Wiadomości

Dobry duch Domu Zarazy. Wywiad z Danutą Rolke-Poczman

Danuta Rolke-Poczman śmieje się, że w Domu Zarazy urządzane są zarówno juwenalia, jak i "piernikalia". Od lat stara się, żeby to miejsce tętniło życiem.
Danuta Rolke-Poczman śmieje się, że w Domu Zarazy urządzane są zarówno juwenalia, jak i "piernikalia". Od lat stara się, żeby to miejsce tętniło życiem. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Danuta Rolke-Poczman nie lubi mówić o sobie, ożywia się dopiero wtedy, kiedy pytam ją o Dom Zarazy. Podekscytowana opowiada o pomysłach i planach związanych z miejscem, któremu poświęciła wielką część swojego życia. Radosna, pełna energii i młodzieńczego zapału, nie chce się wierzyć, że w tym roku kończy 82 lata. Okazuje się, że historia jej życia jest równie niesamowita jak ona sama.



Aleksandra Wrona: Krążą o pani niesamowite historie... Podobno pieniądze na założenie Domu Zarazy wygrała pani na giełdzie.

Danuta Rolke-Poczman: Zawsze lubiłam ten dreszcz ryzyka. Nie można jednak twierdzić, że źródłem moich dochodów był hazard. Świetnie zarabiałam jako architekt, miałam swoją pracownię, a jednak ciągnęło mnie do gry. Tu nie chodziło o zysk, ale właśnie o ten dreszcz! A ryzyko było ogromne... Przykładowo - za kredyt lombardowy 300 tys. zł plus moje 300 tys. zł kupiłam akcje Universalu i natychmiast wystawiłam na sprzedaż PKD - czyli po kursie dnia przed samą sesją. Sprzedałam w szczycie po 680 zł jako jedyny gracz z dziesięcioprocentowym zyskiem. W czasie wielkiej bessy cena tych akcji runęła wkrótce do 320 zł. To było szaleństwo, dużo ludzi w ten sposób utonęło w długach. Sama sobie nie dowierzałam, a jednak wyszło na moje.

Dlaczego postanowiła pani przeznaczyć wygraną właśnie na Dom Zarazy?

To proste. Nie miałam wtedy żadnego dofinansowania, a ktoś musiał wyłożyć na to pieniądze.

Nie korciło pani, żeby wygraną wydać np. na egzotyczną podróż?

Ja już się w życiu napodróżowałam. Mój mąż był kapitanem żeglugi wielkiej, a ja, chcąc towarzyszyć mu w podróżach, zrobiłam dyplom radiooficera. Pływaliśmy na statkach razem, podróżowaliśmy dookoła świata, a jednak postanowiłam wrócić i osiąść w Oliwie. Miało na to wpływ pewne spotkanie. W drodze do Ameryki Południowej poznałam Teodora Parnickiego, zdążyliśmy się zaprzyjaźnić, bo rejs trwał dwa tygodnie. Opowiedział mi biblijną przypowieść o synu, który zakopał swój talent. Pomyślałam wtedy, że to trochę jakby o mnie. I że po co tak mnie nosi po świecie. Postanowiłam wrócić do zawodu architekta na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej, gdzie pracowałam jeszcze w czasie studiów jako asystent w katedrze geometrii wykreślnej. Nawet nie chcę wspominać, ile dwój musiałam z bólem serca wstawić, ile znanych osób próbowało u mnie zdać.

A skąd w tym wszystkim wzięła się Oliwa?

Byłam szefową pracowni w ZAPA, czyli Zespole Autorskich Pracowni Architektonicznych, kiedy wygrałam przetarg na opracowanie dwóch planów zagospodarowania w rejonie Oliwy. Wtedy zaczęło się moje zainteresowanie tą dzielnicą, zbieranie materiałów, różne opracowania. Najpierw Stowarzyszenie miało siedzibę u mnie w domu, później zaczęliśmy starać się o Dom Zarazy.

W jakim był wtedy stanie?

Kompletnej ruiny! Gdybym wiedziała, co przeżyję, w życiu bym się na to nie odważyła! Po drodze napotkaliśmy mnóstwo problemów... Teraz też jesteśmy w trakcie remontu. Dom Zarazy to najstarsza gotycka brama w Gdańsku, więc trzeba ją dobrze wyeksponować. Chcę też reaktywować pierwotny jednoprzestrzenny układ tego budynku. Planuję również uruchomienie w drugim budynku "Baru pod ciemną gwiazdą" - muszę tam powiesić jakąś ciemną gwiazdę, żeby nikt nie skojarzył tej nazwy ze mną. Uzyskaliśmy status organizacji pożytku publicznego, to silna forma prawna, która pomoże nam na siebie zarobić.

Z czego jest pani najbardziej dumna, patrząc na to wszystko, co się działo dookoła Domu Zarazy?

Cieszę się, że ten cenny teren nie został poszatkowany, że udało się zachować jednorodną całość funkcjonalno-przestrzenną. Teraz pracuję nad wielką wystawą w oparciu o materiały ikonograficzne, grafiki i plany, które będą pokazywać historię Oliwy. W listopadzie 2017 roku Dom Zarazy razem z opactwem cystersów został ustanowiony Pomnikiem Historii. To wielka nobilitacja dla Oliwy, a także... Domu Zarazy.

Kto przychodzi do Domu Zarazy?

Taka arystokracja ducha, fajni ludzie - zarówno młodzi, jak i starzy, którym wciąż się chce. Nie są nastawieni konsumpcyjnie. W Domu Zarazy działa masa zespołów młodzieżowych, teatry, grupy impro, muzycy. Udostępniamy pomieszczenia tym, których nie stać na wynajmowanie sal do prób i występów.

Dobrze się pani dogaduje z młodzieżą?

Najlepiej! Młodzież jest szczera, nie kłamie, a ja nie znoszę intryganctwa i fałszu. Sama też nigdy nie kłamię. Jak mówił ksiądz Tischner: "Są trzy prawdy: świnto prowda, tys prowda i gówno prowda". Moja może nie jest świnto, ale na pewno nie jest tą trzecią.

Skąd w pani tyle energii do działania?

Ze złego charakteru. Nie mogę być za dobra, bo mi ludzie na głowę wejdą. Wie pani, śmiech jest najpotężniejszą bronią.

Ze złego charakteru? W ogóle tego nie widać!

Bo ja się maskuję. Zwykle noszę kapelusze, a czasem - jak dziś - zakładam czapkę, żeby nikt nie widział, że mi rogi rosną.

Opinie (30) 2 zablokowane

  • Danutka, fajna babcia. Zawsze w kapeluszu;) Społecznie zaangażowana za 20-stu. (1)

    Powinno się to docenić. To ważna persona z oliwskich klimatów.

    PS- Kiedy zrobią porządek z tymi kato-nazistami wyklętymi, którzy pobili dziewczyny i małolatów pod domem zarazy?

    • 58 11

    • lekko świrnięta starsza pani, ale dobrze że coś takiego robi
      smarkate lewaki mogą tam się nacieszyć swoją sztuką
      w przeciwnym razie by pili piwo w bramach, jak kato-narodowcy

      • 6 22

  • Zaraza

    Jak zwykle w formie, brawo. To co Pani Danuta robi na moim podwòrku z dzieciństwa jest piekne.Zycze powiedzenia w tej pracy. Pozdrawiam.

    • 40 4

  • Fajne niekomercyjne miejsce.

    Kurcze, pamiętam te pierwsze koncerty za 5 złoty pod koniec czasów licealnych... To były czasy. Do tego wszyscy z własnym tanim piwem..

    • 32 1

  • co się stało z fortepianem Możdżera ? :( (1)

    był super przydatny na sali

    • 7 0

    • I mnie w salonie też

      • 1 1

  • taki detal (5)

    Na remont Domu Zarazy dotacja miasta wyniosła ponad 800 tys. zł.

    • 32 4

    • no i?

      • 6 6

    • remont czy dewastacja? zamalowanie starych cegieł farbą ciężko nazwać remontem.

      • 4 4

    • Jakieś źrodło?

      No i podpisać się warto. Dziubasku:)

      • 3 4

    • Ojej, a ile wyniósł wkład miasta

      W grunt pod Forum Budynium?

      • 4 0

    • ...to bardzo mało jak na taki obiekt...

      Pewnie wiele elementów potraktowano bardzo oszczędnie. Niestety remonty konserwatorskie wykonane optymalnie dla obiektu są bardzo drogie...

      • 0 1

  • Brawo, niesamowita kobieta!

    Wspaniale miec takie pasje i je realizowac.

    • 24 1

  • Dom Zarazy - super miejsce w Oliwie.

    Warto zajrzeć do Domu Zarazy. Wydarzenia kulturalne, które się tam odbywają są na wysokim poziomie artystycznym. A pani Danuta potrafi pozytywnie zarazić każdego. Niesamowita osoba.

    • 21 4

  • Super

    Takiego uskrzydlającego artykulu potrzebowałem na dziś!W każdym czasie i w każdym wieku można zrobić w życiu niesamowite rzeczy!Miałem szczęście poznać Panią osobiście:-)

    • 12 1

  • Brawo!

    Rano zadzwonię z gratulacjami.

    • 6 3

  • Brawo!

    Dziękujemy, że tchnęła Pani młodego ducha w stare mury Domu Zarazy! Jest Pani prawdziwą Muzą tego miejsca. Czekamy z niecierpliwością na zapowiadana wystawę

    • 6 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

30

listopada

30

listopada

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Kultura

Muzyka Joanny Dudy w pierwszym polskim filmie Netfliksa
Muzyka gdańszczanki w filmie Netfliksa
Zmarł aktor Aleksander Skowroński
Zmarł aktor Aleksander Skowroński

Kulinaria

Jedzenie na telefon: testujemy pierogi
Jedzenie na telefon: testujemy pierogi
Jedzenie na telefon - komu się to opłaca?
Jedzenie na telefon - komu się to opłaca?

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Delfinalia to juwenalia: