Wiadomości

Dom pełen tajemnic. Recenzja filmu "Ostatnia rodzina"

Najnowszy artukuł na ten temat

Znamy filmy, które powalczą o Złote Lwy w Gdyni

Ostatnia rodzina - zwiastun:


Nie ma wątpliwości, że tragiczne losy rodziny Beksińskich stanowiły wręcz idealną kanwę do filmowej opowieści. Kluczowe było jednak, aby nie zmarnować tego cennego potencjału i pokazać bohaterów z nieco mniej znanej, intymnej perspektywy. Debiutancki film Jana P. Matuszyńskiego spełnia wszystkie pokładane w nim nadzieje. To idealny filmowy produkt bez żadnych znaczących wad, który spokojnie może aspirować nie tylko do polskich, ale i światowych nagród przemysłu kinematograficznego.



Wzięcie na warsztat skomplikowanych relacji rodzinnych i ukazanie osobistych dramatów, jakie przez dziesiątki lat nękały bliskich wybitnego malarza i grafika było nie lada wyzwaniem. Gdy okazało się, że ekranizacją tragicznych losów Zdzisława i Tomasza Beksińskich zajmie się młody, debiutujący twórca, wielu drapało się po głowie ze zdziwienia i zaskoczenia, nie ukrywając jednocześnie obaw o zmarnowanie bezcennego potencjału ukrytego w tytułowej rodzinie. Matuszyński wszystkim zagrał jednak na nosie, zebrał doskonałą ekipę filmową, zatrudnił fantastycznych aktorów i stworzył jeden z najlepszych polskich filmów ostatnich lat i być może jeden z najlepszych debiutów w historii polskiego kina.
Czwartego dnia festiwalowego święta w Gdyni dostaliśmy w końcu film piękny i kompletny, bez żadnych znaczących uszczerbków, który jest klasą samą w sobie


"Ostatniej rodziny" w żadnym przypadku nie należy traktować jako typowego filmu biograficznego. Daleko mu do dokumentalizowanych form, w których dbałość o chronologię faktów i nienaganna charakteryzacja aktorów przykrywają w dużej mierze sens filmowej opowieści i zabijają jakąkolwiek artystyczną kreatywność. Oczywiście w dziele Jana P. Matuszyńskiego nie brakuje żadnego z wyżej wymienionych elementów, ale tym, co decyduje o końcowym sukcesie jest przede wszystkim głęboko przemyślany scenariusz i sposób, w jaki filmowcy zekranizowali specyficzną więź łączącą członków rodziny Beksińskich.

Bo właśnie niezwykle zagmatwane, podszyte wzajemnymi pretensjami i niewykrzyczanymi żalami relacje głównych postaci nadają rytm filmowej opowieści. Znakomicie napisane przez scenarzystę, Roberta Bolestę, dialogi nie tylko odsłaniają nam kawałek po kawałku osobowość każdej z postaci, ale przede wszystkim opisują tryb działania nieco dysfunkcyjnej rodziny. Pochłonięty pracą i rejestrowaniem każdego skrawka rodzinnego życia ojciec paradoksalnie najmniej czasu znajduje na wyrażanie podstawowych emocji i uczuć. Unika zażyłości z synem, który wyraźnie grzęźnie w emocjonalnej pustce. Nie potrafi ani kochać, ani do końca nienawidzić, ani ostatecznie po prostu żyć. Cała odpowiedzialność za desperackie czasami łatanie tych rodzinnych dziur spoczywa na wyciszonej i ukrytej pomiędzy dwoma wiodącymi charakterami matce. Swoisty trójkąt, wykorzystując idealnie skrojony scenariusz i uzupełniony trafioną obsadą, stanowi perfekcyjną mieszankę skrajnych postaw i emocji. Wszak, jak zauważa filmowy Zdzisław, rodzina to grupa ludzi, którzy tak jak się kochają, tak się nienawidzą.

"Ostatnia rodzina" jest popisem aktorskim całej trójki głównych bohaterów na czele z Andrzejem Sewerynem w roli Zdzisława Beksińskiego.
"Ostatnia rodzina" jest popisem aktorskim całej trójki głównych bohaterów na czele z Andrzejem Sewerynem w roli Zdzisława Beksińskiego. mat. prasowe/ Kino Świat
W tej filmowej rodzinie nietrudno uwierzyć w każdą prezentowaną emocję. Chemia pomiędzy aktorami jest nieprawdopodobnie realistyczna, niemal wyczuwalna na tyle, że przestajemy Andrzeja Seweryna, Aleksandrę Konieczną i Dawida Ogrodnika traktować jak aktorów. Dla nas po prostu są Zdzisławem, Zofią i Tomaszem Beksińskimi. Wszystko, co się między nimi dzieje, każde wypowiedziane zdanie, każdy monolog, każda umiejętnie zainscenizowana relacja przekonuje nas w stu procentach co do autentyczności ekranowej prawdy. W kinie to niemal bezprecedensowa sytuacja, w której odtwórcy ról całkowicie znikają. Stają się swoimi postaciami, które bez cienia wstydu zapraszają widza do przekroczenia progu mieszkania rodziny Beksińskich.
W kinie to niemal bezprecedensowa sytuacja, w której odtwórcy ról całkowicie znikają. Stają się swoimi postaciami, które bez cienia wstydu zapraszają widza do przekroczenia progu mieszkania rodziny Beksińskich


Wewnątrz natomiast czeka nas nieprawdopodobna mieszanka podszytych żalem i pretensjami niedopowiedzeń, ostentacyjnego i niemal czarnego humoru, brutalnej agresji połączonej z artystyczną furią. Fascynujące jest rozbicie relacji pomiędzy ojcem a synem, dla których jedynym katalizatorem jest gotowa na wszystko matka. Emocjonalny trójkąt staje się dla głównych bohaterów niemal przekleństwem, ale jednocześnie jedynym zbawieniem w świecie, na którym każda z postaci na swój sposób się zawiodła. Podglądanie tych wzajemnych animozji, ale i wyrafinowanych, schowanych głęboko czułości, dostarcza widzowi nieziemskiej przyjemności okraszonej łzami wzruszenia i salwami śmiechu, jakie naprzemiennie przeszywają kinową salę.

Ogromna w tym zasługa znakomitych aktorów, którzy w "Ostatniej rodzinie" wyciągają z siebie to, co mają najlepsze. Andrzej Seweryn, nagrodzony już za rolę Zdzisława Beksińskiego na festiwalu w Locarno, kolejny raz prezentuje mistrzowski poziom, niezwykle wiarygodnie wcielając się w rolę słynnego malarza. Sposób, w jaki operuje słowem i gestem stwarza idealną iluzję samego Beksińskiego. Kroku dotrzymuje mu niezawodny Dawid Ogrodnik, który fenomenalnie oddał na ekranie skomplikowaną naturę rozedrganego emocjonalnie Tomasza. Nawet taki szczegół, wydawałoby się, jak imitowanie radiowego głosu znanego dziennikarza wywołuje wręcz ciarki na ciele. W tym osobliwym duecie znajduje się miejsce dla Aleksandry Koniecznej, która z każdą kolejną sceną zasłużenie zagarnia cały splendor i rozdziela buchające ego ekranowego małżonka i syna. Tak dobranej obsady ze świecą szukać, nawet w światowym kinie.

Tragiczne losy Beksińskich stanowią kanwę stonowanej opowieści o cieniach i blaskach rodzinnego życia. Zwłaszcza, jeżeli tworzą ją tak silne indywidua jak dwie artystyczne dusze nadające niemal na zupełnie różnych falach.
Tragiczne losy Beksińskich stanowią kanwę stonowanej opowieści o cieniach i blaskach rodzinnego życia. Zwłaszcza, jeżeli tworzą ją tak silne indywidua jak dwie artystyczne dusze nadające niemal na zupełnie różnych falach. fot. Hubert Komerski/mat. prasowe/ Kino Świat
Przyklasnąć należy również Matuszyńskiemu, który odpowiednio wyważył na ekranie ciężar każdej z postaci, znalazł idealne proporcje pomiędzy sarkastycznym humorem a nostalgiczną zadumą, w stronę której nieuchronnie zmierza "Ostatnia rodzina". Przede wszystkim jednak nie zmarnował aż ośmioletniej pracy nad scenariuszem Roberta Bolesty. Tak wysoce zadowalający efekt końcowy nie byłby też możliwy bez świetnej pracy osób odpowiedzialnych za kostiumy i scenografię. Wszak na ekranie podpatrujemy ponadto postęp cywilizacyjny i technologiczny Polski od lat 70. aż po niemal czasy współczesne. Drobiazgowa dbałość o filmowe przestrzenie, przedmioty, ubrania i lokalizacje nie odbiega poziomem od pracy aktorów czy reżysera. Całość uzupełnia warstwa muzyczna oparta o znane kompozycje kojarzone z osobą Tomasza Beksińskiego z fantastycznie wybrzmiewającym w newralgicznej scenie "Nights in White Satin" The Moody Blues.

Cokolwiek by napisać o "Ostatniej rodzinie", nie odda to w pełni magii płynącej wprost z ekranu. Dziwactwa Zdzisława czy szaleńcze próby autodestrukcji Tomasza nie tylko charakteryzują nam każdą z postaci, ale po części pokazują, że nawet z pozoru rozbita emocjonalnie rodzina jest wartością samą w sobie. Poszczególni jej członkowie duszą się we wzajemnej bliskości, usychają jednak, gdy obok następuje przenikająca pustka.

Jeden z głównych kandydatów do Złotych Lwów poruszy z pewnością serca tych, którzy w kinie poza faktograficzną dbałością i technicznym kunsztem szukają szczerych emocji. Bo taki jest właśnie ten film. Szczery jak miłość Tomasza do muzyki, niejednoznaczny jak obrazy Zdzisława i stonowany jak żyjąca pomiędzy dwoma artystycznymi demonami Zofia. Czwartego dnia festiwalowego święta w Gdyni dostaliśmy w końcu film piękny i kompletny, bez żadnych znaczących uszczerbków, który jest klasą samą w sobie, nawet jeśli nie zostanie obsypany deszczem nagród.

OCENA: 10/10

Film

Ostatnia rodzina
6.4 83 oceny

Ostatnia rodzina (55 opinii)

produkcja
Polska
gatunek
Dramat, Biograficzny

Opinie (47) 1 zablokowana

  • w Gdańsku z konkursowej 16-tki do kin wejdzie może 5 filmów (9)

    3 do multipleksów, 2 do Żaka.

    Nie ma kin, nie ma polskiego kina. Tak nas załatwili nasi rządzący.

    • 26 16

    • w żaku trzy: Zjednoczone stany miłości, Ostatnia rodzina i Wołyń :)

      • 5 0

    • No własnie!

      Gdańsk, Kolbudy, Darżlubie, Małe Swornegacie to naprawdę zacne miejscowości na Kaszubach z interesującą historią, które mają ten sam potencjał kulturotwórczy, jeśli chodzi o propagowanie wysokiej kultury filmowej oraz polskiej kinematografii. Jednak na szczęście z tych małych ośrodków zawsze można jakoś dojechać do Gdyni.

      • 0 1

    • (2)

      Skoro to taki biznes i wszyscy "walą" do kin to otwórz własne. To nie rządzący nas załatwili. To my nie czytamy i nie chodzimy do kin. Nie musisz szukać winnych aż tak daleko.

      • 6 0

      • Nie, rządzący, kasując wszystkie kina studyjne - konkretnie Borusewicz i Kozłowski (1)

        To była decyzja administracyjna by to wszystko sprzedać. Gdynia ma fuksa, bo Szczurkowi strzeliła do łba ta szkołą filmowa i tyle.

        Poza tym, kina studyjne, to kultura wyższe, jak galerie sztuki, filharmonia, opera nie mysi być w w 100% dochodowa, ale część jest - dopłaca Unia.

        • 1 2

        • Jeżeli chodzisz do kin studyjnych to zapewne tak jak ja widzisz te puste fotele. Można dotować kulturę ale muszą być chętni do tej dotacji. Bez sensu jest dotować puste sale.

          • 1 0

    • (1)

      Nie wiedziałem że Gdańsk jest na Kaszubach. To jakaś nowa geografia?

      • 2 1

      • Sądziłeś, że na Podlasiu ?

        • 0 0

    • spoko mamy Smolensk

      Nowi rządzący to naprawiać już zaczęli ;-||

      • 0 0

    • śmoleńsk będzie grany wszędzie. 6 razy dziennie.

      • 0 0

  • filmy (4)

    od zawsze chodzę do kin kameralnych na filmy niekomercyjne

    • 17 1

    • a Gdańsku nie masz więc czego szukać (3)

      • 3 0

      • (2)

        Nie trzeba specjalnie szukać. Na UG jest kino dyskusyjne, kino w Łaźni w Nowym Porcie, Żak. Z właścicielami "Starego Kadru" też pewnie można się dogadać.Problemem są raczej widzowie.

        • 4 0

        • co ty gadasz, Mirku, sorry (1)

          DKF to nie kino, Łaźnia to też nie kino, dom kultury, Żak jest 2 miesiące w roku zamknięty i ma fragmentaryczny repertuar z 1 ekranem

          Widzowie nie są problemem. Nie byliby gdyby potraktować ich poważnie.

          Wiesz kto ma problem w Gdańsku z frekwencją? Galerie Sztuki - GGM czy wspomniane Łaźnie.

          • 0 4

          • Mam wrażenie, że jesteś przedstawicielem tej grupy, której przeważnie nie pasuje tytuł filmu. Jak pasuje tytuł, to nie pasuje dzień. Jak już pasuje dzień, to godzina jest nie taka. Jak godzina już jest w porządku, to nie masz czym dojechać do tego kina. Generalnie jednak bardzo lubisz kino. Pozdrawiam.

            • 3 0

  • (3)

    Mam bilety na piątek, nie mogę się doczekać seansu.

    • 25 1

    • ja też mam na piątek:-)

      • 0 0

    • Ja ... (1)

      ... mam za to bilety na tramwaj, też na piątek :)

      • 7 2

      • Ja...

        Hitler likwiduję Polskę

        • 0 0

  • (1)

    rany, masło maślane. taka długa recenzja, a cały czas o tym samym

    • 10 25

    • a na zdjęciu po prawej

      Rumburak :-)

      • 0 1

  • Niestety (1)

    Ta nieprawdopodobna recenzja nie zagarnia z każdym zdaniem całego splendoru.

    • 5 6

    • Recenzja

      A ze zdziwienia można się drapać po głowie....

      • 0 0

  • Co za film!

    Jestem chwilę po seansie, popisowo nakręcony film, doskonałe rolę. Mam ciary! I zgadzam się z redaktorem Tomkiem, 10/10.

    • 27 4

  • film (2)

    W tym roku jest dużo mniej fajnych i ciekawych filmów, w zeszłym roku było super, natomiast z tego całego festiwalu szczerze polecam tylko 2 FILMY które są ciekawe, niebanalne i o czymś opowiadają - jest to "Jestem mordercą" i "Ostatnia rodzina" reszta filmów jest po prostu niedopracowana, jak również scenariusze są logicznie niespójne a mówiąc w skrócie siedzicie na pokazie i zastanawiacie się po co tracicie czas patrząc na jakieś chore wizje reżysera?

    • 7 3

    • Jeszcze się pokazy nie skończyły, a ty już polecasz??

      A Wołyń, który rusza dziś? A plac zabaw?

      • 0 0

    • Dwa dobre filmy rocznie to dużo.

      Jak na nasz kraj.
      I nie chcę, żeby moje słowa zostały odebrane jako jęczenie zakompleksionego, ale raczej jak głos rozsądku.

      • 0 0

  • Zgadzam się. Niesamowity film. Polecam każdemu :)

    • 13 0

  • Film poza klasyfikacjami

    O tym filmie nie można powiedzieć, że się podobał, nie można go sklasyfikować. Ten film wbija w fotel, podziwiam jego Twórców

    • 16 0

  • Film zrobiony z pietyzmem i dopracowany ale.. (2)

    po książce o Beksińskich właściwie pozostaje pytanie po co ten film został nakręcony? Na pewno jeden z lepszych filmów biograficznych jakie widziałem, ciekawy też portret rodziny na przełomie milenium ale nic więcej. Ktoś za granicą kto nie interesuje się sztuką będzie miał spory problem ze zrozumieniem motywacji twórców.. - co takiego ważnego było w Beksińskim, że musimy oglądać rekonstrukcje wydarzeń z życia jego i jego rodziny? Facet malował ciekawe obrazy ale czy to jest powód żeby mu zaglądac do kibla i do łóżka przez 120 min?

    • 10 13

    • Witam

      To jest film dla tych,którzy mieli "cokolwiek wspólnego" z Beksińskim,czy to z jego sztuką czy tragedią jego rodziny.To jest film jak np.Skazany na blusa.Nie każdy znał Riedla a po tym filmie dużo osób zainteresowało się jego twórczością.

      • 9 0

    • Film nie ma nic wspólnego z książką.

      • 6 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

29

września

03

października

Święto Hal Targowych w Gdyni Gdynia, Hala Targowa

10

października

Jan Serce Gdańsk, Klub ŻAK

Kultura

Koncert skrzypcowy w zaskakującej scenerii
Koncert w zaskakującej scenerii
Roztańczony introwertyk. Artur Rojek w Starym Maneżu
Rojek w Starym Maneżu

Kulinaria

Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Nowe lokale: sushi, vongole i tatarskie smaki
Szampańsko i rybnie. Kolacja komentowana w Grand Blue
Kolacja komentowana w Grand Blue

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    W 2007 r. Gdański Klub Żak obchodził swoje: