Wiadomości

stat

Hollywood Undead: spóźnieni, ale bardzo dobrzy

Amerykanie z Hollywood Undead zagrali naprawdę porządny koncert w gdańskim Starym Maneżu. Mimo ponad dwugodzinnego opóźnienia, fani nie mogli czuć się zawiedzeni, bo zespół zrekompensował im ten czas z nawiązką.



Gdański klub na bieżąco informował zainteresowanych koncertem o sytuacji. Dwukrotnie była przesuwana godzina otwarcia drzwi i samego występu. Ostatecznie publiczność zaczęła wchodzić do klubu na chwilę przed godz. 21. Problem polegał na tym, że Hollywood Undead jechali z Tallina aż osiemnaście godzin(!). Nie wiemy dlaczego tak się stało, ale najważniejsze, że dotarli. Ktoś zapyta, czy nie mogli lecieć samolotem. Cóż, problem polega na tym, że muzycy z Los Angeles nie są jeszcze na tym etapie, żeby promotorzy koncertów chcieli na nich wydawać aż tak duże pieniądze. Poza tym była to decyzja managementu, aby przemieszczać się po Europie nightlinerem. Do tego wszystkiego doszły jeszcze przesunięcia dat na samej trasie i możemy mówić o cudzie, bo nie zdziwilibyśmy się, gdyby muzycy w Gdańsku w ogóle się nie pojawili.

Kalifornijczycy jednak nie zawiedli. Nie było po nich widać trudów podróży czy irytacji faktem tak dużego opóźnienia. Od samego początku koncertu emanowali energią, która rosła z każdą kolejną minutą, aż do końca. Dość szczelnie wypełniony Stary Maneż trząsł się w posadach od ciężkich bębnów i szaleństwa publiczności, która chóralnie śpiewała kolejne piosenki.


Hollywood Undead to zespół, którego całkiem spory sukces dość trudno wytłumaczyć. Istnieją wprawdzie już trzynaście lat, jednak na fali wznoszącej są od około dwóch-trzech. Dziwna sprawa patrząc na obecne trendy. Amerykanie grają nu metal, który dla wielu umarł dawno temu. Słychać wyraźne inspiracje wczesnym Linkin Park, Limp Bizkit czy P.O.D., ale też przewija się tu sporo odwołań do klasyki spod znaku Rage Against the Machine albo kompletnie odmiennych od tego, EDM-owych rytmów. Doprawdy osobliwy to zespół, ale - jak widać - to działa. Jak by zlepku muzycznego było mało, to sami członkowie wyglądają, jak wyjęci chociażby z Blink-182, RATM właśnie, Avenged Sevenfold czy Issues. A, nie można zapominać o inspiracjach Slipknotem, bo skąd niby te maski?

I ten koncert, mimo że bardzo dobrze poprowadzony, profesjonalnie przygotowany, z pirotechniką oraz rewelacyjnym oświetleniem, również był właśnie takim zlepkiem wszystkiego. Taki to zespół. Jednak przy tym świetnie dogadywał się z publicznością. Ale jak mogło być inaczej, skoro ta jadła im z ręki od pierwszych do ostatnich taktów. Na pewno miłym - i ostatnio bardzo modnym - było zaproszenie jednego z widzów na scenę (Bartka, który z miejsca stał się najlepszym przyjacielem Charliego Scene'a), by zagrał na gitarze jedną z piosenek ("Comin' In Hot"). Nie zabrakło także coverów. I to nie byle jakich, bo "Enter Sandman" Metalliki, a także "Du Hast" Rammsteina.

Hollywood Undead przyjechali do Gdańska w ramach trasy promującej zeszłoroczny krążek "Five" i to on zdominował koncert (wybrzmiały m.in. "California Dreaming", "Riot" czy "Renegade"), ale nie zabrakło utworów z poprzednich wydawnictw. I trzeba przyznać, że im dalej w przeszłość, tym było lepiej. Muzyka często była bardziej brutalna i ciekawa zarazem. Świetnie wypadły bisowe "Everywhere I Go" (z wydanego dziesięć lat temu "Swan Songs") oraz "Here Me Now" ze stadionowym wręcz refrenem ("American Tragedy" z 2010). Pojawiły się także kompozycje z "Notes From the Undergound" (jak "Dead Bite") i "Day of the Dead" ("Gravity", "War Child").


Mimo tego ogromnego opóźnienia, nikt nie miał prawa narzekać na koncert kalifornijskiego zespołu. Pewnie, gdyby odbywał się w styczniu to wyklinania od czci i wiary by nie brakowało, ale że tej wiosny mamy piękne lato, czekanie nie było tak uciążliwe. Każdy fan tego typu muzyki chociaż raz powinien wybrać się na taki koncert. Wyglądający jak z klipów, w małej przestrzeni wypełnionej ludźmi, którzy przyszli w konkretnym celu. Bez przypadkowych osób, bez zgrzytów i bez sztywnej atmosfery. To był całkiem przyjemny, niedzielny wieczór. Może nieco dziwny, ale jednak przyjemny.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (21)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

23

września

Kino w blokowisku Gdańsk, Plama

23

września

Łączymy Historie - warsztat... Gdynia, Muzeum Emigracji

30

września

Serca Gwiazd: Jan Nowicki Sopot, Zatoka Sztuki

Kultura

Dom Kultury wraca do Nowego Portu, choć jeszcze nie na stałe
Dom Kultury wraca do Nowego Portu
Bar mleczny "Słoneczny" w nowej odsłonie
Bar mleczny "Słoneczny" w nowej odsłonie

Kulinaria

Oktoberfest w Trójmieście. Gdzie uczcić bawarskie święto piwa?
Oktoberfest. Dokąd na święto piwa?

Planuj z nami tydzień

Planuj tydzień: będzie różnorodnie
Planuj tydzień: będzie różnorodnie

    Najczęściej czytane