• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport
Skopiowano

Hałas to też muzyka. Relacja ze SpaceFest

Łukasz Stafiej
8 grudnia 2013 (artykuł sprzed 8 lat) 
Opinie (14)
Koncert islandzkiego Dead Skeletons miał charakter muzycznego rytuału. Koncert islandzkiego Dead Skeletons miał charakter muzycznego rytuału.

Muzyka hałaśliwa, poszukująca i wymagająca od odbiorcy maksymalnego skupienia była bohaterem trzeciej odsłony festiwalu SpaceFest, który od piątku do soboty trwał w klubie Żak. Publiczności nie zabrakło.



Pure Phase Ensemble, koncertowa efemeryda SpaceFest prowadzona przez Raya Dickaty'ego, byłego saksofonistę Spiritualized. Pure Phase Ensemble, koncertowa efemeryda SpaceFest prowadzona przez Raya Dickaty'ego, byłego saksofonistę Spiritualized.
Trójmiejski Ampacity dał jeden z najciekawszych koncertów tegoroczego SpaceFest. Trójmiejski Ampacity dał jeden z najciekawszych koncertów tegoroczego SpaceFest.

Fragment występu Dead Skeletons.

Numerem jeden okazał się zamykający festiwal koncert islandzkiej grupy Dead Skeletons. Koncert albo raczej rodzaj muzycznego rytuału czarnej magii, począwszy od oprawy: przygaszonych światło, kadzideł i miniatur czaszek na scenie, poprzez przebranie lidera przywodzące na myśl strój szamana nieznanego kultu, kończąc na niepokojącej muzyce. Artyści zdawali się mieć jasny cel: wprowadzić odbiorców swoją hałaśliwą, psychodeliczną muzyką w szalony trans. I im się to udało. Na żadnym z innych koncertów festiwalu nie było tylu widzów tak bardzo pogrążonych w chłonięciu muzyki całym ciałem, jak podczas występu Islandczyków.

W zgoła inne muzyczne rejony zabrał publiczność kwintet Ampacity. Muzyka trójmiejskiej formacji, która podczas SpaceFest obchodziła swoje pierwsze urodziny, najlepiej oddaje charakter festiwalu. Długie, bardzo przestrzenne kompozycje gitarowe to wcielenie muzyki, która mogłaby być soundtrackiem do wyprawy w przestrzeń kosmiczną. Przestrzeń, w której wcale nie panuje cisza, ale donośny hałas ciężkich, transowych gitar i pobudzających wyobraźnię psychodelicznych melodii. Występ trójmiejskiego składu zostawił w tyle koncert headlinera pierwszego dnia - kalifornijskiej shoegaze'owej formacji Weekend.

Nie zachwycił niestety występ festiwalowej wizytówki - kolektywu Pure Phase Ensemble. Trzecie wcielenie space-rockowej orkiestry, którą podczas kilkudniowych warsztatów budował były saksofonista grupy Spiritualized, Ray Dickaty okazało się najmniej ciekawe z dotychczasowych. Choć dziewięcio-osobowy zespół był wspomagany przez Laetitię Sadier, wokalistę innej legendy brytyjskiego rocka lat 90. Stereolab, zespół nie przygotował żadnych ponadprzeciętnych kompozycji. Utwory oparte były na przewidywalnych standardach i sprawiały wrażenie niedopracowanych. Trzeba jednak oddać muzykom, że osiągnęli na scenie bardzo dobre porozumienie i zaprezentowali nowe podejście do muzyki spod znaku Pure Phase Ensemble - bardziej wyciszone i piosenkowe.

Na czystym hałasie z kolei oparte były utwory Starej Rzeki i Niewolników Saturna. Kuba Ziołek w swoim solowym projekcie pokazał generowany elektronicznie pierwotny, nieokiełznany i otwarty na wiele interpretacji dźwięk. Jego występ wymagał od widza maksymalnego skupienia i był bardzo udaną i przemyślaną próbą zmierzenia się z hałasem w muzyce. Nie można tego samego powiedzieć o koncercie trio Macieja Cieślaka. Zespół zaprezentował bardzo niepokojący materiał, który świetnie nadałby się jako podkład do koszmaru lub opowiadań grozy pisarza Howarda Phillipsa Lovecrafta. Improwizatorskie wykonanie i chaos, który wdarł się w te kompozycje, zepsuły jednak odbiór.

SpaceFest w czasie trzech lat istnienia zdążył wyrobić sobie markę festiwalu rozpoznawanego i lubianego wśród fanów gitarowej muzyki alternatywnej. W piątek i sobotę przez klub Żak przewinęło się kilkaset osób. I to nie tylko z Trójmiasta. Na imprezie pojawiły się również osoby, które przyjechały z Warszawy czy Krakowa. To cieszy. Niewiele trójmiejskich imprez prezentujących niszową muzykę na taką skalę oddziałuje na fanów w całej Polsce. Pokazuje to również, że program SpaceFest, choć skierowany do wąskiej grupy odbiorców, układany jest z rozmysłem.

Miejsca

Wydarzenia

Zobacz także

Opinie (14)

  • Spoko muza!

    Żałuję, że nie byłem.

    • 14 10

  • Zwykle nie krytykuję zespołów - ważne ze ludzie coś robią, a nie walą jabole po bramach - ale dawno nie słyszałem takiego spamu jak Niewolnicy Saturna.....szkoda mojego czasu na takie art-pierdoły.

    Dead Skeletons - muzycznie super ! Wokal gitarzysty irytujący czasami...

    Ampacity - zaskoczenie na plus. A i winyl robi robote ! Trzymam kciuki ! :)

    Z kolektywu Leatitia zdecydowanie za bardzo schowana. Taki fajny wokal - i musiał się przebijać przez miejscowe ... ekhem...wokalistki...

    Stara rzeka po początkowej zamule - wciągnąłem się. Miło.

    Fest jak najbardziej na plus ! Brawa dla organizatorów !!!

    • 16 2

  • Żak rulez!

    • 11 5

  • czemu były saksofonista grupy Spiritualized wylecial z zespolu? (2)

    • 1 3

    • (1)

      bo nie zbierał naszywek

      • 4 2

      • rąbany

        ciekawe dlaczego wciaz sie podpisuje nazwa kapeli ktora sie go pozbyla?

        • 0 0

  • Dead Skeletons

    Rozaliło kosmosy. Totalnie. Najlepiej.

    • 7 2

  • Szczerze - DNO!!!! (4)

    nie próbujmy owijać w bawełnę gó--a. Ta muzyka jest tak denna, że sami muzycy kombinują z jakąś magią udając, że to czemuś służy. Tak - wskazują kierunek - do piekła. Do piekła z upośledzonym słuchem. Jaka to brednia, że hałas wymaga skupienia. No tak, jak się ogłuchnie, to trzeba się skupić by usłyszeć w ogóle cokolwiek. Byłam i wyszłam: tępi faceci z tępym wzrokiem, bez jakiegokolwiek wyrazu. Laski drgające i udające, że je to kręci. Echhhh, nigdy więcej.

    • 7 19

    • Masz rację. Nigdy więcej nie wychodź z domu.

      • 8 2

    • Koleżanko Andżeliko

      Na SpaceFest nie grał ten Weekend tylko Weekend z Californi i to ponoć nie zachwycił swoim występem, co mogło spotęgować twoje rozżalenie. Rozumiem twój brak afirmacji i łączę się z tobą w bólu. Ale nie przejmuj się - w weekend już kolejny odcinek Warsaw Shore......

      • 12 2

    • (1)

      Imię to ty masz piękne. Pogratulować rodzicom wyobraźni. Pewnie byli nie raz w ju es end ej.

      • 5 1

      • milcz

        w czym lepszy jest marcin w porownaniu do angeli?

        • 0 0

  • Pozdrawiam brodę Dziablasa z Ampacity

    Trójmiasto jest z was prałd !!! Nur so weiter !!!

    • 10 1

  • A kulturwa

    to tez kultura.

    • 0 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Wydarzenia

Open'er Festival 2022

festiwal muzyczny

Open'er Dzień 3 - Dua Lipa

festiwal muzyczny

Open'er Dzień 4 - Jessie Ware

festiwal muzyczny

Nowe Lokale

Najczęściej czytane

Sprawdź się

Sprawdź się

Wróżba "Cztery filiżanki" polega na chowaniu: listka, monety i obrączki. Co ma symbolizować listek?