Wiadomości

Dlaczego imprezy zaczynają się coraz później?

Imprezy zaczynają się coraz później. Nikt nie chce siedzieć w pustym klubie, więc opóźnia nieco moment wyjścia. Albo idzie na "bifor".
Imprezy zaczynają się coraz później. Nikt nie chce siedzieć w pustym klubie, więc opóźnia nieco moment wyjścia. Albo idzie na "bifor". fot. glazok / fotolia

Imprezy zaczynają się coraz później. Dyskoteki otwierają się wprawdzie wcześnie, ale do 22 parkiety świecą pustkami. Dlaczego?



W latach 90. imprezy zaczynały się już o godz. 20. Dzisiaj przed 22 do klubu można wejść ewentualnie po to, by zająć stolik i czekać na gości.

- W większości klubów w Sopocie ruch zaczyna się około godziny 23 - mówił Łukasz Zieliński z klubu Sfinks. - Do nas przychodzą później. Na parkiecie robi się tłok przed godziną pierwszą.

Zaczynam imprezowanie:

o 20-22 43%
między 22 a północą 46%
po północy 11%
zakończona Łącznie głosów: 395
Dlaczego tak późno? Po pierwsze - działa tu mechanizm samonakręcającej się spirali. Nikt nie chce siedzieć w pustym klubie. Opóźniamy więc moment wyjścia z domu tak, żeby przyjść, jak już impreza trwa. I w ten sposób, z roku na rok, imprezy rozpoczynają się nieco później.

Wiadomo, ten, kto przychodzi na imprezę za wcześnie to (delikatnie mówiąc) ignorant. Widać, że nie zna obowiązujących zwyczajów. Modnie jest przyjść na imprezę późno, bo przecież po drodze było tyle atrakcji. Spotkało się tego i owego, było tu i ówdzie. Na przykład na "biforze".

- "Bifor" to rzecz stara jak świat - śmieje się Michał, 35-letni inżynier. - Na studiach, przed wyjściem na dyskotekę spotykaliśmy się w parku, żeby wypić piwo albo dwa i w ten sposób przygotować się do zabawy, a przy okazji trochę zaoszczędzić.
Stary zwyczaj rozpoczynania imprez w klubie "Pod Chmurką" istnieje do dzisiaj, ale na szczęście powstał też bardziej cywilizowany sposób. Mowa oczywiście o klubach zakąskowych. Tam można za niewielkie pieniądze wrzucić coś na ząb. Nie brakuje też napojów wyskokowych.

Moda na "bifory" w klubach (zamiast w parku) ma oczywiście związek ze wzrostem zamożności. Choć każdy nawykowo narzeka na brak pieniędzy, to jednak społeczeństwo jest coraz bogatsze i coraz więcej pieniędzy wydaje na rozrywkę. Dzięki temu coraz więcej ludzi może sobie pozwolić na wyjście na kolację do restauracji przed planowaną dyskoteką.

- Klub otwieramy w czwartek, piątek i sobotę o godz. 21 - mówi Wojciech Kilkowski z Miasta Aniołów. - W czwartki jest karaoke i parkiet się wypełnia w zasadzie od początku trwania imprezy. Nieco inaczej jest w weekend. Na parkiecie ruch się robi około 22-22:30, a szczyt imprezowy zawsze się rozkręca między północą a godziną pierwszą.
Osobna kategoria klubów to tzw. "afterownie", które kiedyś, za komuny nazywane były dość brzydko "ściekami". Ścieki to takie kluby, do których ściekają ludzie z innych lokali, które już się zamykają. Słynną afterownią sopocką była nieczynna już od lat Klubowa, w której największy ruch zaczynał się około trzeciej. Podobnie było w niedziałającej Faktorii.

W Gdańsku taką funkcję pełni Cafe Absinthe.

- Ostatnio byłam na weselu - mówi Kasia, lat 28, fryzjerka. - Skończyło się normalnie, jak to wesele, około godziny czwartej. Ale impreza była taka fajna, że nie chciało nam się iść spać. Padło hasło: idziemy do Absyntu!
To prawda znana wszystkim imprezowiczom. Do Absyntu "się chodzi" późno, tam nigdy nie zamykają i zawsze można liczyć na spotkanie z innymi nocnymi duchami i ćmami barowymi.

- Ludzie do nas schodzą się koło pierwszej - mówi Karl Kuellmer, właściciel Cafe Absinthe. - W tym sezonie w zasadzie codziennie. A później dochodzą kolejni, w zasadzie przez całą noc, jak zamykają kolejne kluby. Latem kończymy imprezy około siódmej.

Opinie (60)

  • Sens życia włóczyć się po klubach i nocnych imprezach, a szariat czyha "tuż za granicą".

    • 57 26

  • Przed wejściem do klubu trzeba się nachlać i naćpać. (1)

    Melanżowanie w knajpie jest za drogie. Dlatego tak późno środowisko się zwala.

    • 139 3

    • nie stać cię - nie wychodź

      proste

      • 4 20

  • "Bifor" - tylko pod chmurą, zawsze to taniej.

    A i do klubu ze dwie setki gorzałki w kieszeni.
    Jak zabraknie to wychodzimy na grzdyla do pobliskiego nocnego.
    W klubie to tylko można poskakać i ewentualnie wypić otwarty na naszych oczach napój.
    Nic więcej.

    • 84 5

  • Moda na "bifory" w klubach (zamiast w parku) ma oczywiście związek ze wzrostem zamożności. (5)

    Buahaha, zamożności - a to dobre. xD

    • 67 27

    • z tego pewnie powodu największe "bifory" są przed meczami Lechii w okolicach torów kolejowych

      Szczególnie jak się wchodzi przy bramkach można łatwo wyczuć nosem, że większość była na "biforze". Nie wiedziałem czemu tak jest ale teraz Borys mi wyjaśnił: to efekt wzrostu zamożności

      • 28 0

    • (1)

      do 3 miasta,wawy,wrocka zjeżdża najzamożniejsza młodzież z kraju-a miejscowym dziennikarzom wydaje sie że to polska rzeczywistośc-dobre sobie ...społeczeństwo zamoznieje..hłe,hłe..

      • 8 7

      • Co studiujesz, że nie ogarniasz podstaw logiki formalnej?

        Jak zjeżdżają bardziej niż kiedyś, to znaczy że bogatsi. Nigdzie nie napisano, że chodzi o biedotę z twojego blokhausu.

        • 11 8

    • mówił o ogóle społeczeństwa, nie o Tobie

      • 4 6

    • Bo kiedyś to można było wypić pod chmurka ...

      • 1 0

  • (10)

    I pomyśleć, że pięćdziesiąt lat temu wszystkie kluby młodzieżowe: Żak, Rudy Kot, Akwen, Gzyms, Ster, Lastadia, Za Rogiem, Na poddaszu, Sezam, Blaszanka itd., Meduza i studenckie Kwadratowa, Schronik, Artema itp. itd. Imprezy organizowały jednakowo: w sobotę 18-22, niedziela, środa 18-21. W większości sprzedawano najwyżej oranżadę. Po takiej imprezie można było najwyżej pójść na kotlet mielony z kapustą na dworzec główny albo zaprosić dziewczynę na oglądanie kolekcji płyt do domu. Po godz. 22.00 spacerek po mieście kończył się niezmiennie salutowaniem patrolu MO i wpisem do ich notatnika.

    • 65 10

    • (2)

      No widzisz, poprawiło się i to znacznie. Paru pryszczatych mądralińskich, co to bez sensu paplają "za komuny było lepiej" cofnąłbym w te czasy, a pewnie na widok polewaczki i zomowca usraliby się po kostki.

      • 12 12

      • tak, tak, bo codziennie nas polewali i pałami miotali (1)

        • 7 3

        • No, niektórzy nawet byli internowani.

          I nie był to Jarosław-Balbina.

          • 1 4

    • i co?

      tesknisz? ja chyba jednak wole zyc w wolnym kraju i nie salutowac nikomu. jak ktos nie chce wychodzic to nie wyjchodzi.
      A zamiast wyłazić o 23, mozna pójść na imprezę o 18 i jak skończy się o 3 (bez zadnych afterów do 8 rano) to godzinowo wyjdzie ci tyle samo zabawy/chlania. Jesli chcesz dac w czajnik to co za roznica czy o 7 rano czy o 2 w nocy będziesz nawalony?

      • 5 8

    • masakra... (1)

      Włos się jerzy

      • 2 3

      • proszę zostawić Jerzego w spokoju

        • 0 0

    • Kolego chyba lekko przesadzasz. Imprezy kończyły się o 24:00 a w klubach panował Rizling ( chyba że mówisz o jeszcze wcześniejszych czasach)
      Tak było ale nie znaczy to że było dobrze. Poza tym byliśmy młodzi i chciało się żyć

      • 8 1

    • ... to byly czasy :)

      I komu to przeszkadzalo :)))) ???? Pozdrawiam :).

      • 4 1

    • a to ciekawe, bo w tym czasie w warszawie bawiono sie do rana

      • 2 4

    • Kolega to chyba sloik i cos tam slyszal,ze grzmi

      Konczyło sie w Bungalowej lub w Morskim Oku zwanym Bulajem zawsze a jakze o czwartej rano.

      • 0 4

  • "Społeczeństwo jest coraz bogatsze", a wyspa coraz bardziej zielona? (1)

    • 58 12

    • jest coraz gorzej a bedzie jeszcze gorzej

      gdzies musza wydawac te kokosy zarobione w call center czy innym centrum bpo...
      to byl zart. tak na prawde, mam wrazenie, ze wszystko to po to, by stworzyc pozory na facebooku. z budzetem napietym jak baranie jaja, bo przeca te kokosy z call center to w istocie garsc klepakow... kupujesz 1 fryc-kole na 5 osob, pozniej falafela w fudtraku i wreszcie klub... wszystko udokumentowane foteczka. rano wychodzisz do domu, bo wstyd wyjsc z imprezy zanim zacznie switac - chocby sie mialo siedziec nad tym samym drynem... by wreszcie powrzucac to na fejsika - jaki fejm bedzie!!!!

      • 15 0

  • Gdzie na after w Sopocie? (3)

    Gdzie teraz działa jakieś miejsce na after w Sopocie?

    • 7 4

    • plaża

      • 6 1

    • Małe molo ^^

      • 2 2

    • dokładnie

      Teraz najfajniej na plaży. :-)

      • 2 1

  • Pewnie coś jest w tym, że ludzie co raz dłużej pracują. Kiedyś ludzie szli do pracy na 6-7, a dziś pracodawca by chciał żeby siedzieli w robocie do 17-18, więc trzeba mieć czas wrócić do domu i się ogarnąć.

    • 40 2

  • Żyłem tak za młodu w weekendy - do dziś mam po takim życiu czkawkę i kaca moralnego. (2)

    Jaki to ja głupi byłem - zamiast za te pieniądze gdzieś pojechać, coś zobaczyć - nie polecam, młodość jest źle pomyślana, bo człowiek dokonuje wyborów, czasem na całe życie będąc pętakiem i naiwniakiem życiowym...

    • 92 8

    • Dokładnie.

      O panie, święta prawda. Szkoda, że nie rzadko dociera to do nas, jak jest za późno.

      • 13 3

    • bylo nie zakladac rodziny, to bys jeszcze cos pozwiedzal

      • 0 0

  • Był sobie Sopot...

    W Sopocie teraz kluby muszą być zamykane o 05:00.
    :(

    • 13 5

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

19

czerwca

Andrzej Piaseczny Sopot, Amfiteatr Tarasów przy Aquaparku

20

czerwca

Gdańska Noc Świętojańska 2021 Wyspa Sobieszewska, ul. Radosna

25

czerwca

Muniek i przyjaciele Sopot, Amfiteatr Tarasów przy Aquaparku

Kultura

Wybraliście operę - w parku Oruńskim zobaczymy "Rigoletto"
W parku Oruńskim zobaczymy Rigoletto

Kulinaria

Gdzie jedzą "lokalsi"? Gdańsk, mamy problem...
Zabierz mnie tam, gdzie jedzą "lokalsi"
Nowe lokale: śniadania, wursty, etniczne, włoskie i gruzińskie smaki
Nowe Lokale: śniadania i kuchnie świata

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Zbigniew Kosycarz to znany: