Emocje i wzruszenia. Igor Herbut wystąpił w Studiu Panika

Igor Herbut w Studiu Panika:

To był wieczór pełen emocji. Igor Herbut, charyzmatyczny lider popularnego zespołu LemON, w czwartkowy wieczór pokazał publiczności nową, dla wielu nieznaną dotąd, liryczną twarz. Kameralny koncert odbył się w gdyńskim Studiu Panika i wyprzedał do ostatniego miejsca już kilka tygodni temu.



Widzowie, którzy wzięli udział w wydarzeniu, nie trafili na nie przez przypadek. Czuć było, że do studia filmowego zobacz na mapie Gdyni, które coraz częściej z powodzeniem przeistacza się w salę koncertową (brawo za brak problemu z miejscami parkingowymi wokół obiektu), przybyli fani artysty, jego twórczości, złaknieni kontaktu z idolem. A ten był dosłownie na wyciągnięcie ręki. Herbut chętnie wchodził w interakcję z publicznością, "rozkręcał" się z każdym utworem, opowiadając przy okazji sporo o swoim życiu i dzieląc się przemyśleniami.

Trwająca właśnie trasa Herbuta "Lwia część" to jednak zupełnie inne doświadczenie niż widowiskowe koncerty LemON. Tutaj wszystko ograniczono do minimum, by nic niepotrzebnie nie odwracało uwagi od muzyki. Scena, a właściwie cała sala, tonęła w ciemności, a rozświetlały ją jedynie cztery lampy, świece i przytłumione światło. Pośrodku ustawiono pianino, za którym zasiadł Igor i solo wykonał wszystkie utwory. I tyle. Wystarczająco jednak dużo, by zatopić się w dźwiękach i wyruszyć w muzyczną podróż z Herbutem.

Koncerty pop w Trójmieście


Niemal dwugodzinny koncert wypełniły w większości ważne dla Herbuta kompozycje, które znamy z płyt LemON, ale w nowej, ascetycznej aranżacji.
Niemal dwugodzinny koncert wypełniły w większości ważne dla Herbuta kompozycje, które znamy z płyt LemON, ale w nowej, ascetycznej aranżacji. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl
Występ nagłośniony był wzorowo, jednak muzyka artysty wymagała potężnego skupienia. To jeden z tych kameralnych i intymnych koncertów, które w trakcie wykonywania utworu potrzebują całkowitej ciszy ze strony publiczności. Irytować mogły nawet najcichsze szepty, wiercenie na krześle, chrząkanie. Plus dla obsługi baru, znajdującego się z tyłu sali, że pracowała niemal bezszelestnie i nie rozpraszała widzów.

Niespełna dwugodzinny koncert wypełniły w większości ważne dla Herbuta kompozycje, które znamy z płyt LemON, ale w nowej, ascetycznej aranżacji. Usłyszeliśmy takie przeboje jak "Dewiant", "Lwia część", "Pollock", wykonany z akompaniamentem gitary "Cinematic", a także dwa zaśpiewane po angielsku covery, w tym "To Build a Home" zespołu The Cinematic Orchestra (nawiasem mówiąc, usłyszeć ich będzie można już wkrótce, bo 19 maja w Starym Maneżu, warto!). Ciekawostką była również muzyczna interpretacja wiersza Leopolda Staffa "Los". Ja doceniam zwłaszcza motyw z "Kołysanki Rosemary" Komedy, który przemknął w jednym z utworów.

Koncertowy kwiecień. Koncerty w Trójmieście


Całość trochę przypominała sinusoidę: z jednej strony były rzewne i melancholijne ballady z towarzyszeniem pianina, z drugiej anegdoty - raz zabawne, innym razem wzruszające i prosto z serca. Gdybym miała wybierać, wolałabym "tradycyjny" koncert, bez opowieści między każdym utworem, ponieważ według mnie zaburzały rytm i dramaturgię wydarzenia. Ale to tylko ja. Publiczność jednak "kupiła" solowe wcielenie Igora i entuzjastycznie biła mu brawo, licząc na więcej. Jej prośby zostały wysłuchane: wyraźnie wzruszony muzyk wykonał jeszcze jeden utwór, po czym zszedł ze sceny i udał się na spotkanie z fanami.

Opinie (15) 1 zablokowana

  • :)

    Bardzo żałuje ze nie mogłam uczestniczyć w koncercie i kolejny raz posłuchać Igora na żywo :(

    • 5 4

  • Bardzo fajnie, że są jeszcze artyści, którzy potrafią poruszyć serce grając swoją muzykę na żywo. Panie Igorze, brawo.

    • 9 1

  • wygląda jak Robert Johanson

    i to nie jest pochwała

    • 4 4

  • Niestety nie znam tej formy życia. Czy to jakiś kolejny zwycięzca talent show?

    • 3 7

  • Wszystko byłoby pięknie gdyby...

    Pan Herbut nie kaleczył naszego ojczystego języka tym kretyńskim przesuwaniem akcentów. Ja rozumiem, że stosowanie transakcentacji w poezji jest czasem konieczne dla utrzymania rytmu, ale to co wyprawia ten gość to już przesada. Nie wiem, czy to jego maniera, czy brak umiejętności posługiwania się językiem polskim, czy może sugestia jakiegoś managera od "zangielszczania" rytmu piosenek. Uszy pękają od takiego śpiewania. No i ta eksprrrrresja. Tragedia.

    • 13 11

  • Jak dla mnie udawane emocje

    Wcześniej oglądałem i słuchałem go tylko w tv, robił wielkie wrażenie.
    Gdy wystąpił na koncercie WOŚP (zapewne za darmo) emocji nie było nawet najmniejszych. Swoje odklepał i tyle.

    • 6 7

  • Czasami zastanawiam się w jakim języku (a nawet językach) on śpiewa.

    • 6 2

  • Wygląda jak Olbrychski jak był młody. A tak po za tym to nic nie rozumiem tak niewyraźnie śpiewa i to rrrrrr litości

    • 3 3

  • Miodek

    Po łemkowsku , Igor pochodzi z Łemkowszczyzny.

    • 1 0

  • Nie znasz sie , nie rozumiesz to nie komentuj.

    • 0 4

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Lao Che - Trasa Pożegnalna - No to Che!
Lao Che - Trasa Pożegnalna - No to Che!
rock
paź 1
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
IRA
IRA
rock
paź 7
czwartek, g. 19:00
Gdańsk, Filharmonia Bałtycka
Pat Metheny - Side Eye
Pat Metheny - Side Eye
jazz
cze'22 3
piątek, g. 20:00
Sopot, Opera Leśna

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Ogólnopolskie Spotkania Podróżników, Żeglarzy i Alpinistów obywające się w Gdyni to: