Fish pożegnał się z przeszłością w Gdańsku

Fish był w świetnej formie: na scenie tańczył niczym młodziak i przez cały czas nie opuszczał go dobry humor.
Fish był w świetnej formie: na scenie tańczył niczym młodziak i przez cały czas nie opuszczał go dobry humor. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Dla fanów Fisha i Marillion niedzielny koncert w Starym Maneżu był wydarzeniem niemal historycznym. Dla wszystkich pozostałych: pełną mocnej, choć nieco staromodnej energii lekcją rockowej muzyki na najwyższym poziomie.



Koncert wyprzedał się do ostatniego biletu i nie powinno to nikogo dziwić, był to bowiem występ wyjątkowy. Szkocki artysta do Gdańska przyjechał w ramach specjalnej trasy zatytułowanej "Farewell to Childhood". To cykl koncertów, którymi eks-lider Marillion symbolicznie żegna się ze swoją przeszłością w tej legendarnej grupie rockowej. Niewykluczone również, że pośrednio w ten sposób zapowiada powoli swoją artystyczną emeryturę.

Jak na imprezę pożegnalną przystało, nie obyło się bez wspomnień i refleksji, ale - przede wszystkim - bardzo dobrej zabawy. Dobiegający sześćdziesiątki Fish jest w świetnej formie, na scenie tańczy niczym młodziak, a przez cały czas nie opuszcza go dobry humor. Spora w tym zasługa polskich fanów, którzy za każdym szykują mu niezwykle gorące przyjęcie i robią wszystko, aby mógł poczuć się jak u siebie w domu.

Tak też było w niedzielę w Starym Maneżu, gdzie na powitanie Fish otrzymał gromki i szczery aplauz od niemal wszystkich spośród tysiąca dwustu widzów. Już od pierwszych minut fani domagali się największych przebojów, ale artysta postanowił wpierw zafundować im - jak sam mówił - grę wstępną. Publiczność usłyszała kilka solowych kompozycji Szkota: "Pipeline", "A Feast of Consequences", "Family Business", "Long Cold Day" oraz "The Perception of Johny Punter".

Koncert wyprzedał się. W Starym Maneżu w niedzielę pojawiło się 1200 fanów Fisha i Marillion.
Koncert wyprzedał się. W Starym Maneżu w niedzielę pojawiło się 1200 fanów Fisha i Marillion. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl
Te dwie ostatnie piosenki Fish poprzedził opowieściami. Przy okazji pierwszego kawałka wspominał wizytę w Gdańsku podczas trasy z Marillion w 1987 roku. "Siedziałem na plaży, paliłem skręta i patrzyłem na stocznię. To były piękne chwile" - przyznał artysta. Z kolei utwór napisany w 1997 roku w Bośni okazał się dla niego świetnym kontekstem do przypomnienia obecnej sytuacji politycznej związanej z wojną na Bliskim Wschodzi i uchodźcami. "Łatwo nam teraz poddać się strachowi i złości. Ale nie możemy do tego dopuścić" - apelował poważnie przejęty.

Po chwili wrócił mu jednak zawadiacki uśmiech i humor. "W czasie kolejnych 45 minut odmłodniejecie: facetom na głowach urosną włosy i zmniejszą się brzuchy, a kobiece piersi staną się jędrne. Cofniecie się o trzydzieści lat do tyłu" - śmiał się zapowiadając to, na co wszyscy czekali tego wieczoru, czyli wykonanie na żywo legendarnego albumu Marillion "Misplaced Childhood".

To właśnie na nim w 1985 roku znalazł się największy przebój zespołu - jeden z rockowych hymnów wszech czasów "Kayleigh". W niedzielę został on zagrany w Trójmieście po raz ostatni. Podobnie jak "Heart of Lothian" czy "Lavender". "Ostatni raz gram te utwory" - krótko zapowiedział Fish.

Fani byli autentycznie przejęci - niektórym płynęły z oczu łzy wzruszenia, gdy słuchali prawdopodobnie ostatni raz w życiu swoich ulubionych utworów na żywo. Dla wielu było to z pewnością przeżycie niemalże historyczne. Dla wszystkich pozostałych: pełna mocnej, choć nieco staromodnej energii lekcja rockowej muzyki na najwyższym poziomie.

Fragment "Kayleigh".

Opinie (58) 4 zablokowane

  • Piekny koncert...

    • 35 3

  • (2)

    "Siedziałem na plaży, paliłem skręta i patrzyłem na stocznię"
    - to musiał być mocny skręt.
    ale co tam, wolno mu, "Kayleigh" piękne - faktycznie.. wspomnienie dzieciństwa.. czas się z nim pożegnać? :)

    • 17 4

    • (1)

      Jaka to plaza, z ktorej widac stocznie?

      • 3 5

      • oj przecież mówił, że jarał; nic nie kumasz

        • 8 0

  • Koncert był super (3)

    Na początku wprawdzie nie to na co ja i chyba większość liczyłam ale potem już poszło...
    I warto było czekać na bisy, czekałam na ten taniec Fisha.
    Koncert był super.

    Ale przyczepie się do miejsca. Wewnątrz było tak gorąco że sama widziałam trzy dziewczyny wynoszone z sali na zewnątrz, ratownik medyczny miał co robić. Otwarcie wszystkich wyjść - żeby był jakikolwiek przewiew niewiele chyba dało. Wiele osób z opaskami uprawniającymi stało na zewnątrz,

    • 29 8

    • (2)

      Stałam ze znajomymi z tyłu. Jakoś nie odczuwałam, by było gorąco.

      • 2 11

      • (1)

        na dole przy barze - sauna.

        • 3 0

        • przy samym barze był przewiew, ale w środku na wysokości drzwi wejściowych z lewej i prawej było koszmarnie i nie wyobrażam sobie imprez w środku lata.

          • 3 0

  • (3)

    Odgrzewane kotlety. Byłem w latach 90-tych.

    • 6 60

    • (1)

      Janusz- to ty jestes kotlet

      • 22 2

      • przypalony w trakcie odgrzewania

        • 3 1

    • kcesz nowościów to ić na łan dajrekszon

      • 4 0

  • czyli kolejna sala koncertowa

    bez klimatyzacji .
    Jaka przyjemność być na muzycznym wydarzeniu i dusić się ....
    ech

    • 41 3

  • wspomnienia z dzieciństwa.... (1)

    Mimo upływu lat...Rybka trzyma fason. Oczywiście braki wokalne były widoczne i ciągłe ścieranie potu w ręcznik...Straszny gaduła się zrobił na stare lata...ale muzyka i wspomnienia pozostaną w sercu na długie lata..... Trzymaj się Fish. Pozdrawiam...

    • 23 1

    • Ruvniesh posdarviam polski fan.

      • 7 0

  • Sala bez wentylacji i klimatyzacji! (5)

    Fish był w bardzo dobrej formie i koncert super.
    ale sala, a w zasadzie brak wentylacji i klimatyzacji, to totalna porażka. Jedynie przy otwartych na oścież drzwiach było trochę tlenu, ale wewnątrz można było powiesić siekierę i ugotować parówki.

    totalna porażka!

    • 47 2

    • Klima w Maneżu jest :-) tylko przewidziana na mniejszą ilość ludzi. :-)

      Już podczas koncertu na otwarcie lokalu było to odczuwalne.

      Pazerni się zrobili i sprzedają bilety (nietanie) na maxa, bez myślenia o komforcie uczestników koncertów

      • 18 0

    • a pić się chciało?

      Przecież o to chodzi, browar lał się strumieniami

      • 8 0

    • (2)

      Nie wiem, jak było na antresoli, ale na parterze z tyłu( tam staliśmy ze znajomymi) wcale nie było gorąco. Od czasu do czasu czuć było klimę. Ale od razu zastrzegam, opisuję miejsce, w którym przebywaliśmy. Może pod sceną było gorąco?

      • 0 1

      • Pod scena...

        Bylo goraco...

        • 2 0

      • Wędzarnia

        Na górze duchota i co jakiś czas przez ułamek sekundy jeden świeży wiew.

        • 1 0

  • Koncert spoko,

    ale erkondyszyn słabowaty. Drzwi otwarte na oścież do wentylacji? - nie tędy droga.

    • 22 0

  • Support (4)

    Jak się nazywa ten francuski zespół, który grał przed Fishem?

    • 8 0

    • Lazuli (1)

      • 5 0

      • Merci

        ...beaucoup :-)

        • 1 0

    • LAZULI

      Lazuli

      • 0 0

    • Lazuli

      https://en.wikipedia.org/wiki/Lazuli

      • 0 0

  • Dźwiękowiec do wymiany ... !!! (10)

    ... nie wiem, czy wszyscy mieli takie same odczucia.
    Gitara super czytelna, bębny bardzo wyraźne, bas doskonale kontrolowany, klawisze czyściutko!

    A wokal?
    To, co miało być podstawą tego występu!

    Niewyraźny, sprzęgi, przestery ... co to k. maiło znaczyć?!

    • 29 5

    • myślałem,że to ja wybrzydzam (5)

      takich sprzężeń to teraz w garażach na próbach nie ma, Porażka. Cieszyłem się na nowe miejsce koncertowe na mapie Gdańska, ale bardzo zawiodło. Miejsce ładne, niestety na koncerty przede wszystkim przychodzi słuchać a tam się nie dało. Jeśli chodzi o jakość dźwięku to B90 miażdży ten lokal.

      • 5 6

      • Z tym, że gałkami kręcił koleś od Fisha ...

        ... więc na lokal nie narzekajmy ... oczywiście poza klimą :-P

        • 12 1

      • Support był świetnie nagłośniony. Fish miał swojego dźwiękowca, niestety. Zatem to nie wina lokalu.

        • 7 3

      • Fakt

        Święta racja, tym bardziej, że Lazuli nagłośnieni pierwszorzednie.

        • 9 2

      • gdybyś był na innym koncercie - choćby Piotrowskiego - to bys wiedział, że dźwięk w Maneży jest świetny

        mysiał zawinić dzwiękowiec Fisha

        • 4 2

      • myślę, że bredzisz....

        W każdym miejscu i na każdym sprzęcie jakikolwiek by nie był da się spieprzyć robotę i brzmienie końcowe będzie do d*py.... a uporczywie powtarzanie, że w tylko w miejscu A jest wypas i wszystko jest rewelacyjne jest zwykłą brednią....
        Na szczęście ludzie maja swoje zdanie i uszy...
        Pozdrawiam i życzę dobrych dźwięków...

        • 2 0

    • Uwaga do Fisha (1)

      ...bo to jego człowiek stał "za heblami". Co ciekawe Francuzi na tle Fisha brzmieli rewelacyjnie, mimo że byli supportem i mieli dwa razy więcej instrumentów.

      Osobna kwestia to natężenie dźwięku. Na antresoli ledwo się dało wytrzymać, a nie każdy jest przygłuchy. To niestety ogólna uwaga do akustyków koncertów rockowych.

      Ps.
      Generalnie bardzo przyjemne miejsce na koncerty.

      • 8 2

      • Nie zgodzę się

        Francuzi zagrali fajnie i instrumenty słychać było świetnie, poza wokalem, który owszem też był świetny, bo to świetny wokalista, ale dźwięk jak ze studni.

        • 4 0

    • dźwiękowiec ?

      do Szczery: podobało Ci się brzmienie bębnów? Stopa wysterowana jak na kapelę death metalową, zaś pozostałe bębny jak na wiejską potańcówkę w remizie (byle nie za głośno). Jedynie blachy fajnie brzmiały... O brzmieniu wokalu nie będę się wypowiadał, bo jeszcze łeb mnie na***dża :(
      Podsumowując, wydarzenie które mogło stać się kultowym, zostało skutecznie wykastrowane przez jakiegoś cymbała bez słuchu. Smutne i przykre.

      • 7 4

    • Tak jest!

      Gostek z gitarą chciał większy odsłuch a dali czadu tak, że zagłuszał wokal. Momentami wokal nieczytelny.Zgadzam się. Stary ale pamiętaj ile lat minęło od koncertu w hali Olivii /pamiętnego koncertu! / Nie ma co żalić się na Rybę.
      PS Byłem wcześniej na koncercie kameralnym chyba dwa lata temu w Sopocie-mówię ci, że facet trzyma formę chociaż koledzy twierdzili że to koncerty dla emerytów. Pssyt! może mają rację Ale i tak pójdę jeszcze raz jak sie pojawi w trójmieście Ryba. Pozdr
      Jeśli chodzi o dżwięki to i tak duet Kelly-Rothery w graniu solówek synchronicznie są najlepsi na świecie!!!!

      • 5 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Kazik
Kazik
rock / punk
mar 11
piątek, g. 20:00
Gdańsk, Stary Maneż
Craft Beer Fiesta
Craft Beer Fiesta
degustacja
sty 28-29
piątek - sobota, g. 15:00
Gdańsk, Pułapka
Słoń
Słoń
hip-hop
lut 26
sobota, g. 19:30
Gdańsk, Parlament

Nowe Lokale

Sprawdź się

Sprawdź się

Weekendowy festiwal organizowany przez IKM, który w latach 2008-2015 co roku odbywał się w innej dzielnicy Gdańska nazywał się: