Wiadomości

Bałagan z muzyką na ulicach Gdańska - kto ponosi winę?

felieton w trojmiasto.pl

Najnowszy artukuł na ten temat Muzyka uliczna najlepiej brzmi pod Zieloną Bramą

Materiał z 2019 roku

Route 11 i DownTown Brass od ubiegłego roku toczą walkę z sąsiadami Zielonej Bramy. Ich występy cieszą się natomiast ogromnym zainteresowaniem publiczności, dlatego wielką szkodą byłoby, gdyby całkowicie zniknęły z przestrzeni miejskiej.

Uliczni artyści i mieszkańcy gdańskiego Śródmieścia toczą ze sobą walkę, a miasto nie robi nic, aby tę kwestię uregulować. Straszenie egzekwowaniem istniejącego prawa na muzyków nie działa, bo rozeszła się fama, że tu wolno wszystko i każdemu. W rezultacie na Trakcie Królewskim i długim Pobrzeżu gra, kto chce, a spacerowicze zamiast muzyki mają serwowaną kakofonię, bo te wszystkie prezentacje nakładają się na siebie.  



Walka mieszkańców gdańskiego Śródmieścia ze sztuką uliczną toczy się od lat. Muzycy przez cały ten czas apelowali, aby miasto wreszcie tę kwestię uregulowało, ale Gdańsk pozostawał bierny. W ubiegłym roku magistrat przyznał wręcz, że nie będzie interweniował, póki nie poskarżą się mieszkańcy. Względny spokój utrzymał się do końca wakacji. Na początku obecnego "sezonu" mieszkańcy Śródmieścia rozpoczęli jednak walkę z artystami. I są zdeterminowani jak nigdy, aby muzyki spod Zielonej Bramy całkowicie się pozbyć.

Mieszkańcy Śródmieścia nie chcą głośnej muzyki pod Zieloną Bramą



Dlaczego w tym roku muzyka przeszkadza bardziej niż wcześniej?



Kto twoim zdaniem ma rację w sporze o uliczne muzykowanie?

artyści, którzy chcą swobody w prezentowaniu swojej sztuki na ulicach 17%
mieszkańcy, którzy nie mogą zaznać spokoju we własnym domu 41%
miasto, które nie podejmuje zdecydowanych działań i pozwala sztuce ulicznej toczyć się własnym torem 12%
rację ma po części każda ze stron 23%
jest mi to obojętne 7%
zakończona Łącznie głosów: 620
Dlaczego właśnie w tym roku działania mieszkańców tak przybrały na sile? Kilkoro z nich przyznało, że to efekt ograniczeń wprowadzonych w związku z pandemią. Wiele osób, choć mieszkają w Śródmieściu od lat, pierwszy raz w życiu miało okazję posłuchać szumu Motławy. Podczas lockdownu panowała absolutna cisza - nie było rozstawionych ogródków restauracyjnych, więc nie było charakterystycznego dla nich gwaru i muzyki. Nie było sztuki ulicznej. Zdarzało się, że na ulicach w ogóle nie było ludzi.

Obostrzenia jednak zniesiono i Trakt Królewski momentalnie zapełnił się spacerowiczami. Powrócili też artyści, którzy poprzez granie na ulicy planowali odkuć się finansowo po miesiącach zawodowej bezczynności. Te występy mieszkańcom, którzy zasmakowali w ciszy, wydawały się jeszcze bardziej uciążliwe niż wcześniej.


Granie na ulicy reguluje Ustawa z 21 marca 1985 r. (sic!) o drogach publicznych. Według niej wszystkie osoby zainteresowane ulicznym występowaniem na terenie miasta muszą uzyskać zezwolenie na zajęcie pasa drogowego w Gdańskim Zarządzie Dróg i Zieleni. Wnioski artystów będą rozpatrywane pod kątem charakteru występów z uwzględnieniem dotychczasowych zasad:

  • zakazu używania nagłośnienia, wzmacniaczy, piecyków, magnetofonów czy telefonów;
  • możliwości występowania w określonych godzinach, tj. 10-22 z zakazem zakłócania koncertów carillonowych odbywających się w soboty w godz. 12-12:45, w święta - 13-13:45 oraz o pełnych godzinach;
  • konieczności rotacji miejsca koncertowania maksymalnie co jedną godzinę;


Materiał archiwalny

Zobacz, czego słuchaliśmy na gdańskich ulicach przed trzema laty.

Gdańsk obiecuje dopilnować respektowania przepisów



Przed tygodniem, na wniosek mieszkańców, miasto Gdańsk postanowiło przypomnieć te przepisy i zapowiedziało, że ich przestrzeganie będzie egzekwowane. Tyle w teorii, bo w praktyce nie da się tego zrobić - GZDiZ musiałby oddelegować dodatkowych pracowników wyłącznie do patrolowania Traktu Królewskiego. Całodobowo, bo muzycy grają do wieczora. Straż miejska i policja mogą jedynie pouczyć o konieczności posiadania zezwolenia, ale nie mają prawa wymagać okazania takiego pozwolenia i nałożyć kary za jego brak. Mogą jedynie ukarać artystów korzystających z nagłośnienia (art. 156 Ustawy z 27 kwietnia 2001 r. Prawo ochrony środowiska).

Zespoły, które najbardziej przeszkadzają mieszkańcom - słynne "wiadra" i grupy dęte - z nagłośnienia jednak nie korzystają. Furtką dla mieszkańców Śródmieścia stał się art. 51 § 1 Kodeksu wykroczeń, odnoszący się do zakłócania spokoju i porządku. Mieszkańcy zaczęli zgłaszać każdy koncert jako zakłócanie spokoju, a służby zobowiązane były interweniować - dać pouczenie, ukarać mandatem lub skierować wniosek o ukaranie do sądu.

Artyści chcieli się porozumieć. Byli skłonni grać tylko kilka razy w tygodniu, w ustalonych wspólnie z mieszkańcami godzinach (z reguły grają nie więcej niż trzy półgodzinne sety). Ci nie godzili się jednak na żadne ustępstwa. Kategorycznie żądali usunięcia konkretnych grup muzyków spod Zielonej Bramy. Miasto obiecało, że tak się stanie, dodając od siebie, że pod sporną bramą nie będzie występował już nikt.

Przepisy przepisami, a muzyka gra



Tyle w teorii, bo - jak zostało wspomniane - miasto poza rzucaniem słów na wiatr nie robi nic, aby uporządkować uliczne granie - wczoraj w Śródmieściu aż roiło się od muzyków. Pod Zieloną Bramą też. W rezultacie spacerowicze zamiast sztuką, delektują się kakofonią, bo artyści poustawiani są tak ciasno, że ich występy się na siebie nakładają. Do tego dochodzą koncerty, jakie urządzają w swoich ogródkach restauracje - z pełnym nagłośnieniem.

Miasto zapowiadało, że rozważy opcję selekcji zespołów podczas wydawania zezwoleń. Byłam przeciwniczką takiego rozwiązania, bo kto i jakimi kryteriami miałby się kierować podczas oceny tego, komu zezwolić na grę, a komu nie? Po wczorajszym spacerze Długim Pobrzeżem i Traktem Królewskim doszłam jednak do wniosku, że selekcja jest konieczna - większość z tych prezentacji jest po prostu wątpliwej jakości. Do muzyki niskich lotów dochodzi niejednokrotnie kicz wizualny, bo jeśli nie można przykuć uwagi talentem, trzeba sięgnąć po inne środki, jak np. rzucająca się w oczy maska zwierzęcia. Inną sprawą są uliczne występy dzieci. Przypomniała mi się sytuacja sprzed kilku lat, kiedy to wszyscy krytykowali grające na akordeonach dzieci romskie, zachwycając się jednocześnie jedenastoletnią blondyneczką grającą na skrzypcach. Okazało się, że dziewczynka była do występów zmuszana, a rodzina była dobrze znana opiece społecznej.

Na gdańskich ulicach gra coraz więcej dzieci. Trudno ocenić, czy robią to z własnej woli, czy są do takiego zarobkowania nakłaniane.

Są gwiazdy, których szkoda by było pozbyć się z ulicy



Wróćmy do gwiazd Śródmieścia, a więc tych zespołów, które publiczność najbardziej uwielbia, a których występy spędzają sen z powiek mieszkańcom. W przypadku zespołów DownTown Brass i Wah-Wah Brass mamy do czynienia z grupami zawodowymi, które organizują prawdziwe minikoncerty, wchodząc w interakcję z publicznością i serwując potężną dawkę dobrej zabawy. Ich występy cieszą się ogromną popularnością, spacerowicze dzielą się nagraniami w mediach społecznościowych, tagując miasto. Czy to nie piękna promocja dla Gdańska?

Mieszkańcy skarżą się jednak, że przy poziomie głośności, jaki generują wspomniane grupy, nie da się normalnie funkcjonować. Czują się oszukani przez miasto, które nie robi nic, aby rozwiązać ten problem. I mają rację - zostali z tym problemem sami i jedyne, co mogą zrobić, to zadzwonić na policję czy straż miejską i poskarżyć się na to, że ktoś zakłóca ciszę. To, czy muzycy przestaną grać, jest ich dobrą wolą. Powiedzieli mi, że konsekwencji prawnych się nie boją.

Pozbycie się tych grup z ulic Gdańska byłoby wielką stratą, może zatem wypracować inne rozwiązanie? Ciekawą opcją wydaje się wyznaczenie innej atrakcyjnej lokalizacji. Zespoły mogłyby grać np. na Ołowiance, kiedy kładka jest opuszczona, co dodatkowo zachęcałoby spacerowiczów do przejścia. W tym przypadku fakt, że grupy są głośne, mógłby okazać się atutem. Znalazłoby się tam miejsce nawet dla słynnych wiader, które - co by nie mówić - też cieszą się ogromną popularnością wśród spacerowiczów.

Dobrej muzyki na gdańskich ulicach nie brakuje. Warto zatem uregulować kwestię plenerowych występów, aby ułatwić artystom pracę, a spacerowiczom dostarczyć przyjemnych wrażeń.

A gdyby tak wykorzystać artystów do promocji miasta i jego atutów?



Takie występy miasto mogłoby potraktować jako działanie promujące Ołowiankę jako "wyspę sztuki", do której miana bezskutecznie pretenduje od lat. Zresztą dlaczego miasto nie miałoby wykorzystać lokalnych muzyków do promocji lokalnych miejsc czy atrakcji? Artyści oczywiście na takie rozwiązanie będą kręcili nosem, bo początkowo pewnie zarobią mniej niż pod Zieloną Bramą. Muszą jednak pamiętać, że karty rozdaje miasto. I to od dobrej woli włodarzy zależy, czy na ulicy będą grali w ogóle. Zakładając oczywiście, że gdański magistrat w ogóle przyłoży rękę do uregulowania sztuki ulicznej w Śródmieściu, bo na razie - co podkreślałam w wielu artykułach na przestrzeni ostatnich lat - miasto się sztuką uliczną nie interesuje.

Muzyka na gdańskich ulicach - od przybytku głowa nie boli?



Droga Królewska: wizytówka miasta czy jarmarczny festyn?



Skoro już mowa o uporządkowaniu sytuacji, to sugerowałabym pani menadżer Śródmieścia, aby przy okazji robienia porządku ze sztuką uliczną zająć się ludźmi zarabiającymi na pokazywaniu egzotycznych zwierząt, handlarzami oscypków czy wszelkiego rodzaju kiczu, bo to najbardziej godzi w wizerunek Traktu Królewskiego. Wiele miast, w tym tak zaprzyjaźniony z Gdańskiem Wrocław, na swoich ulicach już porządek ze sztuką uliczną zrobiło. No ale to wymaga pracy.

Opinie (107) 10 zablokowanych

  • Są odpowiednie przepisy

    Kodeksu. Tylko ktoś musi jeszcze chciał je egzekwować

    • 2 0

  • Szum Motławy ??? (1)

    Kpl bzdura szum po piwie chyba !

    • 2 1

    • Szum Motlawy ? to wymysl redaktorki , buahhhhh. Nikt , kto mieszka na Motlawa , ani przyjezdny , nie doswiadczyl takiego zjawiska.

      • 1 0

  • Płacić grajkom (1)

    Zawsze dajęgrosz artyście. Bez zgody grają w Paryżu, Rzymie, Nowym Yorku, a u nas komuś przeszkadza. Słabi grajkowie nie dostaną kasy i przestaną grać, a dobra muzyka na starówce tworzy klimat.

    • 0 5

    • To nie są artyści

      A wykonawczo ta muzyka jest słaba, a i tak twierdzą, że to sztuka. Otóż nie. Ani sztuka, ani artyści.

      • 2 0

  • A gdyby ? (1)

    A gdyby grali muzę kościelną nikt by nie narzekał - by nie urazić uczuć religijnych.

    • 0 7

    • Muzykę kościelną gra się w świątyni, nie na ulicy.

      I to wielka radość mieć możliwość jej wysłuchania.

      Bo to muzyka, a nie hałasowanie na poziomie pracy młota pneumatycznego.

      • 5 1

  • Gdańszczanin

    "Muzyków" nie interesuje zdanie mieszkańców, ponieważ mieszkańcy nie wrzucają ojro do kubeczków i futerałów. Jakaś różnica między małym cyganem z akordeonem? Zakazać żebractwa, a "muzycy" sami przestaną hałasować.

    • 8 0

  • (6)

    Starówki ( w przypadku Gdańska Śródmieście ) rządzą się swoim klimatem i swoimi prawami. Mam nieodparte wrażenie, że niektórym mieszkańcom tej części Gdańska udało się zapomnieć gdzie mieszkają. To może mieszkańcy pasa nadmorskiego poproszą o wypompowanie Zatoki - bo szumi i przepłoszenie mew- bo głośne. Mieszkańcy Wrzeszcza o zakaz jeżdżenia dla samochodów, mieszkańcy Oliwy o likwidację dworca PKP - pociągi i megafony to hałas, osiedla sąsiadujące z marketami o ich likwidację - te głośne dostawy są przecież nieznośne itd itd.

    • 14 27

    • Nie wiesz zupełnie o czym mówisz.

      • 2 0

    • No dawaj, jakie to sa specjalne prawa obowiązujące w Gdańsku, które nakazują mieszkańcom podporządkowanie się turystom ? (3)

      No proszę, paragrafy, przepisy, dawaj szybciutko, czekam...

      • 16 2

      • (2)

        Czytanie ze zrozumieniem .... nastawienie do świata ze zrozumieniem i życzliwością, widzenie czegoś i kogoś więcej niż ja
        ... a czekanie ostudzi emocje i skłoni do refleksji ;)

        • 2 11

        • "nastawienie do świata ze zrozumieniem i życzliwością, widzenie czegoś i kogoś więcej niż ja" ładne słowa, może uliczni grajkowie wezmą je sobie do serduszek ;)

          • 4 0

        • Nie ma zgody na patologię

          Dlaczego mamy pozwalać na takie zachowania? To gorzej, niż najgorsza dzicz. Ludźmi nawet nazwać nie można.

          • 7 2

    • Niekórzy mieszkańcy mieszkają w Śródmieściu tak długo

      że przez wiele, wiele lat zdążyli zaobserwować negatywne zmiany w swojej dzielnicy. Przyrost patologicznych zachowań, drożyznę, pseudo turystykę, szczanie gdzie popadnie, itd. itp. Mam nieodparte wrażenie, że autorowi powyższej wypowiedzi coś się pomyliło. Świat nie istnieje od wczoraj, a wszystko zmierza w coraz gorszym kierunku. O to chodzi.

      • 5 2

  • Muzyka (3)

    Zakazac stanowczo grania z wzmacniaczem pod tunelem przy locie skandal nie mozna przejść spokojnie urząd obiecał i nic nie robi

    • 74 17

    • W tym tunelu zazwyczaj gra człowiek z końską głową.

      I trudno się dziwić. Gdybym grał tak jak on, to też bym się wstydził twarz pokazać.

      • 3 2

    • Ja wolę chodzić w tunelu niż pod nim

      • 4 3

    • o tak, jazgot taki, że aż przyspiesza się kroku

      • 18 3

  • Absurdy jarmarku (2)

    Najlepszy jest chudy dziadek tanczacy z radyjkiem przy uchu koło Neptuna. Wtf?

    • 12 3

    • :)))

      To jest Snoop Dogg, tylko tutejszy, chilluje sobie ...

      • 1 0

    • Trochę taktu, empatii. Wszyscy go znamy, ty jeden ironizujesz:(. Tańczący Pan to nie atrakcja jarmarczna.

      • 2 1

  • Masakra (7)

    Proponuję po mieszkać w centrum i posłuchać rąbanki co roku ta sama nuta koszmar

    • 36 9

    • W centrum nie mieszka się dla spokoju tylko dla prestiżu :) (2)

      gdzie mieszkasz ? W kamienicy na Długiej ...

      • 3 21

      • (1)

        W centrum mieszka się z przymusu, dla prestiżu mieszka się w willi nad morzem.

        • 6 0

        • Ani z przymusu , ani dla prestiżu ,... poprostu , mieszkam tam gdzie lubię

          • 2 2

    • A w radiu to nie ma rąbanki? (1)

      Też leci na okrągło ciągle ta sama chała.

      • 3 15

      • A radio możesz wyłączyć czy nie?

        Grajków możesz wyłączyć? Kiedy u nich myślenie już się dawno wyłączyło, bo uważają, że przestrzeń należy do nich i mają prawo hałasować, bo to co robią to sztuka i oni chcą do ludzi... D**ilizm. Takie nastały przykre czasy.

        • 9 0

    • Proponuję sięgnąć po słownik ortograficzny (1)

      • 1 3

      • Nie ZSRRaj się

        Zawsze znajdzie się jakiś mądrala, który zamiast odpowiadać merytorycznie, czepia się literówek i innych błędów ortograficznych...

        • 3 1

  • Miasto kiczu, spalin, śmieci i dziurawych ulic. (1)

    Naciagaczy, knajp okradajacych turystów, taksówkarzy za 10 tys zł, bud z gaciami zwanymi jarmarkiem, zastawione samochodami. Pani prezydent i jej przydu*asy wola zajmować się konstytucja zamiast miastem i mamy jeden wielki burdel w środku Europy. Taki Egipt tylko bardziej agresywny.

    • 14 3

    • Nowy Gdańszczanin będzie pochodził z wiochy

      I przywiezie tu jeszcze bardziej prostackie zachowania. Jest pożądany, bo będzie pracował i wydawał pieniądze w tym smutnym mieście, które postawiło na prostackiego turystę i IT korpo.

      • 3 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

28

lipca

Wystawa Pająków Gdańsk, ARANEUS

30

lipca

Letnie Brzmienia: Fisz Emad... Gdańsk, Plac Zebrań Ludowych

01

sierpnia

Letnie Brzmienia: Jazz Band... Gdańsk, Plac Zebrań Ludowych

Kultura

Milord de Molo: Byłem rybakiem, zostałem malarzem
Milord de Molo: Rybak został malarzem
Najciekawsze eksponaty Muzeum Bursztynu
Najciekawsze bursztynowe eksponaty

Kulinaria

Dlaczego wychodzimy z restauracji przed złożeniem zamówienia?
Dlaczego wychodzimy z restauracji?

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Rogalik croissant jest na bazie: