Wiadomości

stat

Grajkowie na trójmiejskich ulicach. Ile zarabiają?

Wyznacznikiem jakości jest zainteresowanie słuchaczy - kiedy muzyka jest dobra zainteresowanie jest tak duże, że przechodniom trudno przecisnąć się pośród tłumu słuchaczy. Szczególnie lubiana, zarówno przez grajków jak i odbiorców, jest Zielona Brama - w sezonie letnim "koncertuje się" tam niemalże bez przerwy.



Jedni grają na ulicy po to, aby zarobić na życie. Inni, żeby dorobić do kieszonkowego. Dla jeszcze innych to jedyna możliwość, aby zaprezentować się szerszej publiczności. Uliczne muzykowanie to jednak dla artystów nie tylko forma zarobku czy szansa na zaistnienie w świadomości odbiorców, ale przede wszystkim niesamowita frajda. Sprawdziliśmy, jak muzykuje się na trójmiejskich ulicach.



Muzyka na ulicy:

to wspaniała atrakcja - uwielbiam tę formę rozrywki 18%
podoba mi się, jeśli jest grana z kulturą i na odpowiednio wysokim poziomie 59%
denerwuje mnie, ale jestem w stanie ją zaakceptować, jeśli nie jest zbyt głośna i natarczywa 13%
przeszkadza mi - powinno się zabronić tego rodzaju działalności 9%
nie mam zdania 1%
zakończona Łącznie głosów: 414
Wystarczy w pogodny letni dzień przespacerować się sopockim "Monciakiem" czy ulicami gdańskiego Starego Miasta, aby usłyszeć szeroki przekrój muzycznych stylów, gatunków, ale i umiejętności. Spotkamy zarówno solistów, jak i duety i zespoły, akustyczne oraz "z prądem", instrumentalistów i wokalistów, profesjonalistów i amatorów - pasjonatów.

- Jesteśmy studentkami Akademii Muzycznej w Bydgoszczy, a że równie mocno co muzykę kochamy polskie morze, postanowiłyśmy połączyć przyjemne z pożytecznym i graniem na ulicy zarobić na swój wakacyjny pobyt nad Bałtykiem - przedstawia siebie i koleżankę Kasia, skrzypaczka i wokalistka, grająca na jednej z sopockich ulic. - Swoje zawodowe ambicje realizujemy w salach koncertowych, a tutaj zarabiamy pieniądze, dlatego w  naszym wykonaniu można najczęściej usłyszeć szlagiery muzyki klasycznej w bardzo prostych aranżacjach - ja gram linię melodyczną, a koleżanka akompaniuje. Wykonujemy również piosenki powojenne, żeby trafić w upodobania starszych słuchaczy, bo to oni wrzucają nam najwięcej pieniędzy. Mamy w repertuarze również piosenki francuskie, rosyjskie i niemieckie, aby w razie konieczności podlizać się nieco zagranicznym turystom - zdradza.

- Ja gram na gitarze i śpiewam, kolega gra na perkusji domowej roboty. Gramy trochę reggae, trochę rocka i bluesa, utwory raczej znane i lubiane - informuje z kolei Toka, którego razem z kolegą często można posłuchać w gdańskiej Zielonej Bramie.

Niemal każdy z ulicznych grajków wydaje się mieć własny styl i nietuzinkową osobowość. Za każdym stoi osobna historia, dlatego trudno o jakiekolwiek uogólnienia. Jedni zachwycają kunsztem czy melodyjnością, inni przeciwnie - bywają zbyt głośni, niegrzeczni, a nawet wulgarni:

- Staną z gitarą i piecem, podkręcą muzykę i zaczynają się drzeć, a ich podpici kumple zaczepiają ludzi, żeby wyciągnąć pieniądze - narzeka Michał, mieszkaniec Sopotu. - W ostatnią sobotę, kiedy spacerowaliśmy z rodziną w dół Monciaka, byliśmy świadkami bardzo osobliwej scenki - pięknie grająca na skrzypcach dziewczyna musiała się zwinąć, bo obok rozłożyła się zgraja głośnych, podpitych chłopaków z gitarami, którzy w dodatku zaczęli ją zaczepiać. Mam nadzieję, że służby porządkowe ukarały ich stosownym mandatem.

Spotkamy zarówno solistów, jak i duety i zespoły, akustyczne i "z prądem", instrumentalistów i wokalistów, profesjonalistów i amatorów - pasjonatów. Co ciekawe, występy prawdziwych wirtuozów wcale nie należą do rzadkości.



Dobra miejscówka to podstawa

W sezonie letnim zainteresowanie ulicznym muzykowaniem jest ogromne, a zatem i konkurencja spora. To, gdzie uda się stanąć, będzie miało wpływ nie tylko na ilość pieniędzy, które wpadną do przysłowiowego kapelusza, ale również na atmosferę pracy.

- Gram solo, a więc jestem w pełni mobilna - kiedy coś mi nie pasuje, po prostu zawijam się i przenoszę w inne miejsce - zdradza KrISSa, którą spotykamy na ul. Długiej w Gdańsku. - Wybieram miejsca mało hałaśliwe, bo inaczej z gitarą i wokalem, bez nagłośnienia, trudno byłoby mi się przebić. Staram się stawać przy drogich restauracjach, bo przychodzą tam najczęściej ludzie ustawieni zawodowo, więc jest większe prawdopodobieństwo, że coś wrzucą. Najgorzej jest przy fast foodach - nie dość, że śmierdzi, to ludzie są zajęci jedzeniem i na muzykę nie zwracają uwagi. Nie zarobi się również zbyt wiele przy pubach, gdzie studenci chodzą na piwo. Tam jednak atmosfera jest tak fajna, że czasem idziemy ze znajomymi muzykami choćby po to, żeby się powygłupiać i odreagować.

Największą popularnością cieszą się miejscówki zlokalizowane wzdłuż najczęściej uczęszczanych szlaków turystycznych. Wyznacznikiem jakości jest zainteresowanie przechodniów - kiedy muzyka jest dobra, zainteresowanie jest tak duże, że trudno przecisnąć się przez tłum słuchaczy. Szczególnie lubiana, zarówno przez grajków jak i odbiorców, jest Zielona Brama. Choć chętnych do zaprezentowania swoich umiejętności w tym szczególnymi miejscu nie brakuje, spięcia między konkurentami raczej się nie zdarzają:

- Wiele zależy od dnia i godziny. Reszta to kwestia umówienia się z innymi grającymi. Jesteśmy ludźmi kulturalnymi, więc zazwyczaj przebiega to bezproblemowo - śmieje się Toka. - Projekt, w którym gram, nie jest do końca poważny i często wywołuje uśmiech na twarzach ludzi, co jest w sumie najfajniejsze. Za uśmiechem i uznaniem idzie zazwyczaj wrzucony pieniążek. Poza tym to przyjemne obserwować Główne Miasto w środku sezonu. Jest głośno, wakacyjnie i radośnie.

Ile można zarobić?

- Od kilkudziesięciu do kilkuset złotych dziennie - wszystko zależy od dnia tygodnia, godziny i pogody - zdradza KrISSa.

- Nie zdarzyło nam się zarobić mniej niż 200 zł dziennie, ale jesteśmy dwie, więc jest to kwota do podziału. Zdarzały nam się jednak różnego rodzaju bonusy - mówi Kasia. - Jedni państwo poprosili nas, abyśmy zagrały w kościele podczas mszy z okazji ich złotych godów. Zostałyśmy również zaproszone przez niemieckie biuro turystyczne, organizujące wycieczki do Polski, na występy tym razem na niemieckich ulicach - miała to być jakaś akcja promująca wycieczki do Polski, w której finalnie nie wzięłyśmy jednak udziału.

Wielu muzyków, których spotykamy na trójmiejskich ulicach, podchodzi do swoich występów bardzo profesjonalnie - tworzą specjalne aranżacje, starannie  dobierają repertuar, aby jak najbardziej przypodobać się słuchaczom. Zadowolony słuchacz najprawdopodobniej sypnie groszem, a choć uliczne granie sprawia im wielką frajdę, to jednak zarobek jest istotnym, choćby tylko dodatkiem.
Wielu muzyków, których spotykamy na trójmiejskich ulicach, podchodzi do swoich występów bardzo profesjonalnie - tworzą specjalne aranżacje, starannie dobierają repertuar, aby jak najbardziej przypodobać się słuchaczom. Zadowolony słuchacz najprawdopodobniej sypnie groszem, a choć uliczne granie sprawia im wielką frajdę, to jednak zarobek jest istotnym, choćby tylko dodatkiem. fot. Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl

Co na to prawo?

- Każda osoba chcąca wykonywać działalność artystyczną na ulicy, powinna wystąpić do ZDiZ o wydanie zezwolenia na zajęcie pasa drogowego na prawach wyłączności w celu prowadzenia działalności artystycznej. Za zajęcie pasa drogowego bez zezwolenia zarządcy drogi, z przekroczeniem terminu zajęcia określonego w zezwoleniu zarządcy drogi lub o powierzchni większej niż określona w zezwoleniu, zarządca drogi wymierza w drodze decyzji administracyjnej kary pieniężne w wysokości dziesięciokrotnej należnej opłaty - informuje Miłosz Jurgielewicz z gdańskiej Straży Miejskiej.

Strażnicy miejscy mogą interweniować wobec osób wykonujących utwory muzyczne w oparciu o Art. 343 ustawy Prawo ochrony środowiska. Artykuł ten zakazuje używania instalacji lub urządzeń nagłaśniających na publicznie dostępnych terenach miast, terenach zabudowanych oraz na terenach przeznaczonych na cele rekreacyjno-wypoczynkowe. Ponadto osoba wykonująca działalność artystyczną na ulicy powinna pilnować się, by nie łamać innych przepisów Kodeksu Wykroczeń, zabraniających m.in. zakłócania spokoju, porządku publicznego, spoczynku nocnego, wywoływania zgorszenie w miejscu publicznym oraz używania słów nieprzyzwoitych.

Choć opłata administracyjna za zgodę umożliwiająca legalne wykonywanie muzyki na ulicach jest niewielka (stanowi iloczyn liczby mkw zajętej powierzchni pasa drogowego, liczby dni zajmowania pasa drogowego oraz następującej stawki opłat za zajęcie 1 mkw pasa drogowego, która w Gdańsku wynosi 5 zł), muzycy niespecjalnie kwapią się do formalizowania swojej działalności artystycznej. Dlaczego?

- Poproszę o kolejne pytania - śmieje się Toka. - Wyjawienie, dlaczego tak się dzieje, byłoby zdradzeniem istotnego sekretu zawodowego. Wiem, jak to brzmi, ale mówię serio, zatem odmawiam komentarza w tej sprawie. Powiedzmy, że robimy tak dla idei wolności artystycznej.

- Zasada jest prosta - można grać wszędzie, póki nie złapie nas straż miejska. Z reguły podczas takiej interwencji nie wdajemy się w polemikę, tylko grzecznie przemieszczamy w inne miejsce, a strażnicy poprzestają na pouczeniu - dodaje KrISSa.

Przed dwoma laty wiele kontrowersji wzbudziła interwencja sopockich strażników miejskich, którzy postanowili "zdjąć z ulicy" grającego bez pozwolenia muzyka. Choć ludzie stanęli po stronie grajka, jego działalność była niezgodna z prawem, a interwencja Straży Miejskiej uzasadniona.

Opinie (31) 6 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Kultura

Wspomnień czas: Teatr Muzyczny w Gdyni
Wspomnień czas: Teatr Muzyczny w Gdyni
Teatralne nowości online w najbliższym tygodniu
Najnowsze teatralne nowości online

Kulinaria

Trójmiejskie cukiernie z bogatą ofertą ciast wielkanocnych
Ciasta wielkanocne na zamówienie
Trójmiejskie palarnie kawy: jak teraz działają?
Palarnie kawy: jak teraz działają?

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Salcia Hałas, laureatka Nagrody Literackiej Gdynia, wygrała ją dzięki książce o: