Wiadomości

Esperanza znaczy nadzieja. Relacja z widowiska

- Jesteście państwo niesamowici - mówił na zakończenie koncertu Esperanza + do widzów reżyser Krzysztof Materna i miał rację. Publiczność znów okazała się (nie tak znowu) cichym bohaterem widowiska na Ołowiance: mimo chłodu stworzyła gorącą atmosferę dla grających ponad cztery godziny artystów. A ci odwdzięczyli się świetną muzyką płynącą bez przerwy z trzech scen. Nie zawiodła oczekiwań Esperanza Spalding, której imię po hiszpańsku znaczy "nadzieja". Spełniona nadzieja.



Tego wieczora wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie. Na trzech scenach artyści zaprezentowali niezwykłą mieszankę stylistyczną, w której usłyszeliśmy kubańskie rytmy, słowiańskie harmonie, muzykę współczesną, funk, góralszczyznę, jazzową zadumę i afrykański ogień.

Wszystko zaczęło się od krótkiej introdukcji zagranej przez trójkę basistów: Pawła Pańtę, Krzysztofa ŚcierańskiegoEsperanzy Spalding, którzy wspólnie improwizowali stojąc na... trzech różnych scenach. Po chwili do bohaterki wieczoru dołączyli Terri Lyne Carrington, Leo Genovese oraz Wayne Shorter, aby zagrać z udziałem Orkiestry Symfonicznej Polskiej Filharmonii Bałtyckiej pod batutą Clarka Rundella ponaddwudziestominutową suitę "GAIA". Ten skomplikowany utwór został napisany specjalnie na tę okazję dla Esperanzy Spalding przez Wayne'a Shortera i dał pole do popisu dla możliwości wokalnych Esperanzy. Zaskakująco niewiele miejsca miał w nim sam Wayne Shorter, który ograniczał się do krótkich wstawek saksofonowych.

Kolejna na scenie pojawiła się Pedrito Martinez Group, która zaprezentowała pieśni oparte na niezwykle gęstych kubańskich rytmach, w których rolę pierwszoplanową grały instrumenty perkusyjne obsługiwane przez lidera. Esperanza Spalding dołączyła do nich w charakterze wokalistki, by zaśpiewać utwór pt. "Conciencia".

Widowisko Esperanza + było:

świetnie wyreżyserowane i dopracowane 66%
niezłe, ale zbyt dużo było trudnych, poważnych utworów 19%
dobre, choć za mało było jazzu 7%
nienajlepsze - jestem zawiedzony/a 8%
zakończona Łącznie głosów: 363
Chwilę później symfoniczną wersję "Nim stanie się tak" zaprezentował zespół Voo Voo z towarzyszeniem Orkiestry PFB. Piosenkę zaaranżowano z hollywoodzkim rozmachem, co mogło nieco zdziwić fanów Wojciecha Waglewskiego przyzwyczajonych do nieco bardziej oszczędnych aranżacji preferowanych ostatnio przez "Wagla". Tradycji stało się zadość, gdy na scenę wskoczył niezwykle energiczny Mateusz Pospieszalski, który zaserwował swoją popisową solową partię wokalną i zaangażował do śpiewania całą publiczność. Widzowie zareagowali głośnym aplauzem. W następnym utworze Mateusz Pospieszalski stanął przy pulpicie dyrygenckim i poprowadził orkiestrę, która napędzała rockową, gitarową solówkę Wojciecha Waglewskiego. Po chwili Pospieszalski chwycił za saksofon barytonowy, by potwierdzić, że w pełni zasługuje na miano: "człowiek-orkiestra". Jaki utwór zaśpiewała z Voo Voo Esperanza? Odpowiedź może być tylko jedna: flagową "Flotę sił zjednoczonych" ze słynnym zaśpiewem łobi dabi.

Afrykański puls po Voo Voo przejęła Oumou Sangare ze swym wielonarodowym zespołem. Wywodząca się z Mali wokalistka zaprezentowała swą wersję pieśni z dorzecza Nigru. Charakterystyczne brzmienie dla tego regionu kojarzy się z instrumentem kora, który także w Gdańsku stanowił siłę napędową dla zespołu nagradzanej Grammy zjawiskowej wokalistki. Sangare na żywo okazała się wokalistką obdarzoną potężnym głosem i kosmiczną charyzmą - słowem oczarowała publiczność w mgnieniu oka. "Oto moja siostra" - wołała ze sceny Malijka, gdy Spalding dołączyła do zespołu by wykonać wspólnie ostatnią pieśń pt. "Yala".

Nie wybrzmiały jeszcze ostatnie dźwięki afrykańskiego tańca, gdy na głównej scenie Herbie Hancock rozpoczynał kosmiczny wstęp do granego solo "Maiden Voyage". Kosmiczne, syntezatorowe dźwięki towarzyszyły też gwiazdorskiemu kwintetowi, który nieco później stworzyli Herbie Hancock, Wayne Shorter i trio Esperanzy Spalding. Nerwowy, kwaśny utwór "Wargames", a także kolejne utwory grane przez ten wyjątkowy skład grane były pod dyktando dwóch wielkich mistrzów: Hancocka i Shortera, których wyczucie harmonii, kompozycji i improwizacji daleko wykracza poza tradycyjne pojmowanie jazzu. - "Gry wojenne to okres wielkiego cierpienia, ale też lekcja dla nas wszystkich" komentowała utwór Spalding.

Między solowym popisem Herbiego Hancocka, a koncertem ww. kwintetu, w tak zwanym międzyczasie przepięknej urody duet stworzyli Ingrid Jensen (trąbka) z Zoharem Fresco. Ich intymne, akustyczne i oszczędne improwizacje przywodziły na myśl najwybitniejsze dzieła wytwórni ECM. Oby ten krótki występ był wstępem do dłuższej i owocnej współpracy. Świetnie też zaprezentowała się Kapela Ze Wsi Warszawa, koncertująca po całym świecie od lat i doskonale znana trójmiejskim widzom. Do utworu pt. "Moja dolo" Esperanza Spalding dorzuciła swoją wokalną solówkę przywodzącą na myśl popisy (obecnej na trybunach) Urszuli Dudziak.

Koncert finałowy.



Występ finałowy to popis mistrzowskiej grupy pod wodzą Marcusa Millera, w której skład weszli m.in. Zbigniew Namysłowski, Leszek Możdżer, Zohar Fresco i Ingrid Jensen. Zespół zagrał m.in. trudne, góralskie utwory autorstwa Zbigniewa Namysłowskiego, które niezwykle przypadły do gustu Marcusowi Millerowi (choć podobno na próbach nietypowe rytmy sprawiły muzykom sporo trudności - ale to nic dziwnego, powtarzają to wszyscy muzycy grający ze Zbigniewem Namysłowskim). Na koniec do tego gwiazdorskiego septetu dołączyła Esperanza Spalding, by wykonać nieco luźniejszy, popowy program, w którym usłyszeliśmy m.in. kompozycję Steviego Wondera pt. "Sir Duke".

Ponadczterogodzinny koncert był niezwykle różnorodny, ale miał świetnie dopracowaną dramaturgię. Trudne, współczesne kompozycje przeplatały się z utworami tanecznymi, melancholijne z radosnymi, wszystko zaczęło się od trzęsienia ziemi (potężną i skomplikowaną suitą GAIA), a zakończyło gwiazdorskim koncertem finałowym. Mimo chłodu publiczność dzielnie oklaskiwała muzyków, a ci odwdzięczyli się profesjonalnie wykonaną pracą. Na mnie największe wrażenie zrobił króciutki występ Ingrid Jensen i Zohara Fresco oraz niezwykle energetyczny show w wykonaniu Voo Voo. Majestat i siłę pokazali dwaj wielcy mistrzowie: Herbie Hancock i Wayne Shorter, choć ich kompozycje lepiej by się sprawdziły pod dachem, choćby w budynku filharmonii. Esperanza Spalding potwierdziła swoją wielką klasę i umiejętności, towarzysząc niemal wszystkim zaproszonym gościom. Jej czarujący uśmiech, spontaniczność, świetnie wyszkolony głos i nieziemski talent zachwyciły z pewnością wielu fanów jazzu w tę sobotnią noc.

Opinie (104) 4 zablokowane

  • Najlepsza uczta muzyczna w Gdansku - do tej pory. (1)

    Mistrzostwo pod kazdym wzgledem.

    • 92 15

    • Zgadzam się, w końcu coś na poziomie i pojawiły się gwiazdy światowego jazzu.

      Super lokalizacja, oprawa i artyści !!! Czekam na następną odsłonę za rok

      PS. Justin Timberlake ze swoją muzyką mógłby pozamiatać na scenie po koncercie

      • 23 2

  • esperanza dziękujemy

    Fantastycznie zaaranżowana scena i utwory tworzące idealną spójność. Wspaniała lokalizacja przypieczętowała uczucie jazzowego muzycznego spełnienia.

    • 52 10

  • jakiego chłodu??? Trzeba było zabrać kurteczkę i szaliczek.
    Koncert znakomity !. Super 1.

    • 29 8

  • (1)

    Niesamowite, przepiękne, niepowtarzalne wydarzenie (wydarzenie roku w Gdańsku! )W jednym miejscu takie jazowe osobistości - Wow!!
    Jedyny minus dużo cebulaków którzy przyszli komentować wygląd artystów i narzekać na wszystko do okoła. Weszli za darmo i tak psuć innym odbiór tych niesamowitych artystów - żenada..
    Czekam już z niecierpliwością na kolejną edycję SoA.

    • 43 5

    • Wspaniała atmosfera ale tylko na scenie;)

      Zgadzam się bez zastrzeżeń choć dorzuciłabym drugi minus- tytoniowy terroryzm ,,nonszalanckich'' dorosłych i niedorosłych, którzy niestety nie mają od kogo czerpać wzorców. Niech żyje tolerancja , najgłupsi wytrują się pierwsi;/

      • 14 1

  • miałka recenzja (6)

    byłam, słyszałam, prawda jest taka, że to martinez group rozruszali imprezę, a jakoś tak nieszczególnie dużo pisze o nich autor. A warto wspomnieć o charyzmatycznej wokalistce i jednocześnie klawiszowcu. A ta ostatnia grupa też jakoś tak nie pokazywała tej "wodzy" Millera. Cóż...
    A już na koniec dodam, że koncert fenomenalny!!!!!! Zresztą jak zawsze :)

    • 43 4

    • a jakiej chcialas recenzji? poszukaj gdzie indziej (2)

      to nie portal muzyczny a tutaj nie znajdziesz dziennikarzy z prawdziwego zdarzenia. to tylko potralik informacyjny bazujacy na reklamach i art sponsorowanych.

      • 11 2

      • i kto minusuje

        wejdz jeden z drugim na portale typu jazzsoul . pl jesli chcesz dobrej zawartosci.

        • 8 1

      • ehhh

        jednak liczyłam na coś w rodzaju relacji... może po prostu autor powinien albo napisać rzetelną recenzję, albo rzetelną relację? A nie nierzetelną recenzo-relację...

        • 4 1

    • Rozruszali? to idź na koncert rockowy a nie jazzowy. (2)

      Jeżeli nie rozumiesz różnicy to pomyliłaś koncerty :P

      • 6 12

      • hmm...

        no tak.. jazz jeszcze nigdy nikogo nie rozruszał..... hahahahaha :)

        • 7 2

      • no tak, szkoda ze nikt nie plakal

        wtedy byloby zacnie
        bo dobry koncert to taki na ktorym bylo smutno i nudnie, szkoda tylko ze deszcz nie padal i wiatr nie zacinal.

        • 6 2

  • co roku jest to najlepsze wydarzenie muzyczne (3)

    koncert fenomenalny - jak zawsze - a bywam regularnie od drugiej edycji. rzeczywiście - było chłodno ale czy to aż tak duży problem? natomiast życzę sobie (i innym również) by następne edycje oferowały miejsca siedzące wszystkim słuchaczom - nie tylko tym, którzy w jakiś sposób są "lepsi" lub "zasłużyli"...

    • 23 8

    • komu bylo chlodno mogl ogladac w tv

      i po sprawie. Nawet wiecej bylo widac.

      • 10 1

    • (1)

      niestety miejsca siedzące są tylko dla osób z zaproszeniami, tzn. nie da się ich kupić tylko trzeba mieć dobrych znajomych...

      • 1 1

      • ale gdyby było więcej miejsc siedzących, to nie zmieściłoby się tyle osób. zawsze można usiąść na trawce ;)

        • 0 1

  • Koncert - super, ale w porównaniu do poprzednich lat - słabo (5)

    Wydarzenie oczywiście niesamowite, jedno z najlepszych nie tylko w regionie, ale i w Polsce - obowiązkowy punkt mojego programu od kilku lat (nie było mnie tylko na Możdżer+). W tym roku zapowiadało się WYJĄTKOWO dobrze - wszak iście gwiazdorska obsada..

    Niestety, ja się zawiodłem. Oczywiście - Pedrito Martinez Group, Omou Sangare, VooVoo.. właściwie wszyscy zarażali pozytywną energią, a Esperanza czarowała swoim głosem i uśmiechem. Natomiast Herbie Hancock i Wayne Shorter.. nie dali z siebie wszystkiego (a właściwie było do tego daleko). Osoby towarzyszące mi, mniej obyte w Jazzie, przyznały jednogłośnie - co tam Herbie, to Możdżer pokazał, że potrafi grać na klawiszu.. i mieli rację.

    Moim zdaniem, największe gwiazdy postanowiły nie udowadniać swojego poziomu.. bo wszyscy i tak mają go za pewnik. To właśnie te "mniejsze" dawały z siebie wszystko i, jak się okazało, w rezultacie dały dużo lepszy występ, niż ci "najwięksi".

    Całość uratował występ finałowy, złożony w większości ze znanych nam już z poprzednich edycji muzyków. Bardzo gorąco przyjęty Marcus Miller z Louisem Cato, Leo Genovese, Możdżer, Namysłowski, Ingrid Jensem, Zohar Fresco i Wayne Shorter. Na taki Jazz czekałem właściwie od początku wieczoru.. i na szczęście się doczekałem. Szkoda, że tak późno. Bawiłem się świetnie.. ale może po fenomenalnym Marcus+ i McFerrin+ miałem zbyt wygórowane oczekiwania?

    • 40 10

    • sam jestes słabo (2)

      po prostu byl przeciagniety. Ale sa dobre momenty. wystarczylo wszystko nagrac i zrobic montaz filmowy. A wtedy koncert bedzie najlepszy z mozliwych.

      • 6 6

      • Marcus+ trwał dłużej.. (1)

        ..a nie narzekałem na brak energii i dobrej zabawy. Każda minuta była warta przyjścia i nie było mowy o "przeciąganiu" czy nudzie. Nie wymagał montażu, wybierania, wycinania - po prostu był dobry jako całość.

        Tutaj, pisząc że wczorajszy koncert takich operacji wymaga, sam udowadniasz, że mogło być lepiej. Że faktycznie był "przeciągnięty", a dobre momenty "bywały". Tak, bywały, zdarzały się. Ja jednak wolałbym, by było tak przez cały koncert.

        • 13 1

        • bo widocznie rezyseria zawiodla

          sam calosc nagrywałem i wiem już co można wyciąc tak zeby bylo 100 procent OK

          • 2 3

    • Ja też początkowo

      miałam dość mieszane uczucia. Co do finału - pełna racja. Początkowa suita średnia.

      • 3 0

    • a według mnie ten był lepszy niż Bobby +

      • 1 1

  • bełkot Wagleski / Pospieszalski (7)

    Dramat to show Waglewski / Pospieszalski !!!
    Jak można było ten tandetny skład wpuścić na scenę.
    I jeszcze zmusić orkiestrę do współudziału.
    Czekałem kiedy skończy się ta próba i zaczną grać ...
    Tylko, że się nie doczekałem.

    Z nieznanych powodów liderowi od lat wydaje się, ze powinien śpiewać.
    Oraz wydaje mu się, że dysponuje jakimś nadludzkim przekazem artystycznym.
    A to KOSZMAR właśnie.
    I te dyrygowanie Marcinka ...
    AMATORKA totalna.
    Kto to finansował ?

    No i ten czerwony szalik i gestykulacja mimiczna wprost od Stinga ...
    Nigdy nie widziałem taliba w szaliku.

    Nigdy więcej tej MEGA hochsztaplerki.
    I że Materna dał się na to nabrać !?
    PLEASE.

    ps.
    Brawa kolejny raz dla Marcusa Milera za całokształt.
    Dał z siebie wszystko.
    WIELKIE DZIĘKI PANIE MARCUS !

    ps. 2
    Esperanza Spalding ma cztero-rdzeniowy umysł.
    - obsługa pełnowymiarowego kontrabasu,
    - śpiew,
    - mimika,
    - body language.
    A wszystko to na wirtuozerskim poziomie, nowatorskie, świeże i porywające.

    • 43 50

    • a u mnie siadl sygnal wlasnie w tym momencie koncertu (REALCJA NA TVP KULTURA)

      poszedlem po flaszkę zoladkowej i wrocilem. bardzo fajnie zagral herbie :)

      • 5 2

    • sting! (1)

      o właśnie! też widziałeś tam próby bycia jak Sting? :)

      • 2 2

      • ten szaliczek to taki a la Keith Richards... w trupie czaszki. Tylko że Keith wie jak go nosić a Waglewski nie... strasznie męczący i nudny fragment wieczoru. Ten Pospieszalski to mógłby trochę mniej krzyczeć bo wrzaskiem można porwać co najwyżej małe dzieci.

        • 4 7

    • pospieszalski - przykry akcent (1)

      To właściwie mega przykre, bo każda edycja SoA ma smutny akcent w postaci amatorów. Pospieszalski na scenie jest chyba jeszcze gorszy od amatora, bo udaje Artystę. Widać, że całą energię życiową włożył w to, zeby stać się większą gwiazdą od Esperanzy, nie ważne jak, nie ważne jakim środkiem, ważne żeby poskakać. Batuta dla ozdoby, orkiestra i tak grała sama (krzywo, bo bez dyrygenta) , biesiadne "ejoooo!" i marny, naprawdę marny dźwięk saksofonu . Po co? Ja się pytam, po co?

      • 11 10

      • pępek

        niewątpliwą gratką dla fotografów okazał się pępek Pospieszalskiego, który się ujawnił publiczności, gdy podczas wygibasów rozpiął sie pajacowi guzik w koszuli. Mega komizm...

        • 1 1

    • Nie zgadzam się, duet Pospieszalski/Waglewski badzo pozywywnie mnie zaskoczył.

      Jestem fanem gardłowego tybetańskiego śpiewu. Owszem nie wszyscy z grupy filharmonii dobrze się z tym bawili, ale nie oczekujmy że wszyscy muzycy poważni są również chętni do zabawy.

      • 12 2

    • "I że Materna dał się na to nabrać !?"

      A Materna to niby jakiś tytan intelektu? Please :)

      • 7 1

  • esperanza oznacza wiosnę w portugalskiej kulturze (8)

    a ona jest portugalką/ brazylijką? o ile mi wiadomo.

    • 6 3

    • szkoda ze nie ma nic o kapeli ze wsi warszawa

      dzieki tej kapeli nie zasnalem przed koncem :)

      • 8 2

    • dobrze ze mozdzer gwiazdorzyl w tym roku mniej niz w poprzednich. (1)

      to na plus zaliczam.

      • 11 25

      • A ja wolę żeby gwiazdorzył Możdżer zamiast ludzi, którzy nic nie potrafią a mimo to są pokazywani w mediach ;)

        • 13 1

    • esperanza sprawdzilaby sie takze w punkowym bandzie (3)

      tam wiadomo ze bas to podstawa (jak w jazzie).

      • 9 1

      • ahh... (1)

        ahhh... cudowny głos ma...

        • 6 0

        • a mnie sie podobała jej talia

          tylko ją objąć

          • 13 4

      • haha

        nie porównujmy jazzu do punku :D Esperanza by się zanudziła :D

        • 0 1

    • masz złe inforamcje

      jest Amerykanką. A portugalski zwyczajnie lubi, bo ładnie brzmi i dobrze jej się śpiewa w tym języku.

      • 1 1

  • esperanto slabo (1)

    Nie wniosła nic oprócz szczerzenia, facet na sąsiednich rewelacja

    • 7 17

    • nie znasz jezyka?

      • 6 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

19

czerwca

Lato zaczyna się #wGdyni Gdynia, Bulwar Nadmorski

26

czerwca

Slow Fest Sopot Sopot, Molo w Sopocie

27

czerwca

Święto Wielkiej Alei Gdańsk, Park Steffensów

Kultura

Wybraliście operę - w parku Oruńskim zobaczymy "Rigoletto"
W parku Oruńskim zobaczymy Rigoletto

Kulinaria

Gdzie jedzą "lokalsi"? Gdańsk, mamy problem...
Zabierz mnie tam, gdzie jedzą "lokalsi"
Nowe lokale: śniadania, wursty, etniczne, włoskie i gruzińskie smaki
Nowe Lokale: śniadania i kuchnie świata

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Publiczny teatr dla dzieci i młodzieży, znajdujący się w Gdańsku nosi nazwę: