Wiadomości

stat

Filmowe Trójmiasto: 07 melduje się nad morzem

artykuł historyczny
Przez 11 lat pracy nad serialem ekipa telewizyjna odwiedzała Trójmiasto kilka razy. Najchętniej filmowcy wykorzystywali plenery Sopotu oraz gdyńskiego Orłowa. Rzadziej zapuszczali się z kamerą do Gdańska.
Przez 11 lat pracy nad serialem ekipa telewizyjna odwiedzała Trójmiasto kilka razy. Najchętniej filmowcy wykorzystywali plenery Sopotu oraz gdyńskiego Orłowa. Rzadziej zapuszczali się z kamerą do Gdańska. Screen z serialu/ Zespół Filmowy Kadr/Reż. Krzysztof Szmagie

Słynna seria przygód o poruczniku Sławku Borewiczu, obok "Czterech pancernych i psa" czy "Stawki większej niż życie", biła rekordy popularności w peerelowskiej telewizji. Pewnego rodzaju fenomen kryminalnej sagi przetrwał nawet zmiany ustrojowe, gospodarcze i społeczne, dzięki czemu "07 zgłoś się" poznawały i wciąż odkrywają kolejne pokolenia. Podczas 11 lat pracy nad serialem swoją obecność w nim, miejscami bardzo wyraźnie, zaznaczyło Trójmiasto, a ekipa filmowa konsekwentnie wykorzystywała plenery Gdyni, Gdańska i Sopotu. W kolejnym odcinku Filmowego Trójmiasta szukamy lokalnych wątków w serialu "07 zgłoś się".



Serial Krzysztofa Szmagiera wyróżniał się na tle telewizyjnych produkcji już samym sposobem realizacji. Pierwszą partię odcinków nakręcono w 1976 roku, ostatnie części wypuszczono pod koniec lat 80. W każdym odcinku widzowie poznawali odrębne historie, których wspólnym mianownikiem był oczywiście porucznik MO, Sławomir Borewicz. Tak szerokie ramy czasowe "07 zgłoś się" wymagały niezwykłej konsekwencji i dyscypliny na planie zdjęciowym, ale stwarzały jednocześnie okazję do swobodnego przemieszczania ekipy serialowej i sytuowania wątków także poza Warszawą. Najbardziej skorzystało na tym chyba Trójmiasto, które oprócz stolicy, pojawia się w serialu najczęściej, choć w zdecydowanej większości są to pojedyncze sekwencje i plenerowe ozdobniki.

1976: Czarny rządzi Sopotem

Równo 40 lat temu ekipa filmowa po raz pierwszy zabrała się za projekt opatrzony roboczym tytułem "Przygody porucznika Bolskiego". Reżyser Krzysztof Szmagier, za namową współpracowników, uznał jednak, że nazwa serialu zbyt wyraźnie nawiązuje do jego poprzedniej produkcji - "Przygód psa Cywila". Swojsko brzmiącego Bolskiego z czasem wyparł bardziej naturalny Borewicz, o co zresztą intensywnie zabiegał odtwórca roli, Bronisław Cieślak. To za sprawą aktora, porucznik Borewicz zyskał imię, którego początkowo nie zakładał żaden z kilku próbnych scenariuszy. Od dzieciństwa do Cieślaka zwracano się per "Sławku", a już wkrótce imię miało przylgnąć do aktora na bardzo długie lata.

Por. Borewicz wsiada do auta zaparkowanego na słynnym "Monciaku". W tym samym odcinku widać również część ulicy od strony kościoła św. Jerzego.
Por. Borewicz wsiada do auta zaparkowanego na słynnym "Monciaku". W tym samym odcinku widać również część ulicy od strony kościoła św. Jerzego. Screen z serialu/ Zespół Filmowy Kadr/Reż. Krzysztof Szmagie
Przygoda Trójmiasta z "07 zgłoś się" zaczyna się na samym starcie telewizyjnej serii, bo już w pierwszym odcinku zatytułowanym "Major opóźnia akcję" przewijają się doskonale znane widoki Sopotu. Zresztą twórcy serialu nie ograniczyli się tu jedynie do ogrywania standardowych atrakcji kurortu. To na Wybrzeżu pracujący pod przykrywką Borewicz na zlecenie gangstera "Inżyniera" (Edmund Fetting) ma zlikwidować szefa konkurencyjnego gangu, "Czarnego" (Henryk Bista). Stawką jest kontrola rynku handlu dewizami i przemytu złota oraz dzieł sztuki. Żadna z rywalizujących stron nie zdaje sobie jednak sprawy, że nowy człowiek w biznesie w rzeczywistości jest policyjną wtyczką z Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej.

Twórcy serialu podczas wizyty w Sopocie postawili na sprawdzone lokalizacje. Nie mogło oczywiście zabraknąć Grand Hotelu, który kilkukrotnie widzimy z różnej perspektywy. W jego murach razem ze swoją towarzyszką melduje się sam ekranowy Borewicz. W scenie z rybakiem Kluczniakiem wykorzystano fragmenty sopockiej plaży, a w innej sekwencji - rozpędzonym autem porucznik i współpracująca z "Inżynierem" Iza mijają kościół świętego Jerzego. Klimatyczna willa Bergera na ul. Obrońców Westerplatte na potrzeby serialu spełnia funkcję siedziby gangstera "Czarnego". Sprawne oko kinomana wypatrzy też górny fragment ulicy Bohaterów Monte Cassino z widokiem na wiadukt i przejeżdżający akurat pociąg.

Zobacz także: Najsłynniejsze filmy nakręcone w Grand Hotelu

Nie da się ukryć, że pierwszej planszy odcinków, których nakręcono tylko cztery, filmowcy mocno jeszcze eksperymentowali i testowali formułę serialu. Nie uniknęli przy tym potknięć, jak choćby pomyłki z Grzegorzem Markowskim, który wykonuje słynną wokalizę na napisach końcowych. Późniejszego wokalistę Perfectu mylnie opisano imieniem nieżyjącego aktora, Ryszarda Markowskiego. Wściekły, acz niezbyt jeszcze znany artysta niewiele mógł zdziałać, bowiem koszty zmiany całych napisów końcowych były po prostu zbyt duże, a cała operacja nieopłacalna.

1978: Dziurawe molo i zwłoki pod klifem

Po dwóch latach przerwy ekipa serialowa wróciła na plan i ponownie zawitała nad Bałtyk. I choć akcja szóstego odcinka ("Złoty kielich z rubinami") głównie toczy się w Warszawie, to finałowe i dość efektowne sekwencje kręcono już w Trójmieście. Borewicz przybywa nad morze ścigając handlarzy dzieł sztuki, którzy na pokładzie promu pasażerskiego "Aallotar" próbują przedostać się do Skandynawii.

Prom pasażerski "Aallotar" w pełnej okazałości. Na pokładzie jednostki kręcono sceny odcinka pt. "Złoty kielich z rubinami".
Prom pasażerski "Aallotar" w pełnej okazałości. Na pokładzie jednostki kręcono sceny odcinka pt. "Złoty kielich z rubinami". Screen z serialu/ Zespół Filmowy Kadr/Reż. Krzysztof Szmagie
Szósty w kolejności odcinek serii jest jednocześnie być może ostatnią okazją do podziwiania promu pod pierwotną szwedzką nazwą. W tym samym roku, w którym wyemitowano "Złoty kielich z rubinami", jednostka zmieniła nazwę na "Rogalin". Na pokładzie statku nakręcono poza tym dość widowiskową, jak na tamte czasy, scenę "przetransportowania" Borewicza z promu na pokład śmigłowca. Razem z porucznikiem możemy z perspektywy lotu ptaka podziwiać panoramę Bałtyku i sopockiego Grand Hotelu oraz... zdewastowane molo. Przez ułamek sekundy widać deptak w dość opłakanym stanie z wyraźnymi ubytkami w nawierzchni. Zapadające się deski w tamtych czasach stanowiły ponoć częsty powód tymczasowego zamykania deptaka i łatania pokaźnych dziur.

Podczas przelotu śmigłowca z Borewiczem na pokładzie przez ułamek sekundy widać, w jak opłakanym stanie było pod koniec lat 70. sopockie molo.
Podczas przelotu śmigłowca z Borewiczem na pokładzie przez ułamek sekundy widać, w jak opłakanym stanie było pod koniec lat 70. sopockie molo. Screen z serialu/ Zespół Filmowy Kadr/Reż. Krzysztof Szmagie
Drugi etap prac nad serialem okazał się podwójnie szczęśliwy dla Trójmiasta. Nadmorski wątek powrócił w ósmym odcinku zatytułowanym "Dlaczego pan zabił moją mamę?". Tym razem w bardziej rozbudowanej wersji i z naciskiem na Gdynię zamiast Sopotu. Kolejny wypad Borewicza nad morze związany jest z serią tajemniczych listów pisanych dziecięcą ręką i z tytułowym pytaniem w treści. Jedna z korespondencji opatrzona jest adresem "Największy hotel w Gdańsku" - o który dokładnie budynek chodziło, tego już się nie dowiadujemy. Przewijają się nazwy: Novotel, Grand Hotel, Posejdon i Monopol.

Przyjeżdżający nad morze milicjanci ze stolicy znajdują czas na obowiązkową rybkę na sopockim molo, a właściwie przed wejściem na deptak. Charakterystyczny napis doskonale widać w scenie, w której Borewicz i Zubek pałaszują zamówione danie.

Główną rolę odgrywa jednak Gdynia, a dokładniej Orłowo. To tu mieszka, jak się później okazuje, autorka listów (w jednym z domów przy ul. Orłowskiej), pojawiają się również kadry z pobliskiej plaży. Kluczowym miejscem, z punktu widzenia fabuły, jest klif orłowski, gdzie dochodzi do tajemniczej zbrodni. Pod urwiskiem znaleziono ciało kobiety, której historia łączy się z listami młodej gdynianki.

"Gdyński" odcinek był również okazją do zobaczenia w akcji słynnego kierowcy rajdowego, Marka Variselli. Samochodowy Mistrz Polski i uczestnik Rajdu Monte Carlo wcielił się w rolę... szofera Borewicza, wioząc porucznika i przerażonego karkołomną jazdą i zawrotną prędkością Zubka najpierw z Warszawy do Trójmiasta, a później w odwrotnym kierunku.

1981: Legenda "Maxima" i stocznia bez pomnika

Na kolejne odsłony przygód milicjantów z Komendy Stołecznej trzeba było poczekać trzy lata, ale i tym razem znalazło się miejsce na trójmiejskie epizody. Trzynasty w kolejności odcinek - "Strzał na dancingu" - opowiadał historię morderstwa w jednym z warszawskich lokali. Mozolne i zawikłane śledztwo doprowadza Borewicza i Zubka do Trójmiasta. To tu bowiem tkwi tajemnica przeszłości pewnej piosenkarki i zabitego mężczyzny.

Co istotne, w końcu pojawia się nieco więcej charakterystycznej przestrzeni Gdańska - dotychczas wypieranego przez Sopot i Gdynię. Ekranowa ekspozycja grodu Neptuna wyjątkowo zbiega się również w czasie z rozwojem ruchu solidarnościowego. Już samo pokazanie wysiadających z auta Zubka i Borewicza na tle Stoczni Gdańskiej wydawało się dziwnie niezatuszone przez cenzurę. Do czasu. Pierwotnie kamera obejmowała jeszcze widok Pomnika Poległych Stoczniowców. Tego cenzorzy przełknąć już nie byli w stanie, a nienaturalne montażowe cięcie podkreśla to aż nazbyt dobitnie.

Borewicz i Zubek zajeżdżają przed Stocznię Gdańską. W odcinku pt. "Strzał na dancingu" cenzura wycięła Pomnik Poległych Stoczniowców, który znajdował się w szerszym kadrze.
Borewicz i Zubek zajeżdżają przed Stocznię Gdańską. W odcinku pt. "Strzał na dancingu" cenzura wycięła Pomnik Poległych Stoczniowców, który znajdował się w szerszym kadrze. Screen z serialu/ Zespół Filmowy Kadr/ Reż. Kazimierz Tarnas
W wielu źródłach można do dziś natknąć się na informację o rzekomym zaaranżowaniu wnętrz słynnego gdyńskiego "Maxima" na potrzeby serialu. Chodzi oczywiście o rozmowę Borewicza i trójmiejskiej policjantki z jedną z "gdyńskich mewek", którymi eufemistycznie określono w serialu prostytutki. W jednym z wywiadów Bronisław Cieślak zaprzeczył, że jakiekolwiek sceny kręcono wewnątrz klubu przy Orłowskiej 13. Wyposażenie "Maxima" miała imitować warszawska Adria, a plotka o wykorzystaniu gdyńskiego lokalu w "07 zgłoś się" pochodzić miała od właściciela klubu. Cieślak potwierdził tylko, że z uwagi na wiele scen kręconych w Orłowie, ekipa serialowa dość często gościła w "Maximie". Nigdy jednak z włączoną kamerą.

Laura Łącz w odcinku "Przerwany urlop", a w tle m.in. Latarnia Morska w Sopocie.
Laura Łącz w odcinku "Przerwany urlop", a w tle m.in. Latarnia Morska w Sopocie. Screen z serialu/ Zespół Filmowy Kadr/Reż. Krzysztof Szmagie
"Strzał na dancingu" był poza tym jednym z dwóch odcinków w całej 21-częściowej serii, którego nie wyreżyserował Krzysztof Szmagier. Za kamerą stanął jego asystent, Kazimierz Tarnas. Odcinek z trójmiejskim akcentem jest ponadto wyjątkowy z tego względu, że jako jedyny nie kończy się wokalizą Grzegorza Markowskiego, a śpiewem Alicji Majewskiej.

1987: Kurt Rolson grasuje w Orłowie

Czteroodcinkowa seria wyemitowana w 1984 roku była pierwszą bez porucznika Zubka i bez trójmiejskich ozdobników. Znane widoki znad morza wróciły trzy lata później, gdy ekipa Krzysztofa Szmagiera zabrała się za kręcenie ostatnich, jak się okazało, odcinków serialu. Trójmiasto stało się więc klamrą spinającą "07 zgłoś się" - tu nakręcono zarówno pierwszy, jak i ostatni epizod z udziałem porucznika Borewicza.

W 21. odcinku zatytułowanym "Przerwany urlop" do Trójmiasta przylatuje płatny morderca, Kurt Rolson (Marcin Troński). Jego zadaniem jest likwidacja Henryka Moderskiego. Aby dotrzeć do mężczyzny, Rolson decyduje się w niezbyt przyjemny sposób wydobyć informacje od mieszkającej w Orłowie siostry poszukiwanego i jej córki. W ten sposób filmowcy kolejny raz wykorzystali plenery tamtejszej plaży, choć znalazło się również miejsce na pojedyncze kadry z Sopotu z niezastąpionym Grand Hotelem w tle. "Przerwany urlop" spośród wszystkich realizowanych w Trójmieście odcinków dostarczył chyba najmniej rozpoznawalnych nadmorskich kadrów. Krócej nad Bałtykiem ekipa serialowa pracowała tylko w 1978 roku nad 9. odsłoną serii ("Rozkład jazdy") w scenie, w której uciekający przed milicją mężczyzna przeskakuje z trzeciego na czwarty peron stacji Gdynia Główna Osobowa. Trwa to jednak ledwie kilka sekund.

Trójmiasto drugie po stolicy

90 procent serialu nakręcono w Warszawie lub w ścisłym obrębie stolicy. Zdarzyły się pojedyncze wypady na Mazury w okolice Augustowa, jednodniowa wyprawa do Łodzi i wizyta na przejściu granicznym w Chyżnem. Zdecydowana część pozostałych wycieczek ekipy serialowej dotyczyła Trójmiasta - przede wszystkim Sopotu i Gdyni, choć równie chętnie filmowcy korzystali z hotelu Posejdon w Gdańsku (aczkolwiek tylko w celach logistycznych).

Trójmiasto wyjątkowo gościnne było również dla Bronisława Cieślaka, który właśnie nad morzem debiutował na małym ekranie w serialu Romana Załuskiego "Znaki szczególne". Zgoła odmienne nastroje towarzyszyły wyprawom nad Bałtyk nie tyle Zdzisławowi Kozieniowi, a granej przez niego postaci. Porucznik Zubek a to z przerażeniem w oczach i w rozpędzonym aucie mknął posłusznie u boku Borewicza do Trójmiasta, a to nie smakowała mu rybka w Sopocie, a to w końcu nie chciał przesłuchiwać dziewczynki w Orłowie, "bo dzieci jakoś dziwnie i nie wiedzieć czemu się go boją". O tym, że nie ciągnie go nad wielką wodę można było przekonać się już w pierwszym odcinku, gdy od rozkazu przełożonego, dotyczącego podróży do Sopotu, chciał się wymigać, twierdząc, że... "żona robi przecież pranie". Paradoksalne jest jednak to, że gdy z serialu zniknęła postać Zubka, to praktycznie zniknęło też Trójmiasto. Albo nie było już na co narzekać, albo nie było komu tego robić.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (94)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.

- jeżeli uważasz, że dana opinia nie powinna się tu znaleźć, zgłoś ją do moderacji.

24

listopada

Gdańska Jesień Pianistyczna Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

24

listopada

Gdańsk Ska Jamboree Gdańsk, Protokultura

01

grudnia

Spacefest Gdańsk, B90

Kultura

Opera Bałtycka umiera. Pozwólmy jej odejść
Opera Bałtycka umiera
Podróż do wnętrza teatru. Co skrywa magazyn w Miniaturze?
Co skrywają kulisy teatru Miniatura?

Kulinaria

Jemy na mieście: Starter's na niezobowiązujące wyjście
Jemy na mieście: Starter's
Nowe strefy gastronomiczne w Klifie i Madisonie
Nowe strefy "gastro" w Klifie i Madisonie

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: andrzejki, koncerty i kabarety
Planuj tydzień: andrzejki i kabarety

    Najczęściej czytane