Wiadomości

stat

Czy tatuaż to sztuka? Rozmowa z Łukaszem Zglenickim

"Zawsze bardzo podobała mi się forma szkicu, moment, w którym zarys ubierasz w cienie i nadajesz mu ostateczny kształt. Lubię ten moment, kiedy obraz nabiera ostrości, ale jest jeszcze niewykończony, kiedy kreski zostawione są same sobie."
"Zawsze bardzo podobała mi się forma szkicu, moment, w którym zarys ubierasz w cienie i nadajesz mu ostateczny kształt. Lubię ten moment, kiedy obraz nabiera ostrości, ale jest jeszcze niewykończony, kiedy kreski zostawione są same sobie." mat. prasowe

Zaczynał od robienia sobie cyrklem i tuszem kropek na ciele, później w domowych warunkach tatuował kolegów, dziś na tatuaż od niego trzeba czekać miesiącami. Łukasz Zglenicki swoją charakterystyczną kreską podbił serca miłośników tatuażu. Sam ma wątpliwości, czy tatuowanie można nazwać sztuką.



Czy posiadasz tatuaż?

Tak, mam ich kilka.

36%

Tak, mam jeden.

18%

Nie, ale planuję sobie zrobić.

21%

Nie, nie podobają mi się.

25%
  • zakończona

  • łącznie głosów: 475
Aleksandra Wrona: Znany jesteś z bardzo charakterystycznego stylu tatuowania. Podobno nie lubisz pytań o to jak można go sklasyfikować, zapytam więc inaczej - w jaki sposób powstał? Jak go wypracowałeś i skąd czerpałeś inspiracje?

Łukasz Zglenicki: Zawsze bardzo podobała mi się forma szkicu, moment, w którym zarys ubierasz w cienie i nadajesz mu ostateczny kształt. Lubię ten moment, kiedy obraz nabiera ostrości, ale jest jeszcze niewykończony, kiedy kreski zostawione są same sobie. Starałem się właśnie tak rysować, a później, kiedy zacząłem uczyć się rysunku od bardziej doświadczonych rysowników i malarzy, jeden z nich zachęcał mnie do ostrych, kanciastych form. Później inspirowałem się niemieckimi tatuatorami, którzy jako pierwsi zaczęli tworzyć w takim stylu. Wcześniej myślałem, że tatuować można tylko wzory realistyczne lub tradycyjne, że wszystko musi być ładnie wykończone, a ci tatuatorzy robili właśnie takie surowe tatuaże formy. Fascynowała mnie myśl, że można tak tworzyć na skórze.

Wspomniałeś, że uczyłeś się rysunku...

Tak. Tak naprawdę cały czas coś rysowałem, od dzieciaka, ale to w wieku 14 lat zacząłem myśleć, że może mógłby być to mój sposób na życie. Sprawiało mi to ogromną frajdę.

Myślałeś już wtedy o tatuowaniu? Jakie miałeś na siebie pomysły?

Wtedy jeszcze byłem za młody, żeby o tym myśleć. W wieku 15 lat zacząłem całkowicie poświęcać się rysowaniu, a mając 17-18 lat zacząłem interesować się tatuażem. Mieszkałem wtedy w internacie i zrobiłem sobie kilka kropek na ciele za pomocą cyrkla i tuszu. Po ukończeniu liceum plastycznego, studiowałem na ASP.

Masz jeszcze te kropki?

Jasne! Bardzo mnie intrygowało wszystko związane z tatuażem - jak powstaje i jak zostaje pod skórą. W tamtych czasach Internet nie był popularny, teraz brzmi to jak prehistoria, ale tak było. Internet był zlepkiem śmiesznych filmików, nie można było znaleźć w nim zbyt wielu informacji, nie mówiąc już o tym, żeby pójść do studia tatuażu i prosić kogoś o pomoc. Dla mnie to była czarna magia i siłą rzeczy ten temat trochę się ode mnie oddalił.

A kiedy wrócił?

Dopiero po jakichś 6-7 latach. Miałem 24 lata, pracowałem jako grafik komputerowy, w międzyczasie studiowałam i zajmowałem się street artem, co też bardzo mnie zajmowało. Pewnego dnia zobaczyłem w Internecie tatuaż, który sprawił, że pomyślałem: "O nie! Też chcę to robić!".

Co wtedy zrobiłeś?

Kupiłem maszynki, które później okazały się nic nie warte, musiałem wydać dwa razy tyle, ile kosztowały, żeby je ulepszyć. Zacząłem samodzielnie się uczyć, pierwszy tatuaż wykonałem na sobie. Było to małe piórko na udzie.

Masz je jeszcze czy przykryłeś czymś innym?

Pewnie, że mam. Później tatuowałem mojego przyjaciela, który do tej pory jest moim klientem. Tatuowałem jego znajomych, moich znajomych. Tak naprawdę kiedy uczysz się tatuować, to masz małe umiejętności, ale za to pełno klientów. To trochę zabawne. Tatuowałem za grosze, byle tylko zwróciły się igły i tusz.

A co teraz myślisz o swoich pracach, które wtedy powstały?

Myślę, że były rozsądne, że nie rzucałem się na zbyt głęboką wodę. Wiedziałem, że nie jestem w stanie zrobić wszystkiego, żadnych dużych, skomplikowanych wzorów. Tatuowałem proste rzeczy, jakieś napisy, małe wzorki...

Kiedy trafiłeś do profesjonalnego studio?

Dokładnie cztery lata temu, w styczniu, dostałem się na staż w Cykadzie. To było dla mnie czymś niesamowitym, bo to studio było jak mekka w Polsce, było też znane w Europie. Zacząłem pod okiem Zappy i Lipy, tatuowałem na bananach i sztucznej skórze, uczyłem się.

Co najbardziej lubisz tatuować? Widziałam w twoich pracach dużo morskich motywów.

Najbardziej lubię tatuować zwierzęta i kobiety. Morskich tatuaży ostatnio nie robię zbyt dużo, raczej leśne. Świat tatuażu jest podatny na modę, a teraz w modzie są leśne zwierzęta i motywy, co mi akurat bardzo odpowiada.

A jaki był najdziwniejszy lub najtrudniejszy temat, który musiałeś zinterpretować?

Chyba nie było czegoś takiego... Ja myślę o tym w ten sposób, że jestem odpowiedzialny i nie podejmuję się tematów, których nie czuję. Muszę być w stu procentach pewny, że podołam, zanim się za coś zabiorę, dlatego jeśli klient chce coś zbyt trudnego, dziwnego lub napakowanego szczegółami, to odmawiam. Mój styl jest trochę kanciasty, szkicowy, nie da się za jego pomocą przedstawić wszystkich motywów.

Myślisz, że tatuowanie można nazwać sztuką?

Samo wykonywanie tatuażu to rzemiosło, ale jeśli mówimy o całym procesie zawierającym projektowanie, to w pewnym sensie można to tak nazwać. Według mnie, jeśli tatuaż jest formą sztuki, to bardzo prostej. To trudne pytanie, bo samemu ciężko mi rozstrzygnąć, czy to sztuka, pół sztuki czy jedna trzecia sztuki. Tatuuję od czterech lat, to niedługo, a już zdarza mi się dziesiąty raz wykonywać niektóre rzeczy - czy to jeszcze jest sztuka czy kopiowanie siebie?

Są motywy, których masz już dość?

Jeleń. Jeleń to już jest temat, którego nie mogę dotknąć.

Odmawiasz, kiedy ktoś prosi o jelenia?

Tak, zrobiłem sobie czasowy detoks od niego. Jak już mówiłem, świat tatuażu jest mocno zależny od mody. Ludzie chcą tego, co aktualnie wrzucamy do Internetu. Po tym, jak w krótkim czasie wstawiłem trzy jelenie, przez pół roku wciąż miałem zapytania o "właśnie takie jelenie". Najgorsze jest to, że ludzie chcieli prace jak najbardziej podobne do tych, które już widzieli.

W jaki sposób można ocenić, czy tatuaż jest dobry czy zły? Jakie są twoje kryteria?

Dla mnie tatuaż jest dobry, kiedy jest poprawnie wykonany, ma równe kontury, gładkie cienie, nie ma rozlanych lub zabliźnionych miejsc. Nawet słaby wzór, jeśli jest dobrze wykonany, może się obronić. W drugą stronę to nie działa.

Jaka jest według ciebie poziom polskich tatuażystów? Kto wybija się na tle innych?

Myślę, że poziom tatuażu w Polsce jest jednym z najwyższych na świecie. Mamy dobrych tatuażystów w każdym stylu jaki do tej pory powstał. Osoby, których prace robią na mnie największe wrażenie, to między innymi Marcin Surowiec, Łukasz Sokołowski i Krzysztof Cieślik. Doceniam także technikę i style kolegów z Cykady.

Masz niedużo tatuaży jak na osobę, która je robi.

Faktycznie, mam ich bardzo mało, z czego większość robiłem sobie sam. Na początku miałem takie poczucie, że nie wypada mi mieć tatuaży, kiedy jeszcze sam nie potrafię ich dobrze robić. Starałem się osiągnąć jakiś poziom techniczny, żeby w nagrodę się wytatuować, jednak w międzyczasie wpadłem w wir tatuowania tak mocno, że posiadanie tatuaży zeszło na dalszy plan.

A tatuaże, które zrobiłeś sobie sam mają jakąś historię, szczególne znaczenie?

Na pewno ten pierwszy - to pierwszy tatuaż, który zrobiłem na ludzkiej skórze, pamiętam stres z nim związany. Ma znaczenie sentymentalne, bo zawsze gdy na niego patrzę, to widzę jaki postęp zrobiłem. Na początku bardzo trzęsie się ręka, musisz przywyknąć, że maszynki trochę ważą, więc nie jest nawet dobry. Jeden z moich tatuaży zrobiła mi też spontanicznie moja żona, to też jest fajna pamiątka.

Czujesz jeszcze stres, kiedy tatuujesz inne osoby?

Stres nie, bardziej coś w stylu tremy przed większym projektem, ale jest to pozytywne uczucie.

Kiedy myślisz o przyszłości, widzisz się jako tatuatora?

Na pewno w którymś roku mojego życia albo pękną mi plecy, albo odpadnie mi ręka, więc to nie jest plan na całe życie. Chciałbym robić to jak najdłużej. Nawet jeśli nie będę w stanie tatuować, to będę chciał przynajmniej robić coś twórczego, rysować, malować, tworzyć grafiki. Cokolwiek, ale cały czas w tym kierunku.

Co mówisz osobom, które wahają się, czy zrobić sobie tatuaż i proszą cię o radę?

Ważne, dlaczego się wahają. Czy się wahają, bo nie wiedzą jaki wzór zrobić, czy się wahają, bo boją się bólu... Zazwyczaj jeśli chodzi o ból, tłumaczę, że da się go wytrzymać. Jeżeli jednak przychodzi ktoś, kto nie wie, czy chce się wytatuować i prosi mnie o zachętę, radzę, żeby tego nie robił, bo będzie żałował.

A co poradził byś młodym adeptom sztuki tatuażu?

Na pewno, żeby mieli dużo pokory. Coraz częściej widzi się, że ludzie, którzy dopiero zaczynają i nie mają żadnego warsztatu, stawiają się trochę za wysoko niż powinni. Wiadomo, że nie chodzi o to żeby być cierpiętnikiem i chłostać się po plecach, bo czegoś się nie umie, ale trzeba być cierpliwym, bo to wymaga sporo czasu, żeby osiągnąć taki poziom techniczny, żeby twoje tatuaże mogły być nazywane tatuażami.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (77)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
13.10.2017 wprowadzono zmiany w regulaminie.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

Najnowsze wiadomości

Kalendarz imprez

kalendarz

Zdjęcia z imprez

    Nowe lokale

    Najczęściej czytane