a wręcz dość krótko w perspektywie całego mojego życia. Od zawsze byłam za to wrażliwa na słowa, drażnią mnie błędy językowe i często poprawiam innych, choć sama mówię dość chaotycznie. Myślę, że wpoiła mi to moja mama, która przywiązywała dużą wagę do poprawnej polszczyzny. Przez pięć lat grałam też w teatrze w Poznaniu i współprowadziłam międzynarodowe projekty teatralne, czyli de facto byłam w świecie, w którym słowo ma szczególną wagę. Jeśli podział na umysły ścisłe i humanistyczne jest prawdziwy, to zdecydowanie jestem humanistką, więc można powiedzieć, że wrażliwość była od zawsze, ale pisanie wzięło się z przypadku. Bardzo mnie zaskoczyło, kiedy to w sobie odkryłam.

Jak się odkrywa się taką zdolność?

Podczas studiów prowadziłam projekt teatralny dla kobiet z niewielkiej wsi pod Poznaniem. Przed pierwszym spotkaniem z członkami grupy, chciałam nakłonić je, żeby przedstawiły się w niebanalny sposób, ale nie umiałam wytłumaczyć o co mi chodzi. Postanowiłam, że napiszę coś pierwsza dla przykładu i tak powstało pierwsze "zdanie do czytania".

Pamiętasz to zdanie?

Tak. Teraz trochę mnie bawi, chociaż kiedy je napisałam, uświadomiłam sobie, że nie mogę wymagać od ludzi pisania wierszy, tym bardziej takich smutnych, bo ich wystraszę i nikt nie będzie chciał ze mną pracować:

Kiedyś się zabiłam, ale niepotrzebnie
Wtedy pomyślałam, że to będzie piękne
Raz też zabiłam człowieka, bolało.
Nie jego, nie wrócił, nie czekał.
Krwi na rękach nie było ani trochę,
a palce zostawiały ślady czerwone.
Krew się wlała do ciała i teraz jestem cała
z krwi i kości.


To był ważny moment, bo zdałam sobie sprawę, że uwolniłam coś, co było zamknięte we mnie w środku. Zaczęłam to sprawdzać i okazało się, że Zdania zaczęły pisać się same.

Co teraz sprawia, że w twojej głowie składają się zdania?

Inspirują mnie ludzie, kultura, popkultura, muzyka, to, co widzę, co mnie otacza, sytuacje życiowe, rozmowy - moje z innymi, jak i te podsłuchane. Jednak największą inspiracją są dla mnie słowa. Często usłyszę przypadkiem któreś z nich i tak mnie porazi, że muszę coś z nim zrobić. Tak najczęściej powstają "Zdania do czytania" - nie od konceptu, puenty, pomysłu, historii tylko od pojedynczego słowa. Staram się zawsze nosić przy sobie notatnik, żeby móc zapisać zdania, gdy tylko się pojawią. Moi znajomi wiedzą już, że kiedy podczas rozmowy milknę i zaczynam kompulsywnie notować, to właśnie coś tworzę. Czasem wpadam do domu, nie witam się z nikim, tylko biegnę szybko do biurka zanotować coś co właśnie wymyśliłam i całą drogę powtarzałam w głowie, żeby nie zapomnieć.

Jakie słowo ostatnio cię poraziło?

"Buńczuczny" - to słowo nadużywane przez mojego męża, ale jeszcze nie doczekało się swojego zdania.

Kiedy wyszłaś ze swoją twórczością do ludzi?

Na początku nieśmiało pokazywałam ją znajomym, którzy wspierali mnie i zachęcali, żeby "coś z tym zrobić". Zrobiłam więc fanpage na Facebooku, który powoli się rozrastał.

W jaki sposób pojawiła się oprawa graficzna zdań?

Z dzisiejszej perspektywy pierwsze napisane zdania wydają mi się ciosane z kamienia. Dzisiaj cały ten projekt jest bardziej spójny graficznie i merytorycznie. Pierwsze wlepki pisałam ręcznie na rolce z naklejkami do kas fiskalnych, kolejną partię zrobiłam w Paincie, a jeszcze następną w darmowym programie dostępnym w internecie. Potem stwierdziłam, że muszę robić to lepiej i nauczyć się obsługi programu graficznego. Teraz projekty robię sama, a mój mąż pomaga mi dopracować ich ostateczny kształt.

Spodziewałaś się tego, że wlepy z twoimi zdaniami rozprzestrzenią się po mieście?

I tak, i nie. Z jednej strony moim celem było wyjście do ludzi, chciałam żeby mogli się na moje zdania natknąć przypadkiem, żeby poprawiły komuś humor albo skłoniły go do jakichś przemyśleń. Z drugiej strony często sama jestem zaskoczona tym, gdzie odnajduję swoje wlepki. Ludzie przesyłają zdjęcia na Facebooku i Instagramie i mogę śmiało powiedzieć, że Zdania były i są w wielu miejscach na świecie.

A kiedy pojawiły się gadżety?

Gadżety są kontynuacją idei wychodzenia z twórczością na ulicę. Chciałam, żeby moje słowa były ludziom bliskie, żeby mogli mieć je przy sobie, nosić swoje ulubione Zdania i przekazywać dalej w świat. Lubię też szyć, więc połączyłam te dwie pasje tworząc torby, plecaki, worki...

Chciałabyś zrobić coś więcej ze zdaniami?

Oczywiście, mam za dużo pomysłów i za mało czasu, aby je realizować. Próbuję nowych rzeczy, tak jak wystawiania się na targach. Lubię moje zdania i chciałabym robić dla nich więcej. Głównym planem jest dotarcie do jak największej liczby odbiorców. Myślę, że jest jeszcze sporo osób, którym mogłyby spodobać się zdania. Marzy mi się zrobienie czegoś na większą skalę, może wydanie w przyszłości albumu z moimi pracami.

Piszesz różnie, czasem śmiesznie, czasem refleksyjnie, czasem poważnie. Co najbardziej podoba się twoim czytelnikom?

Zawsze myślałam, że ta komiczna odsłona zdań jest tą mocniejszą, łatwiejszą w odbiorze i bardziej chwytliwą, ale teraz widzę, że nie ma na to reguły. Często ludzie reagują pozytywnie też na te szczere do bólu, nieco smutne refleksje. Wszystkie są pisane pod wpływem prawdziwych sytuacji życiowych, więc myślę, że dużo osób odnajduje w nich pewnego rodzaju lustro.

Masz jakieś interakcje z czytelnikami?

Tak, całe mnóstwo! Było już kilka wystaw, targów, warsztatów z pisania wierszy, a nawet wieczorów poetyckich ze mną. To dla mnie niesamowite, że ludziom chce się czytać, przeżywać i jeszcze przychodzić na takie spotkania. Dużo ludzi przychodzi na targi, na których się wystawiam lub pisze do mnie na Facebooku a ich rozpiętość wiekowa jest zaskakująca - mam wśród fanów nastolatków, jak i pozytywnych staruszków. Jest też grupa miłośników Zdań z Warszawy, która stara się tam je popularyzować. Jest w moim życiu trochę osób, które poznałam dzięki "Zdaniom do czytania" i połączyła nas podobna wrażliwość na świat, i choć mam z nimi tylko kontakt internetowy, wiem, że gdyby nie Zdania nie poznałabym wielu cudownych osób. Niesamowite jest to, że ludzie piszą do mnie że natknęli się gdzieś na zdania i spowodowało to ich uśmiech, poprawiło dzień czy po prostu, że trafiło to do nich, że mają, czy mieli podobnie.

Czy masz jakieś zdanie dla czytelników Trojmiasto.pl?

Pewnie!

Siedzimy na dziesiątym piętrze,
za oknem Żurawie, gołębie i świerszcze.
W tym mieście, gdzie mieści się tyle pomieszczeń,
gdzie pot miesza się z deszczem
i jakby domem pachnie powietrze.
W mieście lwów, słów, mew i tłumów,
fal, burz, szczęść i nieszczęść.
Tu, gdzie jesteś i ja jestem.
Z tego piętra widać jakby trochę więcej.
Na tym piętrze wiedzą, co się dzieje wszędzie.
Zostawiłam na tym piętrze kilka słów z mojego serca.
I nie trzeba tutaj windą wjeżdżać,
żeby się dowiedzieć jak jest pięknie i co jest pięć.
Można w każdym momencie,
jak palców pstryknięciem
jednym kliknięciem
znaleźć się w Trójmieście.
Trójmieście peel.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (38)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

12

grudnia

Actus Humanus Gdańsk,

14

grudnia

Karolina Czarnecka: Solariu... Sopot, S.F.I.N.K.S 700

15

grudnia

Steve Hogarth Gdańsk, Stary Maneż

Kultura

Teatr Miejski w Gdyni zostanie przebudowany
Teatr Miejski w Gdyni do przebudowy
Sztuka pod młotkiem w Sztuce Wyboru
Sztuka pod młotkiem w Sztuce Wyboru

Kulinaria

Jak smakują Święta? Sprawdź na Smakuj Trójmiasto
Sprawdź, jak smakują Święta

Planuj z nami tydzień

Wygraj bilety,
sprawdź nasze konkursy

    Najczęściej czytane