Wiadomości

stat

Nagroda dla gdańszczanki za scenariusz filmu o Oruni

Elżbieta Benkowska ma już na swoim koncie nominację do Złotej Palmy w Cannes za krótkometrażową "Olenę". Teraz otrzymała nagrodę Script PRO za scenariusz do swojego pełnometrażowego debiutu, "Orunia 4ever".
Elżbieta Benkowska ma już na swoim koncie nominację do Złotej Palmy w Cannes za krótkometrażową "Olenę". Teraz otrzymała nagrodę Script PRO za scenariusz do swojego pełnometrażowego debiutu, "Orunia 4ever". arch. prywatne Elżbiety Benkowskiej

Ze swoim dyplomowym filmem dla gdyńskiej "filmówki" zawędrowała aż na festiwal w Cannes. Teraz przygotowuje pełnometrażowy debiut, w którym opowie historię nielegalnej telewizji na gdańskiej Oruni, którą sama nazywa miejscem ciepłym i serdecznym. Elżbieta Benkowska za scenariusz do filmu już została nagrodzona podczas prestiżowego konkursu Script Pro. W rozmowie z Trójmiasto.pl opowiada o fascynacji Orunią, wizycie w Cannes i własnym pomyśle na kino.



Script Pro jest najważniejszym polskim konkursem dla scenarzystów będących na początku kariery. Jedną z największych korzyści, poza nagrodami materialnymi, jest możliwość rozwoju poszczególnych tekstów pod okiem filmowców, scenarzystów i konsultantów Szkoły Wajdy. Młodzi scenarzyści udziałem w konkursie zwiększają więc szanse na kinowy debiut i swoimi pomysłami są w stanie zwrócić uwagę czołowych producentów. To właśnie na tym konkursie wyróżniano autorów scenariuszy do takich filmów jak "Ostatnia rodzina", "Bogowie", "Córki dancingu" czy "Atak paniki".



Tomasz Zacharczuk: Patrząc na listę dotychczasowych zdobywców nagrody Script Pro można odnieść wrażenie, iż rzeczywiście prestiżowe wyróżnienie otwierało drogę do kinowego debiutu wielu zdolnym scenarzystom. Jakie emocje towarzyszyły akurat tobie?

Elżbieta Benkowska (reżyserka, scenarzystka, absolwentka Gdyńskiej Szkoły Filmowej, doktorantka UG na Wydziale Filologicznym): Byłam absolutnie pijana szczęściem. W szkole z zajęć scenariuszowych zawsze miałam najniższe oceny, najczęściej przeciętne trójki. Cieszę się, że ta praca, którą włożyłam w poprawę umiejętności i doskonalenie warsztatu scenopisarskiego została dostrzeżona, a dodatkowo jeszcze doceniona. Takie wyróżnienie to miód na moje serce.

Nagrodzoną pracą był scenariusz do twojego pełnometrażowego debiutu, "Orunia 4ever". Powiedz coś więcej o tym projekcie.

To historia o dwóch młodych, ale biednych chłopakach, Sebastianie i Bogusiu, którzy marzą o sławie, pieniądzach i pięknych kobietach. Aby zrealizować te plany, zakładają telewizję. Pomysł okazuje się sukcesem, ale wystawia ich przyjaźń na ciężką próbę, a jednocześnie stawia pytanie, czy rzeczywiście pieniądze i sława to synonimy szczęścia.

Z Oruni do Cannes. Sukces gdańszczanki


Do konkursu Script Pro zgłoszono w tym roku ponad 100 scenariuszy. Wybrano dziesięciu finalistów, przyznano dwie nagrody. Jak pokazuje historia, dla laureatów bardzo często otwiera się w ten sposób droga do wielkiego ekranu. Elżbieta Benkowska ma nadzieję, że prace nad "Orunia 4ever" będą mogły wystartować już w przyszłym roku.
Do konkursu Script Pro zgłoszono w tym roku ponad 100 scenariuszy. Wybrano dziesięciu finalistów, przyznano dwie nagrody. Jak pokazuje historia, dla laureatów bardzo często otwiera się w ten sposób droga do wielkiego ekranu. Elżbieta Benkowska ma nadzieję, że prace nad "Orunia 4ever" będą mogły wystartować już w przyszłym roku. arch. prywatne Elżbiety Benkowskiej
Skąd pojawiła się w scenariuszu akurat Orunia - miejsce na mapie Gdańska, które z filmem nie każdemu przecież kojarzy się jednoznacznie?

Jestem dumną orunianką praktycznie od urodzenia. Pochodzę z tzw. Dolnej Oruni, chociaż, gdy przychodziłam na świat jeszcze tego podziału na dolną i górną część oficjalnie nie było. Pamiętam, że jak byłam małym dzieckiem, to dziwiło mnie, dlaczego ludzie przejawiają taką niechęć, a niekiedy nawet strach w stosunku do Oruni. Nawet w liceum miałam koleżanki, które nigdy nie były na Oruni, bo się bały (śmiech). Zawsze mnie to śmieszyło, bo dla mnie jest to najlepsze miejsce na świecie, bardzo ciepłe i serdeczne, a jednocześnie inspirujące. Nigdy nie spotkała mnie tam żadna krzywda.

Na Oruni powstała pierwsza polska niezależna telewizja, Sky Orunia. Dość luźno zainspirowałam się tym faktem, ale stwierdziłam, że to jest niesamowity przykład apoteozy życia. Na przełomie lat 80. i 90. były tylko dwa kanały, a tu nagle mieszkańcy Oruni mieli jeszcze jeden dodatkowy, choć nie do końca przecież legalny. Oglądano relacje z komunii czy zakończenia roku szkolnego, jakieś reklamy kręcone w parku lub inne zwariowane z dzisiejszego punktu widzenia produkcje. Stwierdziłam, że skoro ja nie pokażę tego światu, to nikt tego nie opowie.

Spacery z lokalnymi przewodnikami po Oruni


W tej opowieści bardziej skupiasz się na ludziach czy chcesz podkreślić wyjątkowość tej dzielnicy Gdańska?

Film fabularny ma swoje prawa i tam raczej bardziej trzeba się skupić na człowieku. Do opowiadania o konkretnym miejscu lub zjawiskach najlepiej jest wykorzystać kino dokumentalne czy formułę reportażu. Wykorzystuję historię tej telewizji, nieoczekiwanego sukcesu, pewnego fenomenu po to, by opowiedzieć o tym, że relacje z przyjacielem są ważniejsze niż pieniądze. Relacje z innymi ludźmi dają więcej szczęścia aniżeli wartości materialne.

Żyjemy w czasach Instagrama, który daje dość jednoznaczny przekaz: szczęście daje piękne ciało, dobra praca, mieszkanie, samochód, nowy iPhone, ładne rzeczy ładnie sfotografowane. Wielu moich znajomych bezrefleksyjnie podąża tą wytyczoną ścieżką i skupia się na zdobywaniu atrybutów szczęścia, nie zastanawiając się nawet, co tak naprawdę lubią w życiu robić, co im daje prawdziwą przyjemność.

Zmuszeni są więc zarabiać pieniądze, wykonując pracę, która nie sprawia żadnej frajdy, a nieraz pogłębia frustrację, prowadzi do ogólnego zgorzknienia. Nie ma mowy o spełnieniu czy pasji. Często nie mają nawet odwagi przyznać, że są z tego powodu nieszczęśliwi, bo przecież wszyscy tak żyją. Swoim filmem chcę nimi wstrząsnąć, zmusić do refleksji nad sobą i swoim życiem, pokazać prostą drogę do szczęścia, nawet kosztem mniejszych zarobków, skromniejszej szafy, tańszego telefonu czy samochodu.

Ostatnie tango w Oruni. Książka Krzysztofa Kosika


Ile czasu pracowałaś na scenariuszem do "Orunia 4ever"? Jak długo ten projekt dojrzewał w tobie?

Pierwszy pomysł pojawił się już w 2013 roku, ale tak na dobrą sprawę pisać zaczęłam dwa lata później. Właściwie ten scenariusz nadal wymaga jeszcze pracy, nawet pomimo tej nagrody. Chciałabym jeszcze pogłębić historię w niektórych fragmentach. Gdyby więc dotychczasową pracę nad "Orunia 4ever" ubrać w jakieś ramy czasowe, to można już mówić o trzyipółletnim okresie.

To pierwsze moje zderzenie z filmem pełnometrażowym. Wcześniej pisałam scenariusze do krótszych form (15-30 minut), a w tym przypadku dramaturgia znacząco różni się od dramaturgii pełnego metrażu. "Trzydziestkę" można napisać nawet w cztery dni. Dłuższą formę w trzy-cztery tygodnie, do miesiąca, i to przy założeniu kilkugodzinnej pracy dzień w dzień.

A propos krótszych form. "Olena", twój dyplomowy film, znalazł się kilka lat temu w konkursie krótkometrażówek najważniejszego festiwalu filmowego na świecie, w Cannes. Jak to doświadczenie wpłynęło na ciebie i kontakt z kinem wielkiego przecież formatu?

To doświadczenie przekładam teraz na "Orunia 4ever". Do momentu tej nominacji do Złotej Palmy, co było ogromnym wydarzeniem w moim życiu i nie mniejszym wyróżnieniem dla gdyńskiej "filmówki", miałam wrażenie, że wyznacznikiem filmowego sukcesu są Oscary, Złote Palmy, bywanie na czerwonym dywanie. Zresztą trudno się takiemu wrażeniu oprzeć, będąc już na miejscu w Cannes. To naprawdę super festiwal! Nie każdy i nie wszędzie ma przecież okazję przejść się korytarzem obok Stevena Spielberga, porozmawiać z aktorami, rzucić nawet swoją wizytówką. Cała impreza przypomina właściwie wielkie branżowe targi.

Paradoksalnie jednak podczas wizyty we Francji doszłam do wniosku, że cały ten blask i blichtr festiwalu nie powinien być celem samym w sobie. Owszem, to świetna sprawa znaleźć się w takim miejscu, ale o wiele cenniejsze rzeczy czasami czekają tuż obok nas. Właśnie wtedy również poznałam, jak wielka zawiść istnieje w branży filmowej i dowiedziałam się, że każdy sukces ma dwie strony. Utwierdziłam się w przekonaniu, że chcę robić filmy, ale nie dla nagród, a po to, by opowiadać historie.

W jednym z wywiadów przyznałaś, że pierwszą kamerę dostałaś w wieku 18 lat. Jak po tym czasie oceniasz moment, w którym obecnie się znajdujesz?

Idę ciągle do przodu. Wiele razy już się wywaliłam i potknęłam, ale doceniam to i wiem, że jeszcze wiele takich momentów mnie czeka. Tego nie należy się bać. Pierwsza konfrontacja z kinem zawsze boli. Trzeba jednak robić swoje, działać, nie obrażać się za krytykę, tylko wyciągać z niej wnioski. Widzę duży progres i ta nagroda Script Pro naprawdę mnie cieszy, bo wykonałam dużą pracę. Po każdej kolejnej wersji scenariusza widzę, jak wielki krok stawiam do przodu.

Scenariusz nagrodzony, niemal gotowy, kiedy więc pełnometrażowy reżyserski debiut?

Mam nadzieję, że już w przyszłym roku zacznę zdjęcia, aczkolwiek to nie zależy tylko ode mnie, a od tego, czy znajdę odpowiednie fundusze. Jestem już po wstępnych rozmowach z producentką. Mam nadzieję, że w najbliższych miesiącach uda się już podpisać umowę i będę mogła składać wniosek do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. Liczę na to, że następnym razem, gdy się spotkamy, będę już mogła zapraszać wszystkich na castingi (śmiech). Może w 2021 roku podczas festiwalu filmowego w Gdyni uda się już zaprosić wszystkich widzów z Trójmiasta na oficjalną premierę "Orunia 4ever".

Opinie (21) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

23

października

Mariza Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

25

października

Stanisława Celińska - "Mali... Gdańsk, Stary Maneż

27

października

Artur Andrus i Dorota Miśki... Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Kultura

Opowieści brazylijskie. O premierze "Olgi" w Operze Bałtyckiej
O premierze "Olgi" w Operze Bałtyckiej
Operetta wielce aktualna. O "Karmanioli" w Teatrze Wybrzeże
"Karmaniola" w Teatrze Wybrzeże

Kulinaria

Rodzice małych dzieci w kociej kawiarni. Nie wszyscy szanują regulamin
Rodzice małych dzieci w kociej kawiarni
Jedzenie uliczne, jakiego nie znacie
Jedzenie uliczne w Trójmieście

Planuj z nami tydzień

Restaurant Week, Budka Suflera, targi motoryzacyjne. Planuj tydzień
Planuj tydzień w Trójmieście

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Letni festiwal muzyczny, który do 2018 r. odbywał się w Gdańsku nosił nazwę: