• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Gregory Porter zagrał w Gdynia Arenie

Łukasz Stafiej
15 października 2017 (artykuł sprzed 5 lat) 
Gregory Porter zagrał dwugodzinny koncert. Nie zabrakło coverów Nat King Cole'a - mistrza muzyka. Gregory Porter zagrał dwugodzinny koncert. Nie zabrakło coverów Nat King Cole'a - mistrza muzyka.

Niektórzy chcieliby go zaszufladkować jako współczesne wcielenie legendarnego Nat King Cole'a. To oczywiście ogromne wyróżnienie i uznanie dla talentu Gregory'ego Portera, ale amerykański jazzman nie tylko jest świetnym naśladowcą swojego mistrza, ale przede wszystkim uzdolnionym twórcą, którego muzyka ucieka jednoznacznej definicji. W niedzielę wieczorem można było się o tym przekonać na koncercie w hali Gdynia Arena.



Wspomnienie Nat King Cole'a - jednej z ikon muzyki jazzowej - nie jest w kontekście Gregory'ego Portera przypadkowe. Amerykański muzyk otwarcie deklaruje w wywiadach wręcz obsesyjne uwielbienie dla swojego mistrza. Ponoć zasłuchiwał się w jego utworach jako kilkulatek i to właśnie dzięki nim stał się takim, a nie innym artystą.

To muzyczne wychowanie słychać bardzo wyraźnie - piosenki Cole'a "Natural Boy" i "Mona Lisa", które Porter zaśpiewał pod koniec niedzielnego koncertu w Gdynia Arenie zabrzmiały mistrzowsko, a publiczność z miejsca to doceniła. Za te covery (podobnie jak za szybki przerywnik w postaci evergreena "Papa Was a Rollin' Stone") Porter dostał głośniejsze brawa niż za wcześniej śpiewane przez prawie półtorej godziny własne kompozycje. To zrozumiałe, choć odrobinę niesprawiedliwe.

Bo choć Amerykanin szykuje właśnie album z własnymi interpretacjami twórczości mistrza, a krytycy opisują go jako jednego z najbardziej utalentowanych jego naśladowców, to warto podkreślić, że Gregory Porter jest autorem czterech krążków z muzyką autorską. Krążków, za które został nagrodzony kilkoma nagrodami Grammy i które przyniosły mu raptem w siedem lat (debiutował w 2010 roku) sporą sławę nie tylko w rodzimych Stanach.

Styl Portera trudno jednoznacznie opisać. Niby jest to jazz, ale dla miłośników klasycznego jazzu będzie on zbyt łatwo wpadający w ucho. Sam Porter za każdym razem w wywiadach (gdy tylko nie musi wyjaśniać, ze noszenie przez niego na koncertach czapki-uszatki nie zawiera żadnego ukrytego znaczenia) określa go jako hybrydę jazzu, bluesa, soulu i muzyki gospel. Co więcej, muzyk świetnie odnajduje się w każdym z tych stylów i potrafi za ich pomocą zbudować dynamiczną muzyczną opowieść, bo - jak powiedział na gdyńskim koncercie - "te piosenki zawierają w sobie historie ludzi, nieważne, czy są oni biali czy czarni, to opowieści o ludziach".

Gregory Porter z zespołem. Gregory Porter z zespołem.
Bluesową, trwającą blisko dziesięć minut balladę "Take Me To The Alley" Porter zestawił na koncercie z następującym po nim energetycznym, napędzanym funkowym basem kawałkiem "Don't Lose Your Steam". W "Liquid Spirit" zaczął niemalże a capella, by po wyciszającym intro, w kilka sekund zmusić wszystkich do klaskania do porywającego i kołyszącego songa - niczym podczas gospelowej mszy.

Zresztą zaczął też nietypowo - od nagranego wspólnie z hipsterskim duetem elektronicznym Disclosure kawałka "Holding on". Dla większości gdyńskich widzów (średnia wieku powyżej 30 lat) było to z pewnością zaskakujące rozpoczęcia. Zamknięcie z pewnością było bardziej przewidywalne - pod koniec występu Porter zagrał jeden ze swoich największych przebojów (obok wcześniej wykonanej "Hey Laura"), czyli "Musical Genocide". To nie tylko swego rodzaju muzyczny manifest, ale i kompozycja pozwalająca wyżyć się instrumentalnie podczas solówek całemu zespołowi (Porter koncertuje z basistą, panistą, saksofonistą, perkusistą i muzykiem grającym na organach Hammonda).

I choć brzmiało to wszystko świetnie, muzycy pracowali jak w zegarku, a publiczności nie brakowało energii i werwy, aby co chwilę ich nagradzać oklaskami, do pełni szczęścia zabrakło kameralnej, klubowej atmosfery, tak dobrze współgrającej z muzyką Portera. Niestety frekwencja nie spełniła oczekiwań organizatorów. Pojawiło się około tysiąca osób (hala zmieści trzy razy tyle), większość usadzono na krzesłach na płycie, a puste trybuny boczne zakryto płachtami czarnego materiału. Była to dość tandetna oprawa dla tak eleganckiej muzyki.

Wydarzenia

Gregory Porter

jazz, blues / soul

Miejsca

Zobacz także

Opinie (31) 2 zablokowane

  • Rozczarowanie, a szkoda... (4)

    Jestem wielką fanką płyt Gregory Portera i na koncert czekałam z niecierpliwością i wielkimi oczekiwaniami. Niestety rozczarowałam się. Szczególnie pierwsza część koncertu była słaba, artysta sprawiał wrażenie jakby miał problem ze śpiewaniem wysokich partii. Większość balladowych utworów była zagrana zdecydowanie zbyt wolno. Dopiero przy przebojowym kawałku "Hej Laura" pierwszy raz biliśmy brawo. Druga część koncertu była nieco lepsza ale zabrakło kilku ważnych utworów z ostatniej płyty na które czekaliśmy. Podobno miał być to koncert składający się z utworów głównie z ostatniej płyty a tak nie było. Szczególnie brakowało takich kawałków jak "In fashion", "More than a woman" czy "Don't be a fool". A może to wrażenie jakie miałam zostało spotęgowane niewłaściwymi warunkami w jakich Porter występował. Sądzę, że ten koncert lepiej by się sprawdził w bardziej klubowych warunkach lub w sali typu gdańska filharmonia lub Teatr Muzyczny gdzie publiczność jest bliżej wykonawców. Żałuję bardzo, liczyłam na tek koncert. Pamiętam Marcusa Millera w tej samej hali chyba dwa lata temu. Coś niesamowitego, wyskoczyłam dosłownie z butów...

    • 2 5

    • W kilku punktach nie zgadzam się. (1)

      Set lista nigdy nie zadowoli wszystkich na 100%. Prawda jest taka, że Porter ma tak wiele pięknych piosenek, że w zasadzie można je losować z bębna i będzie wspaniały zestaw koncertowy. Też mogę przyznać, że liczyłem na pewne wykonania i nie było ich. Ale z drugiej strony było kilka innych smaczków. Zadowolił mnie taki kompromis.
      Nie zgodzę się, że Gregory miał problemy z wysokimi partiami i nie zgodzę się, że pierwsza część koncertu była słaba. Od samego początku miałem poczucie, że wszystko jest zagrane i zaśpiewane pięknie i precyzyjnie. Akustyka z przodu była znakomita (podobne z tyłu było słabiej).
      Zgadzam się natomiast, że Teatr Muzyczny lub Filharmonia Bałtycka bardziej by pasowały do tak klasowego muzykowania. Gregory Porter w hali sportowej od początku budził we mnie mieszane uczucia. Taki artysta zasługuje na występowanie w bardziej eleganckich miejscach.
      Kurczę, ale "Don't Be A Fool" rzeczywiście mógł zaśpiewać ;)

      • 4 1

      • No właśnie

        Porter nie radzący sobie w górnymi partiami...to kto sobie radzi:)

        • 0 0

    • Nie byłem

      Porter to najwyższa półka, za każdym razem on jak i jego zespół gra inaczej, z video widzę, że Laura zaśpiewana bardzo wolno, taki mieli nastrój...wcześniej byłem na kilku koncertach i nigdy nie usłyszałem fałszywej nuty, może Mistrz nie był w formie..

      • 0 0

    • Szkoda, ze na 2pacu nie byłaś...

      • 1 1

  • Gregory

    Przyjechał mistrz a tu mała frekwencja..przypomina mi to koncert Bowiego, który zastał odwołany z powodu niskiej frekwencji, ot, u nas wielka sztuka się nie broni.

    • 0 0

  • Gregory..

    Było magicznie..!

    • 4 0

  • Gregory Porter w TM (1)

    tego typu koncerty powinny odbywać się w sali Teatru Muzycznego lub starym Maneżu .

    • 5 1

    • albo na rynku w kartuzach

      • 1 2

  • Panie Stafiej, głupoty pan opowiada. Boczne trybuny w ogóle nie były w sprzedaży.

    • 5 0

  • Najlepsza hala w 3 City.... (1)

    Pod kątem akustycznym....szkoda,że tak mało ciekawych koncertów....chcemy więcej !

    • 9 3

    • Nigdy,to jest Hala dla sportu.O tej samej porze grany był mecz na szczycie! Basket Gdynia i Artego Bydgoszcz!!! W starej hali.Mecz był mega super nie ten koncert.Kolega żałował,że nie był na meczu!!!!!!Na starej hali był nadkomplet!Po jaki gwindeks jest ta hala!Zbudowali ją na sport czy na Disco polo i inne tego pierwszy. ROZUMIEM ,musi na siebie zarobić,ale to jest już przegięcie!!!

      • 0 4

  • (1)

    Nie znam gościa hmmmm . Porter .... piłem kiedyś .....

    • 2 4

    • I po nim tak ogłupłeś???

      • 2 1

  • Koncert (1)

    Witam ,

    Generalnie Gregory Porter mistrz!! , wspaniały głos choć organizatorzy nie postarali się , bardzo słabo było słychać na trybunie na przeciwko sceny !.
    Cena z bilety w miarę ok , hala nie nadaje się na taki koncert myślę że filharmonia w Gdańsku nadawała by się zdecydowanie lepiej.
    Gregory przyszedł do ludzi po koncercie rozdawał autografy i robił sobie zdjęcia , to oznacza że jest normalnym człowiekiem ! super.
    Podsumowując koncert na duży plus jestem pod mega dużym wrażeniem głosu i zespołu .

    • 14 1

    • Po tym wpisie jestem przekonany, że lokalizacja koncertu była nietrafiona.

      Ja akurat siedziałem z przodu i byłem pod wrażeniem dźwięku. Bardzo detaliczny, a przy tym mocny. Skoro z tyłu było tak słabo, to rzeczywiście Filharmonia Bałtycka sama nasuwa się na myśl. Jej pojemność, to 1100 miejsc, więc w sam raz. A tam nikt by nie narzekał na deficyty dźwiękowe.
      Ceny biletów... no cóż, mamy wolny rynek, a impreza prawie wyprzedana, więc marketingowcy dużo się nie pomylili. Przyznaję, cena za dwa bilety po 500zł bolała. Ale podczas koncertu wszystko mi przeszło. Warto było, jak cholera!
      Porter i jego zespół, to klasa sama w sobie. Muzycy byli genialni. Głos Portera rozbija każdy system. Wielki artysta.
      Fotki i autografy po koncercie były wisienką na torcie. Wielka wartość dodana do wspaniałego występu. Niewielu artystów jest tak bardzo dostępnych dla fanów. Ja akurat wiedziałem, że spotkania z fanami, to standard Portera, więc nie byłem zaskoczony, ale kto nie wiedział, tym większa niespodzianka. Foto z dwukrotnym zdobywcą Grammy Award i jego autograf na płycie - bezcenne.

      • 3 1

  • Opinia do filmu

    Zobacz film "Hey Laura" - Gregory Porter

    Akustycznie było świetnie, przynajmniej w 7 rzędzie.

    • 2 0

  • Gdyby nie cena biletów poszedłbym z żoną i przyjaciółmi. (2)

    Niestety za dobrą sztukę trzeba płacić. Chętnie poszedłbym na koncert ale cóż... mam ważniejsze wydatki. Organizatorom koncertu gratuluję odwagi i mam nadzieję, że nie.misieli dopłacać do imprezy.

    • 17 2

    • Organizatorem bylo GCS

      Wiec i tak doplacilismy

      • 3 0

    • Sala prawie pełna, koncert świetny, a bilety faktycznie koszmarnie drogie, ale warto było.

      • 1 4

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Ogród Świateł

w plenerze, pokaz

31. Finału WOŚP

imprezy i akcje charytatywne

Dubioza Kolektiv

rock / punk

Najczęściej czytane

Sprawdź się

Sprawdź się

Patryk Woziński to znany trójmiejski raper znany pod pseudonimem: