Wiadomości

IX Ladies Jazz Festival nie dla audiofilów

Występ Dionne Warwick w Hali Gdynia był największą atrakcją IX Ladies Jazz Festival.
Występ Dionne Warwick w Hali Gdynia był największą atrakcją IX Ladies Jazz Festival. fot. Dominik Staniszewski

Trzeba przyznać, że organizatorzy Ladies Jazz Festival mają wyczucie do gwiazd. Zrozumiałe jest zatem, że skoro udaje im się zaprosić tak znakomite wokalistki, jak Stacey Kent czy Dionne Warwick, chcą je zaprezentować jak najliczniejszej publiczności. Niestety, zorganizowanie koncertów w większych salach znacznie wpłynęło na spadek jakości brzmienia. Festiwal zakończy występ japońskiej wokalistki Akiko dziś o godz. 20 w Klubie Ucho.



Stacey Kent, której występ zainaugurował IX Ladies Jazz Festival, wulkanem energii nie jest. Kiedy pojawiła się na scenie sprawiała raczej wrażenie surowej pensjonarki. Choć w stosunku do publiczności była bardzo serdeczna, to jednak dawało się wyczuć pewien dystans. Śpiewała za to fenomenalnie. Zachwycająca była nie tylko jej ciepła barwa głosu, ale również perfekcja, z jaką wykonywała każdy dźwięk. Niezwykła była również interpretacja wykonywanych utworów, ponieważ dokonywała się na dwóch płaszczyznach: muzycznej i literackiej (artystka śpiewała bardzo wyraźnie, jakby recytowała każdy tekst). Stacey Kent towarzyszył czteroosobowy zespół, w którym dominującą rolę odgrywał saksofonista Jim Tomlinson. Choć partia saksofonu była kluczowa i stanowiła kontrapunkt dla wokalu, z powodu złego nagłośnienia zamiast nastrojowego piano publiczność słyszała bulgotanie śliny i szum wdmuchiwanego powietrza.

Stacey Kent wykonała zarówno swoje starsze piosenki, jak np. "So nice", nieco nowsze, pochodzące z wydanej w 2010 r. francuskojęzycznej płyty "Racontre-moi" oraz utwory z albumu "The Changing Lights", którego premiera nastąpi jesienią (m.in. "One Note Samba"). Zarówno Stacey Kent, jak i towarzyszący jej muzycy wystąpili znakomicie, niestety zawiodło nagłośnienie (lub akustyk). Najbardziej dotkliwie odczuli to zapewne ci, którzy siedzieli na krzesłach dostawionych za filarami zasłaniającymi im scenę. Ani widu, ani słychu...

Jak oceniasz IX Ladies Jazz Festival?

jestem zachwycony/a, ponieważ koncerty festiwalowe w pełni spełniły moje oczekiwania 16%
nie było źle, ale mogłoby być lepiej 18%
zawiodłem/am się 28%
nie byłem/am na żadnym festiwalowym koncercie 38%
zakończona Łącznie głosów: 72
Myślę, że Akiko, której występ odbędzie się dziś o godz. 20 w Klubie Ucho zobacz na mapie Gdyni, wybaczy mi, jeżeli już teraz największą gwiazdą tegorocznej edycji Ladies Jazz Festival ogłoszę Dionne Warwick. Takiego występu po 72-letniej artystce chyba nikt się nie spodziewał!

Dionne Warwick wkroczyła dumnie na scenę, serdecznie przywitała się z publicznością, po czym wykonała słynne "Walk On By". W pierwszej części koncertu znalazły się również takie hity jak "I'll Never Fall in Love Again", czy "Alfie" . W wykonaniu duetu "I Say A Little Prayer" nie przeszkodził jej nawet brak scenicznego partnera - duet zaśpiewała sama przypominając, jak świetną jest improwizatorką. Do wspólnego śpiewania zmusiła również publiczność - kiedy ta niewystarczająco włączyła się w wykonanie piosenki "Heartbreaker" przerwała swój występ i tak długo "męczyła" słuchaczy, aż udało jej się osiągnąć zamierzony efekt.

Mimo że koncert odbywał się w Hali Gdynia, Dionne Warwick miała wspaniały kontakt z publicznością. Wykazała się również dużą cierpliwością oraz poczuciem humoru. Spóźnianie się na koncert nie jest w dobrym tonie, a chodzenie po sali w poszukiwaniu własnych miejsc (szczególnie, jeżeli są to miejsca w pierwszych rzędach) w trakcie trwania koncertu, to już zwyczajne chamstwo i brak szacunku dla wykonawcy. Podczas tego koncertu spóźnialskich było sporo, byli również tacy, którzy spóźnili się niemalże godzinę. Podczas wykonywania "I Say A Little Prayer" Dionne Warwick przerwała śpiew i z uśmiechem czekała, aż sytuacja się uspokoi, choć wyraźnie nie było jej do śmiechu.

Dionne Warwick nie tylko przypomniała swoje największe przeboje, ale wykonała je w zupełnie nowych aranżacjach. Do programu włączyła również nowe piosenki, które znalazły się na płycie wydanej z okazji pięćdziesięciolecia jej działalności artystycznej. Śpiewała bez wytchnienia jedną piosenkę po drugiej, nie dając publiczności czasu na długie oklaski.

Pod względem wokalnym pierwsza część wydawała się nieco gorsza, wydaje mi się jednak, że mogło być to odczucie subiektywne. W pierwszej części znalazły się po prostu utwory, które doskonale znamy z nagrań dokonanych przez Dionne Warwick przed kilkudziesięcioma laty, kiedy była w szczytowej formie. Druga część koncertu była znacznie bardziej swobodna, wykonywane utwory mniej osłuchane. Wychodząc z koncertu usłyszałam, jak jedna z pań powiedziała "Warwick nadal ma głos jak dzwoneczek". "Tylko, że ten dzwoneczek nie dźwięczy już tak, jak trzydzieści lat temu" - odpowiedział pani jej towarzysz. I to było bardzo trafne podsumowanie koncertu.

Nagłośnienie niestety było dramatyczne. Dźwięk z głośników znajdujących się z tyłu sali dochodził z opóźnieniem, przez co odnosiło się wrażenie, jakby przez cały koncert ktoś złośliwie zakłócał koncert grając na zestawie perkusyjnym.

Organizatorzy Ladies Jazz Festival zaprosili znakomite wokalistki. Powinni jednak jasno określić profil imprezy. Albo robi się festiwal komercyjny, zaprasza wielkie gwiazdy i organizuje koncerty w dużych salach dla szerokiej publiczności, albo nastawia na wysoką jakość odbioru i elitarność imprezy, nawet kosztem wyższych cen biletów. Ci, którzy po tegorocznej edycji festiwalu spodziewali się wysokiej jakości brzmienia musieli obejść się smakiem.

Fragment koncertu Stacey Kent

Fragment koncertu Stacey Kent

Fragment koncertu Donnie Warwick

Fragment koncertu Donnie Warwick

Opinie (27)

  • Przypomnę jedynie, że audiofil to osoba poświęcająca swoje życie na umartwianiu się nad (4)

    ułomnością sprzętu audio.

    • 29 11

    • nowa redaktorka, ma jeszcze świeżość i idee z zewnątrz Trujmiasta. A jednak tutaj jest tutaj! Akustycy w Żukowie czy Wejherowie częstokroć się bardziej przykładają niż "tutejsi" klubowi.

      Czuję w niej bratnią duszę skoro napisała "partia saksofonu była kluczowa i stanowiła kontrapunkt dla wokalu" a nie "wspaniała eksplozja unikalnej trójmiejskiej alternatywy" jak to zwykł mówić Borys czy inny Przemek, dla których "kontrapunkt" jest zbyt trudnym słowem...

      • 4 0

    • Brawo Pani Ewo (2)

      Akustyka fatalna jak zwykle ma to miejsce w Gdyni gdy robi to znajomy znajomego na sprzęcie domowym i umiejętnościach z PRL'u (czyt. Pan Dybowski chodź go akurat nie dostrzegłem ale robi on wszystkie imprezy w tym miejscu). Zamiast wziąć osobę, która się na tym zna to szkoda że w ten sposób psuje się taki świetne koncert.
      O miejscach za filarami nie wspomnę. To chyba jakaś gdyńska tradycja (vide stadion). Byłem na paru imprezach w Porcie ale nie widziałem nigdy aby ktoś tak rozstawił krzesła. Szkoda pazerności organizatora i tych ludzi za filarami bo nie dosyć że nic nie widzieli to jeszcze nic nie slyszeli

      • 3 1

      • ...za filarami.. (1)

        Na tej hali, na tym koncercie nie było miejsc za filarami....

        • 0 2

        • nie mówię o hali tylko o porcie gdynia

          • 3 0

  • Aby wykonać poprawne nagłośnienie trzeba byc profesjonalistą a nie ....... (6)

    szczawikiem, który urwał się od radiowej konsolety i który ma się za niekwestionowanego specjalistę. Niestety to zupełnie nie tak a rzekł bym, że zupełnie nieprofesjonalnie, co słyszymy każdego dnia rano z rozgłośni radiowych, jedna wielka żenada. Po za drobnymi wyjątkami liczonymi na palcach jednej ręki specami od dźwięku cała reszta musi pójść do właściwej szkoły i nauczyć się porządnie fachu lub jak kto woli rzemiosła, potem popraktykować z 10 lat pod okiem mistrzów aby móc próbować własnych sił solo. Wbrew obiegowym opiniom dźwięk a szczególnie jego nasycenia i jakość, szczególnie w obiektach stadionowych, to sztuka przez duże "S". Byłem na jednym z występów i mogłem obserwować urwanego z choinki "specjalistę", który poprogramował sobie na konsolecie położenia tłumików, barw i opóźnień i jak było widać zupełnie nie panował ani nie przejmował się rzeczywistą akustyką otaczającej go przestrzeni, rezultat, fatalne nagłośnienie. Ja swojego telewizyjnego fachu uczyłem się 20 lat i uczę się do dziś, czego niestety zarozumiałe szczawiki nie chcą robić, no bo "po co" .

    • 22 2

    • Niestety właśnie

      chociaż poderwała mnie wiadomość o koncercie Dionne, to zrezygnowałam - biorąc pod uwagę ceny biletu w.. Hali Gdynia. Miałam okazję być tam na trzech koncertach i tylko Seal wyszedł z twarzą, reszta to porażka dźwiękowa.. więc świadomie nie chciałam. Czekam, aż festiwal wróci do teatru, gdzie koncerty były znacznie lepsze...

      • 7 2

    • przykre, ale prawdziwe

      Jestem laikiem, ale mam od lat podobne odczucia. Coraz częściej mam wrażenie, że realizacja dźwięku na koncertach odbywa się (w skrócie) na zasadzie regulacji każdego toru osobno, na granicy przesterowania, a w trakcie występu maksymalna moc na main i tylko drobne korekty, żeby się nie wzbudzało i nie charczało. Wypracowanie proporcji, szczególnie przy rozbudowanym instrumentarium? Zapomnij o tym. Do tego trzeba słyszeć muzykę.

      • 7 1

    • Tak jest teraz w wielu zawodach.... (3)

      ... z dnia na dzień ludzie biorą się za coś nowego i stanowią tanią konkurencję. Niestety odchodzi do lamusa zwyczaj terminowania, nauki, praktyki i zostawania mistrzem w danej dziedzinie. Łatwe kariery z dnia na dzień w mediach podbijają obraz, że można wszystko. Rezultat (marny) jest widoczny tylko dla fachowców w danej dziedzinie. Bo jeżeli zaliczę ileś marnych koncertów jako przeciętny słuchacz to uznam podświadomie, że to norma i przyjmę. Zatem wyższy poziom przestaje być potrzebny, a więc ktoś taki jak GumpBoy to jakiś "stary pierdz....", zazdrosny o to, że ktoś "radzi sobie" bez tych 20 lat praktyki. I wszystko wyjaśnione. Tak to teraz wszędzie wygląda.....

      • 6 2

      • szanowny Panie mm Sopot.... (2)

        Niestety jesteś w głębokim błędzie, jeśli chcesz to równaj w dół, Twój wybór, ja lubię jakość czy to dźwięku czy czegoś innego. Człowiek przyzwyczajony do bylejakości widzi wszystko byle jak i działa byle jak, to natura człowieka na która nie masz wpływu. A komentując inne wypowiedzi, wiedz, że już dawno to sprawdzono, że postrzeganie Świata jest indywidualne dla każdego człowieka i ma związek z tym jak został wychowany oraz jak "przepuszcza" przez filtr własnych doświadczeń to co powiedzieli lub napisali inni. Każdy Świat widzi inaczej, Ty widzisz tak a inni po swojemu i wcale nie musi ci się to podobać i tyle. A jeśli chodzi o zazdrość to akurat jest mi to zupełnie obce uczucie, ja uwielbiam mieć kontakty z ludźmi, którzy mogą wnieść w moje życie coś pozytywnego, pięknego wzrokowo czy też akustycznie, którzy są pasjonatami i rzemieślnikami z prawdziwego zdarzenia, to wspierające, budujące, to mnie kręci. W coachingu jest takie stwierdzenie, "jaki Świat tworzysz we własnej wyobraźni taki dostajesz"i to jest 100% prawda czy tego chcemy czy nie. Proponuję spojrzeć na własną podświadomość z zupełnie innej perspektywy, szkoda bawić się w bylejakość.

        • 1 1

        • szanowny pan mm Sopot poparł cię GumBisiu, a ty masz pretensję

          coś licho z kumaniem

          • 3 0

        • Zgadzam się całkowicie z zarówno podstawową opinią GumpBoy jak i.....

          .... odpowiedzią do mnie, która została odrobinę chybiona pod względem adresata. Proszę jeszcze raz przeczytać moją wypowiedz. Myślę, że mamy wiele wspólnego.... I dziękuję "Hałas=Nikotyna tj. zabija neurony" za poparcie bo przez chwilę myślałem, że napisałem zbyt przewrotnie i przez to stanąłem przypadkiem po drugiej stronie.

          • 2 0

  • (1)

    Czy ktos wie jaka firma nagłasniala ten koncert.

    • 7 0

    • Warszafka.

      • 3 1

  • Szklanka do połowy pełna nie pusta

    Było świetnie!
    Nagłośnienie faktycznie do kitu, ale klimat i wrażenia emocjonalne - bezcenne.

    • 9 4

  • To już ostatni raz jak idę do hali Gdynia na taki koncert

    Jest to zwykłe oszukiwanie ludzie. W zeszłym roku wydano pieniądze na dodatkowe zasłony akustyczne i na koncercie Diany Krall zrobiono z tego chyba użytek bo dźwięk był może nie wspaniały ale znośny. W tym roku to porażka. Czy przez oszczędności, brak umiejętności czy cwaniactwo nie wiem ale nie mozna tak traktować publiczności, którya dosyć słono płaci za bilety.
    Kochani organizatorzy jak nie wrócicie do lepszych sal albo nie zadbacie o nagłościenie to ta wspaniał impreza umrze !!! Byłoby żal bo sam poziom artystyczny ciągle utrzymuje sie na wysokim poziomie i uczestniczymy w festiwalu co roku.
    Pozdrawiam

    • 12 4

  • (1)

    Jeszcze gorszej recenzji tu nie było. Jak wypracowanie przedszkolaka.

    • 5 14

    • a że nie jest hurraoptymistyczna na rzecz mitycznej "trójmiejskiej alternatywy" - o to ci chodzi? i że nie ma miliona modnych słówek na centymetr kwadratowy? spokojnie, o trudnych rzeczach da się mówić prosto jak przedszkolakowi - trzeba "tylko" umieć

      • 2 0

  • Rewelacja

    w rzędzie 6 nagłośnienie było bez zastrzeżeń . Muzycy najwyższy poziom. Sting w Ergo Arenie to była tragedia.

    • 5 5

  • nie było tak źle

    Byłem na trybunie w sektorze I, nagłosnienie było do przyjęcia.
    Przed koncertem numer wycieli sposrzy (m.in. trojmiasto.pl), ktorzy powiesili swoje bannery reklamowe tak, że dokładnie zaslaniały scenę dla 2 pierwszych rzędów.
    Po interwencjach bannery zostały usuniete

    • 5 1

  • hmmm, nie było źle

    pani recenzent powinna się lepiej orientować w temacie: nie było czegoś takiego jak tylne głośniki w systemie, którego użyli organizatorzy. Hale tak mają do siebie, że są duże. Przy dużych rozmiarach obiektu jeśli dźwięk odbije się od trybuny i wróci pod i na scenę - dochodzi z opóźnieniem. Siedziałem pod tylną trybuną i było nieźle. Hala w Gdyni zresztą tak ma, że jest niezła. Współczułbym sobie jedynie, gdyby było to w Operze Leśnej albo w Ergo.
    pozdrawiam wszystkich.

    • 7 5

  • Bo nie w Gdańsku

    Jak by powyższa impreza odywała sie w Gdańsku to były by same pienia pochwalne ze strony TRÓJMIASTO.PL

    • 4 7

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

18

stycznia

Iluminacje świąteczne w Tró... Gdańsk Sopot Gdynia,

Kultura

Kryminały, thrillery i nie tylko. Ciekawe książki z Trójmiasta
Ciekawe książki z Trójmiasta

Kulinaria

Lokale otworzyły się pomimo obostrzeń
Lokale otworzyły się pomimo obostrzeń
Dokąd na pizzę neapolitańską w Trójmieście?
Pizza neapolitańska w Trójmieście

    Najczęściej czytane

    Sprawdź się

    Najstarszy na Wybrzeżu i jeden z najstarszych w Polsce festiwali jazzowych to: