Wiadomości

stat

Grooveservice: Działamy w swoim tempie

Grooveservice: - Niezależnie od miejsca, zawsze dajemy z siebie dużo energii, a ludzie to czują i to odwzajemniają. To jest właśnie siła muzyki, niezależnie od gatunku czy stawek. Jeśli robisz to szczerze, odbiorcy to docenią.
Grooveservice: - Niezależnie od miejsca, zawsze dajemy z siebie dużo energii, a ludzie to czują i to odwzajemniają. To jest właśnie siła muzyki, niezależnie od gatunku czy stawek. Jeśli robisz to szczerze, odbiorcy to docenią. fot. Edyta Steć/AHDphoto.pl

Nie chcą się szufladkować. Przedstawiają się pseudonimami. Mówią, że czerpią z wielu swoich inspiracji i nie chcą nic robić na siłę. Wszystko ma się toczyć własnym rytmem. Wierzą, że systematyczną, ciężką pracą można osiągnąć wiele. Grooveservice - nowy zespół z Trójmiasta, przy którym nie da się nie bujać.



Patryk Gochniewski: Część waszego składu zaczynała od zdecydowanie cięższych brzmień...

Bart: Stare dzieje - liceum, okres buntu i takie tam... (śmiech). Dobre czasy, ale muzycznie to początki grania na instrumencie.

Koncerty w Trójmieście


Skąd więc aż taka wolta?

Dre: W naszym graniu zawsze najważniejszy był groove. Stylistyki były różne, ale ten element jest niezmienny. Nigdy nie graliśmy czegoś, co w naszym mniemaniu "nie żarło". Słuchamy bardzo zróżnicowanej muzyki, więc nie stanowiło to dla nas żadnego problemu. Nie było stylistycznego szoku czy gatunkowej kwarantanny.

Bart: Uważam, że każdy zespół powinien wykonywać muzykę, która jest wypadkową zajawek każdego z członków i nikt nie powinien być zamknięty na jeden gatunek muzyczny. Ten mój pierwszy zespół w życiu, do którego pijesz, założyłem z młodszym bratem. Z definicji był konglomeratem stylów, a sekcja rytmiczna była w zasadzie stricte oparta na schematach z hip-hopu czy funku. W moim przypadku pierwszym gatunkiem i subkulturą świadomie wybraną w latach najmłodszych - zaraz po Michaelu Jacksonie (śmiech) - był właśnie hip-hop. Zresztą ta muzyka była też głównym powodem, dla którego zacząłem grać na perkusji. Kto w wieku 9-10 lat rozumiał, co oni tam nawijają? Liczył się tylko bit! Złożyło się w czasie, że pojawiła się wtedy cała fala łącząca rap z rockiem, a mi to bardzo pasowało, więc zagłębiłem się też w cięższe klimaty. Zatem po rozpadzie tamtej grupy naturalnym krokiem dla mnie było założenie rapowego live bandu, który późnej był też wspomagany damskim wokalem, czyli Illharmonix. Równolegle grałem dużo imprez i koncertów rapowych w formacie dj plus bębny. W Grooveservice mamy otwartą furtkę na eksperymenty i granie bardziej progresywne, a na koncercie i rockowej energii nie zabraknie.

"At your grooveservice". Ta parafraza chyba dość obrazowo przedstawia, co chcecie osiągnąć swoją muzyką.

Dra Lei: To gra słów. "At your service" oznacza "do usług". My oferujemy "usługę" groove'u - muzykę, która porusza głowę i serce. Chcesz się pobujać? Posłuchaj melodii i bitu. Chcesz się zatrzymać i zastanowić? Posłuchaj tekstów.

Opowiedzcie trochę o genezie zespołu.

Dre: Dawno, dawno temu, gdy ziemia była płynną masą... Bart, opowiedz.

Bart: Raczej klasycznie - czas i okoliczności sprawiły, że pojawił się pomysł na nowy skład. Z tym że było łatwiej, bo od początku wiedziałem, kogo chcę w składzie. Grałem już wcześniej z chłopakami w innych zespołach, znałem ich umiejętności i zajawki. Ostatnim ogniwem był wokal, który poznałem stosunkowo niedawno przez wspólnego znajomego, co okazało się strzałem w dziesiątkę i Dra Lei jest teraz główną siłą napędową grupy.

Dra Lei: Z mojej strony wygląda to następująco: poznałam Barta podczas studyjnej nagrywki zupełnie innego projektu. Podczas przerwy, gdy wszyscy wyszli odpocząć, my zostaliśmy i próbowaliśmy dalej. W pewnym momencie Bart zaczął się bawić rytmem, co doprowadziło do muzycznej podróży utworu dookoła świata. Dostosowywałam melodię, a reszta muzyków, słysząc, co się dzieje, wracała i dodawała coś od siebie. Efekt był niesamowity. Nie będzie więc zaskoczeniem, że ucieszyłam się, gdy po jakimś czasie zaprosił mnie do swojego projektu.

Grooveservice - Porozmawiaj z nią:

Czerpiecie z bardzo wielu gatunków, ale kiedy słyszy się was, to w pierwszej chwili od razu do głowy przychodzą wczesne Sistars. To dobrze czy źle?

Dra Lei: Dla mnie to komplement, dziękuję. Uwielbiam muzykę Sistars, mam ich albumy i śledzę również kariery solowe sióstr i Bartka. Geniusz zarówno muzyczny i kompozycyjny, jak i wokalny. To na pewno poprzeczka, do której dążę.

Dre: Sistars to bardzo dobra ekipa, więc dobrze.

Bart: Ja bardzo szanuję Bartka Królika jako producenta i basistę i bardzo jarałem się bębniarzem Sistars, ale nie jest to nasza bezpośrednia inspiracja. Była to pierwsza tego typu grupa w Polsce, która wpłynęła do świadomości wszystkich odbiorców muzyki popularnej przez ogólnodostępne media. Przy okazji robili to na bardzo wysokim poziomie, więc dla każdego do dziś jest to główny odnośnik szeroko pojętej muzyki miejskiej. Nawiasem, dobrze, że nie porównałeś nas do Ich Troje czy Łez... (śmiech).

Grooveservice, mimo że istnieje krótko, to już zdążyło zagrać m.in. w Czwórce. Jak to było - zaprosili was czy trzeba było się dobijać?

Dra Lei: Zostaliśmy zaproszeni w ramach konkursu "Będzie głośno", w którym wzięliśmy udział. Było nam niesamowicie miło, że Damian Sikorski zaprosił nas do swojej audycji.

Dre: Zgłosiliśmy się i nas zaprosili. Było bardzo miło. Pozdrawiamy Damiana!

Dość prężnie staracie się budować swoją markę, ale jest jedno zasadnicze pytanie - kiedy płyta.

Trójmiejskie zespoły


Bart: W planach na najbliższe miesiące są kolejne dwa single i dwa lub trzy utwory z live sesji nagrane w zaprzyjaźnionym studio. Plus, oczywiście, jakieś koncerty. LP pojawi się, gdy będą odpowiednie okoliczności.

Dra Lei: Obserwujcie bacznie nasze social media, a wtedy wszystko stanie się jasne... (śmiech).

I co dalej? Bo wiem, że nawet jeśli zespół ma jakieś kontakty, to wcale nie tak łatwo o trasę. Nawet w roli supportu.

Dra Lei: Gramy, nagrywamy... Ciągle coś się dzieje! Ale - oczywiście - jeśli jesteś łowcą talentów i właśnie czytasz ten artykuł, to jesteśmy o jeden "klik" od ciebie (śmiech).

Bart: Działamy w swoim tempie. A z każdą nową produkcją pojawiają się nowe perspektywy. Zresztą, nasza rozmowa jest tego świetnym przykładem - dzięki ostatnim działaniom mamy możliwość udzielenia wywiadu na wiodącym trójmiejskim portalu.

Na razie jednak gracie bardziej kameralnie. Co z jednej strony jest dobre, bo to pomaga zbudować określony fanbase. Jak ludzie reagują na was w tej chwili - groove działa w obie strony?

Bart: Niezależnie od miejsca, zawsze dajemy z siebie dużo energii, a ludzie to czują i to odwzajemniają. To jest właśnie siła muzyki, niezależnie od gatunku czy stawek. Jeśli robisz to szczerze - odbiorcy to docenią.

Dra Lei: Jestem zachwycona energią, którą otrzymujemy na każdym, nawet najbardziej kameralnym koncercie! Wbrew temu, co można by o mnie myśleć, jestem osobą bardzo nieśmiałą. Jednak kiedy widzę ludzi tańczących, śpiewających i bawiących się do naszej muzyki, czuję czyste szczęście i chcę te emocje oddać każdemu, kto słucha.

Opinie (9) 2 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

19

listopada

22. Festiwal Jazz Jantar Gdańsk, Klub ŻAK

23

listopada

Targi Gra i Zabawa Gdańsk, Amberexpo

23

listopada

Złoty Jubileusz 50 lat na 1... Gdańsk, Filharmonia Bałtycka

Kultura

Muzyka Hansa Zimmera w Ergo Arenie
Muzyka Zimmera w Ergo Arenie
Nocne spacery po Siedlcach. Narracje
Nocne spacery po Siedlcach. Narracje

Kulinaria

Arco by Paco Pérez: hiszpańska kuchnia z widokiem na Gdańsk
Arco by Paco Pérez: kuchnia z widokiem
Serce do garów. Szefowie kuchni gotowali w szczytnym celu
Kolacja charytatywna "Serce do garów"

Planuj z nami tydzień

Narracje, półmaraton i muzyka Hansa Zimmera. Planuj tydzień
Narracje i muzyka Hansa Zimmera

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Festiwal jazzowy, który odbywa się co roku w Sopocie, nosi nazwę: