• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Czy Ostrowska to tylko Lombard? Wehikuł czasu dla wiernych fanów

Ostrowska - Mister of America:

Meluzyna wpłynęła na wody Bałtyku, a wraz z nią Małgorzata Ostrowska i jej trasa The Best Of, która wieńczy 40-lecie jej kariery artystycznej. We wtorek słynna wokalistka, znana też ze współpracy z zespołem Lombard, zagrała koncert w anturażu pop-rockowych brzmień. Koncert w Filharmonii Bałtyckiej przyciągnął mniejszą, niż można się było spodziewać publiczność, mimo to artystka pokazała swoją energię i przeniosła fanów w czasie.



Imprezy w Trójmieście


40-lecie na scenie



Czy lubisz piosenki Małgorzaty Ostrowskiej?

Zobacz wyniki (217)
Małgorzata Ostrowska była wokalistką legendarnego w latach 80. Lombardu. Występowała z nim przez 10 lat (1981-1991), a potem rozpoczęła karierę solową. Do Lombardu wróciła jeszcze na chwilę w 1997 r., na dwa sezony koncertowe, a potem skupiła się tylko na solowych występach. Od 1999 r. wydała kilka płyt, jednak to kariera z Lombardem dała jej rozgłos, a ludzie wciąż kojarzą i śpiewają piosenki, które wspólnie nagrali. Bezapelacyjnie należy przyznać, że obdarzona jest jednym z najbardziej charakterystycznych głosów w Polsce. Wokalistka ma na swoim koncie wiele nagród. Wśród nich m.in. Bursztynowego Słowika za całokształt działalności artystycznej, którego otrzymała w 1999 r. w Sopocie.

Wehikuł czasu do lat 80.



Wtorkowy koncert był sentymentalną podróżą do lat 80., wywołującą wśród fanów wiele wspomnień. Widzowie usłyszeć mogli na żywo piosenki, które leciały z głośników za czasów ich dyskotek czy były grane i śpiewane przy ogniskach podczas biwaków. Jeszcze przed koncertem można było przewidywać, że jubileuszowa trasa koncertowa pełna będzie ponadczasowych przebojów. I tak też się stało. Usłyszeliśmy takie hity, jak "Meluzyna", "Szklana pogoda", "Mister of America", "Mam dość" czy "Droga pani z TV". Pojawiły się też mniej znane piosenki z nowszej dyskografii artystki, jak: "Zazdrość" czy "Szpilki".


Niezwykle charakterystyczny głos Małgorzaty Ostrowskiej i zachowanie sceniczne nie uległo zmianie na przestrzeni lat. Charyzma i klasa, energia, zaangażowanie, świetny kontakt z publicznością, sceniczna świadomość własnej wartości - taka właśnie jest Ostrowska. Trzeba jednak podkreślić, że na widowni Filharmonii Bałtyckiej znajdowało się mnóstwo pustych krzeseł, co pokazało, że mimo swej świetności i wysokiej muzycznej jakości artystka nie ściąga już takiej publiki, jak kiedyś. Ci, którzy przyszli, bawili się jednak znakomicie.

Czytaj też: Tysiące twarzy, setki miraży Ralpha Kaminskiego

Rockowy zwierz sceniczny



Małgorzata Ostrowska jest wciąż prawdziwym wulkanem energii i każdy mógł poczuć to na koncercie. Pod różowym garniturem w dalszym ciągu kryje się prawdziwy rockowy zwierz sceniczny. Koncert przebiegał pod znakiem "falowania atmosferą". Ostrowska zamiennie śpiewała utwory spokojniejsze z nowszej dyskografii, by po chwili porwać się znów na energetyczne przeboje z lat 80. Czy ten zabieg był dobrym wyborem? W mojej opinii rzucało to uczestników ze skrajności w skrajność. Od euforycznych piosenek, jak "Mister of America" czy "Szklana pogoda", do tkliwych ballad, jak "Adriatyk, ocean gorący".

Ostrowska - Meluzyna:

Największe hity wywołały gromkie oklaski i podrywały ludzi z krzeseł do tańca, a po chwili atmosfera spadała i ostudzona sala ponownie siadała i ze skupieniem słuchała piosenki. Prócz warstwy muzycznej Ostrowska przeprowadziła widzów przez meandry swojej kariery, przeplatając utwory historiami z życia. Jej opowieści zgrabnie wprowadzały słuchaczy do utworów i dodawały im smaku. W anegdotach z życia wziętych znalazła się m.in. historia powstania utworu "Po niebieskim niebie", stworzonego z Markiem Jackowskim, który związany był z zespołem Maanam.

- Oczywiście, że bardzo mi się podobało. To moje młodzieńcze lata i nie wiedziałam, czy nagrywać film, czy skakać, gdy poleciała "Meluzyna". Jestem jeszcze z tych, którzy pamiętają "Akademię Pana Kleksa", więc naprawdę byłam zachwycona, że po tych wszystkich latach mogłam usłyszeć ją na żywo. Było kilka piosenek, których nie znałam, ale były ładne i pewnie przesłucham je sobie w domu - mówi Marta.
Czytaj też: Måneskin gwiazdą Open'er Festival 2022

Ostrowska swój występ podgrzała na sam koniec słynną "Meluzyną" i "Szklaną pogodą". Lata praktyki najpewniej nauczyły ją, że warto czekać z nimi do samego końca. Było to dobrym posunięciem, bo oba utwory z zachwytem przyjęła publiczność. Po występie Małgorzaty Ostrowskiej słowa same się cisną - dobra muzyka to przeszłość i są gwiazdy, które nieważne, ile będą miały lat, w dalszym ciągu będą pokazywały prawdziwą klasę. Mimo że obłożenie widowni - jak na warunki Filharmonii Bałtyckiej - było niewielkie, to wywoływanie na bis było wyjątkowo mocno słyszalne. Usatysfakcjonowana publiczność otrzymała efektowne wykonanie piosenki "Gołębi puch", do której artystka założyła wielkie, czerwone, anielskie skrzydła. Ostatnią piosenką tego wieczoru przed oficjalnym pożegnaniem była "Ziemia w ogniu". Po tym utworze publiczność tłumnie ruszyła do wyjścia, a na parkingu przed Filharmonią słychać było ludzi nucących melodię "Meluzyny".

Opinie wybrane


wszystkie opinie (24)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Wydarzenia

Pat Metheny - Side Eye
jazz
cze 3
piątek, g. 20:00
Sopot, Opera Leśna
180 - 240 zł
Kup bilet
Sopot: Paweł Domagała - Wracaj Tour
pop
lip 24
niedziela, g. 19:00
Sopot, Amfiteatr Tarasów przy Aquaparku
Kup bilet
Ladies' Jazz Festival: Aga Zaryan
jazz, festiwal muzyczny
lip 29
piątek, g. 17:00
Gdynia, Teatr Muzyczny
80 - 120 zł
Kup bilet

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Klub będący miejscem spotkań sopockiej bohemy w latach 50. XX w. to: