Wiadomości

Gry planszowe: dlaczego warto je wprowadzić do szkół?

Gry planszowe: to nie tylko zabawa i pomysł na fajne spędzanie wolnego czasu, ale też nauka. Zdjęcie z Festiwalu Gramy w Gdyni.
Gry planszowe: to nie tylko zabawa i pomysł na fajne spędzanie wolnego czasu, ale też nauka. Zdjęcie z Festiwalu Gramy w Gdyni. fot. Dominik Staniszewski/Trojmiasto.pl

Gry planszowe od kilku sezonów przeżywają renesans i ponownie cieszą się zainteresowaniem ludzi w każdym wieku, także dzieci. Warto wprowadzić je na stałe do szkół - to idealny sposób na połączenie zabawy z nauką.



Czy grałe(a)ś w dzieciństwie w gry planszowe?

tak, często, to była superzabawa 76%
zdarzało się, ale to nie była tradycja 22%
nie, prawie nigdy 2%
zakończona Łącznie głosów: 452
Wydawnictwa w Polsce z roku na rok wydają coraz więcej gier, które z powodzeniem mogą trafić w gusta większości ludzi, nawet tych, którzy z grami planszowymi do dzisiaj nie mieli wiele wspólnego. Co równie ważne, wraz ze wzrostem całego rynku zwiększyła się liczba rodzajów gier i dostępność tytułów dla najmłodszych graczy w wieku szkolnym. Gry również coraz częściej w domach stają się dobrym sposobem na wspólne spędzenie czasu. Przy okazji możemy zadbać o rozwój intelektualny i umiejętności naszych pociech.

Skoro dzieci tak chętnie sięgają po gry w domu, to czemu nie wprowadzić tego typu zajęć w szkołach? Planszówki to idealny sposób na naukę poprzez zabawę, co jest znakomitą alternatywą dla standardowych lekcji np. geografii czy biologii. Oprócz tego mogą być przeciwwagą dla zmory XXI wieku, czyli spędzania wielu godzin w świecie wirtualnym.

Dziś niemal wszyscy uczniowie w każdym wieku posiadają co najmniej jednego smartfona i/lub tablet, na którym spędzają po kilka godzin dziennie. Robią to podczas lekcji, nie wspominając o przerwach. Zanurzają się w wirtualną rzeczywistość, odseparowując się od otaczającego ich świata rzeczywistego oraz interakcji z rówieśnikami i nauczycielami. Często takie dzieci są wycofane i wstydliwe, unikające spotkań z kolegami. Można temu zaradzić, m.in. wprowadzając do szkoły gry planszowe.

Gry planszowe: tu kupisz w Trójmieście


Na rynku w ostatnim czasie pojawiło się wiele pięknie wykonanych gier karcianych, których partie można spokojnie rozegrać w 10-15 minut podczas przerwy między lekcjami. Gry tego typu są w stanie podczas rozgrywki aktywować u dzieci wiele cech i umiejętności. "Karcianki" to przede wszystkim: nauka czytania ze zrozumieniem, nauka taktycznego/logicznego myślenia, spostrzegawczość, podejmowanie decyzji pod presją czasu oraz, jak w przypadku każdej gry planszowej, interakcja z rówieśnikami.

Jeśli tak wiele rzeczy można trenować w tak krótkim czasie i za pomocą tylko jednego rodzaju gry, to jak ogromny jest wachlarz umiejętności i cech, które można by ćwiczyć z młodzieżą podczas szkolnych zajęć trwających kilkadziesiąt minut? Dlatego warto wprowadzić gry planszowe jako dodatek do lekcji lub jako zajęcia pozalekcyjne.

Maniacy planszówek w Amberexpo:

Film z 2018 roku.

Oprócz wyżej wymienionych cech pozostałe rodzaje gier są w stanie wyuczyć u graczy takie umiejętności, jak:
  • kreatywność - umiejętność niezbędna do dobrego wyniku w większość gier zręcznościowych lub logicznych. Gry tego typu uczą również spostrzegawczości i planowania ruchów z wyprzedzeniem. Jest to najbardziej popularny gatunek gier pośród najmłodszych graczy. Przykłady gier: "Dixit" wyd. Rebel, "Azul" wyd. Lacerta, "Axio" wyd. Egmont;
  • współpraca - wiele gier wymaga, by odnieść w nich zwycięstwo, kooperacji całego zespołu. Dzieci w ten sposób uczą się podejmowania trafnych decyzji dla dobra całej grupy i zaczynają spostrzegać, że nie zawsze ich "zwycięstwo" jest najważniejsze. Gry tego typu pozwalają podczas rozgrywki wyszkolić u graczy umiejętność komunikacji i dochodzenia do kompromisu. Przykłady gier: "Pluszowe opowieści" wyd. Cube, "Pandemic", "Zaginiony klucz" wyd. Rebel;
  • pogodzenie się z porażką/wyciągnięcie wniosków - wiadomym jest, że nie zawsze się wygrywa. Dzieci miewają problemy z przyjęciem do wiadomości, że ktoś mógłby być od nich lepszy lub po prostu tym razem miał więcej szczęścia. Gry planszowe to znakomity sposób na przedstawienie porażki jako coś, co może zdarzyć się każdemu, i nauczenie się przyjmować ją z godnością (chociaż z tym problem mają również dorośli gracze). Każda przegrana partia to nauka na przyszłość i możliwość wyciągnięcia wniosków, gdzie popełniło się błąd tak, aby w następnej partii cieszyć się ze zwycięstwa;
  • cierpliwość i koncentracja - obecnie wszystko dzieje się szybko i "na teraz", jednak siadając do partii ulubionej gry strategicznej, musimy zdać sobie sprawę, że cierpliwość to bardzo ważna cecha często pozwalająca na zwiększenie szans na zwycięstwo. Koncentracja i skupienie, które trenuje się przez kilkadziesiąt minut gry poprzez obserwację i analizowanie ruchów przeciwnika, ułatwi z kolei wiele czynności w życiu codziennym, np. naukę. Przykłady gier: "Ubongo" wyd. Egmont, gry z serii BrainMax, "Potwory do szafy" wyd. Granna;
  • wyobraźnia - na rynku gier planszowych nie brakuje tytułów, które wymagać będą od gracza wcielenia się w jedną z postaci gry. Gry przygodowe lub fantasy to znakomita okazja do ćwiczenia wyobraźni u młodzieży. W rozgrywce musimy wcielić się w wybraną lub wylosowaną przez siebie postać, co dzięki wspaniałemu klimatowi gier jest dla większości dzieci superprzygodą. Kto nie chciałby zostać hobbitem lub jednym z superbohaterów? Przykłady gier: "Stworologia" wyd. Fishbone, "Władca Pierścieni: Podróże przez Śródziemie" wyd. Rebel, "Magia i Myszy" wyd. Cube.

Gry planszowe: to nie tylko zabawa i pomysł na fajne spędzanie wolnego czasu, ale też nauka. Zdjęcie z Festiwalu Gramy w Gdyni.
Gry planszowe: to nie tylko zabawa i pomysł na fajne spędzanie wolnego czasu, ale też nauka. Zdjęcie z Festiwalu Gramy w Gdyni. fot. Dominik Staniszewski/ Trójmiasto.pl
Myśląc o zajęciach w szkołach, nie sposób nie wspomnieć o grach typowo edukacyjnych. Jest to kategoria gier, w których podczas rozgrywki w formie quizu gracze nabywają wiedzę z przeróżnych dziedzin nauki oraz ćwiczą pamięć. Zajęcia z grami tego typu to znakomita zabawa oraz ogromna wiedza, którą możemy przekazać w sposób przyjemniejszy i bardziej przyswajalny niż klasyczne zajęcia lekcyjne. Aktualnie na rynku dostępne są przeróżne tytuły, które zachęcą dzieci do poznawania świata, zwierząt, stolic państw itd.

Cieszy coraz mocniejszy trend do takiej alternatywnej formy nauki poprzez zabawę. Coraz więcej bibliotek miejskich, świetlic i ogólnodostępnych lokali gastronomicznych posiada u siebie gry planszowe. Dlaczego? Bo gry uczą, kształcą i są fenomenalną zabawą, dlatego, rodzicu, nauczycielu... graj z dziećmi w gry.

Opinie (93) 2 zablokowane

  • (9)

    Do szkoły przede wszystkim wprowadził bym umiejętność czytania książek, że zrozumieniem oraz całkowity zakaz wnoszenia telefonów na teren szkoły. Planszówki owszem, ale w świetlicy po zajęciach.

    • 57 21

    • (8)

      Same tylko nakazy i zakazy, to na pewno pomoże dzieciom odciąć się od telefonów/tabletów...
      Zamiast zakazywać trzeba pokazać alternatywę. Co do książek natomiast to nic dziwnego, że ludzie nie czytają jeżeli obowiązujący w edukacji kanon książek to w 80% same nudy. Oczywiście trzeba je znać i przeczytać choć raz ale nie zmienia to faktu, że większość jest po prostu nudna.

      • 18 5

      • (3)

        Najpierw, że musi być alternatywa, zaraz potem, że kanon trzeba znać, chociaż jest nudny. A nakład sprzedany książki literackiej jest w Polsce niższy niż w liczących 4 razy mniej ludności Czechach. Naród w ogóle nie czyta, obojętnie czy to uczeń lektury/nielektury, czy dorosły.

        • 5 3

        • (1)

          Mi osoba z rodziny, która dużo czyta pokazała alternatywę dla książek obowiązujących w szkole jak byłem w podstawówce. Od tego czasu czytam różne gatunki od fantastyki po literaturę piękną po minimum 1-2 książki w miesiącu. Z obowiązkowych lektur szkolnych, które musiałem przeczytać w szkole podobały mi się (były ciekawe) może maksymalnie dwie.

          • 8 0

          • Racja, gdyby nie to, ze czytalem jeszcze przed pojsciem do szkoly to szkola by mi ksiazki skutecznie obrzydzila.

            • 3 0

        • z literaturą tak jak z muzyką czy kinem. przekonasz dzieciaka do muzyki klasycznej puszczając mu Prokofiewa? nie sądzę. przekonasz do ambitniejszego kina serwując śiódmą pieczeć? nie sądzę.

          • 1 0

      • (1)

        Kanon trzeba przeczytać i każdy normalny człowiek w większości go przeczytał. A książki ciekawe, to już każdy musi wybrać sam, co innego będzie ciekawe dla ciebie, a co innego dla mnie.

        • 2 4

        • Kanon nie ma sensu

          Sam fakt przeczytania kanonu lektur guzik w życiu daje. Co z tego, że czytałem "Chłopów", skoro to jest tak toporna pozycja, że nic a nic z tego nie pamiętam. To w żaden sposób nie zachęca do czytania. Dużo lepszym rozwiązaniem jest taka organizacja zajęć z polskiego, żeby każdy mógł wybrać z jakiegoś szerszego zestawu lektur 2-3 pozycje na rok szkolny i potem o nich opowiedzieć klasie na lekcjach. Raz, że większa szansa na ciekawą lekturę, a dwa, lepsze zachęcenie do czytania.

          Generalnie jednak prawda jest taka, że cały polski system edukacji jest do zaorania i zbudowania od zera, bo coś takiego jak podstawa programowa w ogóle nie powinno istnieć. To miało sens za PRL, a może i jeszcze wcześniej, a nie teraz. Teraz dzieciaki mają milion opcji rozwoju, których nie miały kiedyś i należy pomóc im odszukiwać ich talenty, a nie tłamsić czymś takim, jak podstawa programowa.

          Warto w tym kontekście posłuchać Kena Robinsona (na TED) - facet trafia w punkt w kwestii współczesnych systemów edukacji. A dwa, że warto brać przykład z Finlandii, która ma znakomity system edukacji, przede wszystkim bardzo życiowy i pozwalający rozwijać talenty dzieci. I nie, to nie jest tylko kwestia kasy, żeby coś takiego wdrożyć - to przede wszystkim kwestia zmiany sposobu myślenia.

          • 10 2

      • Alternatywa to nie wszystko

        Niestety, ale gdy kształtuje się dopiero umysł i silna wola to dzieci są skłonne wybierać dla siebie rozwiązania wymagające mniej wysiłku, polegające na rozproszeniu uwagi i ciągłej stymulacji oraz nagrodzie. Zamiast planszówek i innych form rozpraszania uwagi, dzieciom przydałoby się więcej ćwiczeń, które pomogą nauczyć robienia czegoś w skupieniu. I piszę to jako dorosły, który w dzieciństwie sporo czasu spędził na grach, mało na nauce, mimo naturalnych zdolności (zdolny ale leniwy) i obecnie od kilku lat uczę się umiejętności skupienia uwagi. Gry choć są fajne to gdy jest ich za dużo to nie jest sposób na rozwój. Trzeba przysiąść z książką i nauczyć się nauki. A do tego niestety trzeba zmusić.

        • 5 3

      • Naród nie czyta bo "nauczył" ię że książki są nudne. bo kanon. Jak dla mnie lepiej, żeby nauczyć czytać ludzi, a kanon mogą dać na materiał do pieca. Liczy się aby ludzie czytali, a nie, żeby odhaczyć kanon/literaturę obowiązkową, a tak się zachowujemy...

        • 2 0

  • Kto pamieta gre Fortuna? (4)

    • 29 2

    • Kradzież licencji Monopoly ;) (3)

      Grało się ponad 25 lat temu sporo... Pamiętam kartę, że zabawiło się w restauracji u Fukiera i trza było wywalić bodajże stówę ;)

      • 6 1

      • Knajacki język (1)

        Grało się?

        • 0 1

        • Grywało

          • 0 0

      • Monopoly samo z siebie bylo kradzieza

        • 0 0

  • Nie wiem czy to dobry pomysł, takie gry są raczej zbyt trudne (3)

    Czesto posiadaja instrukcje, ktora trzeba przeczytac(!) i zrozumiec(!!!), na dodatek zasady ktorych trzeba przestrzegac(!!!!!)... dla mlodziezy lepiej byloby zaczac od czegos prostszego: grabki, foremki, male wiaderka, elemnty nauki liczenia na palcach, poznawanie literek.

    • 24 23

    • (1)

      Młodzież jest inteligentna,jej problem to życie w świecie wirtualnym,gry planszowe są dobrym sposobem na wyrwanie z tego zamkniętego świata,otworzenie na świat żywy,na bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem,na zdrową rywalizację a nie na uczestniczenie w wyścigu "szczurów",super pomysł,tak uważam.

      • 11 3

      • gry planszowe są też tylko w wąskim gronie i nie za bardzo otwierają na świat

        i też zabierają czas tak samo jak komputery czy komórki, jedno i to samo tylko w wersji analogowej/starszej.

        • 5 2

    • Im wyżej stawiasz wymagania, tym wyżej sięgniesz. Choć rzeczywiście nie zawsze się osiągnie wymagania, to trzeba je stawiać, bo w przeciwnym razie nie osiągnie się NIC.

      • 2 0

  • (3)

    Jasne, najlepiej zrzucić wszystkie obowiązki na szkołę.Niech dzieci grają z rodzicami, dziadkami, kolegami itp. Już słyszę niektóre mamusie, że w szkole nic nie robią,tylko grają.

    • 33 8

    • A na zajęcia pozalekcyjne nie ma kasy.

      • 11 2

    • nie (1)

      gra z rówieśnikami to co innego, rywalizacja, może mobilizacja do ogarnięcia tematu przed, tylko ze jedna gra byłaby na raz (ale przeszła klika roczników i klas), trzeba tez pomyśleć o dzieciach, które się w ogóle do takich zajęć nie nadają i nie zmuszać ich

      • 1 1

      • Np. gra w szachy to raczej nie pstra gierka

        • 1 0

  • Warto! (5)

    Dziwię się, że jeszcze ich tam nie ma. Pamiętam jak na świetlicy czekając na lekcje graliśmy w bingo albo nawet w chińczyka. Czas mijał dużo szybciej i nie był wypełniony głupotami.

    • 26 3

    • (1)

      Ależ są,to dzieci nie chcą korzystać, chodzą i mówią, nudzi im się.Ciagle natomiast by grały na telefonie.Ot cała prawda.

      • 11 0

      • To smutne..

        • 4 0

    • W świetlicy tak, czekając na rodziców tym bardziej i pewnie TAM SĄ nadal! (1)

      ale na lekcjach NIE!

      • 1 2

      • Dlaczego nie? Uczę matematyki w szkole podstawowej. Wydawnictwo, z którego mamy podręczniki, ma świetne gry planszowe, z których korzystamy, zazwyczaj przy utrwaleniu materiału. Są one dopasowane do tematu i możliwości uczniów. Dzieci zaangażowane emocjonalnie w grę zdecydowanie lepiej zapamiętują dane zagadnienie. Oczywiście nie wystarczy przyjść do klasy z grą, rzucić dzieciakom i zająć się sobą. Przy mądrym podziale na grupy (egzemplarzy gry musi być kilka) i kontroli oraz pomocy nauczyciela (kontroli obliczeń, zapisu, sposobu liczenia) gry są naprawdę świetną alternatywą dla zwykłego przeliczania zadań.

        • 3 0

    • Cała prawda o grach. Gry są dobre dla dzieci jak i dla dorosłych.

      • 1 0

  • W szkole podstawowej uczyliśmy się grać w szachy, (2)

    moim zdaniem taki zajęcia powinny powrócić. Sam artykuł jest napisany tak, jakby przedstawiciel handlowy chciał sprzedać szkołom swój towar.

    • 32 3

    • (1)

      Napisał fan planszowek, co napisano koło zdjęcia...

      • 1 0

      • Również jestem fanem planszówek, ale nie tworzę własnej i nie wciskam takiego pomysłu szkołom.

        • 0 0

  • 100% zgoda na takie rozwiązanie. Na historie np. jest kilkanaście dobrych tytułów co by dały więcej wiedzy niż monolog nauczycie

    • 11 7

  • (14)

    Niezłe oderwanie od rzeczywistości.

    Wprowadzić do szkół w miejsce czego? Może zabrać trochę matmy i biologii, niech sobie dzieci pograją? Czy może granie przez ostatnie 10 minut lekcji i 5 minut przerwy? Świetna nauka cierpliwości i koncentracji...

    Jak szanowny autor widzi finansowanie tych pomysłów? Ubongo kosztuje 40zł, każda inna wymieniona w artykule gra kosztuje ponad stówę. Niektóre stówek trzy. Razy N egzemplarzy...

    Rozumiem że zbieraniem gier po lekcji, sprawdzeniem czy są wszystkie żetony zajmie się nauczyciel?

    • 32 19

    • (1)

      Autor wg opisu pod artykułem jest także "autorem gier planszowych". Może chce wprowadzić własne gry do szkół ;)?
      A na poważnie - tak, pomysł oderwany od rzeczywistości. Równie dobrze wprowadźmy obowiązkową grę w bierki. W końcu uczy to cierpliwości i precyzji - czyż nie?

      • 6 2

      • I bierki są marynistyczne, a w końcu to trójmiasto.

        • 6 0

    • (2)

      Można by zamiast religii.
      Jak już się mają dzieciaki w szkole zajmować jakąś fantastyką i wymyślonymi historiami, to niech chociaż mają z tego jakąś przyjemność.
      Co do reszty uwag to zgadzam się w pełni :)

      • 16 4

      • (1)

        Fantastyka i wymyślone historie... To w 100% opisuje typowego wyborcę lewicy i po żyjącego w swoim obłudnym swiecie, napuszczanego na religie i pis.

        • 1 12

        • Czyli pis stawiamy już na równi z religią?
          W sumie racja, jedno i drugie ma swoich fanatyków i kult jednostki :)

          • 12 1

    • Trzeba zmienić program... Po co uczuć się historii starożytnego Rzymu albo starożytnej Grecji? Jako wprowadzenie do początków powstania cywilizacji? Na godzinie wychowawczej wprowadzić powinniśmy gry planszowe a telefony zostawiać przed wejściem do sali lekcyjnej. Po pierwsze uczyć dzieci dyscypliny w domach.

      • 1 0

    • A szkoła nie jest oderwana od rzeczywistości? (5)

      Dzisiejsza szkoła też jest oderwana od rzeczywistości. Ile rzeczy z podstawy programowej przydaje sie w życiu? (nie wiliczając czytania, pipsania i liczenia)

      Typowe nastawienie na nie
      1. Tak może ograniczyć niektóre przedmioty. Może zamiast wkuwania jak rozmnaża się mech, albo odpowiednikiem jakiego greckiego boga jest Ares warto uczyć myślenia?

      2. A ile kosztuje finansowanie godziny interpretacji "Nad Niemnem" albo rozróżniania barchanów od wydm parabolicznych? A ile kosztuje nie uczenie myślenia?

      3. A dlaczego przy okazji nie uczyć dzieci porządku i odpowiedzialności, żeby same składały gry? Planszówki też już są dostępne w wersjach online, tu nie będzie problemu.

      Dzisiejsza szkoła słabo przygotowuje do życia - może coś wypadałoby z tym zrobić

      • 7 0

      • (2)

        1. No wiadomo, umiejętność zapamiętywania nie przydaje się po szkole. Chyba, że ktoś pójdzie na studia, albo do jakiejś pracy, ale to mniejszość....

        2. Na pewno dużo mniej niż gra za 300 dla 4 osób.

        3. Bo jest dzwonek, rzucą wszystko jak leci polecą na inną lekcję. W szkole nigdy nie byłeś?

        • 2 5

        • 1. No jeszcze coś się przyda - oczywiście nie w szkolnej wersji ZZZ, lepiej zapamiętać i wykorzystać w rzeczywistości (tak oczywiście są rzeczy których człowiek uczy się w szkole, ale przydaje sie z nich mało, a te które się przydają można uczyc inaczej)

          2. Gra karciana 6 Bierze do 10 osób 23,10 w detalu, w hurcie pewnie by taniej wyszło. W domu mam ze 20 planszówek i karcianek, żadna nie przekracza 150.

          3. A nie mozna skończyć rozgrywki 5 minut przed końcem i kazać składać wszystko? Może właśnie w tym też jest nauka, żeby dzieciaki nie robiły zawsze co chcą tylko miały pewne obowiązki względem miejsca gdzie są.

          • 2 0

        • W szkole nacis jes na zakuwanie na pamiec, co jest w moim odczuciu bezsensowne. Zawsze wyzej cenilem rozumienie zagadnienia niz wykucie na blache odpowiedzi.

          • 2 0

      • Generalnie się zgadzam ... (1)

        ale ten Ares. To żaden odpowiednik greckiego boga. to jest grecki bóg :) jego rzymskim odpowiednikiem jest Mars :)

        • 1 0

        • :) tak sie zawziąłem na szkolną niemoc, że aż taki błąd walnąłem. Pewnie że grecki. Nie zmienia to faktu, że dla 90% ludzi wiedza zbędna, a dla kolejnych 5% ciekawa, ale nieprzydatna.

          • 3 0

    • pomysł poparły dzieci (1)

      Chciałam wprowadzić na przerwach grę w planszówki, zamiast telefonów. Od razu powiem, że dzieciakom (kl. 6) pomysł się spodobał. Z grami nie było problemów, bo w domu mają mnóstwo gier i kilku było chętnych, żeby przynieść do szkoły. Tak więc niczego nie trzeba, kupować, spróbować warto, ale .... potrzebne są chęci nauczycieli. Miejsce na korytarzu ze stołami albo sala lekcyjna która na przerwach byłaby wykorzystana jako sala do gier. Niestety na gadaniu się skończyło, a dzieciaki miały zapał. Zawalili dorośli.

      • 6 0

      • Fajnie, ale ...

        Na przerwie nauczyciele dyżurują, albo załatwiają różne sprawy. Jeśli przerwa ma 10 minut, to nauczyciel leci po następny dziennik i coś do picia. Albo po inny podręcznik, albo biegnie po klucz do innej sali. Może tak być, że musi coś omówić z dyrektorem, innym nauczycielem lub rodzicem. Zostawienie dzieci samych w sali nie wchodzi w grę, diabli wiedzą co by się mogło stać. Jak dzieci są na korytarzu, to łatwiej jest je dopilnować w trakcie dyżuru. Gry mogły być w świetlicy, albo mogą też być wykorzystane na lekcji. Niektóre da się wykorzystać na języku obcym, tylko kłopotem jest układ stolików.

        • 3 0

  • Pewnie że warto, taki trefl już zaciera ręce.

    • 3 3

  • (1)

    Zawsze chciałem aby w naszej szkole były szachy lub brydż.

    • 7 0

    • A w naszej były - wiele lat temu gralismy na godz. wychwawczej, a czasem na matmie. Za wygraną w metematykiem w szachy: 5

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

30

listopada

06

grudnia

08

grudnia

45. Festiwal Polskich Filmó... Gdynia, Gdyńskie Centrum Filmowe

Kultura

Muzyka Joanny Dudy w pierwszym polskim filmie Netfliksa
Muzyka gdańszczanki w filmie Netfliksa
Zmarł aktor Aleksander Skowroński
Zmarł aktor Aleksander Skowroński

Kulinaria

Jedzenie na telefon: testujemy pierogi
Jedzenie na telefon: testujemy pierogi
Jedzenie na telefon - komu się to opłaca?
Jedzenie na telefon - komu się to opłaca?

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Zespół Golden Life powstał w: