Wiadomości

stat

Globaltica - podróż przez kontynenty gatunków muzycznych

Jason Webley na festiwalu Globaltica nie tylko dał najbardziej żywiołowy koncert ale najmocniej ze wszystkich zaangażował do swojego występu publiczność.
Jason Webley na festiwalu Globaltica nie tylko dał najbardziej żywiołowy koncert ale najmocniej ze wszystkich zaangażował do swojego występu publiczność. fot. Dominik Staniszewski / Trojmiasto.pl

Muzyczna podróż w czasie, przez kontynenty i gatunki muzyczne - pod względem różnorodności i zaskoczeń tegoroczna edycja festiwalu Globaltica na muzycznej mapie Trójmiasta nie ma sobie równych.



Na Festiwalu Globaltica grali m.in. Howlin' Rain, Jason Webley, Firewater.

Park Kolibki w Gdyni Orłowie, gdzie odbywał się festiwal, świetnie sprzyja rewelacyjnemu klimatowi imprezy. Znajdujący się zaledwie kilkaset metrów od Alei Zwycięstwa zobacz na mapie Gdyni, schowany pośród lasu, teren festiwalu miał co prawda atmosferę trochę piknikową, ale doskonale wpasowującą się w formułę tego wydarzenia. Zaproszone zespoły doskonale bowiem sprzyjały klimatowi festiwalu i już na samym początku wprowadziły słuchaczy w błogi muzyczny stan. Potem przyszedł czas na taneczną ekstazę, by na końcu porwać wszystkich zgromadzonych muzyką pełną energii.

Zdecydowanie najlepiej wypadł pierwszy dzień festiwalu, który obfitował w same rewelacyjne występy. Pierwsza z gwiazd zagranicznych, grupa Howlin' Rain zagrała koncert wyjęty z przeszłości, prezentując słuchaczom wciągającą mieszankę psychodelii, bluesa, funku i rocka z pod znaku lat 70. utrzymanego w iście hippisowskim klimacie. Grający po nich Bassekou Kouyate z zespołem Ngoni Ba porwał do tańca zgromadzoną pod sceną publiczność energiczną i bardzo radosną dawką muzyki afrykańskiej. Niewątpliwie wrażenie robiły też same instrumenty, na których grali muzycy - strunowe ngoni przypominające lirę czy ogromna tykwa calebasse do wygrywania sekcji rytmicznej.


To jednak był początek muzycznego szaleństwa bowiem na scenie najwięcej zaczęło się dziać gdy pojawił się Jason Webley i występująca po nim Lydia Lunch z Big Sexy Noise. Ten pierwszy, ubrany niczym włóczęga grał na akordeonie i razem ze swoim rosyjskim zespołem zaprezentował niebanalne i porywające połączenie muzyki folkowej, punkowej i żydowskiej. Utrzymywał przy tym doskonały kontakt z publicznością czy to wesoło do niej zagadując, dzieląc ją na chór składający się ze skrzypiec i puzonów czy w fenomenalny sposób wygrywając na akordeonie przyjęty z aplauzem "Billy Jean" Michaela Jacksona.

Lydia Lunch może nie była aż tak rozmowna i żywiołowa, jednak jej oscylująca w klimatach post-punku, rocka i punk-jazzu muzyka robiła kolosalne wrażenie. Największą rolę miał w tym drapieżny duet grającego na gitarze Jamesa Johnstona i saksofonisty Terry'ego Edwardsa, którzy w fenomenalny sposób stworzyli brudny i mroczny klimat koncertu.


Drugiego dnia najbardziej imponująco wypadł łączący w swoich dokonaniach elementy post-punka, indie rocka i alt-country kwartet Murder By Death, w którym największą uwagę zwracała grająca na wiolonczeli i klawiszach Sarah Balliet oraz przejmująco śpiewający Adam Turla. Po nich na scenie zainstalowała się gwiazda tego wieczoru czyli stoner-metalowy Orange Goblin z żywiołowym wokalistą Benem Ward'em. Ich riffy od razu zawładnęły zgromadzonymi pod sceną fanami, którzy zjechali się na tą okazję z całej Polski. I chociaż koncert wieńczący poprzedni dzień festiwalu wypadł lepiej, metalowcy z Wielkiej Brytanii zaprezentowali solidną i wciągającą dawkę metalu i rocka, co przez publiczność zostało docenione.

Tegoroczna edycja festiwalu Globaltica okazała się strzałem w dziesiątkę - pod względem terenu, na którym odbywa się impreza, publiczności (która jak na taki typ muzyki zgromadziła się w niemałej ilości), pogody (mimo kilku jej kaprysów), ale przede wszystkim doboru artystów. Większość z zagranicznych gwiazd zjawiła się w Polsce po raz pierwszy, a przekrój gatunkowy tego co można było zobaczyć na scenie w Kolibkach był zarówno fantastyczną dawką muzycznej zabawy jak i niebanalną lekcją muzyki prezentującą rozmaite sposoby jej postrzegania.

Taki kształt imprezy wydaje się o wiele ciekawszy od wcześniejszych edycji bowiem doskonale pokazuje wzajemne przenikanie się muzyki gitarowej i alternatywnej z folkiem czy wpływami etnicznymi. A przecież zespołów oscylujących na pograniczach tych gatunków jest mnóstwo. Oby podczas kolejnych edycji Festiwalu Globaltica pojawiało się ich jeszcze więcej i żeby zaskakiwały one swoją różnorodnością. Brawa dla osób odpowiedzialnych za ich wybór.

Opinie (7)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Kultura

Wirtualne spacery po lokalnych galeriach i muzeach
Wirtualne spacery po galeriach i muzeach
Jakie nowe spektakle zobaczysz przez internet?
Nowe spektakle w internecie

Kulinaria

Zaglądamy do kuchni Olivia Star Top
Zaglądamy do kuchni Olivia Star Top

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    W którym roku na festiwalu w Sopocie wystąpił zespół Boney M.?